Podsumowanie wspólnego czytania

Witajcie,
razem z Nacpana-ksiazkami, MycoffeetimeKotekksiazkowy czytałyśmy książkę Marty Abramowicz pt: Zakonnice odchodzą po cichu. Autorka postanowiła zająć się tematem kobiet, które z różnych powodów opuściły klasztor. Zadanie okazało się niełatwe. Byłe zakonnice niechętnie rozmawiały o minionym życiu.



Obszerną recenzję książki przedstawię wam w następnym wpisie. Dziś chciałam wam przedstawić nasze wnioski z lektury. Inicjatorką wspólnego czytania była Nacpana-kasiazkami  i to właśnie ona przygotowała pytania do dyskusji.


1. Czy jest to Twoje pierwsze spotkanie z tą autorką ?

TAK.
Bardzo lubię sięgać po polskich autorów, a z panią Martą jakoś do tej pory nie miałam okazji bliżej zapoznać się. Tym bardziej, iż jest to literatura faktu, w którą z chęcią zaczytuje się. 
A cz Ty również stawiasz pierwsze kroki z panią Abramowicz?

Autor: Mycoffeetime
TAK
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i od razu chylę czoła za upór w dążeniu do zdobycia materiału do tego reportażu. Nie było łatwo, zwłaszcza, że środowisko zakonne zupełnie nie było przychylne powstaniu tej książki. Jakimś cudem jednak dotarła do licznych bohaterek tej opowieści, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Przyznam, że dawno nie miałam tyle skrajnych emocji czytając jakikolwiek reportaż.

Autor: Asiaczytasia
TAK
Przyznam się, że nie miałam pojęcia kim jest ta pani i czym się zajmuję. Po literaturę faktu sięgam sporadycznie. Trochę dla oderwania od beletrystyki, a trochę dla poszerzenia horyzontów.

Autor: 
Kotekksiazkowy
TAK.
Wcześniej kojarzyłam tylko nazwisko autorki, bo napisała „Dzieci księży”. Książkę, którą też 
bardzo chcę przeczytać. Zwłaszcza teraz, kiedy poznałam „Zakonnice...”



2. Czy podchodziłaś do tej książki z rezerwą ?

Autor: Nacpana-ksiazkami
TROCHĘ TAK.
Do końca nie byłam pewna czego można się spodziewać po tej lekturze. Czy te historię będą realistycznie opisane, a może za bardzo przesadzone. Po opisie książki dużo nie mogłam stwierdzić. A jak wiadomo takie tematy nie są często poruszane przez pisarzy. Lecz najbardziej jednak się obawiałam, iż pani Abramowicz polegnie i zawiedzie mnie. 
A czy Ty także tak stwierdziłaś?

Autor: Mycoffeetime
NIE
Podeszłam do tego reportażu z otwartą głową i zerowymi wymaganiami. Byłam jej zwyczajnie ciekawa. Co tu dużo mówić, jestem wychowana w rodzinie katolickiej, sama jestem katoliczką choć raczej z tych, co nie do końca sumiennie podchodzą do wszystkiego co z tym związane. W każdym razie, ciekawość szybko zmieniła się w irytację i oburzenie. Historie opowiadane przez bohaterki tej książki wprawiały mnie w osłupienie. Na tyle duże, że pierwsze o czym pomyślałam po przeczytaniu - że te zakony to jakaś świetnie zorganizowana sekta.

Autor: Asiaczytasia
NIE.Książkę polecił mi algorytm na jednym z portali czytelniczych. Temat  wydał mi się interesujący, więc znalazła się na moim czytniku. Nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań. Tak naprawdę długo czekała w kolejce na przeczytanie. Twoja akcja mi o niej przypomniała.

Autor:
 
Kotekksiazkowy
NIE.
Zazwyczaj nie mam specjalnych oczekiwań co do książek, więc i nie wymagam, żeby pisarz je spełnił. Jestem otwarta na to, co mi oferuje. Jeśli chodzi o „Zakonnice...”, zakładałam, że wiem mniej więcej, czego się spodziewać i to właśnie otrzymałam. Ciężką i nieprzyjemną lekturę na kontrowersyjny temat: kłamstwa, jakie wmawia się młodym dziewczętom, żeby je wciągnąć do zakonu. Permanentnego prania mózgu. Zostałam zaskoczona raz, ale boleśnie. Rozdział „Władza w Kościele” ma ledwie dwie strony, a podniósł mi ciśnienie jak potrójne espresso. Dowiedziałam się, że to „jedyny słuszny papież” zdusił w zarodku koncept przyznania kobietom prawa do święceń. JP2 łaskawie przyznawał, że „kobieta i mężczyzna są równi w swojej godności” i wielce ubolewał nad tym, że „synowie Kościoła” dopuszczali się gwałtów i przemocy. Ale kiedy nadszedł Sobór Watykański II, ostro uciął temat, stwierdzając, że „Chrystus chciał, żeby władzę w Kościele mieli mężczyźni”. Jak to rzekł Król Julian, „Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi”.
3. Czy sądzisz, że ta pozycja porusza temat tabu ?

Autor: Nacpana-ksiazkami
TAK.
Myślę, że to interesująca lektura, która z całą pewnością porusza temat tabu, ale i również pokazuje nam jak byłe zakonnice przeżyły ten okres w zakonie. Z ciekawością i z lekkością przebrnęłam przez te historie. Chociaż szczerze napisawszy miałam w pewnym momencie obawy, ponieważ opisane zwierzenia są bardzo do siebie podobne i przez to czułam się jakbym czytała non stop tę samą historię. Jednakże, każda z nich coś na koniec od siebie dodała i to właśnie dalej mnie motywowało do dalszego zagłębiania wiedzy w tym temacie.

Autor: Mycoffeetime
NIESTETY TAK
Niezwykle podobało mi się, że autorka reportażu dla przeciwwagi wspomnień byłych zakonnic, wprowadziła również inne postaci - zakonników, którzy ze swojego punktu widzenia opisywali swoje codzienne życie i prawa jakimi kierują się w swojej społeczności. Z oburzeniem, ale i ze zrezygnowaniem podchodzili do sztywnych, wręcz średniowiecznych reguł jakie panują w zakonach żeńskich. Duży plus dla autorki, że nie starała się na siłę pokazać jednej strony. A to, że ta druga, czytaj, zakonna, nie chciała przynajmniej na początku komentować całej sprawy, to już inna kwestia.

Autor: Asiaczytasia
TO ZALEŻY.
Wiara to drażliwy temat. Ludzie reprezentują różny światopogląd. Dla osoby głęboko wierzącej pewne stwierdzania, czy postępowanie bohaterek mogą być szokujące, czy wręcz obraźliwe. Stosunek ludzi kościoła wobec byłych zakonnic również pokazuje, że dla nich jest to temat tabu.
Z drugiej strony jest grono badaczy, czy choćby zakonnic z zagranicy, którzy akcentują potrzebę mówienia, że pewne rzeczy są normalne i mogą mieć miejsce, że byłe zakonnice nie mogą być traktowane jako zmarłe.
TAK.
I to potężne tabu. Świadczy o tym zresztą sam początek, gdzie autorka opisuje, z jakimi trudnościami przyszło się jej zmierzyć, żeby zebrać materiały do książki. Opisuje, jak po opuszczeniu klasztoru zakonnice zapadają się pod ziemię, jakby ze wstydu, że nie wytrwały i zawiodły. Tylko kogo? Byli księża żyją dalej w najlepsze, kontaktują się ze sobą i wspierają, a odszukać zakonnicę i do tego taką, która odważy się opowiedzieć o tym, co spotkało ją w zakonie...

Każda opowieść jest inna, każda podaje inne powody odejścia, od miłości przez brak pokory (wystarczającej giętkości karku) po załamanie nerwowe i rozpaczliwe poszukiwanie pomocy specjalisty.

4. Czy jakaś historia utkwiła w Twojej pamięci ?

Autor: Nacpana-ksiazkami
NIE.
Niestety, ale muszę stwierdzić, że za dużo imion występuje w tych wywiadach i nie dałam rady zapamiętać ich. Dwadzieścia historii to bardzo dużo i przez to szybko można się pogubić. Starałam się, ale nie dałam rady.
 A czy Ty coś zapamiętałaś?

Autor: Mycoffeetime
TAK
Prawdą jest, że wszystkie te historie byłych zakonnic, choć zaczynają się inaczej, to kończą w podobny sposób. Dramatycznie. Najbardziej w pamięci utkwiła mi chociażby historia zakonnicy, która skończyła swój żywot w kurniku. Tak, jej obowiązkiem było dbać o kury. I ona, choć kiedyś miała marzenia i aspiracje, to pogodziła się z decyzją przełożonych i zamknęła swój świat do modlitwy i…kurnika. Albo historia innej zakonnicy, która, gdy zaczynała mieć wątpliwości, skierowano ją od razu do psychologa. Zakonnicy oczywiście. Lub też ta, której zakazano jakiejkolwiek konsultacji medycznej z innym lekarzem niż tym który wybrała siostra przełożona. Dodam, że ten lekarz leczył gorączkę wahadełkiem. Ech, sporo było tych historii!

Autor: Asiaczytasia
NIE.
A to dlatego, że są one bardzo podobne. Problemy z który zmagały się bohaterki książki sprowadzają się do wspólnego mianownika ślepe posłuszeństwo i brak dialogu we wspólnocie.


Wyróżniłabym opowieść siostry Doroty, ponieważ jest ona przedstawiona w innej formie. Nie są to spisane jej słowa z perspektywy czasu, który zapewnia pewną dozę rezerwy, a fragmenty jej dziennika. Widzimy z jakimi myślami zmagała się w momencie kiedy była w zakonie.
TAK.
W pierwszej kolejności dwie cudowne kobiety, Justynę i Magdalenę. Chętnie bym je odwiedziła i zjadła z nimi posiłek (wegański!). Nie odnalazły Boga w zakonie (Magdalena go tam zgubiła), więc są dobre po swojemu. Kierują się w życiu sercem i rozsiewają wokół tyle dobroci, ile tylko mogą. Prowadzą dyskusje w więziennej bibliotece, rozstawiają namiot na plaży nad wycieńczonymi fokami, a ich dom jest pełen porzuconych kotów i psów. Jako jedyne nie odmówiły noclegu narodowcom. Pamiętam Dorotę, której rozum co jakiś czas buntował się przeciwko bezsensownym zasadom. Roześmianą Iwonę i jej przyjaciółkę, jednooką kurkę, tę najniżej w kurzej hierarchii. I przełożoną „krnąbrnej” Agnieszki, Annę, która nie znosiła samodzielnego myślenia. Była mierna, ale wierna i dzięki temu została Matką Generalną. A Agnieszka musiała opuścić zgromadzenie. Nie zapomnę też całej drugiej części, poświęconej historii KK, reformom oraz wypowiedziom dominikanów i zakonników o indoktrynacji zakonnic. Oni sami nie mogli uwierzyć, że te kobiety są tak traktowane i że robi się im taką papkę z mózgu.

5. Czy  teraz inaczej będziesz patrzeć na zakonnice?
TAK.
Zdecydowanie teraz mam większą wiedzę na ich temat i bardzo im współczuję jeżeli tak to wszystko
wygląda jak jest napisane w tej książce. Jest to ogromny stres i wiele wyrzeczeń. Ja jestem pełna podziwu tych ludzi, że potrafią sobie z tym wszystkim radzić. Wiem też, że ja nie dałabym rady. Zakon jest to naprawdę bardzo mocno działająca na psychikę "sekta". Każda z nich chce być bliżej Boga, ale za jaką cenę? Wiele zakazów, a szczerze mogę napisać, iż niestety, ale zakonnice nie mają żadnych praw. Nic nie mogą zrobić same. To jest naprawdę okropne. 
Czy również tak uważasz?

Autor: Mycoffeetime
TAK
Lecz zobacz, jak jest w innych krajach. Tam zakonnice, szczególnie te z USA - mogą się kształcić, mają szereg praw które dają im niesamowite możliwości. Ale one sobie to wywalczyły, łamiąc szereg tabu i skostniałych przepisów. Myślę, że zakony w opisywanej przez autorkę reportażu postaci, i w naszym kraju odejdą do lamusa. To równia pochyła, na którą coraz więcej kobiet nie będzie się po prostu zgadzać,
szukając własnej drogi do Boga.

Autor:
 Asiaczytasia
NIE WIEM.
Szczerze mówiąc, do tej pory nie miałam, żadnego wyobrażenia o zakonnicach. Krążyły po kościele niczym delikatne, eteryczne istoty z innego świata. Zamyślone, skromne, do tego stopnia, że człowiek bał się kichnąć, żeby ich nie wystraszyć. Nie zastanawiałam się jakie prowadzą życie.
Wiem natomiast, że książka ta mnie głęboko poruszyła. Czytałam ją ze łzami w oczach. Otworzyła moją głowę na coś, o czym nie miałam bladego pojęcia.
TAK
Początkowo napisałam „nie”, ale po uczciwym namyśle musiałam to zmienić. Podziwiam te, którym udało się uwolnić. Te, które uratowały się przed stłamszeniem i zachowały osobowość. A nawet konkretniej – udało im się zachować duszę. A tym, które wciąż tkwią w zakonie, mocno współczuję. Wciągane są bardzo młode dziewczyny, które da się złamać. Starszych nie chcą, bo one „zbyt nasiąkły światem, żeby je można było łatwo ukształtować”.

6. Czy myślisz, że pisarka poradziła sobie ze swoim zadaniem ?
TAK I NIE.
Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest dojść do osób, które przebywały w zakonie i nawet jest to wytłumaczone na samym początku tej lektury, ale zdecydowanie pani Marta mogła by trochę lepiej pisać zakończenia tych wypowiedzi. W niektórych momentach zdania urywały się w połowie myśli, a resztę musiałam się domyśleć. A do tego dochodzi fakt, iż są to reportaże w bardzo prostu sposób opisane. Nie ma w nich niestety 
przemyśleń. Jedynie informacje przekazane przez siostry, a spisane przez autorkę. 
A czy ty też tak uważasz?

Autor: Mycoffeetime
NIE
Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Owszem, nie mamy tu historii od A do Z, ale autorka pokazała nam to, co zdobyła, to co wysłuchała i to co wyniknęło z publikacji. Konsekwencje tej książki były ogromne, co było dobitnie widać w drugiej części książki pt. Echa. (miałam wydanie późniejsze, rozszerzone). Z jednej strony święte oburzenie, szkalowanie a nawet groźby. Z drugiej setki maili od kobiet, byłych zakonnic, które
odważyły się opowiedzieć swoją historię, które dzięki temu reportażowi zrozumiały, że tak naprawdę nie zrobiły nic złego, wybierając drogę poza zakonem. Co więcej, doznały ulgi, że nie tylko one zostały tak okropnie potraktowane przez zakon.

Autor: Asiaczytasia
TAK.
Autorka przedstawiła i w jasnej formie zaprezentowała problemy z jakimi zmagają się żeńskie klasztory. Historie byłych zakonnic chwytają za serce, ale również mogą szokować. Zostały one zestawione z relacjami mężczyzn zakonników oraz księży. Krótko wyjaśniono skąd wzięły się w klasztorach takie a nie inne zasady. Zaakcentowano najważniejsze problemy z jakimi należy walczyć. Do pełni szczęścia zabrakło mi szerszej polemiki z obrońcami obecnego stanu rzeczy, ale jestem w staniu uwierzyć, że ta grupa osób nie chciała się wypowiadać.

Myślę że, jak na potrzeby tej publikacji, temat został wyczerpany. Dociekliwi mogą skorzystać z bibliografii i kopać dalej.
TAK.
Uważam, że autorka wykonała kawał świetnej roboty. Moim zdaniem idealny reportaż powinien być pisany sucho i surowo – jak u Justyny Kopińskiej, która perfekcyjnie „odkrawa” z treści wszystko, co zbędne. Reportaż ma ukazywać fakty w miarę obiektywnie i pozostawiać pole do interpretacji czytelnikowi. Jeśli dziennikarz wplata się w niego swoje refleksje, całość zmienia się w felieton. Myślę też, że autorka wykazała się ogromnym taktem i wrażliwością w rozmowach z byłymi zakonnicami. Nie wyciągała z nich informacji na siłę, tyle przekazała, ile dostała. Cały czas mam na uwadze to, jak trudno jej było namówić je na zwierzenia.
„Zakonnice...” to nie tylko losy poszczególnych kobiet, ale i statystyki, rozmowy z zakonnikami, patrzącymi z boku (ze zdumieniem) na rygor żeńskich zakonów, przybliżenie historii zmian w KK i tłumienia tychże, rozmowy z matkami przełożonymi, zerknięcie na życie byłych zakonnic po opuszczeniu klasztornych murów (reakcje rodziny, otoczenia etc.). Taka cienka książka, a tyle treści... Niesamowite!

7. Polecisz dalej tę książkę?
TAK.
Chociaż zabrakło mi w niej czegoś dopełniającego tę całą książkę, to i tak uważam, że warto ją przeczytać. Temat ciekawy i inny niż do tej pory miałam okazję przeczytać, ale zdaję sobie również sprawę, iż nie każdy się w niej odnajdzie. To wam czytelnicy zostawiam wybór.
A czy Ty polecisz ją?

Autor: Mycoffeetime
TAK
Lecz z rozwagą i nie wszystkim. To dobry reportaż, w którym autorka zdobyła się na odwagę by rzucić cień na coś, co w naszym kraju jest objęte świętością od początku aż do końca. Na Kościół Katolicki. Nie każdy przyjmie te wyznania byłych zakonnic ze spokojem. Dlatego polecałabym jedynie otwartym umysłom.

Autor: Asiaczytasia
TAK.
Jeżeli nie całość to relacje byłych zakonnic są warte poznania. Jestem osobą wierzącą, ale chciałabym, żeby kościół się zmieniał razem z kolejnymi epokami. Zasłanianie się wolą Bożą jest śmieszne i żenująca. Wiara ma być dla ludzi i uskrzydlać. Zamiatanie pewnych spraw pod dywan nie prowadzi do niczego.

Zamierzam, niezależnie od tej akcji, napisać swoją recenzję książki i po udostępniać ją tu i ówdzie. Warto o niej mówić.
TAK.
Ale nie każdemu. Widziałam w sieci opinie, że temat nie został dokładnie opracowany, autorka mogła coś dopowiedzieć, mogła coś pominąć, mogła ująć inaczej, mogła pokazać też te zadowolone zakonnice etc. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobiłby to lepiej, ale jednak nie zrobił. Jak dla mnie to rzetelnie ujęty temat kobiet, które chciały odnaleźć w zakonie Boga, zawierzyć mu życie i oddać się służbie. Rozczarowały się i wypaliły. Czekały je tylko jałowe modlitwy, nakazy sprzątania dla samego sprzątania i masa zakazów (w tym zakaz przyjaźni!).
Ze swojej strony polecam tę książkę. Wielu osobom otworzyłaby oczy, szczególnie na to, jak bardzo KK gardzi kobietami. A przecież większość uczestników mszy to właśnie kobiety (starsze), nierzadko zapatrzone w księdza jak w bóstwo. Gdyby znały prawdę... Gdyby wiedziały, jak są nisko w oczach wielu księży. A zakonnice? Są niżej niż świeckie kobiety, bo te mogą być matkami, a zakonnica będzie jedynie służącą. Wystarczy poczytać, co na ten temat mówią dominikanie. I wspomniany już rozdział „Władza w Kościele”, o tym, że KK docenia geniusz kobiet, ale ani myśli dopuścić je do władzy i dać im możliwość decydowania – również o sobie.

25 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa dyskusja. Mam w planach przeczytanie tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się pomysł z tą akcją, może następnym razem też spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie zrobiona recenzja książki - pytanie plus odpowiedź i to aż kilku pań, dzięki czemu możemy poznać rózne opinie. Bardzo mnie tą książką zainteresowałyscie.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna ta akcja wspolnego czytania i odpowiadania na te same pytania w podsumowaniu. Książka porusza temat o którym juz kiedyś słyszałam wiec chętnie przeczytam ta książkę

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już to podsumowanie na blogu organizatorki ☺️.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa tej obszernej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. JUż pisałam, że fajnie to wyszło. Jestem ciekawa Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz to czuję się zainteresowana. Dobrze, że autorka miała w sobie wystarczająco dużo uporu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama nie miałam czasu zaangażować się w tę akcję, acz nie ukrywam, że takie wspólne czytanie to ciekawy pomysł. Dzisiejszy wpis też zresztą przeczytałam z zainteresowaniem i być może w przyszłości sięgnę po ten tytuł, by zapoznać się bliżej z poruszanym tam tematem. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam już dyskusję i powtórzę, że jest ciekawa i że warto poznać zdanie kilku osób o książce. Chętnie i ja ją kiedyś przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z Twoich odpowiedzi nie bije jakiś przesadny entuzjazm, prawda? Takie przynajmniej odniosłam wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byc może ta formula pytan i odpowiedzi tego nie pokazuje. Byl zachwycona i przerazona ta książka

      Usuń
  12. Jestem za taką tematyką książek. Takie tematy są często olewane przez otoczenie, może im więcej książek na dany temat, to ludzie otworzą oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Duzo ludzi nie ma nawet swiadomosci, ze taki problem istnieje.

      Usuń
  13. Ale świetna dyskusja. Bardzo lubię takie pogadanki o książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpadłaś na świetny pomysł. Ciekawie przeczytać różne głosy, na temat jednej książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl bloga Nacpana ksiazkami, pozdrawiam ☺️

      Usuń
  15. Mam w planach tą książkę, jak odkopię się z własnego stosu :)
    Fajny pomysł takiego podsumowania. Może na następne też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejjj, ale mnie zaciekawiłaś! Książka już zamówiona, nie mogę się doczekać lektury!

    OdpowiedzUsuń
  17. Różne opinie zebrane w jednym miejscu, bardzo ciekawe:)

    OdpowiedzUsuń
  18. no la conocía, desde luego tiene que ser muy interesante.

    OdpowiedzUsuń
  19. No proszę, ale świetny pomysł na post. Intrygująca dyskusja. Nie pomyślałam, by móc zrobić coś tak ciekawego. Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger