Może i nie mam własnego ogródka, ale co roku stawiam w swojej kuchni doniczki z ziołami. Dom pięknie pachnie bazylią i majerankiem, a moje potrawy są doprawiane świeżymi przyprawami. W tym roku rzuciła mi się też w oczy szałwia. Zioło, które kojarzy mi się gł wonie z tabletkami na gardło, ale, jak mogłam się przekonać z książki Agaty Lewandowskiej (dietetyczki) pt. „Szałwia. Uzdrawiająca moc” ma dużo szersze zastosowanie.
Autorka oddała w nasze ręce mała acz treściwą książkę. Nie popisuje się formą, ale konkretnie opowiada nam o szałwii. O tym, ile dobrego morze zrobić to zioło. Uwierzcie mi, że tabletki na gardło to tylko jedno z niewielu jej zastosowań. Lewandowska szeroko rozpisuje się o – jak sugeruje tytuł – uzdrawiającej mocy szałwii. Jednak dietetyczka też akcentuje, iż zioła należy stosować rozważnie. Zaznaczana pewne limity, ograniczenia, czy też skutki uboczne jakie może powodować stosowanie szałwii. Chociażby takie jak zatrzymanie laktacji, więc kobiety karmiące raczej powinny unikać jej stosowania.
No dobrze. Masz kępkę szałwii w doniczce albo w ogródku i co dalej. Jak to w ogóle spożyć? Co z tym robić? Poza teorią, poza rozprawą na temat właściwości szałwii. Agata Lewandowska zamieściła w swojej książce kilka porad praktycznych i przepisów, które pomogą nam wykorzystać to zioło w kuchni. Na śniadanie i na obiad. Vege i z mięsem. Autorka opowiada, jak łączyć szałwię, aby uzyskać pyszne dania.
Czy masz ochotę odkryć uzdrawiającą moc jedzenia? Szałwia to jeden z produktów, o których opowiada dietetyczka. Na stronie wydawnictwa wypatrzyłam chociażby publikację o pokrzywie, czosnku czy tymianku. Polecam spojrzeć. Polecam jeść świadomie. Tu akurat mamy dodatki, które wprowadzone do diety wpłyną i na smak potraw i na nasze zdrowie.
[Egzemplarz recenzencki]

Też cenię sobie szałwię. Pozdrawiam Joasiu po przed weekendowym sprzątaniu .
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że szałwia kojarzyła mi się tylko z gardłem. Jestem ciekawa tej książki.
OdpowiedzUsuńFajnie, że są przepisy jak zastosować w praktyce. Kiedyś takie wskazówki przekazyeano sobie z pokolenia na pokolenie lub z mistrza na ucznia. Dziś są książki. 🩷 Przyjemnego weekendu.
OdpowiedzUsuń🤗
Ja uwielbiam cukierki szałwiowe :D W ogórdku chyba jej nie mam, przynajmniej jej nie kojarzę :/
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wpis. Sama dotąd kojarzyłam szałwię głównie z naparami na gardło, a tu proszę, tyle nowych zastosowań. Dobrze, że wspomniałaś o przeciwwskazaniach, bo to ważne szczegóły, o których często się zapomina. Zapach świeżych ziół w kuchni to też wielka pasja mojej babci i mamy, więc na pewno polecę im tę lekturę, by mogły wyjść poza standardowe wykorzystanie szałwii.
OdpowiedzUsuńWarto o tej roślince poczytać :)
OdpowiedzUsuńOstatnio posadziłam sobie trochę ziółek w doniczkach. Może szałwia też by się przydała :)
OdpowiedzUsuńMam w biblioteczce kilka podobnych książek. :)
OdpowiedzUsuńPaliłem kiedyś szałwie wieszczą. Ale teraz chyba nielegalna jest.
OdpowiedzUsuńLubię szałwię :)
OdpowiedzUsuń