Wilki nie maja lekko. Często w baśniach są czarnymi charakterami, a czarne charaktery mało kto lubi. Spróbujmy przez chwile wczuć się w ich rolę. Czy im z tym dobrze? Jak sobie radzą, kiedy każdy patrzy na nich podejrzliwie? Ben Miller w książce dla dzieci pt. „Wieki Zły Wilk” spróbował podjąć się tego zadania i stworzył dziennik tytułowego zwierzęcia. Czy to będzie sympatyczna, a może pełna grozy lektura?
Miller spróbował „wejść w skórę” chyba najsłynniejszego wilka z baśniowego światka, czyli tego z bajki o Czerwonym Kapturku. Zwierzak budzi się po zimie. Jest głodny i osłabiony. Próbuje się rozruszać i coś upolować. Czy to pech, nieudolność, a może dobre serce sprawiają, że niezbyt mu to wychodzi? Do tego jest takie powiedzenie, że „najlepszą obroną jest atak”, a mieszkańcy Baśniowego Lasu wzięli je sobie do serca. Wszelkimi sposobami próbują wykiwać wilka, zanim ten upoluje ich.
„Wielki Zły Wilk” to niewątpliwie zabawna bajka. Miller w humorystyczny sposób opowiada o wykluczeniu (ze stada), strachu (przed wilkiem), a także o tym jak bohater desperacko próbuje się dostosować. Bo wilki muszą być groźne nie mogą okazywać słabości. Świetnym kontrastem dla głównego bohatera jest postać Pędraka, wilka wegetarianina, którego stado też odrzuciło, ale odnalazł się w innym towarzystwie. Wracając do charakteru książki, jest to taki bezpośredni humor, bo mieszkańcy Baśniowego Lasu nie raz nie dwa zrobią wilka „w jajo”.
Nie jest to pierwsza i pewnie nie ostatnia zabawa baśniową konwencją. Ja nie ukrywa, że bardzo lubię te wszystkie eksperymenty, odwracanie, ról, perspektywy i opowiadanie baśni na nowo, współcześnie i zabawnie. Jak pokazuje Ben Miller „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, a oprawca łatwo może stać się ofiarą. Nie zawsze trzeba za wszelką cenę trzymać się grupy, w której czujemy się źle, bo czasami ci nudni, inni mogą okazać się naszymi bratnimi duszami.
[Egzemplarz recenzencki]


Też lubię takie wariacje
OdpowiedzUsuńGracias por la reseña. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńŚwietne i bardzo trafne spojrzenie na tę książkę. Odwracanie baśniowej perspektywy to zawsze fascynujący zabieg, bo uczy dzieci (i przypomina dorosłym), że każda historia ma przynajmniej dwie strony, a etykiety, które komuś przypisujemy, bywają niezwykle krzywdzące. Ten motyw z wilkiem wegetarianinem i desperacką próbą dopasowania się do narzuconych ram brzmi jak doskonały punkt wyjścia do ważnych rozmów z młodym czytelnikiem o empatii, odmienności i szukaniu własnej ścieżki wbrew presji otoczenia. Bardzo zachęcająca recenzja, dopisuję ten tytuł do listy lektur dla młodszych czytelników.
OdpowiedzUsuńCiekawe podejście do wilka. :)
OdpowiedzUsuńnie czytałam tego nigdy
OdpowiedzUsuńLubię takie odwracanie bajek, ale mam też wrażenie, że czasem robi się z tego trochę na siłę „moralizowanie” pod nowoczesną narrację. Wilk jako ofiara systemu, społeczeństwo przeciwko jednostce itd. — brzmi fajnie, tylko czy dzieciaki faktycznie to tak odbiorą, czy raczej po prostu zobaczą zabawną historyjkę o wilku, który znowu coś kombinuje?
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony pomysł z perspektywą wilka jest naprawdę ciekawy, bo jednak wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że „wiemy kto jest zły” i tyle, a tu nagle robi się zamieszanie w głowie. Tylko zastanawiam się, czy takie „humanizowanie” każdego czarnego charakteru nie rozmywa trochę klasycznych bajkowych ról — czy wszystko musi być relatywne? No i ten wegetariański wilk mnie trochę rozbroił 😄 brzmi jak coś, co dzieci zapamiętają bardziej niż całą „głębszą warstwę”.
Ciekawy pomysł na odwrócenie historii.
OdpowiedzUsuńLubię pozycje o czarnych charakterach :D
OdpowiedzUsuń