Podczas spaceru M. zaproponowała zabawę. Nazwała ją „Ja to widzę”. Polega ona na tym, ze jedna osoba upatruje sobie rzecz. Pozostałym uczestnikom zdradza wyłącznie jej kolor np. „Ja to widzę i to jest zielone”. Wygrywa ten, kto odgadnie, o jaką rzecz chodzi.
Nie wiem, skąd M. zna tę zabawę, ale podoba mi się jej inicjatywa, a samą grę bardzo polubiliśmy i jest ona naszym stałym elementem spacerów. Świetnie zajmuje czas, np. kiedy czekamy na autobus, ale też zachęca, aby przyjrzeć się otoczeniu. Wspaniałe ćwiczenie spostrzegawczości, a przy tym jest mnóstwo śmiechu. Szczególnie, kiedy traficie na takiego cwaniaczka, jak moja córka. Kiedyś zgadywaliśmy kolor biały. Wskazałam na krzak obsypany kwiatami. M. z pełną powagą zapytała: „Ale konkretnie, który kwiat?”, a było ich tyle, że chyba wymieniałabym do jutra.

Super :) świetna zabawa na spacerze :)
OdpowiedzUsuńKojarzę tę zabawę. Super pomysł na trochę spacerowej rozrywki. :)
OdpowiedzUsuńNo i super! Ciekawa forma wspólnej zabawy :)
OdpowiedzUsuńMi również podoba się ta inicjatywa :)
OdpowiedzUsuńIdealny sposób, by „zabić nudę”, nie tylko podczas czekania na autobus :)
Pozdrawiam
Haha mała spryciula :). A grę znam, często była rozrywką podczas jazdy samochodem :)
OdpowiedzUsuńPamiętam jak grałam w podobną grę z dziećmi na angielskim :) Nie było to na dworze, ale był rzutnik i nagranie, na którym grafiki przemieszczały się tak jakby podróżowało się przez różny krajobraz samochodem. Ćwiczenie było na rozpoznawanie kolorów / nazw rzeczy po angielsku :)
OdpowiedzUsuńŚwietna zabaw. Jak piszesz świetnie zajmuje czas, gdy nie ma nic innego pod ręką.
OdpowiedzUsuń