Pages

7.22.2026

"Ścigając płomienie" Magdalena Artomska-Białobrzeska

 Wiecie, dlaczego nie lubię czytać romansów? Bo zazwyczaj postacie kobiecie są naiwne i głupiutkie, a mnie to boli. Ale w powieści „Ścigając płomienie” Magdaleny Artomskiej-Białobrzeskiej mamy inteligentną, ambitną bohaterkę, która utknęła w swoim życiu. Inga jest specjalistką od PR. Z zaangażowaniem podchodzi do swojej pracy i szanuje pieniądze, w przeciwieństwie do partnera, artysty, któremu niewiele w życiu wyszło. Czy to pasmo sukcesów Ingi i niepowodzeń Daniela było zarzewiem ich nienawiści? Bo trudno powiedzieć, żeby siebie lubili, o miłości nawet nie wspomnę. Inga nie wytrzymuje kolejnej kłótni. Psychicznie zmęczona chłopakiem, a fizycznie nadmiarem obowiązków wyjeżdża na Warmię. Chce odetchnąć i popracować w miłych okolicznościach przyrody. Tam spotyka Patryka, mężczyznę w którym kiedyś się podkochiwała. Dawne uczucia ożywają, szczególnie że Inga też nie była mu obojętna. Jednak pewne tajemnice nie pozwalają im w spokoju cieszyć się sobą. Tajemnice, które mogą nawet kosztować życie.

Artomska-Białobrzeska łączy w tej powieści elementy obyczajowe i sensacyjne. Co ciekawe (i ważne) nie jest to – tak ostatnio popularny – romans gangsterski. Ta sensacja wynika z profesji Patryka, który pracuje w służbach mundurowych, grupie realizacyjnej – czyli bierze udział w akcjach największego ryzyka. Jedno z jego zadań splata z życiem Ingi. I tak bohaterowie od sielanki, radości towarzyszącej spotkaniu i odbudowywania starych uczuć, wpadają w wir niebezpiecznych wydarzeń.

Jest to też oczywiście opowieść o ponownym spotkaniu, o drugiej szansie, ale także konsekwencjach swoich wyborów i walce o niezależność. Artomska-Białobrzeska kreuje świetnych wyrazistych bohaterów. Postacie ciekawe, kompletne, bo dźwigające na barkach cały ciężar przeszłości. Przeszłości, która sprawiła, że są w takim, a nie innym punkcie. Przeszłości, do której trzeba wrócić, aby wybrać dalszy kierunek marszu przez życie.

Autorka zadbała o tę książkę. Emocje i dramatyzm dawkowane są w porządnych porcjach. Jeżeli chodzi o styl, jest całkiem dobrze, chociaż dostrzegam tu drobne kanty i maniery charakterystyczne dla autorek książek o miłości. Chociażby to, że suknie balowe w powieściach historycznych nie są opisywane tak szczegółowo, jak jeansy, które zakłada na siebie bohater romansu. Aczkolwiek Artomska-Białobrzeska nie przesadza. Mam wrażenie, że raczej ulega pewnym trendom. A przy tym uważam, ze powinna o nich zapomnieć i spróbować wyróżnić się wśród autorek powieści o miłości. Ma do tego predyspozycje.

W „Ścigając płomienie” świetnie zrealizowano motyw drugiej szansy pomysłowo ożywiając go wątkiem sensacyjnym. Romans przy, którym trudno się nudzić, bo bohaterowie szybko zostają porwani przez prąd wydarzeń. Towarzyszy temu mnóstwo emocji, ale też walki. Czy uda im się ją wygrać?


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

17 komentarzy:

  1. Brzmi jak fajnie wyważona książka. Musze jej poszukać online ;) Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  2. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po romans.

    OdpowiedzUsuń
  3. ​Świetna, dojrzała recenzja. Największą wartością Twojego tekstu jest to wyważenie: z jednej strony doceniasz ucieczkę od utartych schematów i postawienie na sprawczość bohaterki, z drugiej celnie punktujesz gatunkowe nawyki autorki. Uwaga o szczegółowości opisu dżinsów trafiła w samo sedno. Zachęciłaś mnie, żeby dać tej książce szansę, choćby dla tego wątku sensacyjnego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że ten romans mógłby mi się spodobać 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja za romansami za bardzo nie przepadam, ale czasami na pewno warto przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gracias por la reseña. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat nie lubię w romansach dwóch typów bohaterek, bo albo są właśnie naiwne i głupiutkie albo nadambitne, królowe biznsu. A ja lubię takie ludzkie postacie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oho, lubię romanse tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, że trochę rozumiem ten zarzut wobec romansów, bo czasami bohaterki faktycznie bywają napisane tak, że człowiek zamiast im kibicować, tylko się denerwuje. Dlatego ciekawi mnie Inga, bo po opisie wygląda na postać z własnym charakterem, a nie tylko osobę czekającą, aż ktoś ją „uratował”. Fajny też wydaje się ten miks romansu z sensacją, bo sama historia uczuciowa czasem potrzebuje czegoś więcej niż tylko kolejnych rozterek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozśmieszyłas mnie tym zestawieniem opisów sukni i jeansów :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Doceniam poświęcenie, bo skoro nie czytasz romansów, a jednak jeden z nich nam recenzujesz, to musi być coś!
    Poznałam podobną historię i jakoś tak podobnie później wyszło. Zdecydowanie do tanga trzeba dwojga. Serdecznie pozdrawiam. 🤗

    OdpowiedzUsuń
  13. Skoro tak to przedstawiasz to jak wpadnie mi w ręce to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Będę miała tą książkę na uwadze, może akurat i mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj  początkiem sierpnia Asiu
    Również nie lubię takich naiwnych romansów. Ale taki co polecasz już sobie zapisuję
    Pozdrawiam po letniej burzy

    OdpowiedzUsuń
  16. I widzisz, tutaj mnie masz, bo w życiu nie słyszałam o tej książce, a teraz chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń