"Nie dotykaj mnie" Andrea Camilleri
Ucieczka czy zaginięcie? - zastanawia się komisarz Maurizi badając sprawę zniknięcia Laury Garaudo. Zresztą nawet jej mąż, pomimo iż sam zgłosił fakt nieobecności żony, wątpi, aby stało się jej coś złego. Laura po prostu taka jest. Jaka? To właśnie próbuje zrozumieć Maurizi. Zrozumieć tę kobietę i jej motywy. Zemsta porzuconego kochanka, fanaberia wrażliwej artystki, marketing wa zagrywka, a może jeszcze coś innego sprawiło, że pani Garaudo zniknęła? Andrea Camilleri próbuje zgłębić osobowość tej bohaterki w powieści quasi kryminalnej pt. „Nie dotykaj mnie”.
Laurę Garaudo poznajemy przy pomocy jej bliskich, osób które ją znały. Jednak czy znały ją dobrze? W formule jaką obrał Camilleri nie chodzi o prawdę, a wrażenia. Listy, wiadomości, rozmowy – z takich puzzli komisarz Maurizi próbuje złożyć obraz laury Gauaudo. Sama zainteresowana na kartach tej powieści się nie pojawia. Nie może skomentować, wyprostować słów znajomych, obronić się. Przez pryzmat tych wspomnień i opinii, Maurizi próbuje zrozumieć, co mogło się stać. Nie można powiedzieć, że w tej powieści chodzi o prawdę. Raczej chodzi o wrażenia, bo na tych wrażeniach opiera się śledztwo. A finał dalej pozostawia nas w sferze wrażeń. Wyrabiamy sobie opinię na temat Laury i znając zakończenie analizujemy, czy była ona trafna.
Ja uwielbiam psychologiczny akcent w książkach. Camilleri korzysta z niego w nieoczywisty sposób. W klasycznej formule element śledztwa przeplatany byłby myślami samej Laury. Opowiadałaby nam o tym, czy jest szczęśliwa, czy nie. Ale włoskiego autora to kompletnie nie interesuje. Laura jest jak rzeźba, którą wszyscy oceniają i dzielą się swoimi wrażeniami. To skojarzenie z rzeźbą jest nieprzypadkowe, bo świat sztuki jest mocno obecny na kartach tej powieści. Zarówno literatura, jak i malarstwo. Czy dlatego Camilleri wybrał pryzmat widza?
Szczerze polecam wam powieść „Nie dotykaj mnie”. Zdecydowanie wyróżnia się na tle popowych powieści. To nie jest kolejna książka, którą przeczytamy i o niej zapomnimy. Zapamiętamy ją przez jej oryginalności, ale też przez zaangażowanie, jakie autor pośredni na nas wymusza. Wcześniej pisałam, że my Laurę oceniamy, a to znaczy, że myślimy o niej. Jak długo będziesz o niej myśleć?
[Egzemplarz recenzencki]


Bardzo ciekawa książka, podoba mi się. Jak się nadarzy okazja, to chętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńChętnie bym przeczytała tę książkę. Mogłaby mi się spodobać. ;)
OdpowiedzUsuńNiezwykle trafna recenzja, a Twoje porównanie Laury do rzeźby ocenianej przez widzów doskonale oddaje istotę tej książki. To fascynujące i jednocześnie nieco niepokojące, jak często w życiu jesteśmy dla innych tylko sumą ich własnych wyobrażeń i interpretacji, a nie autonomiczną prawdą o nas samych. Camilleri musiał to doskonale rozumieć, rezygnując z oddania głosu głównej bohaterce i zostawiając nas jedynie z portretem pamięciowym, który sami musimy sobie posklejać. Twój tekst nie tylko bardzo zachęca do lektury, ale przede wszystkim zostawia z głębszą refleksją nad tym, jak sami postrzegamy ludzi wokół nas.
OdpowiedzUsuńGracias por la reseña. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńWitaj Joasiu
OdpowiedzUsuńZaciekawilaś mnie tą książką. Też lubię psychologiczne akcenty w powieściach.
Pozdrawiam jak zawsze serdecznie
Zachęcająca recenzja.
OdpowiedzUsuńLubię takie przedstawienie bohatera poprzez perspektywę różnych osób :)
OdpowiedzUsuńAleż mnie zaciekawiłaś! Uwielbiam takie książki!
OdpowiedzUsuń