Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura rosyjska. Pokaż wszystkie posty
"Naftowa Wenus" Aleksandr Sniegiriow

"Naftowa Wenus" Aleksandr Sniegiriow

W październiku 2020 roku wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego nastąpiło zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Rozpoczęła się rozgrzewająca do czerwoności dyskusja. Wielu z nas zadawało sobie pytanie, jakbyśmy my się zachowali, gdybyśmy usłyszeli, że nasze dziecko jest poważnie chore. Ludzie pytali się siebie „(...) jak postąpiliby, gdyby w ich życiu pojawił się down.”1

Nie przez przypadek wywołałam tym dosadnym cytatem Zespół Downa. W dyskusji o obronie życia często powoływano się na osoby, które zostały nim dotknięte. Rodzice takich dzieci fotografowali się z nimi i opowiadali, jakie są cudowne. Traktując zwolenników aborcji trochę, jak morderców czyhających na życie ich pociech. Ja tutaj nie będę pisała, po której stronie barykady stoję, chociaż uważny odbiorca pewnie wyczyta to między wierszami. Wywołałam ten temat dlatego, że w moje łapki wpadła książka, która idealnie wpisuje się we wciąż żywą – pomimo upływu dwóch lat – dyskusję. Mam na myśli powieść Aleksandra Sniegiriowa pt.: „Naftowa Wenus”. Książkę o relacji między ojcem, a jego niepełnosprawnym synem.

Możemy ją podzielić na dwie części. Pierwsza, w której poznajemy Fiodora i Iwana. Autor skupia się w niej na historii tych postaci i emocji, jakie towarzyszą wychowaniu dziecka z Zespołem Downa – rozczarowaniu, wstydowi, poświęceniu, zazdrości, ale też miłości i wzajemnej trosce. Druga część to pasmo szalonych przypadków. Wręcz absurdalnego cyklu powiązanych ze sobą zdarzeń. Nie do końca wiem, jak je interpretować, więc nie podzielę się z wami moimi myślami. Wydarzenia są realne, a jednak ich koncentracja wokół Naftowej Wenus, czy też efekt jej pojawienia się w życiu bohaterów kojarzy mi się z groteską w stylu Vonneguta czy Bułyczowa – których ubóstwiam.

Wracając do okołoaborcyjnej dyskusji. Myślę, że zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy powinni tę powieść przeczytać. Jej wielkim atutem jest dosadny język. Aleksandr Sniegiriow nie sili się na „polityczną poprawność”. Jest bezpośredni i bezczelny. I to rewelacyjnie obrazuje, jaką skomplikowaną sprawą jest wychowywać niepełnosprawne dziecko, ile złych i dobrych emocji siedzi w jego opiekunie. (Tak, wiem, że nie ma dobrych i złych emocji, są po prostu emocje. Biorę na siebie cała krytykę związaną z tym zwrotem, jednak on idealnie przekazuje to co chcę powiedzieć.)

Wania nie był chciany. Jego ojciec nie miał wyboru. Musiał się nim zająć. Musiał wybrać pomiędzy intratną pracą, poziomem życia, a synem. „I wtedy zrozumiałem: inwalida to nie jest zwykłe więzienie. To więzienie, które budują sobie ci, którzy inwalidą się opiekują.”2 mówi rozgoryczony, zmęczony Fiodor. Z drugiej strony dokłada wszelkich starań, żeby chronić Wanię przed światem, przed wścibskimi spojrzeniami przechodniów, przed nieodpowiedzialną opiekunką itd., itp. Kontrast między słowami i czynami, aż bije po oczach.

Przypatrzmy się przez moment Iwanowi. Pomimo używania zwrotów, które można by uznać za obraźliwe, autor rysuje Wanię, jako cudownego, rezolutnego chłopca. To jest taki bohater, którego pokochamy, chcemy przytulić i również otoczyć opieką. Aleksandr Sniegiriow w „Naftowej Wenus” porusza również kwestię, o której mało się mówi. Mianowicie, jak niepełnosprawny postrzega sam siebie. W pewnym miejscu Wania krzyczy: „Nie chcę być głupkiem! Nie chcę być pokraką! Chcę być mądry, piękny, uczciwy, odważny, szczery... Codziennie się modlę...”3 Jeżeli chronimy życie, to chronimy je do śmierci. Nie kończymy na narodzinach. Każda osoba, która przychodzi na świat – nieważne czy pełno czy niepełnosprawna – powinna mieć prawo do godności. A godność to m.in. szacunek do samego siebie.

Zwrócę jeszcze uwagę na to, że Aleksandr Sniegiriow zamyka tę historię. Trochę mnie to zaskoczyło. Myślałam, że będzie paplał o życiu Fiodora i Wani, aż wyczerpią mu się pomysły. Okazało się, że powieść została napisana z planem, z pomysłem na finał i morał. Powinnam dodać dobry, mocny finał i morał.

Nie chciałabym, żeby „Naftowa Wenus” przepadła w fali krytyki rosyjskiej inwazji na Ukrainę. To nie jest książka polityczna, to książka proludzka. Niepełnosprawność dotyka wszystkich nacji, dlatego nieważne, w jakim języku się o niej opowiada. Aleksandr Sniegiriow ofiarował czytelnikom bezpardonową, ale też przesyconą wrażliwością powieść. Mocna, dosadna, piękna i fantastycznie napisana. Rewelacyjne ujęcie tematu i przepyszna literacka uczta.

1 Aleksandr Sniegiriow, „Naftowa Wenus”, tłum. Borys Hass, wyd. Glowbook, Sieradz 2022, s. 34.

2 Tamże, s. 38.

3 Tamże, s. 43.

Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Boris Akunin  - Cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona piąta: "Operacja Tranzyt", "Batalion śmierci"

Boris Akunin - Cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona piąta: "Operacja Tranzyt", "Batalion śmierci"

Jak prowadzić wojnę, kiedy kraj trawią wewnętrzne konflikty. Rosjanie znaleźli się po przeciwnych stronach barykady. Rewolucja wnosi nowy porządek, ale część społeczeństwa nie może pogodzić się z końcem caratu. Czy niepokoje i zmiany odcisną piętno na żołnierzach na froncie. Czy chłopi i burżuazja dadzą radę, ramię w ramię, zawalczyć o Mateczkę Rosję?



Operacja „Tranzyt”

W tej części pojawia się postać, która, myślę że nie będzie to z mojej strony nadużycie, przyczyniła się do ukształtowania współczesnej historii. Niemcy mówili na niego Łysy, towarzysze Staruszek. Dowództwo bardzo zależy, żeby owa persona bezpiecznie dotarła do Rosji. Josef von Teofels wciela się w rolę anioła stróża.


Batalion śmierci (na stronie tytułowej) / Batalion aniołów (na okładce)

Rząd Tymczasowy Rosji wpada na nietypowy pomysł stworzenia żeńskiego batalionu śmierci. Na jego czele staje Maria Boczarowa, kobieta odznaczona za zasługi na froncie. Panie potrzebują przeszkolenia i to zadanie przypada Aleksiejowi Romanowowi.


Co uderzyło mnie w ostatniej już odsłonie Bruderszaftu... to ewolucja charakteru cyklu.

Pierwsze części były nawet nieco frywolne. Mieliśmy wrażenie, że duzi chłopcy z medalami na piersi bawią się w wojnę. Im dalej w las, tym mroczniej. Nawet Josef von Teofels, który wydawał się człowiekiem nie do zdarcia, człowiekiem, który znajdzie wyjście z każdej sytuacji, wydaje się zmęczony i mniej czujny.


Rosja 1917 roku to nie ten sam kraj co w 1914.

Świat wygląda jakby stracił kolory. I cały Piotrogród też jakby sparszywiał, zarósł brudem. Wszystko wyglądało tak jakby dozorcy, kiedy stopniał śnieg, nie myli chodników, nie sprzątali ulic.1 Na takim tle obserwujemy tworzenie się kobiecego oddziału.

Minipowieść zatytułowana Batalion śmierci mocno mnie poruszyła. Boris Akunin pokazał jaką egzotyką były kobiety w wojsku. Zjawisko, które wywoływało pogardliwe uśmieszki, i którego mężczyźni nie chcieli wspierać. Aleksiej właściwie na złość dostał przydział na instruktora. Czy przyniesie on szczęście dzielnym paniom?




Wspomnieć muszę również o dziwnie pojętym heroizmie i beznadziejności, która mu towarzyszy? Czy na wojnie muszą być ofiary? Tak, jest to okrutne zjawisko i zbiera żniwa. Czy świadomość, że idzie się na rzeź i dobrowolne się jej poddanie czyni z kogoś bohatera? Czy ci, który decydują kto stanie na pierwszej linii ostrzału mają kamienne serca? Wreszcie, czy poświęcenie ma sens? Czy ofiara jest proporcjonalna do zysku?


Podsumowanie

Żegnam się już z cyklem Bruderszaft ze śmiercią, to była ostatnia odsłona. Kolekcja ląduje na półce, gdzie będzie się pięknie prezentować. Przez 10 minipowieści, wydanych w 5 tomach, Boris Akunin prezentuje różne oblicza wojny, a swoim bohaterom daje zadania, w których muszą popisać się lotnym umysłem. Cykl na początku bawi, ale im dłużej z nim przebywamy zaczyna też poruszać. Do tego powieściowo - filmowa konwencja jest czymś świeżym i niebywale klimatycznym. Historie wciągają, a wydanie cieszy oko.

1 Boris Akunin, Batalion śmierci, przekł. Piotr Fast, wyd. Replika, Zakrzewo 2018, s. 150.


Zobacz też:

Bruderszaft... cz.1

Bruderszaft... cz.2

Bruderszaft... cz. 3

Bruderszaft... cz. 4

Boris Akunin - cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona czwarta: "Maria, Maria...", "Żadnych świętości"

Boris Akunin - cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona czwarta: "Maria, Maria...", "Żadnych świętości"

Jest rok 1916. Woja cały czas w toku. Strony konfliktu mają już dosyć wzajemnych przepychanek. -Koniec sentymentów . Należy dążyć do zwycięstwa jak najszybciej i za wszelką cenę.1



Maria, Maria...

W części trzeciej pt. Latający słoń Boris Akunin podjął temat wojny w powietrzu. Tym razem będzie o bitwie morskiej. Odwiedzimy port w Sewastopolu i stacjonujący tam pancernik Cesarzowa Maria. Josef von Teofels, bezwzględny niemiecki oficer, otrzymuje zadanie zakotwiczenia okrętu na wieki.

Ta niewielka objętościowo minipowieść jest bardzo dynamiczna i pełna zwrotów akcji. Zany już z poprzednich odsłon Bruderszaftu Zepp szybko układa plan działania i przystępuje do jego realizacji. W szczegóły nie będę się zagłębiać - akcja została napisana, podobnie jak we wcześniejszych częściach, w konwencji szpiegowsko- przygodowej. Minipowieść Maria, Maria... jest ważna, bo poznajemy w niej dwóch współpracowników von Teofels'a, którzy odegrają ważna rolę w kolejnej historii.


Żadnych świętości

Planowany jest zamach na cara Mikołaja II. Dowódcy Rzeszy Niemieckiej kompletują zespół, który ma doprowadzić do nieszczęśliwego wypadku i wysłania władcy na tamten świat. Przewodzić mu ma Josef von Teofels. W tym samym czasie Rosjanie pracują nad usprawnieniem systemu ochrony pociągu, którym car podróżuje. Porucznik Aleksiej Romanów ma spojrzeć na ochronę przywódcy świeżym okiem i zaproponować ulepszenia.

Ta część jest rozbudowana, w porównaniu do tego, co prezentował do tej pory Boris Akunin w Bruderszafcie. Minipowieść składa się z kilu części, można powiedzieć, że podzielona jest, tak jak operacja kontrwywiadu, na etapy. Jest w niej wielu bohaterów i każdy z nim ma swój fragment. Autor poświęcił chwilę, żeby zajrzeć w ich głowy, oraz poznać poglądy i motywację.

Najbardziej zafascynowało mnie, w jaki sposób Boris Akunin pokazał jak człowiek się zmienia. Co robią z duszą, z charakterem tak okrutne doświadczenia. - I to jest w wojnie najstraszniejsze. Kto zginął, to już zginął, świeć Panie nad jego duszą, ale co ona zrobiła ze wszystkimi pozostałymi? Dobrzy stają się okrutni, gorący stygną, żywe twarze przyjmują martwy wyraz.2 Od siebie dodam, że ci, którzy na początku cyklu byli niewinni i obawiali się pociągnąć za spust stali się bezwzględni.




Powieść- film

Gwoli formalności przypomnę tylko, że cykl został wydany w konwencji powieści-filmu. Czytanie umilają nam ilustracje (autor: Igor Sakurow), a kolejne fragmenty oddzielają wstawki jak w starym, niemym filmie. Bardzo ładne, bardzo klimatyczne wydanie.


Podsumowanie

(…) na świecie istnieje tylko jedna rzecz, dla której warto żyć i umierać: zwycięstwo. Kiedy człowiek zwycięża, to i nie żal umierać. A kiedy nadchodzi klęska, to i żyć nie warto.3

Bruderszaft ze śmiercią zaczyna tracić swój frywolny charakter. Duzi chłopcy, którzy bawili się w wojnę stają się żołnierzami. Konflikt zmęczył już walczące strony, ale mam nadzieję nie zmęczył was cykl autorstwa Borisa Akunina. Ta odsłona, szczególnie powieść Żadnych świętości, zmieniła nieco kierunek opowieści. Coraz więcej chwytów jest dozwolonych, aby doprowadzić wojnę do końca.


Zobacz też:

Bruderszaft ze śmiercią cz. 1

Bruderszaft ze śmiercią cz. 2

Bruderszaft ze śmiercią cz. 3

1Boris Akunin, „Żadnych świętości”, tłum. Piotr Fast, wyd. Replika, Zakrzewo 2017, s. 149.

2Tamże, s. 216.

3Tamże, s. 194.

Boris Akunin - cykl "Bruderszaft ze śmiercią".  Odsłona trzecia: "Dziwny człowiek", "Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!"

Boris Akunin - cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona trzecia: "Dziwny człowiek", "Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!"

Impreza trwa. Jeszcze jedna kolejka, jeszcze jeden toast. Kto będzie bawił się dalej, a kto dziś wypije bruderszaft ze śmiercią.



W kolejnej odsłonie cyklu Bruderszaft ze śmiercią prym wiodą dwie, znane czytelnikom, postacie – Josef von Teofels i Aleksiej Romanow.

W Dziwnym człowieku niemiecki szpieg przenika do kręgów petersburskiej socjety. Zadanie jest bardzo delikatne i wymagające subtelności. Aby je zrealizować Josef von Teofels nawiązuje kontakt z wyjątkową postacią w rosyjskiej historii. Owianą mgiełką mistyki. Macie podejrzenia o kogo może chodzić?

Grzmijcie, fanfary zwycięstwa! można streścić zdaniem: byleby się nie wydało. Rosjanie szykują ofensywę, a misją młodego agenta kontrwywiadu jest zadbanie, aby plan pozostał jak najdłużej w tajemnicy i aby udało się zaskoczyć przeciwnika. Okazuje się, że zadnie nie jest łatwe. Informatorzy są czujni. Aleksiej będzie musiał wykazać się kreatywnością, żeby wrogie dowództwo nie domyśliło się co planują Rosjanie.



Kolejne dwie opowieści z cyklu Bruderszaft ze śmiercią i kolejne dwa zadania, które mogą zaważyć na wyniku wojny. Boris Akunin oczywiście nie jest w stanie zmienić historii, ale w jej ramach może tworzyć wciągające przygody.

Polubiłam te przepychanki wywiadów rosyjskiego i niemieckiego i polubiłam postacie Josefa i Aleksieja (chociaż to wrogowie). Oboje podchodzą do swoich zadań bardzo poważnie, ale i kreatywnie. Wytyczne wytycznymi, ale najważniejsze jest osiągniecie oczekiwanego celu. Właśnie ta umiejętność zachowania zimnej krwi i improwizacji wyjątkowo mi się u nich podoba. Szczególnie opowieść Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!. Skojarzyła mi się z popularnymi serialami kryminalnymi typu CSI. Kryminalne zagadki. Nie, nie, nikt nie badał w Bruderszafcie DNA. Mam na myśli raczej rozległość wiedzy, szybkość łączenia faktów i wyciągania wniosków. Odpowiednie przeszkolenie plus analityczny umysł i mamy dobrego wywiadowcę.




Podsumowanie

Cykl Bruderszaft ze śmiercią to dziesięć opowieści, więc minęliśmy właśnie półmetek. Zdradzę wam, że kiedy zaczynałam go czytać nie przypuszczałam, że aż tak się wkręcę w szpiegowskie przygodówki osadzone w czasie I wojny światowej. Moje zainteresowanie nie spada. Polubiłam bohaterów tych minipowieści i spodobał mi się sposób w jaki Boris Akunin je napisał.


Zobacz też:

Bruderszaft ze śmiercią odsłona 1

Bruderszaft ze śmiercią odsłona 2

Boris Akunin - cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona pierwsza: "Młokos i diabeł", "Cierpienia złamanego serca"

Boris Akunin - cykl "Bruderszaft ze śmiercią". Odsłona pierwsza: "Młokos i diabeł", "Cierpienia złamanego serca"


Cykl Bruderszaft ze śmiercią autorstwa Borisa Akunina to dziesięć historii opowiadających o pracy i rywalizacji wywiadu rosyjskiego z, głównie, wywiadem niemieckim podczas I wojny światowej. To co w nim wyjątkowe to konwencja powieści-filmu. Zastanawiacie się jak to możliwe? Wspaniały pisarz to wspaniałe pomysły.

Copyright © Asia Czytasia , Blogger