"Po deszczu" Chiara Mezzalama
Pewnego dnia Elena nie wytrzymała. Wyszła z domu i musiała ochłonąć. Wiadomość o zdradzie męża wydawała się dla niej końcem świta. Dlaczego wybrał młodszą kobietę? Dlaczego już nie pragnie Eleny? Do tego niedługo przyszedł niemal prawdziwy koniec świata. Najpierw suche lato, a potem nagła ulewa. Tyber nie jest w stanie przyjąć ilości wody, którą oferują mu chmury. Występuje z brzegów. Zalewa Rzym i okoliczne miasteczka. Zmagając się z żywiołem rodzina próbuje się odnaleźć. Jedno jest pewne. Nic już nie będzie takie samo.
Czytając opis powieści „Po deszczu” Chiary Mezzalama zaintrygowało
mnie połączenie międzyludzkich relacji z katastrofą klimatyczną. Muszę
przyznać, że autorka miała całkiem ciekawe skojarzenie. Trafiamy w sytuację, w
której nic nie jest stabilne. Właściwie walą się dwa światy. Ten prawdziwy i
ten prywatny. Najpierw kobieta nie jest w stanie poradzić sobie z tym tego, co
przyniósł jej los, potem rzeka. Chcą unieść ten ciężar, ale nie dają rady. Wychodzą
z siebie. Co prawda Mezzalama nie traktuje powodzi wyłącznie symbolicznie. W
tej książce młode pokolenie jasno wytyka starszemu błędy i zaniedbania. Pojawiają
się postacie, które chcą żyć inaczej i zbliżyć się ku naturze. Są swego rodzaju
kierunkowskazami. Natomiast dla mnie i tak najciekawsze było ukazanie dynamiki
relacji międzyludzkich z całą gamą emocji, wątpliwości i wyrzutów. A analogia
między rzeką i kobietą, stała się aż nadto oczywista.
Właściwie „Po deszczu” to nie jest ciężka historia, pomimo
poruszanej tematyki. Mezzalama potrafi pisać z lekkością. Nie mylić z błahością.
To jest proza poważna i przemyślana. Natomiast też proza bardzo przystępna. Ja
co prawda wskazuję na pewną symbolikę, ale ktoś inny wcale nie musi jej widzieć.
Tę książkę można czytać lirycznie, ale też przyziemnie, „na serio”. Każda opcja
jest dobra, każdy odbiór wartościowy.
[Współpraca]


Świetna refleksja. Zwróciłaś uwagę na coś bardzo istotnego – to zestawienie kryzysu osobistego z katastrofą naturalną tworzy niezwykle mocne tło. Bardzo cenny jest Twój wniosek o możliwości dwutorowego odczytania tej powieści. Mówienie o trudnych sprawach z lekkością, ale bez spłycania tematu, to wielka sztuka, a Twój wpis bardzo do tej lektury zachęca.
OdpowiedzUsuńGracias por la reseña.- Buen fin de semana. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńJak tylko nadarzy mi się okazje, chętne przeczytam tą książkę :) Nie tylko z uwagi na ciekawą koncepcję fabuły, ale też tą lekkość pisania. Bardzo cenię tą umiejętność u autorów :)
OdpowiedzUsuńJuż sam tytuł zachęca. "Deszcz" lubię to słowo.
OdpowiedzUsuńCiekawa jak zawsze recenzja
Pozdrawiam końcówką lata
Nie wiedziałam, że taka książka wyszła, z chęcią po nią sięgnę!
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie ta książka i motyw żywiołu :)
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie to połączenie relacji międzyludzkich z katastrofą klimatyczną.
OdpowiedzUsuń