"Hala i Bas" Piotr Kulpa
Czy pamiętacie jeszcze Alę i Asa z elementarza? Dziś, co prawda, nie o nich, ale elementarz też odegrał istotną rolę w tej historii. A był oto tak. Była sobie mała Hala, która miała dziadka. Dziadek potrafił pisać, czytać i opowiadać, a wnuczka uwielbiała go słuchać. Wspólnie przeglądali stary elementarz. Dziadek był też bardzo chory, ale w przypływie impulsu adoptował psa – wielkiego, puchatego psa o imieniu Bas. Czy – tak jak Ala i As – dziewczynka i pies zostaną najlepszymi przyjaciółmi? A jakże. Parzcież to pies jej i dziadka. Okej, innych domowników trochę też.
Powieść dla dzieci „Hala i Bas” Piotra Kulpy jest napisana z perspektywy pięcioletniej narratorki. Coś na zasadzie „świat dorosłych widziany oczami dziecka”. Nie wiem dla kogo taka famuła jest ciekawsza. Dla dzieci, za które ktoś zada niezadane pytania, czy dla dorosłych, którzy będą mogli spojrzeć na świat z perspektywy dziecka? Dla mnie, jako miłośniczki pierwszoosobowej narracji, takie rozwiązanie jest jak najbardziej na plus.
Kulpa porusza w tej książce dwa tematy. Po pierwsze pies jako pupil, ale też jako obowiązek. Temat jakże wdzięczy i lubiany przez większość dzieci, ale też opiekunów, bo w takich publikacjach jasno widać i zalety, ale też o czym musimy pamiętać decydując się na zwierzaka. Po drugie ważny jest wątek rodzinny i choroba dziadka, który jest dla Hali bardzo ważną osobą. Choroby, której wnuczka nie rozumie, bo po dziadku jej nie widać. Objawia się ona pewnymi spadkami formy staruszka, ale głównie zatroskanymi minami rodziców i kolejnymi upomnieniami, aby dziadka nie męczyć. Ale ta choroba jest i podsyca wzajemną troskę.
Wiecie dlaczego trio Hala, Bas i dziadek ma tak dobre relacje? Bo znajdują czas dla siebie. Czas, którego chyba nie maja za dużo patrząc na chorobę dziadka, jednak oni potrafią ten czas spędzać wspólnie i cieszyć się nim i tym, że są razem. Kulpa pokazuje, że nie trzeba bać się smutnych wątków, takich jak właśnie choroba, że można je przedstawić w atmosferze troski i radości. Bo właśnie radość wniesie Bas w życie Hali i jej rodziny.
[Egzemplarz recenzencki]



Pięknie to opisałaś. Wątek dziadka i dziecka zawsze chwyta za serce, a dodanie do tego psa to już w ogóle mieszanka wybuchowa emocji. Bardzo mnie zachęciłaś do tej lektury, zwłaszcza ze względu na tę perspektywę dziecka, o której wspomniałaś. Super polecenie.
OdpowiedzUsuńJak byłam małą dziewczynką to jestem pewna, że gdybym tą książkę dostała to by mi się ona bardzo spodobała. Uwielbiałam tego typu książeczki. cieplutko pozdrawiam
OdpowiedzUsuńLooks like an awesome story.
OdpowiedzUsuńDobra fabuła i widzę przesłanie
OdpowiedzUsuńLindo libro para niños. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się połączenie perspektywy dziecka z trudniejszymi tematami, jak choroba czy odpowiedzialność, ale podanymi w sposób pełen delikatności i serca ❤️. Lubię książki, które pokazują, że nawet w smutniejszych wątkach można znaleźć ciepło, bliskość i radość z bycia razem❤️.
OdpowiedzUsuńLubię takie książki, które poruszają trudniejsze tematy w delikatny sposób. :)
OdpowiedzUsuńPodobają mi się ilustracje :)
OdpowiedzUsuńPięknie uchwycona opowieść o tym, jak dziecięca perspektywa potrafi oswoić trudne tematy. ‘Hala i Bas’ pokazuje, że bliskość, czas i wspólna troska potrafią stworzyć mały, domowy świat pełen czułości.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie opowieść dla mnie, wychowanej na elementarzu M. Falskiego; wrażliwca, którego już nawet Twoja recenzja rozczula:)
OdpowiedzUsuń