"Alfred Wiewiór i bezcenny paw" Agnieszka Stelmaszyk

Czy macie swojego pupila? Kim jest i jak ma na imię? Czy kiedykolwiek się zgubił? Jakie podjęliście wtedy kroki? Pani Elżbieta Rosińska jest właścicielką pawia Edwarda. Kiedy zwierzak ginie, zwraca się o pomoc do detektywa Alfreda Wiewióra (100% wiewiórki). Chociaż zwraca się to nieadekwatne określenie. Kobieta żąda, aby wszystko rzucić i zacząć szukać jej bezcennego pawia. Twierdzi, że mógł uprowadzić go sąsiad, który skarżył się na hałasy, jakie robił ptak. Alfred mimo niechęci do klientki zaczyna szukać Edwarda. Podąża tropem pawich piór, a te zaprowadzą go znacznie dalej niż sąsiedzki płot.

„Alfred Wiewiór i bezcenny paw” to kryminał dla dzieci, w którym to leśne zwierzęta prowadzą śledztwo. Jak już wspominałam nasz znamienity detektyw jest wiewiórką, a pomagają mu dzik i jeż. Przyznacie, że to niebanalne trio. Natomiast skuteczne. Jeżeli ktoś ma znaleźć Edwarda to na pewno oni. Jednak i oni mają problemy w rozwiązaniu tej zagadki. Łapią trop, ale ten się zrywa. Trochę błądzą po omacku. Jednak się nie poddają. Tu chodzi o bezpieczeństwo Edwarda, ale też chyba trochę o ambicje.

Agnieszka Stelmaszyk chce chyba pokazać tą powieścią, że ważne są dobre stosunki z otoczeniem. Elżbieta Rosińska zadziera nosa. Nie liczy się z niczym i z nikim. Jej paw jest dość problematyczny dla sąsiadów (głównie z powodu hałasów), a właścicielka nie chce wprowadzić nawet drobnych zmian na jego wybiegu, żeby żyć w porozumieniu. Zachowuje się też dosyć obcesowo wobec detektywów, wręcz żądając, aby rzucili wszystko i szukali jej pawia. Ten morał jest nawet wyrażony wprost w zakończeniu, jednak czy koresponduje z morwami sprawcy? Wprawny czytelnik zapewne będzie się spodziewał takiej metamorfozy, ale czy jasno wynika ona z treści? Nie jestem tego pewna. Morał pojawia się nagle i chyba trochę dlatego, bo wypada, aby był.

Natomiast do fabuły książki nie mogę się przyczepić. Zwierzaki metodycznie i z zaangażowaniem prowadzą śledztwo. Co prawda niektóre tropy okazują się niewypałem, ale czasami i tak bywa, że pierwszy strzał nie okazuje się celny. Jednak kiedy pojawia się ten właściwy trop, Alfred bez wahania podąża za swoim instynktem i łączy kropki prowadzące do bezcennego pawia.

Do sięgnięcia po książkę „Alfred Wiewiór i bezcenny paw” zachęciło nas niebanalne trio detektywów. Ba, nawet niektóre postacie z tej opowieści są zdziwione, kiedy widzą gadające zwierzęta. Przyznam, że liczyłam na nieco więcej szaleństwa, ale może dobrze, że nie przeważył ono nad śledztwem, które powinno być sercem powieści kryminalnej. A do tego bohaterowie się przyłożyli.

[Egzemplarz recenzencki]

5 komentarzy:

  1. Gracias por la reseña. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmim jak świetna zabawa dla młodych detektywów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna, wartościowa recenzja. Bardzo trafnie zauważyłaś ten zgrzyt z morałem – w literaturze dla dzieci czasem faktycznie dopisuje się go trochę „na siłę”, byle tylko zamknąć historię z trafną nauką, mimo że sama fabuła obroniła się doskonale. Dobrze widzieć tak rzetelne i krytyczne spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kryminał dla dzieci to interesująca propozycja.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger