Czy krowy jeżdżą do weterynarza? - Łukasz Łebek
Jakiś czas temu zachorowała nasza
psina. Musieliśmy spakować naszą całą rodzinę do samochodu i
pojechać do weterynarza. Lekarz zwierzę zbadał, postawił diagnozę
– zapalnie pęcherza - i przepisał potrzebne leki. Nic
strasznego, ale M. bardzo mocno przeżyła to, że piesek jest chory.
Po swojemu opowiadała dziadkom, że była z P. u lekarza i trzeba
dawać jej tabletki. Często głaskała psa, jakby chciała go
pocieszyć. Suczka wyzdrowiała, a M. przeniosła swoje
zainteresowanie na pluszaki i gumowe figurki zwierząt. Jasno i
wyraźnie było widać, że je bada. Krótko mówiąc, założyła w
domu mini lecznicę. Czy ta pasja jej zostanie, ciężko powiedzieć,
ale nie zaszkodzi przyjrzeć się bliżej zawodowi weterynarza.
Szczególnie, że wydawnictwo Dragon (KLIK) wypuściło właśnie
serię książek o różnych profesjach. Interesująca nas ma zabawny
tytuł Czy krowy jeżdżą do weterynarza?


