"Objawienie" Daniel Greps
Yyyyyyy.... Eeeeeeeeeeee... Zabrakło mi jeżyka w gębie. Chciałam opowiedzieć wam o książce „Objawienie” Daniela Grepsa, ale nie bardzo wiem, jak zacząć. Może najpierw o bohaterze, bo to on jest sercem tej powieści. Facet nazywa się Wiktor Kot i jest nauczycielem. Opisany został jako niezbyt ładny i mocno przyszłoroczny życiem. Wiktora poznajemy w momencie, kiedy zostawia go partnerka, co wzmaga jeszcze jego rozgoryczenie. Na razie jest normalnie, aczkolwiek dramatycznie. Natomiast zaczyna robić się dziwnie. Wiktor zaczyna dostrzegać dziwne rzeczy. Czy to on oszalał, czy świat? Czy doznał opętania, czy objawienia? Kto tu jest normalny? Może nikt.
„Objawienie” to powieść z pogranicza fantastyki, horroru i dramatu obyczajowego. Autor stawia codzienność, pozę życia na graniczy obłędu i paranoi. Czy nie runie do przepaści? Osiąga tym efekt – nie wiem czy go lubicie – „o co tu właściwie chodzi”. Faktycznie jest to jedna z tych książek, które trudno rozgryźć. Zaczyna się intrygująco, aby zapętlić się i długo nie móc się rozplątać. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest nawet monotonna, ale zakończenie pozytywnie zaskakuje. Była to dla mnie duża próba cierpliwości i jeszcze do końca nie jestem pewna, czy finał mi ją wynagrodził. Natomiast – co muszę podkreślić – to był bardzo dobry, mocny finał.
Chciałabym wam rzucić jakieś ciekawe przemyślenie związane z „Objawieniem”, ale rozkminianie, o co może tu chodzić przytłumiło wszelkie mądre i niemądre refleksje. Ma ona w sobie coś brudnego, obleśnego co intryguje, ale też coś filozoficznego, co nuży. Dla mnie to jest po prostu książka dziwna i dość długo byłam skonfundowana tą dziwnością. Jestem ciekawa, jak wy ją odbierzecie.






















