"Jezioro stworzenia" Rachel Kushner
Sadie Smith to tajna agentka, Jej zadanie to infiltracja tajnej komuny ekologicznych radykałów. Brzmi jak materiał na amerykańską powieść akcji, ale akcja książki Rachel Kushner pt. „Jezioro stworzenia” ma miejsce we Francji, a sama historia jest przyczynkiem do refleksji nad współczesnym światem. Jeden z przywódców grupy, Brunon Lacombe, jest szczególnie zafascynowany neandertalczykami. W swoich esejach i prowadzonych rozmowach oraz korespondencji dowodzi ich wyższości nad innymi człekopodobnymi. I w tym miejscu dochodzimy do pytania, jak współczesna cywilizacja oddaliła się od korzeni. Sadie Smith poznając Lacomba'a będzie miała okazję skonfrontować się ze swoją tożsamością i wartościami.
W „Jeziorze stworzenia” znajdziemy elementy powieści szpiegowskiej. Sadie myśli, że jest cwaniarą. Bystra, ładna. Wydaje jej się, że to „pestka” zmanipulować swoje cele. Jednak sama pada ofiarą manipulacji, a my szybko orientujemy się, że „Jezioro stworzenia” to też powieść zaangażowana społecznie. Kto na kogo będzie bardziej oddziaływał Smith na Lacombe'a czy Lacombe na Smith?
„Jezioro stworzenia” to ciężki kaliber. Kiedyś konsekwentnie odmawiałam czytania książek nagradzanych w prestiżowych konkursach, bo wydawały mi się trudne i niezrozumiałe. Z czasem nabrałam odwagi, aby się z nimi zmierzyć, ale z różnym skutkiem. Czy proza Kushner do mnie przemówiła? Nie do końca. Właściwie od początku miałam problem z tą książką. I to wcale nie przez neandertalczyków, a współczesne postacie. Szczerze mówiąc autorka mocno tę powieść gmatwa, przez co ucieka jej przesłanie. Pomysł powrotu do prehistorii jest nawet dobry. Dla mnie to coś nowego i – pomimo że wczytywanie się maile Lacombe'a nie wydaje się szczególnie ekscytujące – okazało się całkiem ciekawe. Wydawałoby się, że to będzie najtrudniejsze, co nas spotka przy czytaniu tej książki, a wątek sensacyjny ją ożywi. W moim odczuciu jest zgoła inaczej. Neandertalczycy wydaja się uporządkowani przy zagmatwaniu pozostałych elementów powieści.
Czy człowiek jest szkodnikiem? Plusem tej książki jest to, że autorka postarała się o obiektywizm. Nie staje po żadnej ze stron. Co daje czytelnikom przestrzeń do interpretacji. A zerkając jakie wrażenia wywołuje „Jezioro stworzenia”, widzimy, że są skrajne. Albo zachwyt, albo rozczarowanie. I ja chyba to rozumiem. Bo to jest jedna z tych historii, która albo zawładnie twoim myślami, będzie wręcz oczyszczająca, albo mocno się od niej odbijesz.
[Egzemplarz recenzencki]




















