"Dom na skraju magii" Amy Sparkes

Dla Dziewiątki to był kolejny dzień, który miała tylko i aż przetrwać. Sierota wyszła na miasto, aby szukać łupów dla swojego opiekuna. Co tu dużo mówić, Dziewiątka to pospolita złodziejka. I ukradła. Ukradła torebkę, a w niej malutki domek. Kiedy zapukała do jego drzwi, domek magicznym sposobem urósł. Okazało się też, że w nim ktoś mieszka. Młody czarodziej i jego kompani proszą Dziewiątkę o pomoc w złamaniu klątwy, jaka została rzucona na ich dom. To już jest dużo za dużo dla stąpającej twardo po ziemi dziewczyny, a to dopiero początek niezwykłych rzeczy, jakich ona doświadczy.

Dziś chciałabym wam opowiedzieć o książce „Dom na skraju magii” autorstwa Amy Sparkes, pełnej magii przygodowej powieści dla dzieci i młodszej młodzieży. O książce, która swoim szaleństwem przypomina mi trochę „Alicję w Krainie Czarów”, bo mijając drzwi magicznego domu bohaterka musi być przygotowana na wszystko. Gadająca łyżka, szafka, która nie chce wydać herbaty, bezdenny pokój na rupiecie, wędrująca toaleta – w tym domu strach cokolwiek dotknąć, bo nie wiadomo co może się wydarzyć. Pomysłów na nieco figlarne zastosowanie magii Sparkes miała co niemiara. Z jednej strony to szaleństwo jest bardzo atrakcyjne, z drugiem czułam, że moja córka była nim zmęczona. Ona chyba wolałaby więcej akcji, przygody, a nie kolejne wręcz absurdalne sytuacje. Dlatego sięgając po tę książkę zastanów się co lubisz/co lubi twoje dziecko. Wkroczyć w przygodę, czy doświadczyć magicznego szaleństwa. Zresztą przygodę też (w końcu) znajdziemy w tej powieści, aczkolwiek dalej przesyconą czarami. Bohaterowie muszą działać niestandardowo. Jak Dziewiątka poradzi sobie w tych niezwykłych okolicznościowy?

Wypadało by poświęcić jeszcze kilka słów głównej bohaterce. Dziewiątka jest sierotą. Kiedy była malutka została przygarnięta przez gangstera Szmala. Ten niby się nią opiekuje, ale właściwie tylko po to, aby dziewczynka kradła dla niego kolejne przedmioty. Dziewiątka nie wie, co to miłość, bliskość, poczucie bezpieczeństwa. Funkcjonuje w trybie przetrwania. Ciągle musi być czujna. I to ona ma komuś pomóc. Ona, która nie wie, co to znaczy się o kogoś zatroszczyć. Początkowo kierują nią wyłącznie egoistyczne pobudki, jednak w tym zadaniu będzie musiała poświęcić też cząstkę siebie, a także zobaczy swoją wartość i możliwości.

Czytając „Dom na skraju magii” miałyśmy z córką starcie gustów. Ja byłam zachwycona magicznym domem. Chciałam po nim spacerować i zaglądać do kolejnych kątów. Ona czekała na rozwój akcji i była niezbyt zainteresowana tym, co kryje się w kolejnych pomieszczeniach. Dlatego moja opinia, o tej książce brzmi: „nie polecam, nie odradzam”. To wy najlepiej czujecie, jakie akcenty cieszą was w literaturze. Po raz kolejny przywołam „Alicję w Krainie Czarów”, bo myślę, że szczególnie początek tej powieści bardzo ja przypomina. Wkraczając do magicznego domu musicie być gotowi na wszystko.

[Egzemplarz recenzencki]

12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie opisałaś to starcie gustów. Czasami właśnie te różnice w odbiorze między nami a dziećmi pokazują, jak różnie czytamy tę samą historię. Sama jestem ciekawa, po której stronie bym stanęła, bo to magiczne szaleństwo brzmi intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa i szczera recenzja, która dobrze oddaje klimat książki i pokazuje, że jej odbiór może być bardzo różny. Podoba mi się zestawienie dziecięcej i dorosłej perspektywy oraz porównanie do „Alicji w Krainie Czarów”. To dobra wskazówka dla czytelników, by przed sięgnięciem po książkę zastanowić się, czy wolą dynamiczną przygodę, czy raczej magiczne, lekko absurdalne szaleństwo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Thank you for sharing your thoughts about this.

    OdpowiedzUsuń
  5. Parece a pesar de todo interesante. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem do końca przekonana co do tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale to dobrze, że córcia ma swoje zdanie. I przypuszczam, że to dzięki wspólnemu czytaniu wie, co jej się podoba.
    Przyjemnego weekendu, pozdrawiam. 🤗

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa recenzja pokazująca starcie gustów - Twojego i córki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła jest nietuzinkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cały czas żałuję, że nie mam teraz komu kupować takich książeczek.
    To dobrze, że mamy różne gusta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie jest idealna. Nawet ja lubię takie magiczne historie bo czuję się wtedy dzieckiem. Moja Julcia również. W tym roku zamiast Kevina w Wigilię oglądaliśmy Alicję w krainie czarów Disneya. Było magicznie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger