Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Muduko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Muduko. Pokaż wszystkie posty
"Wredne świnie" morska gra karciana

"Wredne świnie" morska gra karciana

ABORDAŻ!!!! - wybaczcie te krzyki, ale nie mogłam sobie ich odmówić w tych okolicznościach. Tematyka będzie morska. Opowiem wam o grze „Wredne świnie”. Tytułowe świnie są korsarzami, łupiącymi statki. Nasz cel zgromadzić odpowiednią liczbę skarbów. ABORDAŻ!!!

Jest to gra karciana. Mamy dwa rodzaje kart, które przed rozgrywką należy podzielić na oddzielne stosy. Karty galeonu wkładamy do pudełeczka, które imituje statek (ABORDAŻ!!!), z ośmiu kart piracki tworzymy tzw. wyspy, do tego każdy gracz otrzymuje po 5 kart pirackich do ręki, a z pozostałych tworzymy stos. Będziemy z niego dobierać. Katy pirackie m.in. to ruchy jakie możemy wykonać. W czasie rundy decydujemy, co chcemy zrobić. Czy zaatakować statek i gromadzić skarby, czy kopać na jednej z wysp, a może ukraść karty przeciwnikowi, albo zmusić go do pozbycia się zgromadzonych skarbów. W rundzie możemy też zakopać nasze karty (stworzyć nowe wyspy) lub nie robić nic. Pamiętać musimy, że nie można mieć więcej niż 5 kart na ręce, więc czasami trzeba zaryzykować i zakopać niektóre z nich.




Nie martwicie się, jeżeli jakiś element opisu zasad gry jest dla was niejasny. Przyznam wam się, że po przeczytaniu instrukcji nie zrozumiałam, jak to ma działać. Jednak w tzw. „praniu” okazało się, ze to intuicyjna i bardzo zajmująca gra. Kiedy już rozłożyliśmy karty dość szybko załapaliśmy, na czym to polega. I udzieliła nam się atmosfera gry. W czasie rozgrywki pirackich „Arrgg!” nie było końca.

We „Wredne świnie” może grać od 2 do 6 graczy, a rozgrywka trwa koło 20 minut. Dużo, czy nie dużo? Początek rozgrywki było nieco oporny, ale im więcej skarbów pojawiało się na stole robiło się ciekawiej. Finał to już bezwzględna walka o brakujące skarby. To naprawdę było coś. Nie pamiętam, kiedy tak się emocjonowaliśmy przy jakiejś grze.



Na koniec chciałabym napisać, że dziękuję wydawnictwu Muduko, za te niewielkie poręczne, proste gry, które można wszędzie zabrać. Mamy Wirusa, mamy Rykowisko, mamy Dżunglę, mamy Piątkę z kosmosu. I to są materiały na świetną zabawę zapakowane w pudełko wielkości dłoni. Nie wszystkie są grami podróżnymi, bo przy niektórych (np. Piątce z kosmosu) potrzebujemy nieco miejsca, ale każda z nich łatwo zapakować i zabrać, gdzie mamy ochotę. Są też łatwe w przechowywaniu. A dla mnie to ogromne plusy.

Z kodem PIRAT otrzymacie 20% rabatu na grę "Wredne świnie" w sklepie Muduko. Rabat nie sumuje się z innymi promocjami.

[Egzemplarz recenzencki]

"Rykowisko. Głośna gra na refleks"

"Rykowisko. Głośna gra na refleks"

Z małymi dzieci często bawimy się w odgłosy: „Jak robi świnka, krówka, kurka?” itp. Ale co innego „odpytywanie” bobasa, a co inne prawdziwa bitwa na odgłosy. Czy jesteście na nią gotowi? Wkraczamy na „Rykowisko”. Tu trzeba będzie wykazać się refleksem.

Na początku rozgrywki każdy z graczy musi wybrać sobie zwierzę. Warto wspólnie ustalić, jaki odgłos wydaje każde z nich. Następnie należy rozdać karty z cyferkami. Potem to już musimy się skoncentrować, bo w każdej chwili może dojść do pojedynku. Gracze po kolei odkrywają po jednej karcie ze swojego stosu. Kiedy okaże się, że mają te same cyfry lub tła muszą wydać odgłos przeciwnika. Przykładowo Ania jest kotem, a Michaś psem. W przypadku pojedynku Ania mówi „hau”, a Michaś „miau”. Kto pierwszy wyda poprawy odgłos oddaje swój stos odkrytych kart przeciwnikowi.

Powiem wam, że ta gra faktycznie wymaga skupienia. Musimy śledzić jakie karty pojawiają się na stole, a do tego pilnować, jakie zwierzę ma przeciwnik. I trochę starać się oszukać mózg, bo czasami widząc kota mówimy po prostu „kot”, a nie „miau”, albo nasz przeciwnik powie tyle razy nasz odgłos, że w ferworze walki też go powtórzymy. Łatwo się pomylić.

Moja córka bardzo polubiła tę grę. Może dlatego, że je nie jestem mistrzem gier na refleks i łatwo mnie pokonała. Żarty mnie się trzymają, bo „Rykowisko” jest naprawdę zabawne. Wyobraźcie sobie grupę ludzi krzyczących: „muuu”, „kwa”, „chrum”. Zgodnie z informacją od wydawcy można grać od 2 do 5 osób. Im więcej, tym rozgrywka ciekawsza, ale w instrukcji znajdziecie też propozycję, jak uatrakcyjnić tryb dwuosobowy. Zasady są proste i nie potrzeba dużo miejsca, aby zagrać, więc zabawa powinna sprawdzić się przy różnych towarzyskich spotkaniach. Poza tym ten plik kart w niewielkim pudełku można zabrać gdziekolwiek jedziecie. Polecamy.

[Współpraca]

"Dżungla" gra logiczna

"Dżungla" gra logiczna

Wielu rodziców szuka zabawek, które będą ładne, zajmujące, ale też będą wspierać rozwój intelektualny dziecka. Warunki te spełniają chociażby gry logiczne i właśnie jedną z nich chciałabym wam pokazać. Dokładnie „Dżunglę” od wydawnictwa Muduko.

Co znajdziemy w zestawie? Figurki zwierząt, planszę z polami różnego typu (trwa, kamienie, błoto, dżungla) oraz 60 kart z zadaniami. Naszym zadaniem jest rozstawienie zwierząt na planszy wg instrukcji zawartej na karcie. Mamy wskazówki typu: małpa stoi na kamieniu, słoń stoi na prawo od tygrysa, tygrys nie stoi nad małpą itp. Kiedy już rozstawimy figurki wystarczy odwrócić kartę, aby sprawdzić, czy dobrze to zrobiliśmy.


Gra jest fantastycznie zaprojektowana, bo poziom trudności rośnie z kolejnymi wyzwaniami. Pozwala łatwo zrozumieć zasady gry i nauczyć się, jakie wskazówki kryją się za poszczególnymi ikonami. Takie rysunkowe przedstawienie to też fajne rozwiązanie, bo – po pierwsze – jest atrakcyjne i – po drugie – pozwala dziecku, które jeszcze dobrze nie czyta samodzielnie grać w „Dżungle”. Jest to ważne przy wyższych poziomach, bo znacznie łatwiej samemu analizować sytuację, niż być skazanym na „lektora”.

Moja córka oszalała na punkcie tej gry. Pierwsze poziomy okazały się dla niej łatwe, co niewątpliwie było zachęto do próbowania więcej. Ja jestem zachwycona, jak ona się koncentruje podczas rozwiązywania wyzwań logicznych, jakie proponuje ta gra. M. to typ wiercipiętka. Zdarza jej się nagle porzucić jakieś zadanie, bo coś sobie przypomni, albo pies zaszczeka za oknem i trzeba to sprawdzić. Ciężko ją zmobilizować i sprawić, aby maksymalnie się skupiła. Ale nie podczas gry w „Dżunglę”. Widać, jak jej główka pracuje, jak analizuje poszczególne wyzwania. Po prostu widać, jak ta gra stymuluje jej mózg do pracy, a ona się cieszy z każdego dobrze rozwiązanego problemu.


Gry logiczne wpływają na poprawę pamięci i koncentracji, uczą analizować i rozwiązywać problemy. W przypadku „Dżungli” wszystko jest zrobione dobrze. I pomysł, i opracowanie, i efekty. Rozwojowe zabawki nie muszą być wcale spektakularne. Jak się okazuje w niewielkim pudełku można schować zestaw, który zagwarantuje naszym dzieciom radośnie i efektywnie spędzony czas. I nie martwcie się, że 60 wyzwań to za mało. Po zeskanowaniu kodu QR zawartego w instrukcji, odkryjecie jeszcze więcej poziomów. Miłej zabawy.

[Współpraca]

"Piątka z kosmosu"

"Piątka z kosmosu"

Żeby spotkać kosmitów, nie trzeba wsiadać do rakiety kosmicznej. Wystarczy grać w gry familijne. Wydawnictwo Muduko przedstawia nam aż pięciu wesołych ufoludków. Są oni gotowi do wspólnej zabawy. Panie i Panowie, oto „Piątka z kosmosu”.

Zasady można opisać krótko. Dokładamy albo tego samego kosmitę, albo to same tło. Banalne, prawda? Na początku zdziwiłam się, że wiek gracza został określony jak 7+, jednak już pierwsze rozgrywki pokazały, że trzeba się trochę zastanowić, jak poprawnie dokładać karty. Stworek i tło muszą zgadzać się ze wszystkich stron. Im więcej kart położymy, tym bardziej trzeba się pilnować. Moja córka ma 7 lat i potrzebowała „rozruchowej” partyjki, aby zrozumieć zasady, ale kiedy załapała to efektownie wygrała z matką.

W zestawie znajdziemy 100 kart z kosmitami. Są nieduże (mniej więcej 4x6,5 cm), przez co trochę niewygodnie się je tasuje, jednak nie wyobrażam sobie, że byłyby większe, bo bywa, że rozgrywka zajmuje sporo miejsca. Dlatego musimy znieść tę drobną niedogodność. Rysunki na kartach są wyjątkowo sympatyczne. Dziwne stworki maja szerokie uśmiechy, dzięki czumu i nam jest wesoło, jak nie na patrzymy.

Początkowo „Piątka z kosmosu” wydawał mi się banalną grą, ale okazało się, że proste zasady mogą zagwarantować bardzo ciekawą rozgrywkę, podczas której będziemy musieli wykazać się skupieniem i strategią. Ja właśnie takich gier szukam, żeby zagospodarować wolny czas w domu.

Grę "Piątka z kosmosu" znajdziecie w sklepie Muduko

[Współpraca]

"Zbuntowane księżniczki" czyli wariacja na temat gry kierki

"Zbuntowane księżniczki" czyli wariacja na temat gry kierki

W bajkach jest zazwyczaj tak, że księżniczka szuka swojego księcia. Jak pokazał przypadek królewny Fiony nie musi być on dobrze zbudowanym przystojniakiem, jednak i ona znalazła miłość, bratnią dusze itp. Dziś chciałabym pokazać wam grę łamiącą stereotypy. Jej celem jest uniknięci oświadczyn, wszak kobiety są coraz bardziej niezależne. Panie i Panowie, przed wami „Zbuntowane księżniczki”.

Scenariusz gry opiera się na na balu, na który nie można wpuścić książąt, aby się w nas nie zakochali i nie zaproponowali oświadczyn. Wygrywa osoba, która ofert zamążpójścia otrzyma najmniej. A jak taka rozgrywka wygląda w praktyce. Najprościej można powiedzieć, że jest to wariacja na temat gry w kierki. Mamy cztery rodzaje kart do rozgrywania rund: królowe, wróżki, zwierzęta – to porządni goście, a książąt unikamy (w tradycyjnych kierkach nie zbierało się serc). Każdy z graczy wyciąga kartę, a ten z największą wartością zgarnia lewę. Na końcu rundy podliczamy, ile kto zdobył punków, trzeba ich mieć jak najmniej.


Grę umilają nie tylko piękne ilustracje na kartach. Mamy dwa rodzaje kart specjalnych: karty Księżniczek i rund (oznaczone a-z). Dzięki nim możemy modyfikować rozgrywkę, a nawet doprowadzić do zwrotów akcji. Na początku gry losujemy księżniczkę, a każda z nich ma jakąś supermoc, którą można użyć raz na rundę (np. Mulan pozwala na zmianę zagranej karty, Mała Syrenka hipnotyzuje gracza i mówi mu, jaką kartę ma zagrać itp.). Karty rundy natomiast niejako definiują zasady rozgrywki w danej rundzie . Możemy grać według podstawowych reguł, ale im bardziej będziemy zaawansowani warto je modyfikować właśnie kartami rundy. Podam dwa przykłady: karta „Bal maskowy” sprawia, że nie patrzymy w talię, a karty wykładamy losowo (poza osobą rozpoczynającą), „Spóźniony na randkę” oznacza, że ostatnie trzy karty w ręce nie są rozgrywane, a automatycznie liczą się jako zdobyte w danej rundzie.


Ktoś miał naprawdę fajny pomysł na zmodyfikowanie klasycznej gry kierki. Przede wszystkim przekorny motyw przewodni, ale jakże pasujący do naszych czasów, czyni rozgrywkę zabawną. A do tego karty rund i moce księżniczek sprawiają, że jest ciekawsza, a nawet nieprzewidywalna. Docenić również muszę wykonanie. Grać karatami z tak pięknymi rysunkami to sama przyjemność. Aaaa... Notes do zapisywania punktów, również jest w zestawie.

Ilość graczy: 3-6

Wiek: 8+

Grę "Zbuntowane księżniczki" można kupić w sklepie Muduko, a z wpisując kod BUNT dostaniecie 20% rabatu.

[Współpraca]

Gra "Planszówkowi kurierzy", czyli nauka matematyki przez zabawę

Gra "Planszówkowi kurierzy", czyli nauka matematyki przez zabawę

Gry rodzinne to świetny sposób na szlifowania umiejętności matematycznych. Wiem, co mówię, bo dodawać nauczyłam się grając z tatą w karty. Natomiast dziś nie o kartach, a o planszówce, która dzięki świetnej zabawie zwraca uwagę na proste działania. Nazywa się ona „Planszówkowi kurierzy”. A czym zajmują się kurierzy? Dostarczają paczki. Będziemy musieli załadować pojazdy i dowieźć zamówienia do celu.

W zestawie znajdziemy żetony, które są odpowiednikami pudełek, plansze pojazdów oraz domów i kostkę. Autor gry, Reiner Knizia, proponuje 3 warianty rozgrywki. W pierwszym musimy po prostu załadować pojazdy. W drugim zrobić to, jak najszybciej. W trzecim pojawia się element dostarczania do klientów. Oczywiście szczegóły opisane są w instrukcji, którą znajdziecie zarówno w zestawie, jak i na stronie wydawcy.

Gra została bardzo dobrze przyjęta przez moje dzieci. Na początku obejrzeli dostępne pojazdy i pokłócili się, czym chcą grać. Może nie brzmi to zachęcająco, ale pokazuje, że oprawa graficzna jest bardzo atrakcyjna i już ona wzbudza wiele emocji. Kiedy udało się zażegnać konflikt przystąpiliśmy do rozgrywki. „Planszówkowi kurierzy” dedykowani są dzieciom w wieku 5+. Myślę, że to dobry wiek, aby pokazać dziecku proste działania matematyczne, bo to one kryją się w tej zabawie. Moja córka jest nieco starsza, ma 6,5 roku, a dodawanie i odejmowanie do 10 całkiem nieźle opanowane, ale i tak rewelacyjnie się bawiła. Szybko zauważyła liczby na pojazdach podpowiadające, jaką wartość paczek mogą przewieźć. Skojarzyła też, że im większa paczka, tym ta wartość jest większa. Co za tym idzie, zaczęła kombinować, jak najlepiej i najszybciej załadować pojazd. Jak to się mówi: „Główka pracuje”.

Matematyka w formie wciągającej zabawy? Tak, tak, tak. Walory gry „Planszówkowi kurierzy” to proste zasady, walor edukacyjny, możliwość grania samemu jak i z przyjaciółmi, rewelacyjne ilustracje Artura Nowickiego. Wady? Brak. Ja polecam. Moje dzieci polecają. Jakby było nas niej w sieci to znaczy, że gramy. Prosimy nie przeszkadzać.

Gra „Planszówkowi kurierzy” aktualnie w promocyjnej cenie 30 zł w sklepie wydawcy. Do kiedy? Nie wiem. Lepiej nie zastanawiajcie się za długo ;)

[Współpraca]

Copyright © Asia Czytasia , Blogger