Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Barrow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Barrow. Pokaż wszystkie posty
"Gdy odnajdziemy drogę" Laura Barrow

"Gdy odnajdziemy drogę" Laura Barrow

Mąż odszedł, dzieci podrosły, a ona została sama – tak sobie pomyślałam o Effie, bohaterce powieści Laury Barrow pt. „Gdy odnajdziemy drogę”. Poznajemy ja w momencie, kiedy troch skołowana rozwodem poddaje się operacji plastycznej. Zastawiamy się, czy to jest w końcu ten moment, że Effie zrobiła coś dla siebie. W trakcie zabiegu kobieta przeżywa coś w rodzaju śmierci klinicznej. Można powiedzieć, że ze szpitala wychodzi całkiem odmieniona. Czy sprawdzi się u niej powiedzenie „Nowa ja, nowy początek”?

Patrząc na Effie na początku jest jej trochę żal. Jak na dłoni widać jej poświecenie dla rodziny i zagubienie w obecnej sytuacji. Jednak ta kobieta mi imponuje, bo nie rozpacza, a próbuje coś zmienić. Nie zważa na krytyczne głosy. Zamiast tego mówi: „Może się nie uda, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam”. Walczy ze wstydem, z niewiedzą, ale dzielnie prze do przodu.

Co muszę zaznaczyć, „Gdy odnajdziemy drogę” to raczej spokojna książka. Bez lamentów, bez dramy, bez spektakularnych zwrotów akcji. I dlatego wydaje się ona tak życiowa. Ja czy ty nie jesteśmy Effie, ale w trakcie czytania Effie staje się nam bliska. Staje się przyjaciółką, której kibicujemy w wyborach jakich dokonuje.

Wspomnieć muszę jeszcze o babci głównej bohaterki, którą poznajemy przez pryzmat jej pamiętnika. Inna, kobieta, inny czas, inne problemy, ale dalej szukanie swojej drogi, dalej konfrontacja z światem, dalej suma małych i dużych decyzji. I pytanie, czy zaprowadzą nas one tam, gdzie chcemy?

Spokojna i cudownie kobieca. Taka jest powieść „Gdy odnajdziemy drogę”. Historia opowiedziana w rytmie przebojów Patsy Cline, która też odgrywa w niej niemałą rolę. Pewnie ci, którzy w trudnych momentach oddają się muzyce świetnie to poczują. Laura Barrow na pewno czuje to rewelacyjnie. Jeżeli znacie jej poprzednią powieść „Gdy powrócą kanarki” to muszę zaznaczyć, że ta jest spokojniejsza. Jest inna, ale zapewne stanie się bliska wielu kobietom.

[Egzemplarz recenzencki]

"Gdy powrócą kanarki" Laura Barrow

"Gdy powrócą kanarki" Laura Barrow

Właściwie one nie chciały wracać do rodzinnych stron. Poniekąd zmusiła je do tego młodsza siostra i pakt z dzieciństwa. Mają nadzieję, że szybko wywiążą się z obietnicy i wrócą do swojego życia. Życia, które do końca ich nie satysfakcjonuje, ale nie jest tamtym. Odkopana kapsuła czasu jednak nie pozwala wygasić wspomnień. Szczególnie wspomnień o tamtym dniu, kiedy zaginęła jedna z nich, czwarta siostra. Jej bliźniczka ciągle ma nadzieję, że ona jeszcze wróci, albo chociaż dowie się, co się z nią stało. Czy w kapsule czasu znajdą klucz do rozwiązania tej zagadki?

Savannah, Sue Ellen i Rayanne są połączone więzami krwi, a przy tym każda z nich jest inna i wybrała inną drogę. Mamy wrażenie, że ich wspólny pobyt w rodzinnym domu zmienił go w tykającą bombę. Każde zdarzenie może być pretekstem do wyrzucenia wzajemnych żali. Jest też Bunia, babcia która wychowała dziewczyny. Kobieta specyficzna, mocno utwierdzona w swoich przekonaniach, a nawet lekko apodyktyczna, jeżeli apodyktycznym można być lekko. Chyba jeszcze nie straciła władzy nad dorosłymi już wnuczkami, chociaż te próbują jej umknąć.

Poprzedni fragment brzmi, jak zapowiedź tragedii, jednak powieść „Gdy powrócą kanarki” wcale nie jest aż tak dramatyczna, jak mogłoby się wydawać. Trzon dramatyzmu tkwi w okolicznościach zaginięcia jednej z sióstr, to była niewątpliwa tragedia dla tej rodziny i nie dziwię się, że trudno jej członkom o tym zapomnieć. Pomniejszy dramatyzm widzimy też w niektórych życiowych wyborach bohaterek, a raczej w tym jak desperacko chcą pokazać, że sobie dobrze radzą, że są szczęśliwe mimo wszystko.

Laura Barrow poprzez spotkanie daje im możliwość zrzucenia masek. Tak, tak. Oczywiście na początku każda z nich przyjmuje swoja pozę. Jednak przebywanie ze sobą jest zapalnikiem do szczerości. Czy będzie ona oczyszczająca, czy jeszcze podzieli siostry?

Czy rodzina to siła? Na pewno tak widzi to Bunia. Nie zapominajmy jednak, że siłę też się buduje, rozwija. Sflaczałe mięśnie z czasem stracą swoja moc. Jaką drogę wybiorą bohaterki powieści „Gdy powrócą kanarki”? Pójdą „na noże” czy skorzystają z bufora, jakim może być dotrzymanie paktu z dzieciństwa. Kim będą po tym spotkaniu?

[Egzemplarz recenzencki]

Copyright © Asia Czytasia , Blogger