Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przewodnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przewodnik. Pokaż wszystkie posty
"Sycylia. Smak południa" Karolina Wiszniewska

"Sycylia. Smak południa" Karolina Wiszniewska

Dziś kierunek Włochy, ale ruszymy na południe. Wylądujemy na tej „piłeczce”, którą chce „kopnąć” „włoski but”, czyli Sycylii. Karolina Wiszniewska, specjalistka od włoskiego wina, oddała w ręce czytelników-podróżników książkę pt. „Sycylia. Smak południa”. Powiedzieć o niej przewodnik, to jak nic nie powiedzieć. To książka z duszą. Autorka tchnęła w nią cały wachlarz emocji, jakie doświadczyła spacerując po sycylijskich miasteczkach. Tych znanych, jak i tych mniej oczywistych. Zapraszam was do dołączenia do tego niezwykłego spaceru.

Wiszniewska zwraca w tej książce uwagę na dwa aspekty: zwiedzania i jedzenie. Opisując poszczególne miejsca nakreśla rys historyczna, akcentuje co warto zobaczyć, a także – podtytuł „Smaki południa” zobowiązuje – czym charakteryzuje się tradycyjna kuchnia tego regionu. Powiecie, że to standard, jak chodzi o książki podróżnicze. Nie zaprzeczę. Jednak opowiadać też trzeba umieć, a Wiszniewska robi to nieziemsko. Ona zabiera nas na spacer i szepcząc nam do ucha ciekawostki pozwala poczuć energię odwiedzanych miejsc.

Książka jest bardzo ładnie wydana. Ogrom zdjęć zachwyca, a wstawki typu „co zjeść” i „co zobaczyć” są bardzo praktyczne. Jak możemy zauważyć w kompozycji publikacji są tematy, zjawiska szczególnie ważne, dla danego miejsca i im autorka poświęca wyróżnione fragmenty np. pistacje, zielone złoto z Katanii. Wszystko pięknie, tylko przerywają one zasadniczy tekst czasami w pół zdania. I już jest ekstremalnie niepraktyczne, bo co właściwie mam czytać. Muszę skakać po stronach, aby szukać dokończenia poprzedniej myśli. Czy mam doczytać rozdział do końca i się wrócić, a może zrobić sobie odskocznię?

Są takie książki, które pachną. Smakami i miejscami. I taka właśnie jest „Sycylia. Smak południa”. Sycylia oczami Karoliny Wiszniewskiej. Oczami bystrymi i dociekliwymi. Sycylia zwiedzona ciekawskimi nogami, które potrafią zaprowadzić autorkę całkiem spontanicznie ku ciekawym miejscom. Czym odwdzięczyła się jej Sycylia? Wszystko opowie wam, w swojej książce.

[Egzemplarz recenzencki]

"Łowcy duchów. Nawiedzone zakłady psychiatryczne, szpitale i więzienia" Jamie Davis, Samuel Queen

"Łowcy duchów. Nawiedzone zakłady psychiatryczne, szpitale i więzienia" Jamie Davis, Samuel Queen

Czy wierzycie w duchy? Czy to możliwe, że jakaś niespokojna dusza przywiąże się do jakiegoś miejsca czyniąc je nawiedzonym? Są osoby, które twierdzą, że potrafią udowodnić taką bytność. Do miłośników zjawisk paranormalnych należą Jamie Davis i Samuel Queen, którzy swoje doświadczenia opisali w książce „Łowcy duchów. Nawiedzone zakłady psychiatryczne, szpitale i więzienia”.

Przyznacie, że tytuł działa na wyobraźnię, a tym bardziej na wyobraźnię osoby, która dużo czyta. Taki szpital psychiatryczny czy więzienie mogły być tłem dla przerażających wydarzeń, a spuścizną po nich mogą być zbłąkane dusze. Ale ja tu powiem: „Stop!”, bo zdecydowanie nas ponosi. Ta książka nie ma być pożywką dla naszej rządnej makabry wyobraźni.

To właściwe coś w rodzaju przewodnika po nawiedzonych miejscach. Autorzy oczywiście prezentują historię danego obiektu, ale nie stronią też od informacji praktycznych np. ile kosztuje zwiedzanie, czy gdzie warto przenocować. Dobrze widzicie. Opisane obiekty to nie są pustostany. Ktoś bardzo dba, aby opłacało się je odwiedzać. Czy dba o pamięć dawnych mieszkańców, a może chce na niej zarobić?

Oczywiście autorzy opisują również swoje kontakty z duchami, a te opisy są raczej techniczne, bez dreszczyku emocji. Abstrahując od tego, czy wierzycie w duchy czy nie, stwierdzam, że ciekawiej się takie sceny ogląda niż czyta. W programie popularnonaukowym można operować dźwiękiem, kamerą, aby stworzyć odpowiedni nastrój. Tu zostało słowo, a autorzy za jego pomocą chcieli przekazać raczej konkrety niż budować napięcie.

Przewodnik po nawiedzonych miejscach? W sumie brzmi nieźle. Natomiast są to obiekty znajdujące się w USA. Czy taka książka będzie ciekawa dla polskiego czytelnika? Na pewno nie szukajcie w niej mocnych wrażeń. Po to odsyłam do literatury grozy. Obawiam się, że pomimo chwytliwego tytułu i fajnej okładki, zainteresuje ona raczej niszową grupę odbiorców.

"Polska. Przewodnik małego turysty" Marcin Przewoźniak

"Polska. Przewodnik małego turysty" Marcin Przewoźniak

Czy angażujecie dzieci w robienie wakacyjnych planów? Cześć z was powie: „Po co? Skoro interesują je tylko gofry i lunaparki?”. A może warto, przed wyjazdem zaprezentować dziecku miejsce, które macie odwiedzić? Pokazać mu co ono oferuje i zapytać się, co z tego wydaje mu się interesujące. Albo podejść do sprawy jeszcze bardziej odważnie i zapytać się czy jest jakieś miasto, które chciałoby odwiedzić. A pomóc mu dokonać wyboru mogą różnego rodzaju turystyczne publikacje. Chociażby nakładem wydawnictwa Papilon ukazała się publikacja „Polska. Przewodnik małego turysty”, prezentująca, co fajnego można zobaczyć w naszym kraju.

Właściwie wystarczyłoby gdybym napisała, że publikacja ma wszelkie cechy przewodnika, ale wydana jest w formie atrakcyjnej dla młodszego odbiorcy. Jak można uatrakcyjnić taką książkę. Pierwsza myśl to oczywiście oprawa. W „Polska. Przewodnik małego turysty” w podróży towarzyszy nam Karolina, Karol i Karambol (rodzeństwo plus pies), więc oczami młodych patrzymy na nasz kraj. Zadbali też oni o wskazówki, jak podróżować bezpiecznie i tak, aby nie być uciążliwym dla innych turystów. W książce nie zabrakło również ilustracji. Zarówno zdjęć prezentowanych obiektów, jak i rysunków mających zdobić książkę.

Jeszcze szybko zajrzyjmy do zawartości przewodnika. Jego tematem jest Polska i Marcin Przewoźniak stara się całościowo pokazać, co ona oferuje. Obrał klucz tematyczny, co jest mim zdaniem bardzo dobrą decyzją. Jest to ukłon w stronę zainteresowań potencjalnych trustów. Duchy, wędrowanie, zwierzęta (zoo), zabytki techniki, smoki i dinozaury, najpiękniejsze rynki, lochy i kopalnie, konne wakacje, rycerze, astronomia, stolice Polski – takie kategorie znajdziemy w przewodniku, a w każdej z nich gros miejsc, które można odwiedzić. O ile klasyfikacja tematyczna bardzo mi odpowiada, to pomyślałabym nad lepszymi mapkami. Te przy poszczególnych rozdziałach są raczej małe. Tak na prawdę trudno przy ich pomocy określić w jakim regionie jest dane miasto i co koło czego sąsiaduje. A jednak ta lokalizacja też często ma znaczenie przy planowaniu wypoczynku.

„A wiecie, że w Toruniu jest planetarium i można pójść na warsztaty pieczenia pierników?”. „Czy balibyście spotkać się z Białą Damą?” „Może odwiedzilibyśmy Muzeum Dobranocek?”. Zostawienie dziecka z taką książką może być ciekawym eksperymentem. Ciekawe na co twoja pociecha zwróci uwagę. A może i ty znajdziesz w niej coś nowego, coś co uatrakcyjni tegoroczny urlop? Życzę wam tego i wielu wspaniałych podróży.

[Egzemplarz recenzencki]

"Polska z pomysłem. Zabytki techniki" Beata i Paweł Pomykalscy

"Polska z pomysłem. Zabytki techniki" Beata i Paweł Pomykalscy

Kiedyś usłyszałam stwierdzenie, że polska turystyka kościołami stoi. Gdzie nie pojedziesz jest jakiś do obejrzenia. Beata i Paweł Pomykalscy w swoich przewodnikach udowadniają, że nie tylko, że Polska ma do zaoferowania znacznie więcej. Jedna z ich publikacji zatytułowany jest „Polska z pomysłem. Zabytki techniki”. Zebrano w niej obiekty związane z działalnością przemysłową i wytwórczą. Muzea kolejnictwa, techniki, rolnictwa, przemysłu, latarnie morskie, kopalnie, mosty, zapory i in. miejsca związane z szeroko pojętym przemysłem i zaadaptowane do zwiedzania. Czy są to zabytki drugiej kategorii? Być może jest to coś, co oglądamy niejako przy okazji, bo już jesteśmy w okolicy, chociaż na pewno znajdą się pasjonaci, którzy obiorą sobie właśnie te miejsca za cele. Warto wiedzieć, że one są. Warto wiedzieć czym dany region szczyci się jeżeli chodzi o wytwórstwo czy wydobycie. W końcu warto w pełni skorzystać z jego oferty turystycznej.

Istotną informacją dla osób chcących użyć tego przewodnika jest to, iż został on podzielony na województwa. Dla mnie do duży plus, bo właśnie w taki sposób planuję urlop. Wybieram kierunek, a potem dopinam ewentualne atrakcje. Natomiast kompozycja tej publikacji jest nieco chaotyczna. Z Podkarpacia wędrujemy na Podlasie, a potem przez Pomorze na Śląsk. Czy chodziło o to, aby przewodnik wydał się ciekawszy, bardziej urozmaicony, bo sąsiadujące regiony oferują podobne atrakcje? Mogę jedynie domniemywać.

Przewodniki wychodzące od wydawnictwa Bezdroża są zawsze przepięknie wydane. Ten papier, te zdjęcia. Człowiek się napatrzy i aż chce mu się ruszać w Polskę (albo świat, bo wydawnictwo ma też w swojej ofercie takowe książki). Nie zwlekajcie więc. Zwiedzajcie. Odkrywajcie obiekty w pobliżu waszego miejsca zamieszkania, jak i te dalsze. Rozwijacie swoje pasje, poszerzajcie horyzonty. Takie przewodniki, jak ten autorstwa Pomykalskich pomogą wam zaplanować ciekawą, pełną atrakcji podróż.

[Egzemplarz recenzencki]

"Europa samochodem. 30 pomysłów na udany urlop" Katarzyna Bobola, Piotr Kersz

"Europa samochodem. 30 pomysłów na udany urlop" Katarzyna Bobola, Piotr Kersz

Tytuł książki ma znaczenie. Dopiero co miałam okazję zapoznać się z przewodnikiem „Europa samochodem. 30 pomysłów na udany urlop”. Na początku pomyślałam sobie, że to alternatywa dla osób, które z różnych powodów nie chcą korzystać z samolotu i które lubią swobodną, objazdową formę zwiedzania. Lampka powinna mi się zapalić, kiedy w opisie padło słowo Portugalia, wszak to jest trochę kilometrów do przejechania, ale moja głowa jakoś nie połączyła faktów. Natomiast przeżyłam mały szok patrząc na mapkę na okładce, gdzie zaznaczono miejsca na obrzeżach Europy: Cypr, Włochy, hiszpańskie i Portugalskie wyspy, Wielka Brytania i Skandynawia. Jak się okazało Katarzyna Bobola i Piotr Kersz, owszem, zachęcają do zwiedzania Europy samochodem, ale najpierw musimy do miejsca docelowego dolecieć i auto wypożyczyć, a potem możemy sobie jeździć po okolicy.

Idea tego przewodnika wydaje mi się trochę dziwna. Ja raczej wybieram kierunek, następnie planuję wycieczki, atrakcje, a potem dostosowuję sposób ich odkrywania i przemieszczania się. Jednak nie przeczę, że dzięki podejściu autorów można dużo zobaczyć i być może znajdą się osoby, które lubią, chcą tak spędzić urlop. W tej książce znajdziecie gotowe trasy wraz z informacjami dla kierowców, a także krótkim opisem ciekawych miejsc.



Rozrzut jest duży. Jak już wspominałam krążymy po obrzeżach Europy i znajdzie się tu propozycja dla tych którzy lubią i ciepło, i chłodek. Zerkam do spisu treści i już wam wymieniam, jakie regiony kontynentu zostały opisane w tym przewodniku: 3 trasy samochodowe po Islandii, norweskie Lofoty i fiordy, literacko-kryminalna Szwecja, Finlandia i Dolina Muminków, Zielone obszary Irlandii, Irlandii Północnej, Szkocji i Anglii, zamki Bretanii i Normandii, lawendowa Prowansja i Lazurowe Wybrzeże, Korsyka, włoskie wyspy, gdzie przepisy ruchu drogowego traktowane są jako wskazówki: Sardynia, Toskania, Kampania, Sycylia, oferująca wiele atrakcji Malta, dalej kierunek Grecja: Kreta i Santoryn, wyspa bogini miłości, czyli Cypr, popularna Majorka, słoneczna Andaluzja, barwna Portugalia, Sao Miguel na Azorach, kusząca spektakularnymi widokami Madera, Lanzarote, która kojarzy mi się z przepysznym winem, Fuerteventura – najstarsza spośród Wysp Kanaryjskich i słynna Teneryfa.

Przyznam, że mój entuzjazm co do przewodnika „Europa samochodem” opadł, kiedy okazał się on czymś innym niż oczekiwałam. Niemniej jest to wartościowa publikacja, pełna inspiracji na urlop. Proponowany przez autorów sposób zwiedzania jest atrakcyjny. Dzięki niemu możemy dużo „wycisnąć” z odwiedzanego miejsca. Dlatego, jeżeli przemawia do was taki pomysł na wakacje, sprawdźcie opisywane trasy.

[Egzemplarz recenzencki]

"Dzikie Bieszczady" Martin Martinger

"Dzikie Bieszczady" Martin Martinger

Na pewno znacie powiedzenie „rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady”. Region ten jawi się jako ostoja spokoju. Miejsce, gdzie można oderwać się od miejskiego zgiełku i podładować baterie. Martin Martinger wyciąga dzikość z dzikości tych ostępów. W książce „Dzikie Bieszczady” prezentuje miejsca, które odkrył podczas wielu spacerów. Miejsca spoza przewodników.

Dawno żaden przewodnik – bo publikacja ma wszystkie cechy przewodnika – nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Martin Martinger ma cudowny dar operowania słowem. Przedstawia konkret bez zbędnego wodolejstwa. A przy tym robi to porywająco. Sprytnie i plastycznie miesza informacje związane z historią, geologią, florą i fauną danego miejsca, dzięki czemu oddaje jego charakter, aż czytelnik będzie zafascynowany i zechce je odwiedzić.

Martin Martinger zabiera nas do wymarłych wiosek, miejsc o bogatej przeszłości, które wchłonęły siły natury. Zaprowadzi nas na mało znane punkty widokowe, pokaże pomniki przyrody i zachęci do jej skrupulatnej obserwacji. I tu się zatrzymamy. Przy każdym obiekcie znajdziecie akapit „Zaobserwuj”. To w nim autor zwraca uwagę na lokalną florę i faunę. Ile z wymienionych zwierząt i roślin uda się wam znaleźć?

W pierwszej chwili byłam lekko zdezorientowana układem książki. Jej autor w przedmowie wymienia na jakie kategorie podzielił opisane miejsca, jednak w dalszej części poruszamy się z zachodu na wschód, a przy każdym obiekcie znajduje się adnotacja do jakiej został przypisany kategorii. Wszystko oznaczone numerkami naniesionymi też na mapę, co pomaga w planowaniu, czy też projektowaniu wycieczek. Wiele informacji praktycznych np. gdzie zaparkować, w jakim kierunku się kierować znajdziemy w akapicie „Logistyka”. Oryginalnym elementem jest „Skala dzikości”, na której autor zaznacza, jak bardzo schodzimy z udeptanych ścieżek. A wisienką na torcie są fotografie. W przewodniku „Dzikie Bieszczady” jest ich mnóstwo. Ja uwielbiam je przeglądać. Jeszcze bardziej zachęcają mnie do zobaczenia danego miejsca na żywo.

Cudowna publikacja, którą szczególnie polecam wszelkim „spacerowiczom”. Martin Martinger opisuje, „co w trawie piszczy” i podpowiada, w które „kąty” warto zajrzeć. Kto jest gotowy rzucić wszystko i skorzystać z jego poleceń?

[Egzemplarz recenzencki]

"Norwegia" Peter Zralek, Katarzyna Bytek [przewodnik turystyczny]

"Norwegia" Peter Zralek, Katarzyna Bytek [przewodnik turystyczny]

Na pierwszy rzut oka Norwegia wydaje się kompletnie „nieurlopowym” miejscem, jednak coraz więcej osób wybiera ten kierunek i są oni zafascynowani tym krajem. Co oferuje turystom zimny skraj Europy? Jak przekonałam się dzięki przewodnikowi z serii „Travel & style” od wydawnictwa Bezdroża bardzo dużo.

Majestatyczne fiordy, przepiękne punkty widokowe, oryginalna flora i fauna, piękne plaże idealne do spacerów, dzikie jaskinie, ale też wspaniałe dziedzictwo kulturowe (kto z nas nie słyszał o Wikingach), które Norwedzy potrafią wyeksponować – to wszystko przyciąga ciekawskich turystów.

Autorzy przewodnika próbują wykazać, ze Norwegia to miejsce dla każdego. Że coś dla siebie znajdą w niej miłośnicy sportu, wędrowania, architektury, pięknych widoków, ale też amatorzy „gastroturystki”, a nawet rodziny z dziećmi. Co prawda na pierwszy plan wysuwają się walory przyrodnicze czy tez zabytki – i chyba amatorzy tego typu atrakcji najwięcej znajdą dla siebie – ale faktycznie dzięki tej publikacji każdy będzie mógł zaplanować wyjazd do Norwegii pod swój własny gust.

Na uwagę zasługuje konstrukcja przewodnika. Norwegia została opisana regionami. Kierujemy się od Oslo ku północy skręcając delikatnie na wschód i zaglądając w bardzie i mniej znane zakamarki kraju. W ramach poszczególnych regionów zaznaczono kolorami rożnego typu atrakcje, jakie te oferują. Przykładowo brązowy kolor odpowiada działowi kultura, zielony przyrodzie, a czerwony kulinariom. Dzięki temu szybko odnajdziemy te obiekty, które najbardziej nam odpowiadają. W przewodniku znajdziemy również gros bezcennych informacji praktycznych oraz cudowne zdjęcia. Kiedy na nie spojrzymy będziemy chcieli zobaczyć to co przedstawiają na żywo.

Mieliście już okazję zwiedzać Norwegię? A może dopiero planujecie, albo zastanawiacie się czy wato? Tego typu publikacje są bardzo pomocne przy podjęciu decyzji. Czasami człowiek nawet nie przypuszcza, że dany region oferuje coś, co może nam się spodobać. Dlatego kupujcie, pożyczajcie przewodniki, przeglądajcie je i zwiedzajcie z nimi świat.

[Egzemplarz recenzencki]

 „Polska z pomysłem. 104 atrakcje dla dzieci” Kamila i Paweł Florczak

„Polska z pomysłem. 104 atrakcje dla dzieci” Kamila i Paweł Florczak

Wakacje, czyli czas odpoczynku i podróży. A jak podróże to zabawa i zwiedzanie. Teraz pomyślmy o wyjeździe z dziećmi. Z zabawą raczej nie ma problemu. Dzieci mają się bawić, a większość z nich kocha place zabaw, wesołe miasteczka, aquaparki itp. Z zwiedzaniem może być trochę trudniej, ale wiele miejsc otwiera się na „rodzinnych turystów” przygotowując kąciki i instalacje dla młodszych odwiedzających. Przegląd miejsc, które mogą zainteresować opieńków przygotowali Kamila i Paweł Florczak w przewodniku „Polska z pomysłem. 104 atrakcje dla dzieci”. Jak piszą we wstępie wszystkie opisane obiekty odwiedzili i przetestowali na trójce własnych dzieci.

Książka zawiera różnorodne atrakcje, a podzielono je tematycznie: „Wodne szaleństwo” (baseny i aquaparki, „Nauka pełna doświadczeń” (interaktywne centra naukowe), „W świecie dinozaurów” (dinoparki), „Kolej na... kolej” (czyli coś dla fanów pociągów), „Muzeum nie musi być nudne” (muzea dedykowane dzieciom lub z instalacjami dla nich, albo prowadzące różnego rodzaju warsztaty), „Na łonie natury (parki, ogrody botaniczne itp.), „Tylko zabawa” (lunaparki, centra rozrywki), „Tajemnicze i magiczne krainy” (miszmasz niebanalnych miejsc), „Wiejskie klimaty” (skanseny), „W książęcych rezydencjach” (zamki), „Oko w oko ze zwierzętami” (głównie zoo). Łatwo można „namierzyć” miejsca, które spodobają się naszym dzieciom.

Ostatni rozdział nazywa się „Trasy”. Podzielony został na województwa. Jest tu gotowy plan wycieczki dla każdego regionu z oszacowaniem czasu, jaki powinna zając nam dana atrakcja. Dla mnie jest raczej przegląd propozycji dla każdego województwa. Przyznam, że znam wszystkie obiekty z mojej okolicy i raczej nie rzucałam bym się na zaproponowaną trasę, a wolała zrobić tzw. „wypady”. Ale to ja.

Z przewodnika można korzystać na dwa sposoby. Może posłużyć do szukania nowych celów naszych podróży. Nie wiemy, gdzie wyskoczyć na weekend. Kartkujemy w przewodnik i... termy w Uniejowie wyglądają zachęcająco (taki przykład, oczywiście). Publikacja zaopatrzona jest w mapkę, więc planując pobyt w danym rejonie łatwo możemy sprawdzić, co on oferuje. Ruszacie zwiedzać Toruń? Może warto zarezerwować miejsce na warsztatach pieczenia pierników?

Kamila i Paweł Florczak w przemyślany sposób opisują prezentowana miejsca: krótki opis, co tam znajdziemy, adres, orientacyjne ceny, jak dojechać oraz ich własna opinia – te elementy składają się na każdą z charakterystyk. Dla mnie ten ostatni element, chociaż subiektywny, jest najbardziej wartościowy. Takie praktyczne spojrzenie na dany obiekt. Coś czego na jego stronie nie znajdziemy. Coś czego często szukamy na grupach w mediach społecznościowych.

Autorzy zaprezentowali zarówno oczywiste atrakcje dla dzieci np. lunaparki, jak i te mniej np. ruiny zamków, czy muzea. Sprawnie opisali dlaczego ich zdaniem warto je odwiedzić, jak zwiedzać je z dzieckiem np. gdzie można zamówić tzw. rodzinne oprowadzanie, oraz na co zwracać uwagę biorąc sobą malucha. Poza tym starają się odrobinę zmieć naszą definicję urlopu. Wiele osób narzeka, że wakacje z dzieckiem to nie wakacje. Fakt, raczej leniwie nie poleżysz z lampką wina na tarasie, jednak można odpoczywać w inny sposób. I warto się tym czasem cieszyć.

[Egzemplarz recenzencki]

"Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari"

"Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari"

Włochy to popularny kierunek turystycznych eskapad. Kraj znany z temperamentnych ludzi, makaronu i pizzy, ale też przepięknych zabytków architektury, a jego stolica Rzym uznawana jest za jedną z kolebek cywilizacji. Oferta dla odwiedzających jest ogromna. Co wybrać? Na pomoc przybywają nam przewodniki. Jeden z nich, a dokładnie „Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari” z serii „Travelbook” od wydawnictwa Bezdroża, miałam przyjemność ocenić. Oto moja opinia.

Publikacja ta jest kwintesencją tego, czego oczekuję po przewodniku. Nie ma w niej zbędnych wstępów, ozdobników itp. Tylko konkretne informacje i wskazówki. I co prawda ekspertem od włoskiej turystyki nie jestem, ale jest tu tyle wiadomości, że zdziwiłabym się, gdyby temat nie został wyczerpany, albo do wyczerpania się nie zbliżał.

Czego potrzebujemy planując podróż? Kierunek docelowy: tu już ustaliliśmy, że będą to południowe Włochy. Wybieramy termin, a z książki dowiemy się, kiedy najkorzystniej zwiedzać ten kraj. Następnie szukamy noclegu. Autorzy przewodnika sygnalizują, jakie są widełki cenowe i podsyłają portale, gdzie możemy znaleźć lokum w przystępnej kwocie (jednak umówmy się, że Włochy są drogim krajem, więc budżet trzeba dobrze zaplanować). Dalej organizujemy transport i pakowanie – w tych obszarach również znajdziemy kilka przydanych wskazówek.

Przechodzimy do najprzyjemniejszej rzeczy, czyli zwiedzania. Od ilości obiektów można dostać zawrotu głowy. Warto dobrze zapoznać się z zebranym materiałem i zastanowić się, co nas interesuje. Przygotowano dla nas krótkie notki o poszczególnych miejscach, ale również gros zdjęć (które nęcą, żeby zobaczyć te obiekty na żywo), oraz mapek, które niewątpliwie pomogą zaplanować wycieczki.

Przewodnik „Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari” to doskonała publikacja. Jedna książka, która pozwoli nam zapoznać się z ofertą turystyczna regionu i zaplanować wymarzony urlop. Jeżeli nogi ciągną was na południe Europy koniecznie zajrzyjcie do tej książki. To nieocenienie zbiór inspiracji. Po prostu warto ja mieć.


[Egzemplarz recenzencki]

"Szlaki turystyczne Polski" Beata i Paweł Pomykalscy

"Szlaki turystyczne Polski" Beata i Paweł Pomykalscy

Wiosna i lato to pełnia sezonu urlopowego. Planujemy wyjazdy, wycieczki. Zastanawiamy się, co chcielibyśmy zobaczyć. Z pomocą przychodzą różnego rodzaju przewodniki. Beta i Paweł Pomykalscy przygotowali świetną publikację pt. „Szlaki turystyczne Polski”. Jak tytuł wskazuje znajdziemy w niej gotowe trasy. Wraz z autorami zapraszam na wyprawę wśród dziedzictwa kulturowego naszego kraju.

Książka została (mądrze) podzielona na „Szlaki piesze”, „Szlaki rowerowe”, „Szlaki wodne”, „Szlaki kolejowe”, „Szlaki tematyczne”. W kolejnych sekcjach autorzy nie silą się na fikuśne nazwy. I dobrze. Zerkamy na spis treści i szukamy regionu Polski bądź tematu, jaki nas interesuje. Przeskakujemy na wskazane strony, a tam znajdujemy szczegółowe informacje np. długość, oznaczenia, czas potrzebny na przejście, a także opis kolejnych punktów i tego co możemy zobaczyć. Często też autorzy proponują pomniejsze wycieczki w ramach danego szlaku, albo wskazują, gdzie warto odbić, żeby zobaczyć coś ciekawego.

To co przygotowali Beata i Paweł Pomykalscy jest wystarczające, żeby zapoznać się z terenem i zaplanować trasę. Jedyne co bym poprawił to mapki prezentujące szlak. W moim odczuciu są zbyt schematyczne. Mamy co prawda kody QR, które można zeskanować i przenieść trasę na telefon, jednak ja chciałabym od razu po zerknięciu w przewodnik zorientować się w przestrzeni. W książce wymienia się dużo niewielkich miejscowości, które nie są powszechnie znane, a i znajomość nazw poszczególnych regionów jest różna. Bardziej szczegółowa mapka uprościłaby czytelnikowi-podróżnikowi planowanie wojaży.

Beata i Paweł Pomykalscy po raz kolejny pokazują, jaki nasz kraj jej różnorodny, jak wiele atrakcji turystycznych oferuje. Cudowne górskie szlaki, szumiące morze, zabytkowe obiekty, trasy rowerowe i spływy, wygodne zwiedzanie kraju z fotela pociągu, albo wyczerpujące pedałowanie na drezynie, podziwianie ikon, lub lepienie garnków. Jestem pewna, że każdy z was znajdzie atrakcję dla siebie. Do zobaczenia na szlaku.


[Egzemplarz recenzencki]

"Polska z widokiem. Przewodnik dla łowców panoram. 104 wieże, szczyty i inne punkty widokowe" Nikoletta Kula, Marcin Winkiel

"Polska z widokiem. Przewodnik dla łowców panoram. 104 wieże, szczyty i inne punkty widokowe" Nikoletta Kula, Marcin Winkiel

Czy jesteście łowcami pięknych widoków? Kto ich nie lubi. Są tak urzekające i zazwyczaj zapierają nam dech w piersiach. A jakie miejsca gwarantują najpiękniejsze widoki? Te wysoko położone – szczyty gór, wieże ratuszowe, kościołów, widokowe, latarnie morskie itp. Możemy dzięki nim popatrzeć na otaczający nas świat z „lotu ptaka”, objąć wzrokiem ogromne połacie terenu. Nikoletta Kula i Marcin Winkiel przygotowali przewodnik, w którym znajdziemy właśnie takie punkty. Miejsca w Polsce, które zachwycają widokiem.

Ważna informacja dla czytelnika. Oboje autorzy to przewodnicy górscy, dlatego to właśnie górom poświęcono tu najwięcej miejsca (82 na 104 to punkty widokowe w górach). Widać to zresztą, kiedy spojrzymy na podział książki - „Karpaty”, „Sudety”, „Poza górami” - czy na mapkę, na której zaznaczono omawiane obiekty.

Nie wiem, czy istnieje taki typ turysty „łowca panoram”. Jeżeli za takiego się uważasz, a do tego lubisz wędrować i lubisz naturę, to przewodnik idealny dla ciebie. Z mojego doświadczenia wynika, że różnego rodzaju punkty widokowe są dodatkiem do zaplanowanej wycieczki, często spontanicznym: Mam siłę wspinać się na wieżę, to wchodzę. Planowanie trasy pod kątem panoram jest dla mnie czymś nowym, ale – szczególnie jeżeli chodzi o wędrowanie po górach – to niegłupi pomysł.

Pochylmy się na chwilę nad konstrukcją przewodnika „Polska z widokiem”. Wiemy już, że znajdziemy w nim 104 punkty widokowe, jednak pod jakim kątem zostały opisane. Po pierwsze, krótki paragraf z charakterystyką i najciekawszymi informacjami. Dalej autorzy opisują, co możemy zobaczyć, jak można tam dojechać bądź podejść oraz gros informacji praktycznych typu dostępność, ceny, istotne wskazówki. Świetnym pomysłem było dopisanie, jakie inne miejsca widokowe możemy znaleźć w pobliżu. Dzięki temu Nikoletta Kula i Marcin Winkiel niejako uzupełniają przewodnik dążąc do kompletności. Po bokach dojrzymy również informacje o jakim regionie Polski mowa, jaki to typ miejsca obserwacji (wieża, szczyt górski itp.) oraz kod QR z mapką. Przewodnik – jak na porządną publikację tego typu przystało – został wzbogacony o piękne zdjęcia, które tylko zachęcają nas do zobaczenia tego widoku na własne oczy.

To jak kochani? Wchodzimy? Pewnie czasami, podczas wakacyjnej wędrówki, nie chce się nam pokonać tych kilku schodów, autorzy przewodnika „Polska z widokiem” przekonują, że warto. Warto spojrzeć na nasz kraj z innej perspektywy, a zebrane w książce obiekty nam to umożliwią.


[Egzemplarz recenzencki]

"Bądź jak włóczykij. Subiektywny przewodnik po południowej Finlandii" Jessika Klaudia Kaczmarczyk

"Bądź jak włóczykij. Subiektywny przewodnik po południowej Finlandii" Jessika Klaudia Kaczmarczyk

Słyszysz słowo „urlop” i co myślisz? Leżenie na plaży, górskie wędrówki, ciepłe kraje? Raczej mniejszości przyjdzie do głowy wizyta na północy Europy. Chociażby taka Finlandia. Co może zaoferować kraj, gdzie mówi się dziwnym, do niczego nie podobnym językiem? Bardzo wiele. Jessika Klaudia Kaczmarczyk zachęca nas do podróży . Owa książka nazywa się „Bądź, jak włóczykij”. Dlaczego włóczykij? A z jakiej bajki pochodzi ta postać? Kto pomyślał o „Muminkach” ma punkt. Będzie więc to podróż literackim tropem.

Publikacja ta to tak naprawdę przewodnik popołudniowej Finlandii z akcentem na miejsca związane z Tove Jansson i sympatycznymi trollami. Ważne punkt publikacji to biografia pisarki, a jeżeli chodzi o miejscowości prym wiodą Turku, Naantali, Tempre oraz Helsinki To im Jessika Klaudia Kaczmarczyk poświęca najwięcej uwagi – o innych miejscach nie zapomina, zostają szczegółowo wypunktowane w stosownym rozdziale – przedstawiając je zarówno pod kątem atrakcji związanych z „Muminkami”, ale nie zapominając, co jeszcze ciekawego można tam zobaczyć.

W książce znajdziemy mnóstwo informacji praktycznych typu: jak dojechać, gdzie wypić, kawę, gdzie zostawić bagaż, jak najkorzystniej wynająć kwaterą; a także mnóstwo wskazówek „od serca”. Autorka przewodnika chętnie dzieli się spostrzeżeniami i doświadczeniami opowiadając o własnych podróżach do tych miejsc. Rozdziały są bardzo obszerne. Widać, że Jessika Klaudia Kaczmarczyk dołożyła wszelkich starań, żeby wyczerpać tematy, które porusza.

Zakochałam się w „Bądź jak włóczykij”. W życiu bym nie przypuszczała, że będę pochłaniać przewodnik po Finlandii z wypiekami na twarzy. Jessika Klaudia Kaczmarczyk zaraża pasją. Oczywiście głównym jej założeniem jest prezentacja regionu i atrakcji związanych z Tove Jansson i „Muminkami”, ale tchnęła w te opisy, te wyliczanki miejsc coś osobistego. Wzbogaciła je o rumieniec przygody. Sprawiła, że jej przewodnik jest czymś więcej, jest ponad klasyczne publikacje tego typu.

Na pochwałę zasługuje również szeroka perspektywa z jaką Jessika Klaudia Kaczmarczyk patrzy na podróżowanie. Postarała się, żeby publikacja „ Bądź jak włóczykij” była dla wszystkich. Podkreśla, które miejsca nadają się na krótki weekendowy wyjazd (i jak go najlepiej zorganizować), a które na długaśny urlop. Zwraca uwagę, gdzie warto wybrać się z dziećmi. Wymienia plusy i minusy odwiedzenia konkretnego obiektu w sezonie. Mogłabym długo wymieniać przykłady. Chyba już wspominałam, że autorka podjęła starania, żeby wyczerpać temat. Być może niektóre informacje są zbyt szczegółowe. Przykładowo, mi wystarczyłyby portale, na których warto szukać kwater. Konkretne lokalizacje wraz z cenami mnie nie interesują. Mając narzędzie znajdę coś co mi odpowiada. Podobnie z cenami. To jest kwestia dynamiczna. Być może podanie ich jest jakimś odniesieniem i pomocą w decyzji, czy zwiedzanie tego miejsca jest na naszą kieszeń, jednak można by się zastanowić, kiedy te dane są niezbędne i ile nam mówią. Chociaż – podobno – „od przybytku głowa nie boli”. Może i dobrze, że te informacje zostały zawarte.

Sama idea tego przewodnika jest niezwykle ciekawa i gdyby nie ona pewnie nie wydałby mi się on aż tak interesujący. Na „Muminkach” się wychowałam. Zarówno czytałam książki, jak i oglądałam je w paśmie „Wieczorynki”. I o ile sama Finlandia nigdy nie była moim wymarzonym kierunkiem, to odwiedzenie miejsc związanych z Tove Jansson i „Muminkami” wydaje mi się bardzo pociągające.


Książka "Bądź jak włóczykij" dostępna jest na stronie autorki Try alternative.

[Egzemplarz recenzencki]

"Polskie morze pełne wrażeń" Beta i Paweł Pomykalscy

"Polskie morze pełne wrażeń" Beta i Paweł Pomykalscy

Wakacje nad morzem kojarzą się z błogim lenistwem. Kocyk, plaża, zimne napije i cudowne nicnierobienie. W takim razie, co przewodnik o Bałtyku robi w serii Activebook. Beata i Paweł Pomykalscy postanowili nam przypomnieć, że nad morzem można spędzać czas aktywnie i to nie tylko romantyczne spacery podczas zachodu słońca – chociaż te są przemiłe.

W książce znajdziemy szereg tras spacerowych oraz rowerowych, które można uskuteczniać podczas pobytu nad Bałtykiem. „Trasy są zaplanowane tak, by zapewnić nam urozmaicone wrażenia i malownicze widoki, ale też garść podstawowych informacji związanych z dziedzictwem Wybrzeża.”* Dzięki obrazkowej legendzie już przy „kartkowaniu” znajdziemy trasy, które odpowiadają naszym zainteresowaniom. Przykładowo, interesuje nas folklor/ piękne widoki/ zwierzęta – szukamy propozycji oznaczonych konkretnymi znakami. Zrobiono to z głową, pamiętając o różnych preferencjach odbiorców. Moja jedyna uwaga to, iż legendę można by przenieść z końca książki na początek. Drobiazg, jednak przy pierwszej styczności z poradnikiem chwilę jej szukałam.

Trasy podzielono na te piesze i rowerowe. Każdą z nich opatrzono podstawowymi informacjami, jak długość, czas potrzebny na przebycie itp. - standardowe elementy takich publikacji. Ciekawe są natomiast tytuły rozdziałów, a właściwie tras. Teoretycznie autorzy mogliby się się ograniczyć do prostego wymienienia zwiedzanych miejscowości/obiektów, jednak postarano się, żeby czytelnik jeszcze przed zapoznaniem się z opisem coś o nich wiedział. Zajrzymy między innymi do „Miejsca, w którym ptaki żyją jak w raju” oraz do „Cesarskiego uzdrowiska”. Wybierzemy się „Śladem łowców fok”, a także „W poszukiwaniu domów podcieniowych”. Przyznacie, że brzmi to jak fascynujące przygody.

Pomiędzy kolejnymi trasami jesteśmy raczeni ciekawostkami o Bałtyku i informacjami praktycznymi. Podkreślić również należy, że autorzy wskazali szereg atrakcji innego typu: żeglarstwo, wędkarstwo, aquaparki, motylarnie, fokarium, lot balonem, jazda konna, zbieranie bursztynu – nad Bałtykiem nie ma nudy.

Przewodnik o polskim morzu może wydawać się bezużyteczny, w końcu każdy znajdzie drogę na plażę. Nic bardziej mylnego. Siedząc za parawanem nawet nie przypuszczamy, co nas omija. Beata i Paweł Pomykalscy zadbali o to, żebyśmy mieli świadomość ile możliwości dają nam miejsca, które odwiedzamy.

* Beata Pomykalska, Paweł Pomykalski, „Polskie morze pełne wrażeń”, wyd. Bezdroża, Gliwice 2022, s. 9.

[Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa]

"Polska. 70 pomysłów na niezapomniany weekend" Anna i Marcin Nowakowie

"Polska. 70 pomysłów na niezapomniany weekend" Anna i Marcin Nowakowie

Jakiś czas temu prezentowałam książkę państwa Pomykalskich „Polska z pomysłem”. Została bardzo ciepło przyjęta przez czytelników moich opinii, dlatego postanowiłam zwrócić uwagę na podobne publikacje. Długo nie musiałam szukać. Anna i Marcin Nowakowie napisali przewodnik pt.: „Polska. 70 pomysłów na niezapomniany weekend”. Jest to subiektywny zbiór miejsc i atrakcji, które ich zdaniem warto zobaczyć. Sprawdźmy co ta książka ma nam do zaoferowania.

Miejsca zostały posegregowane tematycznie: „Blisko dzikiej natury”, „Romantyczne i kameralne miasteczka”, „Ikony architektury”, „Współczesne arkadie”, „Z tradycją za pan brat”, „Widoki i krajobrazy”, „Cuda inżynierii i techniki”. Bardzo rozsądny pomysł. Skoro książka ma być dla nas skarbnicą podróżniczych inspiracji, można założyć, że nazwy miejscowości, regionów, obiektów nie muszą nam wiele mówić. Ktoś zadbał, żeby tytuły rozdziałów były lekko fikuśne, ale wszystko w granicach normy. Myślę, że bez problemu domyślicie się na jakim typie atrakcji autorzy skupili się w każdym z nich.

Jeżeli chodzi o opisy poszczególnych miejsc, są raczej konkretne, może nawet podręcznikowe. Jednak po tego typu publikacji nikt nie oczekuje poetyckości, a krótkiej, rzetelnej informacji i taką serwują Anna i Marcin Nowakowie. Po prezentacji każdego miejsca znajduje się graficzne podsumowanie. Jest to kilka pytań, np. „Mogę zabrać psa?”, „Dla rodzin z dziećmi”, „Infrastruktura turystyczna?” itp. W odpowiedzi na nie autorzy przyznają od jednej do pięciu kropek. Nie zawsze rozumiem te oceny. Po pierwsze nie ma do nich legendy. Czy 2 kropki znaczą, że raczej nie zabierać psa, czy może, że nie jest mile widziany w danym miejscu? A jak jest pięć, a nie mam psa to pożyczać od sąsiadów? Po drugie, nie wiem jak autorzy oceniali pewne zagadnienia. O ile można jakoś stwierdzić, czy infrastruktura turystyczna lub komunikacja miejsca jest dobra, to jak ocenić, że będzie to dobry/niedobry kierunek na wyjazd dla pary. Jedni lubią podróżować we dwójkę, inni w grupie. Jedni wolą daną aktywność, inni inną. Wydaje mi się, że w tym przypadku za bardzo wchodzimy w indywidualne preferencje czytelników.

W książce znaleziono również rozwiązanie, dla osób, które interesuje dany region. Wszystkie miejsca są ponumerowane i naniesione na mapki – na początku rozdziałów oraz po wewnętrznej stronie tylnej okładki. Bardzo mnie cieszy, że o tym pomyślano. Skoro w podtytule widnieje „niezapomniany weekend”, jednak liczy się też czas podróży. Albo np. wiemy, że będziemy w danym terminie w konkretnym rejonie Polski. Możemy szybko sprawdzić, co ciekawego tam zobaczymy. Do tego mapki te zachęcają do nanoszenia własnych odkryć, własnych cudownych miejsc. Po prostu to zróbmy, Może kiedyś spojrzymy i zapragniemy tam wrócić.

Polska chce być przez turystów odkryta. Czasami wystarczy odjechać kilka kilometrów od miejsca zamieszkania i znajdziemy zapierające dech w piersiach miejsce. Bywa też tak, ze brakuje nam pomysłów. Wtedy możemy zainspirować się właśnie taką książką. Anna i Marcin Nowakowie chętnie dzielą się tym, co uznali za interesujące. Skoro widzieli, sprawdzili to może warto zapoznać się z ich rekomendacjami.


[Egzemplarz recenzencki]

"Polska z pomysłem. Miasta i miasteczka" Beata i Paweł Pomykalscy

"Polska z pomysłem. Miasta i miasteczka" Beata i Paweł Pomykalscy

Co robić kiedy nadchodzi weekend, lub po prostu kilka upragnionych wolnych od pracy dni? Leniuchowanie jest fajne, ale może warto wykorzystać ten czas, żeby zrobić coś ciekawego. Zobaczyć kawałek świata na żywo, nie na ekranie telewizora. W taki krótkim czasie nie zorganizujemy wypadu na Malediwy, jednak zawsze można pozwiedzać lokalnie. Beata i Paweł Pomykalscy w publikacji „Polska z pomysłem. Miasta i miasteczka” zawarli kilka niezłych podpowiedzi na zagospodarowanie wolnego czasu.

Autorzy książki postanowili pokazać co mają do zaoferowania turystom mniejsze polskie miasta. Wybór był trudny. „O tym zaś, by umieścić którąś z nich [miejscowości] w gronie miast i miasteczek zaprezentowanych w niniejszej publikacji, zdecydowały rozmaite czynniki. Musiały one m.in. posiadać piękne lub unikatowe zabytki, skrywać w sobie jakąś wyjątkową opowieść, kusić klimatem lub pięknym położeniem.”* Nie jest to zbyt precyzyjny klucz. Łatwiej powiedzieć, że państwo Pomykalscy w subiektywny sposób wybrali niespełna 90 miejsc, które uznali za interesujące. My sięgając po książkę decydujemy się polegać na ich guście i wiedzy.

Muszę przyznać, że „Polska z pomysłem. Miasta i miasteczka” została wydana w przemyślany sposób. Miasta uporządkowano według województw. Nie bawiono się w jakieś zawoalowane tytuły rozdziałów. Myślę, że jest to bardzo wygodne dla odbiorcy. Może wybrać sobie region, w jakim przebywa, czy też chce się wybrać i sprawdzić, co ten oferuje. Do zwiedzania zachęcają nas przepiękne zdjęcia. Tak właściwie to nie trzeba czytać. Wystarczy przekartkować książkę i zaznaczyć obiekty, które chcielibyśmy zobaczyć na żywo.

Mimo wszystko do przeczytania zachęcam. Autorzy mają „nieprzewodnikowy” styl pisania. Co prawda nie unikną wyliczanek „tu zobaczysz to, to i to”, ale o każdym obiekcie potrafią napisać zachęcające zdanie – zresztą objętość i cel publikacji na dużo więcej nie pozwalają. Miałam jednak wrażenie, że Beata i Paweł Pomykalscy dołożyli wszelkich starań, żeby oddać magię prezentowanych miejsc. Ich opisy są bardzo konkretne, ale mają jakiś baśniowy sznyt.

Napisałam, że rozdziały nie mają wyjątkowych tytułów – to nie do końca prawda. W spisie treści znajdziemy województwa i nazwy miejscowości, jednak kiedy zaczynamy o nich czytać za każdym razem wita nas krótkie zdanie, które charakteryzuje to miejsce. Np. „Kruszwica. W każdej legendzie jest ziarno prawdy”, „Żyrardów. Miasto z cegły i lnu”. Ten element najbardziej mi się podoba. Wprowadza i intryguje. Brawo za pomysł.

Zanim poruszę kolejną kwestię, opowiem wam pewną anegdotę. Kiedyś wybrałam się na wycieczkę objazdową po Pomorzu. Myślałam, że umrę z nudów. Kolejne miejsce i kolejny kościół. W pewnym momencie, ktoś krzyknął, że jak jeszcze pokażą nam kościół to komuś głowę urwie. Na szczęście kolejna na trasie byłą Gdynia, więc prelegent odetchnął z ulgą. Ta wyprawa trochę zniechęciła mnie do podróżowania po kraju i zostawiła z przekonaniem, że „Polska kościołami stoi”. Nie ujmując pięknu niektórych budowli, powiem „ile można”. Beata i Paweł Pomykalscy rozwiali moje obawy. Wybrane przez nich miejscowości zasłynęły przeróżnymi rzeczami. Autorzy zwracają uwagę na zabytki, rękodzieło, lokalne produkty, historie miejsca, wydarzenia kulturalne. Udało im się oddać różnorodność naszego kraju, ale też „ukłonić się” różnym preferencjom odbiorców książki.

Moją opinię podsumuję krótko, jest to bardzo ładnie wydana i inspirująca publikacja. Pokazuje, że Polska jest pełna arcyciekawych miejsc, które warto zobaczyć, poczuć, dotknąć. Podróżowanie po kraju może być nie mniej atrakcyjne niż zagraniczne wojaże.

* Beata i Paweł Pomykalscy, „Polska z pomysłem. Miasta i miasteczka”, wyd. Bezdroża, Gliwice 2022, s. 5.


Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem.

"Góry Czech" Krzysztof Magnowski, Krzysztof Bzowski ["Mountainbook"]

"Góry Czech" Krzysztof Magnowski, Krzysztof Bzowski ["Mountainbook"]

Czechy może nie słyną z jakiś specjalnie okazałych szczytów, czy skomplikowanych tras wspinaczkowych. Nie zapominajmy jednak, że to kraj wyżynno-górzysty, a do tego może pochwalić się ciekawymi obiektami do oglądania np. fantazyjnymi skałkami czy słynnymi skalnymi miastami – odwiedziłam Ardspach i byłam zachwycona – lub sprytnym wykorzystaniem rzeźby ternu, dla wkomponowania tam potrzebnej człowiekowi infrastruktury.

Na pewno zapytacie się o konkrety? Gdzie dokładnie pojechać i co zobaczyć? Jak to zaplanować? Nie będę robiła tu szczegółowego przeglądu czeskich atrakcji turystycznych, za to odeślę was do kogoś, kto się tym zajął. Dwóch historyków i przewodników – Krzysztof Magnowski i Krzysztof Bzowski – przygotowali przewodnik z serii „Mountainbook” (wydany przez wydawnictwo Bezdroża) pt. „Góry Czech".

Kompozycja przewodnika jest sensowna i intuicyjna. Najpierw informacje praktyczne (dojazd, potrzebne dokumenty, baza noclegowa i gastronomiczna itp.) oraz krajoznawcze i trzy słowa z historii turystyki górskiej Czechach. Potem przedstawienie konkretnych regionów z propozycjami wycieczek.

Muszę przyznać, że napisano ten przewodnik z pomyślunkiem. Jeżeli chodzi o zawarte w nim informacje jest ich nie za dużo, nie za mało czyli akurat. Autorzy przyznają się, że nie wyczerpali tematów, jednak od tego typu publikacji nie musimy tego wymagać. To ma być kompendium najważniejszych wiadomości np. jak korzystać z autostrad, ale znajdziemy tu też te praktyczno-żartobliwe czyli pułapki języka czeskiego (słowem „szukać” można napytać sobie biedy).

Co do zaprezentowania wycieczek, tez nie mogę się przyczepić. Autorzy postarali się oszacować trudność trasy i czas potrzebny na jej przebycie. Dodali mapki oraz profile z zaznaczonymi wysokościami na jakie wchodzimy. Najważniejsze (lub najciekawsze) obiekty zostały wytłuszczone i zadbano, żeby napisać o nich kilka słów. To wszystko ozdobione zdjęciami, które zachęcają do zwiedzania. Można śmiało inspirować się gotowymi propozycjami lub na ich podstawie zaplanować własną wyprawę.

Przewodnik „Góry Czech” może okazać się bardzo przydatny dla chętnych odwiedzić naszych sąsiadów. Materiały w nim zawarte są świeże – autorzy deklarują, że były zbierane latem 2020 roku, także pozostaje nam sprawdzić aktualne przepisy związane z pandemią, dostępność wybranych miejsc, zarezerwować nocleg i możemy ruszać. Znam wielu miłośników tego państwa, którzy chętnie robią sobie nawet weekendowe wypady, więc korzystajcie.

"Bieszczady" Krzysztof Plamowski [Travelbook]

"Bieszczady" Krzysztof Plamowski [Travelbook]

A gdyby tak rzucić wszystko i zrobić sobie urlop w Bieszczadach. Miejsce idealne dla osób lubiących obcowanie z naturą i chcących uciec od cywilizacji. Planować wypoczynek należy rozważnie i czasami warto wspomóc się radami specjalistów. Dlatego dziś prezentuję wam przewodnik po Bieszczadach właśnie.


Jest to publikacja z serii „Travelbook” od wydawnictwa Bezdroża. Miałam już do czynienia z przewodnikami spod tego znaku i stwierdzam, że są ładnie wydane oraz starają się kompletnie przedstawić opisywany region. Jak skonstruowana jest ta konkretna książka? Co w niej znajdziemy?

Pierwsze rozdziały możemy określić jako wprowadzenie do wędrowania po Bieszczadach. Zawarto tu co nieco o atrakcjach turystycznych, historii, ludziach, topografii, przyrodzie jak i praktyczne informacje na temat pobytu. Krótko opracowano najważniejsze informacje na temat tego trenu.

Jednak główna cześć przewodnika to szczegółowa charakterystyka najważniejszych miast i ich okolic. Zwraca się tu uwagę na najciekawsze obiekty oraz proponuje się nam gotowe trasy wycieczek – zarówno pieszych jak i rowerowych, znajdzie się też coś dla osób jeżdżących konno.. Dla mnie jest to super sprawa. Nie wiem, czy macie podobnie, ale dla mnie wyjazd w góry jest logistycznie trudniejszy niż np. nad morze. Nad wodą sprawa jest prosta. Jest pogoda robimy to, nie ma mamy w zanadrzu jakąś alternatywę. Ewentualnie wybieramy jakiś dzień żeby odwiedzić miejsce, które nas zainteresowało. Góry wymagają planowania – i trasy, i swoich sił na jej pokonanie. Gotowy plan wyprawy – z uwzględnieniem atrakcji, długości wędrówki i środków komunikacji – jest ogromnym ułatwieniem oraz daje duży komfort w podróżowaniu. Oczywiście wszystko opatrzone jest w mapki, zdjęcia, ciekawostki i namiary na ważne miejsca np. numery telefonów.

Na moją półkę trafił bardzo fajny przewodnik, który będzie ogromnym ułatwieniem w bieszczadzkich wędrówkach. To co najbardziej mi się w nim podoba, to że ktoś wykonał czarną robotę związaną z planowaniem. Ja już sobie wybrałam co chcę zobaczyć, teraz wystarczy znaleźć jakiś przytulny nocleg.

Japonia - Krzysztof Dopierała

Japonia - Krzysztof Dopierała

Japonia, pięknie zwana Krajem Kwitnącej Wiśni, fascynuje coraz więcej osób. Sama znam kilka, u których zainteresowanie mangą przerodziło się w fascynację Japonią jako krajem i kulturą. Są wśród nich też tacy, którzy mieli okazję być, widzieć, dotknąć. Czy ktoś z was planuje podróż do tego niezwykłego kraju? Chciałabym pokazać wam przewodnik wydany przez wydawnictwo Bezdroża. Być może pomoże wam zaplanować przyszłą wyprawę, rozwieje dręczące wątpliwości albo po prostu przybliży wam ten kraj.



Wygląd

Pierwsze co się rzuca w oczy to kolorowe i estetyczne wydanie. Bogactwo zdjęć, mapek, wyróżnione nagłówki, ciekawostki, wskazówki, czy informacje dla turystów. Kolorami i prostymi symbolami oznaczono różne rodzaje podróżowania. Ma to sens bo inaczej wyglądają wczasy z dzieckiem, a inaczej z paczką przyjaciół, co innego spodoba się amatorowi aktywnego wypoczynku, a co innego miłośnikowi zwiedzania. W książce jest 6 sekcji – food, family, active, nature, culture, relax. Bardzo szybko wyszukamy obiekty, które wpiszą się w nasze oczekiwania i zainteresowania.

Pozostając w temacie wyglądu publikacji nie mogę nie wspomnieć o takich detalach jak gumka, która pozwala wszystko spiąć i dodana mapka Tokio. Pierwszy element taki zwykły, ale jakże potrzebny. Zakładamy, że przewodnik będzie towarzyszył nam w podroży., ma nam pomagać i podpowiadać. Nie powinien się nagle rozlecieć.

Mapek jest w książce pod dostatkiem. Miasta, dzielnice, drogi, linie autobusu czy metra- mamy to rozrysowane i podane na tacy. Jak już wspominałam, w bonusie dostajemy dużą, rozkładaną mapę Tokio. Każdy podróżnik indywidualnie sobie oceni, czy jest potrzebna czy nie. Ja uważam, że lepiej mieć niż nie mieć.





Konstrukcja przewodnika jest przewidywalna, ale w tym przypadku to dobrze. W takiej publikacji mamy się szybko odnaleźć, a nie szukać wrażeń.

Na początku informacje o Japonii w ogóle. Ukształtowanie powierzchni, klimat, religia, historia – wszystkiego po trochu, aby przybliżyć ten kraj. Potem autor prezentuje poszczególne regiony. Zaczyna od Tokio, następnie przychodzi czas na Japonię środkową północną i południową, na końcu znajdujemy bardzo pożyteczny rozdział Japonia praktycznie, w której zawarto takie informacje jak wygląda transport publiczny w poszczególnych miastach, gdzie szukać informacji turystycznej, gdzie warto zjeść itp.

W częściach poświęconych poszczególnym regionom Japonii znajdziemy oczywiście opisy atrakcji turystycznych (zabytków, restauracji, lokalnych świat, przysmaków). Poza krótką prezentacją, autor dorzuca informacje praktyczne, które są w widoczny sposób wyszczególnione- wskazówki dojazdu, ceny, czy trzeba się szczególnie przygotować itp. Dla mnie najważniejsze są strony www poszczególnych obiektów, więc bardzo cieszę się, że i one zostały podane. Dzięki temu można szybko sprawdzić m.in. o tym obiekt jest otwarty.




Podsumowanie

Przewodnik turystyczny ma za zadanie pomóc nam zaplanować podróż i przybliżyć miejsce, do którego się wybieramy. Prezentowana publikacja autorstwa Krzysztofa Dopierały spełnia swoje zadanie w 100%. Tak sobie myślę, że jeżeli inne przewodniki z serii travel&style są tak dobrze opracowane to, kiedy już będziemy mogli swobodnie podróżować, warto się nimi wspomagać.

Copyright © Asia Czytasia , Blogger