Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prace plastyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prace plastyczne. Pokaż wszystkie posty
"Wednesday. Oficjalna kolorowanka"

"Wednesday. Oficjalna kolorowanka"

Pewnego dnia moja córka stwierdziła, że jest już za duża na kolorowanki, że te wszystkie zwierzątka i jednorożce nie są dla niej. Ok, nie ma problemu – odpowiedziałam, jednak widziałam, że z zazdrością zerka na młodszego brata kolorującego pieski z Psiego Patrolu. Ostatnio trafiłam na publikację „Wednesday. Oficjalna kolorowanka”. I to był strzał w dziesiątkę. Mroczna bohaterka, która młodą intryguje i wcale nie dziecięce wzory.

Wednesday to postać dla każdego i dla każdego jest ta kolorowanka. Polubią ją i dorośli, i młodzież, i ci którzy do młodzieńczego wieku się zbliżają. Klimatycznie chyba nawet nieco mroczniejsza niż serial, jednak to od was zależy, czy utrzymacie jego konwencję, czy jednak ożywicie sceny. Dwustronna. Testu pisaka nie robiłam. I może dobrze, bo są i takie ananasy, których tusz przebije się przez karton. Nikt nie będzie miał do mnie pretensji, w razie co.

A wiecie jakie jest największe wyzwanie przy kolorowaniu Wednesday. Jak pokolorować kogoś, kto nie lubi kolorów? Jestem szczerze ciekawa, jak ugryziecie ten problem. Jak wykażecie się w tej pełnej dziwolągów kolorowance.



[Egzemplarz recenzencki]

Kartka urodzinowa

Kartka urodzinowa

Czy praktykujcie wręczanie kartek urodzinowych? Moim zdaniem jest to fajna pamiątka dla obdarowywanego. Szczególnie kiedy nie jest to tylko podpisany kartonik, a coś unikalnego, samodzielnie zrobionego. Moja córka z radością praktykuje ten zwyczaj. I wkłada dużo serca w te prace. Jedną z nich chciałaby wam pokazać. Jest z niej szczególnie dumna, bo zastosowała kilka metod. Napis wykonała pisakami (zwróćcie uwagę na serduszka przy literkach). Balonik przy pomocy kolorowego papieru, plasteliny i cekinów. Kompozycję dopełniła naklejkami.

Prace plastyczne z dzieckiem: Kwiaty z papieru

Prace plastyczne z dzieckiem: Kwiaty z papieru

Małe pracowite łapki potrafią stworzyć wspaniałe dzieła. Dziś chciałam pokazać wam pracę z łapek zrobioną. Dziecięce rączki posłużyły mi za wzór. Zostały odrysowane, wycięte, a potem uformowaliśmy z nich kwiaty.

To jest pomysł, który możecie zrealizować praktycznie z dzieckiem w każdym wieku. Im starsze, tym więcej etapów wykona samo. Maluch może wybrać kolory, które mu się podobają. Oczywiście posłuży też za modela udostępniając dłonie do odrysowania. Jeżeli dziecko już sprawnie operuje nożyczkami, to może wykonać taki kwiat samodzielnie. Moja córka poprosiła o małą pomoc przy przyklejaniu, żeby praca jej się nie rozpadła.

Tak przygotowany kwiatek może być pięknym prezentem np. na Dzień Babci i Dziadka, Dzień Matki, Dzień Ojca, albo na imieniny lub urodziny bliskiej osoby. A może powędruje do kogoś lubianego przez dziecko tak po prostu, z czystej sympatii.

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Tort

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Tort

Sześć lat temu, ponurego grudniowego dnia w mojej głowie zaczął kiełkować pomysł na bloga. Pierwsze, nieśmiałe opinie o przeczytanych książkach zostały przelane na papier, a potem wrzucone do sieci. Trochę trwało zanim złapałam odpowiedni rytm, a strona nabrała kształtów. Jednak nie ulega wątpliwości, że przygoda ta miała swój początek w grudniu 2018 roku.

Z tej okazji przygotowaliśmy tort, a dokładnie dwa torty. Pierwotnie rysunki miały zostać wyklejone bibułą – uwielbiam ten materiał, bo jej rwanie i ugniatanie jest świetnym sposobem na ćwiczenie małej motoryki – jednak M. (jak to M.) dała się ponieść wenie i na stole pojawiła się plastelina, kryształki, brokat.

Pierwsze ciasto "upieczone" przez siedmiolatkę, drugie wykonał trzylatek. Jak widzicie zabawa sprawdzi się u dzieci w różnym wieku.

Komu kawałek tortu, komu?

Obrazek z jesiennych liści

Obrazek z jesiennych liści

Ja na jesieniarę się nie nadaję. Lubię lato. Lubię, jak jest ciepło, a żeby wyjść z domu wystarczy wsunąć klapki. Jednak dzieci pomagają dostrzec mi kolory i potencjał jesieni. Ot, taka sytuacja. Babcia przyprowadza zarumienioną M. ze spaceru, a ta krzyczy: „Mama, gdzie mogę to położyć”. Patrzę, co to dziecko przytargało, a tam naręcze liści. Po co jej one? Powstała z nich jesienna kompozycja, którą oto prezentuję. A czy wam i waszym dzieciom udało się stworzyć jakieś jesienne dzieła?



Prace plastyczne: Straszny rysunek

Prace plastyczne: Straszny rysunek

Czy to już Halloween? Spokojnie, jeszcze zdążycie przygotować straszne stroje. Natomiast lato sprzyja biwakom, a pod namiotem fantastycznie słucha się potwornych opowieści. Moja córka i jej przyjaciele wymyślili sobie zabawę w straszny camping. Pisku jet przy tym co niemiara, a sąsiedzi pewnie na samą myśl dostają gęsiej skórki. Na fali tej zabawy powstał rysunek pełen strasznych stworów. Znajdziecie tu wampira, ducha, zombie, pająka i dziwne rośliny z... oczami.



Tło. Ważna rzecz

Tło. Ważna rzecz

Czy wam też mówili, żeby rysując zagospodarować całą kartkę? Może to i zrzędzenie, ale kiedy dziecko produkcje rysunki w ilościach hurtowych, a papier kupujecie nie w blokach, a w ryzach praca nad tłem może nieco opóźnić wizytę w dziale papierniczym.

Swoją drogą takie tło to też wyzwanie. Ma być ciekawe, ale nie tak jak istota obrazka. Ma go eksponować. Kierować uwagę na jego pewne elementy. Dlatego ja zachęcam do maksymalnego zapełniania kartki. Nie tylko dla oszczędności, ale też dla rozwijania kreatywności.

Lody z plasteliny

Lody z plasteliny

Lody są jednym z atrybutów lata, dlatego nie mogłam się oprzeć, aby zaproponować dzieciakom jakąś wariację plastyczną na temat tych słodkości. Junior ostatnio pokochał plastelinę, a zabawy z nią to świetne ćwiczenie na paluszki (m.in. poprawiają poprawny chwyt przy rysowaniu i pisaniu), więc poszłam za ciosem. Z kartonu i nakrętek od słoików przygotowałam formy, a M. zgodziła się poświęcić kilka koralików na „posypkę”.

Chyba się podobało, bo dostałam pochwałę od córki : „Mama, dobrze to wymyśliłaś.”


"Kocham rysować pojazdy"

"Kocham rysować pojazdy"

Istnieje przekonane, że karetki, motory, dźwigi i inne pojazdy są domeną chłopców. A ja dziś wam udowodnię, że dziewczynki też je lubią. Już od jakiegoś czasu konsekwentnie polecam serię poradników do rysowania od wydawnictwa Świetlik. Jeden z nich zatytułowany jest „Kocham rysować pojazdy”. Może M. nie rzuciła się na książkę o rysowaniu pojazdów tak jak na te o robakach czy zwierzętach. Ona sobie leżała spokojnie na półeczce z blokami i kolorowym papierem. Aż przyszedł dzień pod hasłem: „Nie mam co robić”. A ja na to: „Rysowałaś kiedyś hulajnogę?”. I się zaczęło.

Czego, poza hulajnogą, nauczymy się rysować z tego poradnika? Autobusu, balon, betonowóz, bolid, ciężarówkę śmigłowiec, karetkę, kontenerowiec, koparkę, kuter, motocykl, pociąg, radiowóz, wahadłowiec, łyżworolki, rower, samochód, samolot, skuter, wycieczkowiec, taksówkę, traktor, wóz strażacki, ładowarkę, łazik planetarny. Na końcu znajdziemy plansze do przygotowania kompozycji kosmicznej, z toru wyścigowego i placu budowy. Jeśli chcemy, możemy wykorzystać dołączone do publikacji naklejki.

Proste instrukcje prowadzą nas krok po kroku i pomagają stworzyć nasze dzieło. Jeżeli ktoś woli słowo może przeczytać załączony komentarz, ale tak naprawdę wystarczy spojrzeć i już wiemy, jak zabrać się do pracy. Kolejne etapy zaznaczone są na czerwono. Jest to tak przejrzyste, że nawet dziecko, które nie potrafi czytać sobie poradzi. Moja córka lubi książki z serii „Kocham rysować...” właśnie za te klarowne instrukcje. Wie jak z nimi pracować. Może po nie sięgnąć zawsze, kiedy szuka rozwiązań tworząc swoje dzieła plastyczne.

Myślę, ze tytuł tej serii mówi sam za siebie. To są książki dla każdego, kto kocha rysować, ale też dla tych, którzy twierdzą, że nie potrafią. Okazuje się, że dorysowując kolejne kreski czy kształty możemy uzyskać wyjątkowy efekt. Rysowanie z takim poradnikiem jest bardzo łatwe i przyjemne.

[Egzemplarz recenzencki]

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Kolorowe spojrzenie

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Kolorowe spojrzenie

Bardzo nie lubię pytania o ulubiony kolor. Bo jak wybrać ten najpiękniejszy, kiedy kolory mają różne oblicza i są używane w różnych kontekstach. Chociażby taka zieleń. Raz jest intensywna, innym razem „bije” po oczach na odblaskowej kurtce, a jeszcze innym wygląda jak obleśne gluty z nosa. Albo biel. Białych butów nie uznaję, ale już z koszulką nie mam problemu.

Sprytną odpowiedź na pytanie o ulubiony kolor znalazła moja córka. Ona lubi i rysuje w kolorach tęczy.

Pozdrawiamy wam dziś pięknym kolorowym spojrzeniem.

Zestaw do składania origami "Lis 3D": Trening koncentracji, umiejętności manualnych i kreatywna zabawa

Zestaw do składania origami "Lis 3D": Trening koncentracji, umiejętności manualnych i kreatywna zabawa

Czy próbowaliście kiedykolwiek składać origami? Ja miała w życiu kilka podejść, ale raczej nie mam na swoim koncie spektakularnych sukcesów, nie licząc kilku czapeczek, lub łódeczek – zależy jak użyć te twory. Niedawno do moich „trofeów” dołączył lis origami. Pewnie jesteście ciekawi, jak przeskoczyłam tyle poziomów „składania”. Można powiedzieć, że wyzwanie rzuciła mi firma Alexander. Tą historię możemy streścić w zdaniu: „Oni dają materiał i instrukcję, ja działam.” A że wyzwań się nie boję, podniosłam rękawicę. Szczególnie, że wiedziałam, iż córka też chętnie dołączy do wyzwania. Oto efekty naszej pracy.

W zestawie najdziemy ponacinane elementy oraz instrukcję. Co ważne po zeskanowaniu kodu QR możemy odtworzyć filmik instruktażowy. Ja korzystałam i z instrukcji papierowej i z wideo. Ta pierwsza nie zawsze była dla mnie jasna. Szczególnie początki były trudne – rozszyfrowanie wszystkich symboli itp. Trafiło na człowieka kochającego słowo, a jego w tej instrukcji nie uświadczysz. Producent operuje schematami, aby była ona uniwersalna.

Po paru minutach główkowania rozgryźliśmy co i jak. Działamy. Etap pierwszy to złożenie 777 trójkącików. Brzmi strasznie, ale idzie „z górki”. Jak to mówi moja przyjaciółka: „Odpalasz serial i składasz”. Genialne ćwiczenie na paluszki, na małą motorykę. Technikę składania można pokazać nawet przedszkolakom, zaangażować młodsze i starsze dzieci.

Trójkąciki złożone. Możemy przystąpić do budowania liska. Producent sugeruje ten zestaw dla użytkowników w wieku 8+. Patrząc na 8 i 9 latków, z którymi bawi się moja córka chyba nieco zawyżyłabym ten wiek, tak na 10+. Po prostu nie wyobrażam sobie, że składają oni samodzielnie tego lisa. W tym etapie niezbędna jest precyzja, cierpliwość i uważne śledzenie wskazówek. Starałam się zaangażować moją córkę (wiek 6,5), bo widziałam, że ma chęci. Zostawiałam jej co łatwiejsze sekwencje. Poradziła sobie. Owszem. Jednak wiem, że sama by załączonej instrukcji nie rozgryzła.

Przyznam, że składanie liska z origami okazało się wyjątkowo odprężające. Lubię wszelkiego rodzaju puzzle, zestawy do malowania po numerach czy nalepiania diamencików. Może dlatego, że nie jestem szczególnie uzdolniona plastycznie tak świetnie bawię się, dzięki „ułatwiaczom” plastycznych wyzwań. To są zadania, którym oddaję się na 100%, a a każdy dołączony element jest obietnicą sukcesu, stworzenia czegoś pięknego.

Na koniec chciałabym napisać, dlaczego warto kupować takie zestawy. To nie tylko zajmująca aktywność. Wspominałam już o ćwiczeniu motoryki małej, co na przykład przekłada się na ładniejszy charakter pisma, czy koordynacji wzrokowo-ruchowej. Nie sposób nie wspomnieć o koncentracji. Bodajże w książce „Jak wspierać rozwój dziecka?” czytałam, że zmniejsza się czas koncentracji. Media i szybko zmieniające się sekwencje obrazów sprawiają, że młodym ludziom coraz trudniej się skupić. Myślę, że taka aktywność jak origami, a w szczególności obietnica spektakularnego efektu – który możemy potraktować jako nagrodę – to genialne ćwiczenie cierpliwości i koncentracji właśnie.

Jeden zestaw, a zaangażowała się cała rodzina. Ojciec, o nieco bardziej technicznym umyśle, analizował instrukcję. Matka i córka podkręcone wizualizacją pięknego lisa, jaki można stworzyć, rwały się do składania. No i Junior, który nas dopingował krzycząc: „Lis nie ma głowy”, aż tę głowę zbudowałyśmy. Kochany dom wariatów. Lisek może nie jest idealny. Korpus i nos wyszły nieco za długie, ale co tam. Bawiliśmy się cudownie.

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Łąka

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Łąka

"Chyba namalowałam arcydzieło" - cudownie usłyszeć takie słowa z ust swojego dziecka. I tu nie chodzi o wybujałe ego. O to, że ja uważam, że moja córka jest wybitnie zdolna. Nie. Tu chodzi o pewność siebie, o umiejętność realizacji swoich projektów i dumę ze swojej pracy. O pokazanie mocnych stron i walorów tego przedsięwzięcia. Bo nasza rozmowa trwała dalej. M. długo przeżywała, że szczególnie podobają jej się krzaczki, które namalowała. Że bardzo się starała i bała się, iż nie wyjdą. A - jej zdaniem - wyszły perfekcyjnie.

Także dziś prezentuję wam arcydzieło i życzę tyle samo dumy ze swojej pracy, co ten rysunek przyniósł małej M.

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Fryzjer

Prace plastyczne z przedszkolakiem: Fryzjer

Zakupy przez Internet stały się powszechną praktyką. Jednym z obowiązków sprzedającego jest odpowiednio zabezpieczyć paczkę. Dzięki temu kupujący dostanie nieuszkodzony produkt, ale też zostanie masa odpadków. Jeżeli uda się je ponownie wykorzystać, to super. Kiedyś odłożyłam duży słoik papierowego wypełniacza z myślą o jakimś plastycznym projekcie. Posłużył nam do zabawy we fryzjera.

Na kartce pojawiła się wesoła i smutna buźka, a dzieciaki miały za zadanie zrobić fryzurki. Moja sześcioletnia córka postawiła na styl i uważnie formowała włosy. Natomiast dwuletni synek poszedł w ilość i stworzył bujną czuprynę przyklejając, ile się da. Na zdjęciach możecie podziwiać efekty.

Napisy „wesoły” i „smutny” oraz minki to nie przypadek. Przy okazji tej zabawy zarządziłam małą gimnastykę buzi i języka. Było całkiem zabawnie.

"Kocham rysować robaki"

"Kocham rysować robaki"

Co lubią rysować małe dziewczynki? Tęczę, jednorożce, kotki i... robaki. Nie , nie kłamię. Jeżeli zaglądacie do mnie regularnie to wiece, że mam w domu małą maniaczkę rysowania, więc wiem co mówię. Między innymi dlatego znalazły się u nas książki z serii „Kocham rysować...” od wydawnictwa Świetlik. Zauważyłam, że córka często sięga po części o zwierzętach i dinozaurach, korzysta z zawartych w publikacjach wskazówek i tworzy rysunkowe dżungle. Kiedy pojawiły się nowe części tego cyklu, nie wahałam się ani chwili. I tym sposobem pojawiła się u nas książka „Kocham rysować robaki”. M. wykrzyknęła „super”, zaczęła ją przeglądać i z niesamowitą energią przystąpiła do rysowania... kleszcza.

Jakie jeszcze stworzona nauczymy się rysować dzięki temu poradnikowi? Biedronkę, chrabąszcza, dżdżownicę, gąsienicę, jelonka rogacza, pasikonika, komara, karalucha, kowalika, krocionoga, liśćca strzałkowego, modliszkę, motyla, muchę, odorka zieleniaka, pająka krzyżaka, pływaka żółtobrzeżka, patyczka, skorka, stonkę, świetlika, trzmiela, ważka, ćmę, żuka. Mam nadzieję, że żadnej nazwy nie przekręciłam. Jak widzicie książka ta to przy okazji przegląd mikroświata, a wydawca zadbał też, aby o każdym stworzonku dodać jakąś ciekawostkę.

Co do instrukcji, są bardzo proste i przejrzyście przedstawione. W kolejnym kroku na czerwono zaznaczono fragment, którego dotyczy opis, więc dziecko samo może analizować wskazówki. Wydawca sugeruje wiek odbiorcy w przedziale 6 do 8 lat. Moja córka ma 6 (i pół) i całkiem dobrze radzi sobie z obsługą tego poradnika i odwzorowywaniem rysunków. Może czasami nie wyjdą jej idealnie proporcjonalne, ale potrafi sama znaleźć obiekty potrzebne jej do stworzenia wymyślonego dzieła i zrealizować swój projekt. A jak wiadomo praktyka czyni mistrza.

Wspomnieć jeszcze muszę o naklejkach i – ja to nazywam – dołączonych „plenerach”. Na końcu książki mamy trzy plansze (las, terrarium i wieczór w ogrodzie), gdzie możemy puścić wodze wyobraźni i sprawdzić nabyte umiejętności. Do tego znajdziemy dwa zestawy naklejek – kolorowych i do pokolorowania – które możemy dowolnie wykorzystać oraz zainspirować się nimi. Pozostaje nam tylko stworzyć coś wyjątkowego.

Tak sobie myślę, że te robaki to całkiem fajny temat. Niby dużo się ich nie rysuje, bo są malutkie. Może czasami jakieś pszczółki latają przy kwiatkach, ale jak przyszło co do czego, to moje dziecko miało milion pomysłów na stworzenie łąki, a wskazówki z książki „Kocham rysować robaki” bardzo jej pomogły. Otworzyły głowę i pobudziły kreatywność.

[Egzemplarz recenzencki]

"Kocham rysować zwierzęta", "Kocham rysować dinozaury"

"Kocham rysować zwierzęta", "Kocham rysować dinozaury"

Czy dzieci lubią rysować? Można się śmiać, że to przymiot małych serialowych bohaterów, którzy grzecznie siedzą przy stolikach, kiedy rodzice prowadzą poważne rozmowy. A mi trafił się taki egzemplarz. Może moja M. nie rysuje w ciszy, ale to kocha. Otwiera oczy i jeszcze przed śniadaniem siada przy stoliku i tworzy. Otacza się też kreatywnymi przyjaciółmi. Ostatnio „przyłapałam” ją, jak koleżankami pokazywały sobie różne style malowania. Dlatego postanowiłam podrzucić jej jakieś poradniki dla małych artystów. Akurat wydawnictwo Świetlik wypuściło dwie książki, które uznałam za dobre na początek: „Kocham rysować zwierzęta” i „Kocham rysować dinozaury”.

Konstrukcja obu publikacji jest taka sama. Najpierw rozgrzewka, czyli tematyczne szlaczki, ale nie ograniczone linijkami. To raczej swobodne bazgranie. Potem „lekcja”. Krok po kroku jesteśmy instruowani jak narysować dane zwierzę. Następnie czas na wykorzystanie nowych umiejętności w praktyce. Znajdziemy przygotowane tła i mamy je ożywić. Tworząc nasze prace możemy skorzystać też z dwóch rodzajów naklejek: jedne kolorowe, a drugie do samodzielnego ozdobienia.


Kogo nauczymy rysować się z prezentowanych książek? Jeżeli chodzi o zwierzęta są to: borsuk, chomik, goryl, jeleń, kameleon, kot, lew, żółw, ryś, kura, koza, lis, niedźwiedź, owca, pies, pszczoła, krowa, wiewiórka, koń, sowa, zając, sroka, świnia, żubr, a także tropy zwierząt. Tu mała uwaga od mojej córki. Stwierdziła, że zwierzęta mogłyby być jakoś posegregowane np. zwierzęta leśne, farma, dżungla. Dzięki temu łatwiej było by odnaleźć te pasujące do realizowanego pomysłu.


Jeżeli chodzi o dinozaury to nauczymy się rysować tyranozaura, archeopteryksa, pterodaktyla, deinonycha, diabloceratopsa, kecalkoatla, einiozaura, elasmozaura, gallimima, gigantozaura, ichtiowenatora, ichtiozaura, diplodoka, lambeozaura, mozazaura, parazaurolofa, welociraptora, austroraptora, stegozaura, triceratopsa, tapeżara, ankylozaura, tupandaktyla, stygimolocha, a także szkielet dinozaura i gniazdo z jajami.



Jakie mamy wrażenie po pierwszych próbach rysowania z tymi książkami? Bardzo pozytywne. Instrukcje są tak skonstruowane, że nawet nie umiejące czytać dziecko zrozumie je bez pomocy rodzica. Kolejne etapy zaznaczone są czerwonym kolorem. Spodobało mi się, że w niektórych miejscach zastosowano fachowe słownictwo np. w przypadku rysia mamy dorysować wibrysy, a nie wąsy. Przy każdym zwierzęciu znajdziemy też krótką ciekawostkę na jego temat.

M. była zadowolona z efektów, jakie przyniosło rysowanie z publikacjami „Kocham rysować...”. Zauważyłam, że poradziła sobie z niektórymi trudnymi dla niej elementami jak np. naturalne ułożenie nóg. Dlatego te książki otrzymują od nas dwa znaki jakości, mamy i córki.

[Egzemplarz recenzencki]

Prace plastyczne z przedszkolakiem: malujemy liście

Prace plastyczne z przedszkolakiem: malujemy liście

Malowanie liści to już klasyk, jeżeli chodzi o zabawy dla dzieci. Za chwilę zaczną spadać z drzew kolorowe jesienne okazy, a media społecznościowe zaleją piękne prace, do których dzieci je wykorzystały.

Z naszej domowej roślinki również spadł liść. Moja córka, która uwielbia malować nie mogła przepuścić takiej okazji: „Mamusiu, co to? Mogę to pomalować?”. Oczywiście nie miałam nic przeciwko. Uzbroiłam dziecko w farbki, pędzle i kartki. Oto efekty:





Prace plastyczne z przedszkolakiem: tygrys z kartonu

Prace plastyczne z przedszkolakiem: tygrys z kartonu

Muszę dokończyć czytanie kilku książek, więc chwilowo żadna recenzja się nie zapowiada. Postanowiłam skorzystać z przerwy i pokazać Wam naszego kolejnego zwierzaka z kartonu. Uwaga, bo jest groźny. To tygrys.

Nie wiem, czy pamiętacie misia, który miał być pandą, ale wyszedł nam po prostu niedźwiedź (zobaczyć można go TUTAJ). Składanie zwierzaków z kartonowych elementów tak spodobało się córce, że przez kolejne dni więcej bawiłyśmy się z tą techniką. Tygrys był dla niej małym wyzwaniem, bo trzeba było namalować paski, czyli nanieść dwie warstwy farby. Dla dorosłego może wydawać się to śmieszne, ale dla przedszkolaka było zagadką, jak to zrobić.

Myślę, że patrząc na zdjęcie intuicyjnie wiecie, jak wykonać taką pracę, jednak w kilku słowach opiszę, jak wyglądało to u nas.

Najpierw wycięłam dla M. elementy (córka nieźle radzi sobie z nożyczkami, ale są to raczej przypadkowe kształty). Potem zadaniem dziecka było pomalowanie ich i złożenie zwierzaka. Na tym etapie już za bardzo nie ingerowałam - stąd m.in. niebieski ogon - podpowiedziałam jej tylko, że musi poczekać, aż farba wyschnie zanim namaluje buzię i paski. Z klejeniem mała również radzi sobie sama, także mogłam spokojnie oddać inicjatywę w jej ręce.

Powiem wam, że po skończeniu tej pracy duma dziecka ogromna. Nieważne, że nogi przyklejone nie w tą stronę, że wąsy trochę krzywe. Napracowała się i sama widziała, jak dobrą robotę wykonała.

Prace plastyczne z trzylatkiem: miś z kartonu

Prace plastyczne z trzylatkiem: miś z kartonu

Za oknem już ostanie podrygi lata. Niedługo więcej czasu zaczniemy spędzać w domu. Dlatego postanowiłam pokazać na blogu kilka prac plastycznych, które zrobiłyśmy z córką. Na pierwszy ogień pójdzie miś, który pierwotnie miał być pandą, ale wyszło jak wyszło ;).

Czego potrzebujecie?

  • Karton lub kartki

  • nożyczki

  • farby lub kredki

  • klej.


Zabawa zaczyna się od wycięcia potrzebnych nam kształtów – brzuszek, głowa, uszy, łapki, oczy, mordka. Potem należy je pomalować, złożyć z nich zwierzątko i przylepić na dużą kartkę.

Szybko można ocenić, czy dziecko posiada umiejętności, żeby wykonać daną czynność. W naszym przypadku, ja musiałam tylko wyciąć elementy, bo wiedziałam, że M. jeszcze nie potrafi tak dobrze operować nożyczkami. Malowanie to dla niej pikuś, a klejem uwielbia smarować – nieważne, że czasami nałoży go więcej niż potrzeba. Na koniec odrobinę pomogłam jej złożyć wszystko razem.

Technika ta tak spodobała się mojej córce, że zaplanowała kolejne zwierzęta do zrobienia. Teraz stoję przed wyzwaniem, jak wyciąć kameleona (koniecznie z długim językiem) i flaminga. Jak już wymyślę, to się pochwalę.

Copyright © Asia Czytasia , Blogger