Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Young. Pokaż wszystkie posty
"Wednesday. Oficjalna kolorowanka"

"Wednesday. Oficjalna kolorowanka"

Pewnego dnia moja córka stwierdziła, że jest już za duża na kolorowanki, że te wszystkie zwierzątka i jednorożce nie są dla niej. Ok, nie ma problemu – odpowiedziałam, jednak widziałam, że z zazdrością zerka na młodszego brata kolorującego pieski z Psiego Patrolu. Ostatnio trafiłam na publikację „Wednesday. Oficjalna kolorowanka”. I to był strzał w dziesiątkę. Mroczna bohaterka, która młodą intryguje i wcale nie dziecięce wzory.

Wednesday to postać dla każdego i dla każdego jest ta kolorowanka. Polubią ją i dorośli, i młodzież, i ci którzy do młodzieńczego wieku się zbliżają. Klimatycznie chyba nawet nieco mroczniejsza niż serial, jednak to od was zależy, czy utrzymacie jego konwencję, czy jednak ożywicie sceny. Dwustronna. Testu pisaka nie robiłam. I może dobrze, bo są i takie ananasy, których tusz przebije się przez karton. Nikt nie będzie miał do mnie pretensji, w razie co.

A wiecie jakie jest największe wyzwanie przy kolorowaniu Wednesday. Jak pokolorować kogoś, kto nie lubi kolorów? Jestem szczerze ciekawa, jak ugryziecie ten problem. Jak wykażecie się w tej pełnej dziwolągów kolorowance.



[Egzemplarz recenzencki]

"Muchomory w cukrze" Marta Bijan

"Muchomory w cukrze" Marta Bijan

Matury zdane i... „Hulaj dusza, piekła nie ma”. Piątka przyjaciół planuje wspólne wakacje. Cudowny czas nicnierobienia, ale też pożegnania przed wyjazdem na studnia. Jadą do odciętego od cywilizacji Domku z Drewna i Szkła. Adam, jego właściciel i przyrodni brat jednego z chłopaków z paczki, mieszka w nim od kilku lat ograniczając do minimum kontakty ze światem zewnętrznym. Starszy o kilka lat i nieco dziwny chłopak fascynuje młodych ludzi a szczególnie lękliwą Fio. Dlaczego wybrał takie życie? Jak wpłynie on na swoich gości? Przed grupką przyjaciół lato „(…) duszne i lepkie, mające osiąść na nas jak pajęczyna, której nie sposób z siebie zrzucić – ani wtedy, ani nigdy później.”1

W powieści „Muchomory w cukrze” Marta Bijan próbuje stworzyć gęstą, niepokojącą atmosferę. Nie przypadkowo stwierdziłam, że próbuje, bo udało jej się to częściowo. Autorka chce tego dokonać przy pomocy narratorki, która ma wiele lęków i zmaga się z problemami psychicznymi. Sama Fio mówi o sobie” „Niepokój został moim żarliwym kompanem, razem z tęsknotą.”2 Mogłoby się wydawać, że taka narratorka będzie gwarantem beznadziejności, ku której chętnie pochylają się nastolatkowie. Dodać musimy też swego rodzaju dekadentyzm, którego symbolem są bracia przyrodni Kostek i Adam. Oboje z filozoficznym zacięciem, osnuci dymem papierosowym rozprawiający o sztuce i sensie ludzkiej egzystencji. Można by stwierdzić, że to postacie, które trafią w gust tzw. „młodego dorosłego”, jednak jest w nich jakaś poza, która drażni, coś co odbiera im charakter. Nawet Adam, który okazuje się ekstremalnym świrem, nie jest tak intrygujący, jak powinien być.

Czytanie tej książki było dla mnie nużące. Najpierw zrzuciłam to na karb wieku, wszak egzamin maturalny mam już dawno za sobą, ale ostatecznie stwierdziłam, że to wina akcji. Marta Bijan zaczyna całkiem dobrze. Mogłaby lepiej przedstawić nam bohaterów, ale potrafi zaintrygować czytelnika Domkiem z Drewna i Stali oraz jego właścicielem. Zakończenie „Muchomorów w cukrze” też jest rewelacyjny. Jednak droga do finału jest nieciekawa. Bohaterowie jedzą, piją, odpoczywają, rozmawiają – jak to podczas wakacji. Brak w tym wszystkim zapowiedzi finału. Narratorka rzuca kilka razy, że gdyby wiedziała, iż tak to się skończy...; że to zmieniło ich na zawsze... itp. Te frazy są jedyną obietnicą tego, że czeka na nas jakaś bomba. Dla mnie to zdecydowanie za mało.

W powieści „Muchomory w cukrze” spodobały mi się dwie rzeczy. Genialne, dynamiczne zakończenie oraz to jak Marta Bijan uchwyciła lęk przed dorosłością. To jak bohaterowie cieszą się na studencką swobodę, ale boją się rozstania z przyjaciółmi i dobrze znanym otoczeniem. Nie urzekły mnie natomiast inne myśli, jakie autorka próbuje wpleść w tę powieść. Wyczuwam w nich nastoletnią pozę, a mnie ona już nie zachwyca. Również klimat książki mnie nie osaczył – a powinien. Zabrakło mi lepiej dopracowanych postaci i mroku. Można było wycisnąć z tej powieści i jej bohaterów zdecydowanie więcej.

1 Marta Bijan, „Muchomory w cukrze”, wyd. Young, Białystok 2023, s. 12.

"Polowanie na potwory. Bestie i bystrzaki" Joe Ballarini

"Polowanie na potwory. Bestie i bystrzaki" Joe Ballarini

Jak to mówi moja córka, potwory są „strasne”, ale to co „strasne” bywa też fajne. Dlatego dziś zapolujemy na potwory. Spokojnie, zrobimy to w kontrolowanych warunkach. Przy pomocy książki.

„Bestie i bystrzaki” to drugi tom cyklu „Poradnik łowczyni potworów”. Opowiada on o tajnym stowarzyszeniu babysitterek, opiekunek chroniących dzieci przed strasznymi bestiami. Głowna bohaterka ma trzynaście lat, a na imię jej Kelly. Już w pierwszej części zasłużyła się w walce ze złymi istotami. Teraz będzie musiała ponieść tego konsekwencje – potwory planują zemstę. Poza tym dziewczyna przystąpi do egzaminu na babysitterkę – ciekawe z jakim rezultatem – i będzie musiała opiekować się małym „żółwikiem”. Jest to ludzkie niemowlę, a ci co mieli z nimi do czynienia wiedzą, ze nie łatwo je okiełznać.

„Polowanie na potwory” to cykl dla młodszej młodzieży. Jest to połączenie przygodówki z literaturą grozy. Joe Ballarini wykreował dość bogaty katalog potworków. Na stronach książki co chwilę przemykają jakieś dziwne stwory. W ich poznawaniu pomaga właśnie poradnik. Kelly co jakiś czas go otwiera i czyta krótką specyfikację danej istoty. Te fragmenty są wyróżnione, a do tego super napisane. Niby to encyklopedyczny styl, ale przesiąknięty poczuciem humoru. Chyba te opisy najbardziej urzekły mnie w powieści.

Akcja pędzi „na łeb, na szyję”. Non stop coś się dzieje. Jak babysitterki nie planują kolejnej akcji, to trzeba zaopiekować się „żółwikiem”. A jak jest okazja zając się przyziemnymi sprawami – cóż, w szkole też nie ma spokoju. Autor przemyca również typowo młodzieżowe wątki np. o przyjaźni czy pierwszych sympatiach. Dla mnie ta książka była aż za dynamiczna, ale ja mam trzydzieści pięć, a nie trzynaście lat – forma już nie ta, mogłam złapać zadyszkę. Fakt jest taki, że szybka akcja jest jedną z cech tego typu literatury i powinnam raczej uznać ją za zaletę książki. Odnotujmy więc, że jeżeli szukacie dynamicznej przygodówki, to właśnie ją znaleźliście.

Jedna drobniusia rzecz mi się nie podoba – określenie „babysitterka”. Jestem w obozie „jesteśmy w Polsce, mówmy po polsku”. Z jakiegoś powodu tłumacz/wydawca zdecydowali się zostawić to określenie. Być może potraktowali je jako nazwę własną. Jaki to nie byłby powód, dramy nie będę robić, ale powiedziałam co myślę.

A wy boicie się potworów, czy dzielnie stawiacie im czoła? Będąc uzbrojonym w taką lekturę bestie wam niestraszne. No może jednak trochę straszne, w końcu to propozycja z kanonu grozy dla dzieci. Jeżeli znacie młodych miłośników horrorów o wartkiej akcji, nie wahajcie się ani chwili. Podsuńcie im ten cykl pod nos.


Książka "Polowanie na potwory. Bestie i bystrzaki"  dostępna jest w księgarni internetowej Taniaksiazka.pl. Sprawdźcie też inne nowości w ofercie księgarni.

Copyright © Asia Czytasia , Blogger