"W" Igor Štiks

Walter i Wladimir dwóch panów W połączonych przez przyjaźń, podzielonych przez ideologię. Jeden z nich to autor wielu esejów krytykujących komunizm, drugi terrorysta. Stoją po dwóch stronach barykady, a jednak są tak mocno ze sobą związani. Do młodego pisarza, Igora, zgłasza się Walter Stikler, aby opowiedzieć mu tę historię. Historię przymierza krwi, walki o wolność, miłości i determinacji. W swoim testamencie Walter prosi, aby tę historię opowiedzieć młodej aktywistce Tessie Simon. Igor spełnia jego prośbę i zostaje wplątany w serię dziwnych i niebezpiecznych wydarzeń. Cena prawdy okaże się wysoka.

Tytuł książki Igora Štiksa, o której chcę wam opowiedzieć to „W”. Jednak nie jest ono takie zwykłe. To symboliczne zlepek imion Valter i Vladimir, to pamiątka po ich przyjaźni, to ewolucja od hardych chłopaczków z Bałkanów, którzy przeistoczyli się w zachodniej Europie w Waltera i Wladimira. To „W” jest znakiem rozpoznawczym, kodem, znamieniem.

Długo zastanawiałam się do jakiego worka włożyć tę powieść. Pozostanę chyba przy określeniu thriller. Wydawca dodał polityczny, ale wiem, że to mogłoby zniechęcić gors czytelników. Aczkolwiek, owszem, burzliwe wydarzenia 2 połowy XX wieku – przekształcenia w Europie, ruchy wolnościowe, kształtujące się sceny polityczne – grają tu ważna rolę. Wszak bohaterowie są w nie bezpośrednio zaangażowani. Jednak w tym wszystkim wyłania się historia dwóch chłopców, wojennych sierot. Są jak ogień i woda, ale ta odmienność właśnie ich do siebie przyciąga.

Spryciarz z tego Igora Štiksa. Najpierw uśpił mają czujność tą niezwykłą historią, a potem zaskoczył grubo szytą intrygą. Zresztą tak samo postąpił z narratorem – nota bene – swoim alter ego. Igor z powieści zapiera się, że ma tylko opowiedzieć, zapisać historię panów W. A zostaje zmanipulowany. Štiks w pewnym momencie rozmywa fabułę. Dezorientuje bohatera i czytelników. Zmusza do szukania prawdy. Każe się zastanowić, co było zaplanowane, a co wyłącznie dziełem przypadku.

Cudowna powieść, której wątki polityczne kompletnie nie przeszkadzają. Ja wiem, że ktoś może się obrazić o moje słowa, to to jest bardzo polityczna książka. Jednak – jak już wspominałam – ja chcę przekonać tych którzy może się boją takich książek, którzy niekoniecznie pasjonują się historią. Bo w „W” chyba jednak ludzie grają pierwsze skrzypce. Ich pragnienie wolności, odwaga, ale też błędy. Błędy, za które boleśnie pokutują. Nie mogłam się oderwać.

[Egzemplarz recenzencki]

9 komentarzy:

  1. Gracias por la reseña. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Joasiu
    Zapowiada się ciekawie....
    Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie 

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro wątki polityczne nie przeszkadzają, to się skuszę, bo one jednak zawsze mnie z lekka odrzucają od lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie za bardzo przepadam za politycznymi książkami, ale Twoja recenzja mnie przekonuje, że warto sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze thrilleru politycznego, ale lubię poszerzać horyzonty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja, która idealnie pokazuje, że dobra literatura potrafi zatarć granice między gatunkami i dotknąć tego, co najważniejsze – ludzkiej natury. Twoje podejście do odczarowania „politycznego” łatek jest bardzo trafne, bo w historiach o wielkich ideologiach najciekawsi zawsze pozostają ludzie, ich wybory i bolesne konsekwencje, o których piszesz. Zgadzam się, że motyw manipulacji twórcą i czytelnikiem potrafi genialnie podbić napięcie, a dynamiczna relacja ognia i wody między bohaterami to często fundament najlepszych powieści. Po takim opisie ma się ochotę samemu sprawdzić, co w tej historii jest prawdą, a co jedynie złudzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie zaciekawiła ta książka, choć thrillery ostatnio omijam szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam tej pozycji, ale okładka zdecydowanie przyciągnęłaby moje oko! Twoja recenzja tym bardziej sprawia, że mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger