"Rezerwat ludzi i wilków" Zdrawka Ewtimowa
W świecie zwierząt króluje prawo silniejszego. Czy widzicie podobną zależność, jak chodzi o ludzi? Czym tam siła się przejawia? Zapraszam was do zapoznania się z powieścią Zdrawki Ewtimowej „Rezerwat ludzi i wilków”. Jej akcja ma miejsce w Starej Wsi. W miejscu, gdzie mieszkańcy sami ustalają zasady. Terror sieje tu Rudy Dymitr i jego zgraja. Jednak w wiosce znajduje się ktoś, kto mu się przeciwstawia. Stara zielarka Elena jest poniekąd również postrachem wsi. Kobiet nie da sobie „w kaszę dmuchać” i dziarsko przepędza łobuzów ze swojego ogrodu. Można powiedzieć, że trwa między nimi ciągła wojna i to właśnie staruszka wydaje się bardziej pewna swego. Jednak nie ma ona jednoznacznego poparcia innych mieszkańców wioski. Jest sama w swojej walce o sprawiedliwość.
Jest takie powiedzenie, że „człowiek człowiekowi wilkiem”. I skoro już te wilki zostały przywołane w tytule książki spróbujmy przez jego perspektywę spojrzeć na społeczność wykreowaną przez Zdrawkę Ewtimową. Może zacznę od tego, że Elena to nie jest klasyczna superbohaterka, to nie postać, która wznieca powstania. To skromna kobieta, która walczy o własną sprawiedliwość, tak jak potrafi. I tak naprawdę cierpi na tym jej reputacja i reputacja jej rodziny. Elena uchodzi za dziwaczkę, której ludzie się boją. Zamiast szanować jej wiedzę z zakresu zielarstwa zwracają się o pomoc w ostateczności, a i to często podszyte jest błaganiami przetykanymi groźbami. Można odnieść wrażenie, że kobieta jest odmieńcem, który nie chce podporządkować się zasadom stada. Jakie brutalne i niesprawiedliwe by te zasady były, zasady to zasady.
Nie można nie zauważyć, że „Rezerwat ludzi i wilków” to nie tylko opowieść o Elenie. Ewtimowa śmiało zmienia perspektywę, oddając głos jej rodzinie – wnuczce, synowi, synowej – jak i innym bohaterom. Wychodzi z tego powieść nieco poszatkowana, ale jakże głęboka. Widzimy z czym zmaga się każda z tych postaci. I chyba każda w pewien sposób czuje się odrzucona. A sposoby walki z tym odrzuceniem są przeróżne. Mamy tu nieco inne potraktowanie motywu „samotności w tłumie”. Nie – jak zazwyczaj jest to robione – jako samotność w dużym mieście. To jest mała społeczność, która żyje blisko siebie, ale nie ze sobą. A raczej okoliczności sprawiły, że oni musieli tę społeczność stworzyć. W tej społeczności najpierw jestem „ja”. Bronię siebie, więc się nie wychylam.
Ewtimowa w tej powieści skutecznie miesza naturalizm z baśniowością. Wydarzenia, historie są boleśnie realne i brutalne, ale też jest w tej książce coś niezwykłego. Czy to siła głównej bohaterki? Czy to miejsce tak odległe i bliskie zarazem? Jasny przekaz przetkany jest czymś nieuchwytnym Jakąś myślą, wrażeniem, które nagle pojawia się nam w głowie i czasami wyraża więcej... Jest to też wspaniała literacka kompozycja, która ma właśnie wywoływać wrażenie.
[Egzemplarz recenzencki]


Bardzo lubię takie połączenie stylów. Polecam też "Sagę o Rubieżach". Autor Liliana Bodoc .
OdpowiedzUsuń