"Zabawa w berka oraz inne wierszyki dla dzieci" Waldemar Grin
„Ene, due, rabe...” - tak zaczynała się popularna wyliczanka dla dzieci. Waldemar Grin nieco ją przerobił i właśnie utworem „Zabawa w berka” otwiera zbiór wierszy dla dzieci o takim samym tytule. Kiedy go przekartkujemy widzimy, że jest tu sporo wierszy o zwierzętach, ale nie tylko. Zasadnicze pytanie: jak się je czyta?
„Sarenka – to taka
leśna panienka,
co o poranku
na polance
rześką rosę
z trawy wypija.”1
Powiem wam, że jestem dosyć krytyczna, jak chodzi o wiersze dla dzieci. Sama została wychowana na Tuwimie i Brzechwie, a – przyznacie, że – ich utwory czytają się same. Ten rytm jest jak rwący nurt, który porywa i nie pozwala się zatrzymać. U Grina było trochę kamieni, które nieco psuły zabawę. Co prawda nie jestem filologiem i nie potrafię profesjonalnie rozebrać wiersza na czynniki pierwsze i podać analizie. Natomiast piszę to jako czytelniczka, której co jakiś czas coś „zgrzytnęło”.
To, co nam się najbardziej w tym zbiorze podobało to „Zwierzozagadki”. Przykładowo:
„Mówią o nim takie rzecz,
że nie płacze, ale beczy!
Jednak dar ma taki dany,
że jest calutki wełniany.”2
Myślę, ze to jest klucz, jak trafić do współczesnych dzieci. Krótka, zabawna i angażująca forma. Te maleńkie rymowanki wpadają w ucho i zachęcają do zabawy. Na okładce zbioru widać biegające dzieci i zwierzątka i mnie one pasują do właśnie „Zwierzozagadek”.
„Gdy tak na łące
na nią patrzę,
raz z bliska, raz z daleka,
od razu powiem,
że to dość dziwna
fabryka mleka”3
Jak już wspominałam, „Zwierzozagadki” są absolutnie genialne. W wyobraźni widzę wydane je samodzielnie, w kartonowej książeczce dla najmłodszych. Inne wiersze mają lepsze i gorsze momenty. Natomiast Waldemar Grin pokazał, że potrafi pisać wpadajace w ucho wierszyki. Jak jesteście fanami takiej formy może warto zerknąć co oferuje. Chociażby dla „Zwierzozagadek”.
1 „Sarenka” [w:] Waldemar Grin, „Zabawa w berka oraz inne wierszyki dla dzieci”, wydawnictwo WP, 2026, s. 12.
2 „Zwierzozagadki” [w:] tamże, s.33.
3 Tamże, s.34.
[Współpraca]



Ja też wychowałem się na Brzechwie i Tuwimie, ale sam z ciekawości chętnie sięgnąłbym do tej pozycji. Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tę szczerą i niezwykle refleksyjną opinię o zbiorze Waldemara Grina. Twoje spostrzeżenia na temat rytmu w poezji dziecięcej są bardzo trafne i bliskie każdemu, kto wychował się na klasyce Tuwima czy Brzechwy. Też uważam, że wspomniane przez Ciebie „Zwierzozagadki” to najmocniejszy punkt tej publikacji i świetny pomysł na osobną, kartonową książeczkę dla maluchów. Ciekawie piszesz o tych drobnych zgrzytach rytmicznych, co pokazuje, że do literatury dziecięcej podchodzisz z dużą wrażliwością i uważnością. Chętnie przyjrzę się temu tytułowi bliżej właśnie ze względu na te małe, wpadające w ucho rymowanki.
OdpowiedzUsuń