Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Mirek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Mirek. Pokaż wszystkie posty
"Ktoś tu kręci" Adam Mirek

"Ktoś tu kręci" Adam Mirek

O matko, zaginęła Coco Rico. Powiecie, że to tylko kura, a kury ciągle gdzieś łażą. Ale jej opiekun Florek dostaje list z żądaniami. Wygląda na to, że Coco Rico została... PORWANA. Aż mnie dreszcze przeszły, jak napisałam to słowo. Florek razem ze swoimi asystentami – Ludką i Tobą czytelniku – wypatrują śladów i wskazówek. Ponieważ są naukowcami ich bystrym oczom nic nie umknie.

Przygoda naukowo-detektywistyczna – o czymś takim chyba jeszcze nie pisałam. „Ktoś tu kręci” Adama Mirka to naprawdę ciekawe przedsięwzięcie. Napisać, że autor zręcznie łączy elementy przygody, kryminału i nauki to jak nic nie napisać. On jest w tym mistrzem. Napisał świetną, nieco szaloną historię, której sercem jest... kura. Już to świadczy o niebanalnym poczuciu humoru. Ale to zaciekawia. Zdradzę wam, ze moje dzieci kompletnie olały tytuł tej książki i nazywają ją „Coco Rico”, tak jak nazywa się porwana bohaterka. To o czymś świadczy.

Próbując odnaleźć asystentkę naukowcy stają przed różnymi wyzwaniami, a przy okazji wiele się dowiadują. Chociażby taka scena kiedy trafiają w ręce teatralnych charakteryzatorek jest dobrym momentem, aby opowiedzieć o kosmetykach i ich skaldach. Ale, co jest najważniejsze, nic na siłę. Mirek wtrąca te – czasami nawet długie – serie naukowych ciekawostek bardzo naturalnie. Widać tu świetny plan fabuły, która ma nie tylko bawić i intrygować, która jest nie tylko kryminalną intrygą, ale też ma uczyć, ma być sceną dla wiedzy i eksperymentów. Ma pokazać, że chemia – tak nie lubiana przez wielu jako przedmiot szkolny – nas otacza, jest fascynująca i nie taka straszna.

Wspomnieć muszę, że Mirek zastosował bardzo dziwną narrację chcąc jeszcze bardziej wciągnąć czytelnika w akcję. Z pozoru jest to tradycyjna narracja trzecioosobowa. Narrator po prostu relacjonuje to co robią bohaterowie. Jednak autor uczynił z czytelnika jednym z bohaterów i mówi o nim tak jakby tu i teraz uczestniczył w wydarzeniach, np. „Przypominasz sobie rzymskie cyfry.”1. Taka formuła świetnie sprawdzała się w „Bebechach” - innej książce tego autora – gdzie odkrywamy własny organizm. Tu jest trochę dziwnie. Florek zrobił, Ludka zrobiła, ty zrobiłeś. Ta nagła zmiana osoby w trakcie czytania była dla mnie nieco niekomfortowa. Bardziej przeszkadzała niż angażowała. Zresztą ta powieść sama w sobie jest tak angażująca i dynamiczna, że dodatkowe triki nie są jej potrzebne.

Udana książka. Mirek pisze w zabawnej konwencji, a młodzi czytelnicy to lubią. Lubią zabawę i cieszy ich wszystko, co tę zabawę oferuje. W „Ktoś tu kręci” autor łączy zabawę z nauką. Bardzo ciekawie opowiada o chemii. Zachęca do odkrywania i eksperymentowania. A czasami nawet otwiera oczy. Jest to powieść obszerna, jak na standardy literatury dziecięcej, ale nie sposób się przy niej nudzić.

1 Adam Mirek, "Ktoś tu kręci", wyd. Znak emotikon, Kraków 2026, s. 286.

[Egzemplarz recenzencki]

"Bebechy" Adam Mirek

"Bebechy" Adam Mirek

Najgłupsza rzecz, jaką przeczytałam o książce "Bebechy" to, że została napisana infantylnym językiem. Brednie. Adam Mirek doskonale wiedział, dla kogo ją pisze i jak tego czytelnika zainteresować. Znajdziecie tu wiedzę przekazaną na cudownym luzie i z humorem.

Bakterie puszczając bąki po udanej imprezie, jako wytłumaczenie porannego smrodku z buzi.
Wróżenie z siuśków, jako wyznacznik wiedzy o naszym zdrowiu.
Te - nieco niesmaczne - porównania zostaną w pamięci na długo.

Adam Mirek opowiada o ludzkim ciele z pasją. Nawiązuje do codziennych sytuacji, co każe nam przyjrzeć się sobie bliżej. 


[Egzemplarz recenzencki]
Copyright © Asia Czytasia , Blogger