Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boguś Janiszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boguś Janiszewski. Pokaż wszystkie posty
"Kurzol. Zagadka odporności" Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska

"Kurzol. Zagadka odporności" Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska

Mamy jesień. Kolorowe liście spadają z drzew, zbieramy kasztany i układamy kompozycje z dekoracyjnych dyń, a za zakrętem czają się na nas katar, kaszel. Jesień bywa piękna, ale to też sezon na wszelkiej maści infekcje. Co dzieje się w naszym organizmie podczas choroby? Jak ten próbuje się bronić. Antek z Kurzolem po raz kolejny łapią za klepkę i przenoszą się do organizmu. Ponieważ chłopak nie czuje się najlepiej, są świadkiem epickiej bitwy pomiędzy komórkami, a wirusami. A to wszystko w książce „Kurzol. Zagadka odporności” autorstwa Bogusia Janiszewskiego i Nikoli Kucharskiej.

W serii o Kurzolu, autorzy w oryginalny sposób prezentują, jak działa ludzki organizm. Oryginalny, bo książka ta jest połączeniem powieści dla dzieci i komisu. Świetna formuła która pozwala i na graficzne pokazanie np. procesu, i na opis, a także na dobrą zabawę, bo wszelkie komórki mają twarze, imiona itp. Można to trochę porównać do popularnonaukowego serialu „Było sobie życie”, jednak duet Janiszewski i Kucharska podchodzą do tematu z dużo większym „jajem”. Jest tu sporo szaleństwa, co moim dzieciom bardzo się podoba.

Ten tom Kurzola mówi o odporności. Myślę, że udało się uchwycić, jak skomplikowany jest to proces i zaprezentować strategie obronne organizmu. I to jest chyba najważniejsze, co powinniśmy wyciągnąć z takiej książki. Świadomość, co się dzieje z nami podczas choroby i po co organizm prowokuje pewne stany np. katar.

Co mi się nie podoba to kurzolskie przekręcanie słów i powiedzonek. To jest zabawne chyba tylko dla dorosłego czytelnika. Moja córka w większości przypadków nawet nie zauważyła, że coś jest nie tak. Serio. Podpuszczałam ją, że Kurzol chyba się pomylił np. mówi do Antka „To jak, umowa leży?”1, a chyba mówi się inaczej, a młoda patrzyła się na mnie kompletnie nie wiedząc, o co mi chodzi.

Jak masz dzieci to odporność zawsze jest tematem na czasie. Dlaczego więc nie porozmawiać o niej z nimi? Wyjaśnić, że gorączka nie jest uciążliwą przypadłością, a sposobem obrony organizmu? Wiedza pozwala bardziej świadomie i spokojniej przetrwać chorobę. A książki tę wiedzę oferują. Korzystajcie.

1 Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska, „Kurzol. Zagadka odporności”, wyd. Agora, Warszawa 2025, s. 24.

[Egzemplarz recenzencki]

"Kurzol. Kto ukradł pamięć?" Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska

"Kurzol. Kto ukradł pamięć?" Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska

Być może pamiętacie, że ja nie byłam szczególną fanką serii o Kurzolu, dziwnym stworku mieszkającym pod łóżkiem Antka, z którym to wspólnie odkrywają tajniki ludzkiego organizmu. W takim razie zapytacie dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po kolejny (już 3) tom ich przygód pt. „Kto ukradł pamięć?”. Zainteresowała mnie tematyka. Boguś Janiszewski opowiada w nim o tym, jakie skutki ma nadmierne korzystanie z telefonu, a właściwie gapienie się w niego. Dlaczego po przeglądaniu krótkich filmików w social mediach bywamy rozdrażnieni? Dlaczego coraz trudniej nam się skoncentrować?

Cieszę się, że zdecydowałam się przeczytać tę książkę z moja córką. Temat jest przedstawiony w rewelacyjny sposób, a pewne szaleństwo, które cechuje cykl o Kurzolu tym razem przypadło M. do gustu. W tej części autorzy nie przesadzili z tempem. Akcja jest wartka, ale łatwo się w niej zorientować, i nie jest pozbawiona napięcia, a dopaminy wprowadzają cudowny dreszczyk grozy.

Oj tak. Dopaminy to niekwestionowane królowe tej historii. Urocze i niebezpieczne enzymy, które wiedzą jak się bawić, ale nie wiedzą kiedy skończyć. Intryga, w której dopaminy chcą przejąć władzę nad organizmem, wspaniale pokazuje na czym polega proces uzależnienia i dlaczego odbiera człowiekowi rozum.

Na koniec wspomnę tylko, że cykl o Kurzolu to połączenie powieści i komiksu. O dziwo jest on tak pomyślany, że nawet dobrze się go czyta dziecku. Co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, jak i zaletą. Właściwie nie podoba mi się tylko jedna rzecz. Kurzolskie przekręcanie słów, powiedzonek. „To nie na moje werwy”1, „No masz ci nos”2, „Rydzyk-fizyk”3 - rzecze Kurzol, a jego towarzyszom nawet nie chce się go poprawić. Ja wiem, że dla dorosłego to może być nawet zabawne. Ja wiem, że odszyfrowywanie tych powiedzeń może być fajnym zajęciem. Ale z drugiej strony, czytając tę książkę, miałam wrażenie, że moja córka nie czuje, że coś jest nie tak, bo zwyczajnie tych zwrot nie zna. I jak to ma pomóc w ich utrwaleniu? Chyba tylko błędnym.

Po „Kto ukradł pamięć?” wśród moich mieszanych uczuć względem Kurzola zaczęły dominować te pozytywne. Dalej potępiam kurzolskie przekręcanie słów, ale muszę docenić to, jak autorzy opracowali temat uzależnienia, tu od telefonu komórkowego. Temat niezwykle ważny, bo coraz częściej słyszę już o przedszkolakach mających własne telefony czy tablety. My dorośli chętnie wyręczamy się nimi, bo to szybkie źródło rozrywki. Oby to była rozrywka z głową.

1 Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska, „Kto ukradł pamięć?”, wyd. Agora, Warszawa 2024, s. 24.

2 Tamże, s. 41.

3 Tamże, s. 81.

[Egzemplarz recenzencki]

"Skąd się wzięła Polska?" Boguś Janiszewski, Agnieszka Jankowiak-Maik

"Skąd się wzięła Polska?" Boguś Janiszewski, Agnieszka Jankowiak-Maik

Jestem orędowniczką książek z nurtu historia na wesoło, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok publikacji „Skąd się wzięła Polska?”. Otwiera ją komiks w którym jej współautorzy, Boguś Janiszewski i Max Skorwider, kłócą się o to, gdzie była pierwsza stolica Polski. W tę rozmowę „wcina się” Agnieszka Jankowiak-Maik (Babka od histy) i zaczyna rozwiewać wątpliwość na temat początków naszego państwa.

Jak wskazuje tytuł książki, autorzy skupiają się na początkach państwowości. Opowiadają, jak w ogóle tworzyły się państwa. Przybliżają postać Mieszka I i próbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to właśnie jemu udało się uformować stabilny twór. Nie zapominają, o przybliżeniu okoliczności Chrztu Polski, ale też wspominają słowiańskość np. dawne obyczaje czy bóstwa, które przecież nie zniknęły w dniu przyjęcia przez władcę nowej wiary.

Podoba mi się, że „Skąd się wzięła Polska?” skupia się na niewielkim wycinku historii. Autorzy chcą pokazać, jak to się stało, że rozproszone plemiona stały się państwem i kto tego dokonał. To wszystko. Dzięki temu totalnie odcinają się od tego, co przy nauce historii nudne, czyli ciągu wydarzeń i dat. Publikacja ta to raczej dość luźna, przesycona humorem rozprawa o Słowianach, Mieszku I i nowym, raczkującym państwie. Zachęcająca dla młodego czytelnika może być też forma, tzn. w ramach każdego rozdziału znajdziemy krótki tekst ubarwiony zabawnym komiksem. I tu mała uwaga. Okienka komiksu, dymki z tekstem tudzież pojedyncze scenki mogłyby być lepiej rozplanowane, rozmieszczone na stronie. Przyznam, że momentami nie wiedziałam w jakiej kolejności je czytać, albo do czego się odnoszą.

Takie książki czyta się całkiem przyjemnie. Żart goni ciekawostkę i odwrotnie. Nawet nie zorientujemy się, kiedy już wiemy jak to było z tym Mieszkiem.

[Egzemplarz recenzencki]

"Kurzol. Strach się bać" Boguś Janiszewski

"Kurzol. Strach się bać" Boguś Janiszewski

Dziś chciałabym zaproponować wam wycieczkę, do wyjątkowego miejsca. Do wnętrza organizmu. Dzięki książce autorstwa Bogusia Janiszewskiego „Kurzol. Strach się bać” zobaczymy co dzieje się w nim, kiedy się boimy. Sprawdzimy do czego doprowadzają nerwy i przekonamy się, czy strach ma naprawdę wielkie oczy.

Bohaterami tej publikacji są Antek i jego (dziwny) kumpel Kurzol. Wszystko zaczyna się, gdy mama chłopca sprząta jego pokój i o mało co nie wciąga Kurzola do odkurzacza. Stworek jest roztrzęsiony, a i Antek „najadł się strachu”. Przyjaciele przenoszą się do organizmu chłopca i zobaczą jak rządy w nim przejmują Alina Adrenalina oraz Generał Kortyzol, a mózg nie może zapanować nad rozbieganymi myślami.

Istne szaleństwo, tak krótko mogę podsumować „Kurzola”. Jest to chyba jedna z bardziej zwariowanych publikacji dla dzieci, jakie miałam okazję poznać. Oryginalna jest już sama forma, bo oscyluje pomiędzy powieścią, a komiksem. Nikola Kucharska wykazała się wyobraźnią prezentując różne krwinki, hormony, komórki i inne drobinki z naszego organizmu. Mamy tu wachlarz przeróżnych „typów”. Od tych super wyluzowanych, po osobniki „spod ciemniej gwiazdy”.

Walorów edukacyjnych nie można tej publikacji odmówić. Boguś Janiszewski i Nikola Kucharska niebanalnie opracowali temat nerwów i stresu. Owo szaleństwo dla mnie było nieco zbyt intensywne, ale obserwując moje dzieci i ich przyjaciół stwierdzam, że oni lubią rzeczy dynamiczne i wyraziste, więc książka „Kurzol. Strach się bać” może być dla nich atrakcyjna.

Natomiast dwie rzeczy zdecydowanie mi się nie spodobały. Po przeczytaniu tej publikacji można odnieść wrażenie, że ludzki organizm wcale nie jest dobrze zorganizowanym tworem, że szaleje w nim chaos, anarchia i każdy robi to co chce. Sprawa numer dwa, Kurzol często przekręca wyrazy. Może jest to na swój sposób zabawne, ale robi to z taką intensywnością, że miałam wrażenie, że jest co najmniej pijany. Jako przykład podam moment, kiedy charakteryzowane są fagocyty, komórki odpowiedzialne za utylizację – i właśnie to słowo pada w książce. Na co Kurzol wykrzykuje: „Oni tu robią kanonizację!”1 Nikt jego błędów nie prostuje, przez co, jeżeli młody czytelnik nie zna np. przekręconego powiedzenia, zwyczajnie nie wyłapie pomyłki. Co prawda na końcu publikacji wypisano część błędów językowych Kuorzola i poproszono czytelników o ich sprostowanie. Natomiast ja stoję na stanowisku, że literatura powinna utrwalać dobre nawyki językowe. Jeżeli nie jest to konieczne nie prowokujemy, żeby błąd nie został zapamiętany.

„Strach się bać” to drugi tom perypetii Antka i Kurzola. Trochę brakowało mi odniesienia kim jest nietypowy bohater, skąd się wziął itp. Jest tu kilka wspomnień z poprzedniej przygody tych postaci, jednak ci którzy jej nie znają raczej nie domyślą się o co chodzi.

Jak widzicie książka „Kurzol. Strach się bać” ma swoje plusy i minusy. Na wyróżnienie zasługuje oryginalny pomysł na przekazanie wiedzy i tym, jak funkcjonuje organizm. Jest to przykład publikacji, która bawi i uczy. Największym minusem jest dla mnie przekręcanie słów przez tytułowego Kurzola. Niektóre mogą być nowe dla młodego czytelnika i przez błąd bohatera z książki zostać źle zapamiętane.

1 Boguś Janiszewski, „Kurzol. Strach się bać” wyd. Agora, Warszawa 2023, s. 40.

Copyright © Asia Czytasia , Blogger