"Wege dzieci" Katarzyna Gubała

Dzieci i dieta wegetariańska to kontrowersyjny temat. Jest grupa osób, która uważa, że na zieleninie maluch nie urośnie. Faktem jest, że taki sposób odżywiania to nie tylko eliminacja mięsa, ale również zastąpienie go takimi produktami, aby dieta była pełnowartościowa. Dla mnie brzmiało to nieco przerażająco, jednak można znaleźć świetne źródła informacji, jak to zrobić. Katarzyna Gubała przygotowała książkę pt. „ Wege dzieci”, gdzie znajdziemy zarówno przepisy, jak i kilka słów o rozsądnym wegetarianizmie.



Pierwsza część publikacji to „Roślinne podstawy”, w której autorka przekonuje nas, że dieta bezmięsna nie jest taka straszna. Pisze głównie o tym, na co zwracać uwagę, kiedy chcemy jeść wege (podaje chociażby alternatywne źródła żelaza czy białka). Przekonuje też nas, że dziecko w kuchni to świetny kompan. Znajdziemy również kilka słów o kształtowaniu nawyków żywieniowych.

Jest to bardzo dobrze napisany rozdział. Skierowany głównie do tych, którzy mają wątpliwości co do diety roślinnej. Katarzyna Gubała obala mity, którymi obrosła i wskazuje rozwiązania najczęstszych problemów. Na pewno nie wyczerpała tematu – nie oszukujmy się, to jest tylko wstęp do książki kucharskiej – ale poruszyła te najważniejsze.

Dalej przechodzimy do tego co pyszne, czyli przepisów. W książce znajdziemy propozycje dań wegetariańskich na śniadanie, drugie śniadanie, obiad podwieczorek i kolację. Co mogę o nich powiedzieć? Autorka nie bez powodu pisał wcześniej o wspólnym gotowaniu. Dania, które proponuje są szybkie i proste – spotkałam dosłownie dwa składniki, których nie znałam, co na 104 przepisy jest do wybaczenia. Faktycznie można je przyrządzać wspólnie, a nieco starsze i sprawniejsze w kuchni dzieci część z nich przygotują samodzielnie. Co mi rzuciło się w oczy, to że Katarzyna Gubała często wykorzystuje hummus i tofu – co kto lubi. Poza tym autorka stara się być różnorodna jest domowe pieczywo, wegeburgery, coś do makarony, ale też zdrowe, słodkie przekąski. Podobno są to dania „testowane na dzieciach” podczas różnych warsztatów, powstałe w wyniku rozmów o tym, co młodzi lubią jeść, jak i na podstawie tego co zamawiają w restauracji, w której pracuje autorka.




Chciałam napisać jeszcze kilka słów o wspólnym gotowaniu. Dieta roślinna jest bardzo wdzięczna, kiedy dziecko chce pomagać w kuchni. Ja bardzo lubię gotować z córką, ale nie ukrywam, że trzeba mieć wtedy oczy dookoła głowy. Kiedy przygotowuję mięso trudno znaleźć mi dla niej zadanie, za to kiedy do gara idą warzywa dziecko ma roboty po same łokcie. Nie mam stresu, że dotknie czegoś i obliże palce, albo posmakuje na surowo, bo większość rzeczy, jest w takiej formie jadalna. Dlatego też chętnie sięgam po roślinne przepisy. Dla mnie jest to komfort gotowania, a dla córki obcowanie ze smakami, fakturami, konsystencjami.

Na koniec dodam tylko, że my nie jesteśmy wege rodzinką. Raczej ja, znudzona monotonią tego co jem zaczęłam szukać i znalazłam świetne smaki pośród kuchni roślinnej – warzywne pasztety czy potrawki na stałe zagościły w naszym menu. Nie ustaje w poszukiwaniach ciekawych receptur i wiem, że te z książki „Wege dzieci” dołączą mojego stałego repertuaru.

14 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa książka. Ja w sumie nie lubię mięsa, ale od czasu do czasu go jadam. Pozdrawiam Joanno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama jestem wegetarianką, więc chętnie poznam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna alternatywa dla mojego małego miłośnika gotowania. Dziękuję za kolejną książkową podpowiedź :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla zwolenników kuchni wegetariańskiej w sam raz. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze, że takie książki powstają.
    Sama wegetarianką nie jestem i nie będę, ale lubię dobrze zbilansowane posiłki roślinne tak dla równowagi. Dobrze zbilansowane to oczywiście kluczowe określenie. W przypadku dzieci sprawa wydaje się po stokroć trudniejsza niż w przypadku dorosłych, bo tam potencjalne błędy mogą spowodować poważne konsekwencje, więc przemyślane sugestie są jak najbardziej w cenie.
    Moja obserwacja po dzieciach znajomych jest taka, że w wegetarianizmie dzieci kluczowe jest chyba to, żeby też słuchać samych dzieci. ;) Znam np. rodzinkę, w której dzieci były na diecie wegetariańskiej, bo i też rodzice na takiej byli. Wcześniej skonsultowali się z dietetykami, ale wybrzydzające maluchy na różnych etapach rozwojowych czasami sprawiały, że już brakowało im pomysłów - dzisiaj można byłoby polecić im właśnie taką książkę. W połowie szkoły dzieci zdecydowały, że chcą przejść na dietę mięsną - rodzice bez problemu na to się zgodzili. W zeszłym roku jedno wróciło z powrotem na wegetarianizm. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuchnia wegetariańska potrafi być naprawdę smaczna. Warto być otwartym na różne składniki, zwłaszcza, kiedy gotuje się dzieciom. Myślę, jednak, że Ci mali jeszcze mają czas na podejmowanie decyzji co do swojego sposobu odżywiania i warto pokazywać im różne opcje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie, że powstają takie książki.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  8. Uważam, że wszystko co jest robione z rozwagą jest warte chociaż próby :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi ciekawie, chętnie czasem sięgam po wege przepisy.

    OdpowiedzUsuń
  10. my na pewno nie będziemy vege rodziną;p mąż za bardzo lub mięsko podobnie jak i ja:) jak się pojawią dzieci nie będę karmiła tylko vege;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy pomysł na książkę, bo dzięki temu można wprowadzić dzieciom więcej warzyw w dietę. Bo wiadomo, jak to często bywa, że co zielone, to złe i dzieciak nie zje. :) Sama w ogóle chętnie bym skorzystała z niektórych przepisów.

    OdpowiedzUsuń
  12. My tam jemy mięso ;D ale nie codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie przepadam za mięsem, ale wegetarianką nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  14. i'm a vegetarian. this book is good for me.
    thank you for the great post
    closure wigs

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger