"Czerwone orchidee z Szanghaju" Julitte Morillot

Przy takich tytułach, jak „Czerwo orchidee z Szanghaju” sprawdzam symbolikę. I wyczytałam, że orchidea jest symbolem pożądania, luksusu, elegancji, a także płodności. W tym jak została potraktowana bohaterka książki próżno szukać subtelności i wyrafinowania. Natomiast kimś kierowało pożądanie i chcę dominacji. Czternastoletnia Kim Sangmi stała się narzędziem do pocieszania żołnierzy. Porwana i zmuszona do pracy. Upodlona. W swojej książce Juliette Morillot oddaje głos wojennym niewolnicom seksualnym. Dziewczynom, do których żołnierze lgnęli, a przy tym dziewczynom pogardzanym i traktowanym przedmiotowo.

Autorka pokazuje, że pierwsze połowa XX wieku to były mroczne czasy nie tylko w Europie. Okupacja Korei, wojna japońsko-chińska: W tej książce czytelnik osadczy masakry jaka wydarzyła się na Dalekim Wchodzie. Masakry napędzanej chęcią władzy, chęcią zawładnięcia, jak największej ilości terytorium i podporządkowania sobie ludzi. Doświadczy czasów, w których trzeba być czujnym, bo jeden nierożny gest może sprowadzić na nas tragedię, co jest szczególnie widoczne u azjatyckich narodowości, tak dbających o formę, etykietę.

Juliette Morillot na przykładzie Sangmi kieruje naszą uwagę na sytuację kobiet. Młoda dziewczyna, zaledwie czternastolatka zostaje brutalnie wciągnięta w mroczne zakamarki dorosłości. Pozbawiona wszystkiego z godnością na czele, o wyborze nie wspominając. Musi raz za razem poddawać się, i oddawać, swoim oprawcom.

Sangmi to sina bohaterka, obdarzona jakąś subtelną hardością. Morillot co jakiś czas daje nadzieję, że losy tej dziewczyny jakoś się ułożą, jednak czasy raz za razem zdmuchują to „światełko w tunelu”. Mówiąc prosto, to co opisuje jest straszne, ale na swój sposób podrujnowujące jest to, jak Sangmi potrafi trzymać wyprostowaną postawę i patrzeć w oczy losowi.

Zawsze kiedy czytam książki tego typu, zastanawiam się, po co sobie to robię. Losy bohaterek powieści „Czerwone orchidee z Szanghaju” rozdzierały mi serce. Płakałam, jak można robić taką krzywdę drugiemu człowiekowi. Płakałam nas losem każdego, kto doświadczył okrucieństwa reżimu. Okupacja, wojna przyniosły lata bólu, strachu i głębokie rany, zarówno fizyczne jak i psychiczne. Z drugiej strony wiem, że będę sięgała po takie książki, bo historie różnych kobiet nigdy nie będą mi obce. Solidarność każe mi dołożyć cegiełkę do ich promocji i głośno mówić o tym, że rozprawia kobiet mamy już dosyć.

[Egzemplarz recenzencki]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Asia Czytasia , Blogger