"Siła marzeń" Shannon Hale, Marcela Cespedes
Rodzina Cassie jest dość duża. Na tyle, że musi ona dzielić sypialnię z siostrami. Dziewczyna nie narzeka, ale skrycie marzy, aby mama miała dla niej nieco więcej czasu. Pewnego dnia dostaje list. Wynika z niego, że wygrała na loterii. Cassie zaczyna marzyć, jak nagrody mogłyby zmienić jej życie. Czy wybrać nowy samochód, aby nie musieli jeździć „na raty”, a może rodzinny wyjazd, gdzie wesoło spędzą czas, albo nowe meble do salonu, bo obecne są – delikatnie mówiąc – zniszczone. Dziewczyna chce podzielić się radosną nowiną z przyjaciółką, ale – oj – pani wychowawczyni przesadziła dzieci w klasie. Vali zaprzyjaźnia się z kimś innym, a Cassie przybywa nowe zmartwienie.
„Siła marzeń” to komiks o wyjątkowo wrażliwiej dziewczynce. Cassie wszystko przeżywa mocno. Bardzo się zamartwia, ale też pięknie się cieszy. Martwi się oceną innych, ale jest też bardzo empatyczna i nie chciałaby kogoś zranić. Cassie jest ciągle wśród ludzi, ale ma poczucie, że jest ignorowana. Zabiegani rodzice, rodzeństwo, które zajmuje się swoimi sprawa, a teraz Vali. Jej najlepsza koleżanka, która bawi się z kimś innym. Co zrobić, aby otoczenie postrzegało ją jako fajna, a nie tą, co czuje za mocno?
Cassie to taka bohaterka, o którą trochę się boimy. Nie, że stanie się jej krzywda, ale że spotka ją coś przykrego. Widzimy, jak ona wszystko bierze do siebie, jak analizuje to co się wydarzyło i boimy się, że coś może ją przytłoczyć. Desperacko wypatrujemy osoby, która będzie dla niej opoką. Na szczęście znajduje się ktoś, kto znajduje chwilę dla Cassie. I wcale nie potrzeba dużo. Jedna , dwie rozmowy. Delikatne popchnięcie do działania staje się motorem zmian. Wyciąga dziewczynkę z pętli zmartwień i staje się nowym, radosnym początkiem.
Shannon Hale wykreowała specyficzna bohaterkę. Nie wiem, czy wszyscy czytelnicy ja zrozumieją, ale tych, którzy będą się z Cassie identyfikować na pewno ucieszy optymistyczny finał tej historii. Będzie ona dla nich opoką, że czuć bardziej to wcale nie znaczy przesadzać, jak mogli usłyszeć. Zresztą autorka bardzo stara się pokazać, że jej bohaterka nie przesadza. Nie jest bierna. Próbuje rozwiązać swoje problemy, ale coś ciągle idzie nie tak. Nie ma siły, aby tupnąć i krzyknąć: „Patrzcie na mnie”.
Ja trochę rozumiem Cassie. Też lubię marzyć i marzenia są moim paliwem. Cieszę się, że coraz więcej mówi się o wrażliwości, bo we wrażliwe osoby najłatwiej uderzyć Takie książki jak „Siła marzeń” dają właśnie siłę. Siłę na bycie sobą.
[Egzemplarz recenzencki]



Nie czytam komiksów, ale ten może być ciekawy😊
OdpowiedzUsuńMoja córka jest taką wrażliwą osobą. Komiks z pewnością by jej się spodobał.
OdpowiedzUsuńMoja córka jest taką wrażliwą osobą. Komiks z pewnością by jej się spodobał.
OdpowiedzUsuń