Książeczki z naklejkami: "Pojazdy w mieście", "Pracujące pojazdy"

„Maltretowałam” ten temat nie raz i pewnie jeszcze parę razy to zrobię. Nad czym i dlaczego tak się znęcam zapytacie. Są to książeczki do wyklejania, a ich temat to... Tam ta dam... Pojazdy!!! I czy się to komuś podoba, czy nie, my uwielbiamy taką zabawę i jak tylko wypatrzę coś nowego w tym temacie będę wam pokazywać. Dziś mam dwie książeczki: „Pojazdy w mieście” i „Pracujące pojazdy”. W każdej z nich znajdziecie plansze, które trzeba będzie zapełnić głównie pojazdami, ale znajdzie się i klika ludzików i innych elementów.

Jak zerkniemy na wkładkę z naklejkami zobaczymy kolory, które mają nam niejako je grupować, ale – szczerze mówiąc – moje dzieciaki kompletnie nie zwracają na nie uwagi. Wyklejają tak jak im pasuje i tak jak się im podoba. I to jest fajne, bo taka zabawa wyzwala kreatywność, ale tez uczy rozwiązywać problemy. Kiedyś synek przykleił dwa autka za blisko siebie. Najpierw nie był zadowolony, ale wpadł na genialny pomysł. Dokleił więcej pojazdów i obwieścił, że zrobił karambol na autostradzie.


O naklejkach warto mówić w kontekście rozwoju mózgu, a co za tym idzie i mowy dziecka. Pamiętam jak znajoma logopedka tłumaczyła mi, jak wartościową zabawą jest kategoryzowanie. I takie plansze można właśnie do tej zabawy można wykorzystać. Chociażby pod kątem miejsca pracy np. magazyn, praca na śniegu, pojazdy rolnicze.

Na koniec jeszcze rzucę tekst, który rodzice chyba lubią. To taka zabawa, która pozwoli wypić ciepłą kawę i to zabawa bez brudu. I piszę to szczerze, bo sama wiem, ile czasami te kilka minut spokoju znaczy. Dlatego nieważne, czy wykorzystacie te (lub podobne) książeczki do luźnej czy bardziej skoordynowanej zabawy. Ważne, że będzie to dobra zabawa.

[Współpraca]

1 komentarz:

  1. Świetny wpis, bo genialnie pokazuje, że najfajniejsza zabawa to ta bez presji na idealne wyklejanie, a akcja z karambolem na autostradzie doskonale dowodzi, jak dziecięca wyobraźnia potrafi przekuć każdy „błąd” w super historię. Bardzo trafna uwaga o logopedii i kategoryzowaniu, no i ten argument o ciepłej kawie bez sprzątania bałaganu trafia w samo sedno.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger