Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grady Hendrix. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grady Hendrix. Pokaż wszystkie posty
"Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt" Grady Hendrix

"Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt" Grady Hendrix

Nie w każdym przypadku ciąża to błogosławieństwo. Piętnastoletniej Nevie jakiś czas udaje się ukrywać swój stan. Jednak w końcu sprawa wychodzi na jaw, a wtedy dziewczyna zostaje wysłana do przytułku dla „upadłych” dziewczyn. Tam w ukryciu poczeka na rozwiązanie, a prowadząca go panna Wellwood zadba o wszelkie formalności. Po chwilowej niedyspozycji Nevie będzie mogła wrócić do swojego życia. Proste i genialne rozwiązanie, prawda? Jednak dziewczęta przekonają się, że nic nie jest takie proste. Niektóre z nich skrywają mroczą przeszłość, inne buntują się wobec planów opiekunów. Kiedy w ich ręce trafia tajemnicza księga pełna zaklęć i uroków, zaczynają testować jej możliwości. Czarownictwo wydaje się panaceum na ich problemy. Czy bycie czarownicą jest tak atrakcyjne? Czy każdy może nią zostać?

Książkę „Czarwonictwo dla zbłąkanych dziewcząt” mogłabym określić jako horror young. Młode bohaterki, ich perspektywa dość mocno wpływają na charakter powieści. Zza ich zamkniętych za murami przytułku historii wyłania się też tło, czyli Ameryka lat 70-tych. Widzimy podejście społeczeństwa do niechcianej ciąży, kiedy bohaterka w miejscu publicznym zakłada obrączkę, aby stwarzać pozory bycia zamężną, albo kiedy rodzice kolejnej dziewczyny mówią bliskich, że ta pojechała na jakiś czas do ciotki. Do tych schowanych dziewcząt dobiegają plotki o sprzeciwie wobec wojny w Wietnamie i o ruchach hippisów. One czują, że świat się zmienia i to daje im odwagę do buntu. Do tego są razem, co jeszcze wzmacnia ich odwagę i siłę.

Jak na standardy horroru Grady Hendrix umieścił w tej książce kilka akcentów, które dają optymistyczny wydźwięk. Z jednej strony są tu bohaterki pozbawione kontroli nad swoim życiem, dziewczyny za które ktoś zdecydował, ale od początku przytułek sprawa wrażenie miejsca, w którym ludzie się o siebie troszczą. Uprawianie czarownictwa teoretycznie niesie za sobą poważne konsekwencje, ale też dostrzegamy furtki, za którymi można od nich odpocząć. To co może przytłaczać to wątki obyczajowe, historie dziewczyn i reakcje bliskich na ich ciążę, a nie elementy paranormalne. Tych drugich jest dużo, a autor nawet delikatnie jest uwspółcześnia. Do tego świetnie pasują one do sytuacji bohaterek, jakby czarownice wiedziały, gdzie uderzyć. Jednak czytając tę powieść ciągle widzimy przysłowiowe „światełko w tunelu”, co w horrorach jest nietypowe.

Hendrix w „Czarownictwie...” łączy fizjologię z psychologią i socjologią. Wszelkie ciążowe niedogodności (na czele z różnego rodzaju płynami) zostają zestawione z sytuacją, z podejściem społeczeństwa do nastoletnich ciężarnych (czyli desperackiej próbie schowania tych dziewczyn). Do tego autor wykorzystuje młodzieńczą chęć buntu, aby zachęcić je do testowania czarów i budowania „siostrzanej więzi”. Nie powiem, że jest to jakaś szczególnie głęboka książka (raczej rozrywka), natomiast wszystkie wspomniane elementy doskonale ze sobą współgrają. Niby wszystko gdzieś już było, ale jednak Hednrix łączy to w coś świeżego.

[Egzemplarz recenzencki]

"Jak sprzedać nawiedzony dom" Grady Hendrix

"Jak sprzedać nawiedzony dom" Grady Hendrix

„Dziwne odgłosy, ciężka atmosfera, wasi rodzice niedawno zmarli... Dom jest nawiedzony i nie wystawię go na sprzedaż, dopóki się z tym nie uporacie.”1 usłyszeli Mark i Louise od agentki nieruchomości. Wygląda na to, że spadek po rodzicach jest wyjątkowo problematyczny. Zresztą dzieci same niechętnie wróciły do przepełnionego lalkami matki domu. Skłócone rodzeństwo musi obrać wspólny front, żeby zmierzyć się... No właśnie z czym? Z duchem, klątwą, demonami? A lalki śledzą każdy ich krok.

„Jak sprzedać nawiedzony dom” Grady'ego Hendrixa to połączenie powieści obyczajowej i horroru, aczkolwiek te elementy się nie przenikają, co jest słabą strona książki. Jest ona promowana jako literatura grozy i niewątpliwie zalicza się do tej kategorii. Ale... Na początku czytelnik zagłębia się w relacje pomiędzy rodzeństwem, dwójką ludzi którzy za sobą nie przepadają. Mark ma łatkę nieudacznika, a Louise samodzielnej kobiety sukcesu. Jemu ciąży zaradność siostry, a na niej cieniem padło umniejszanie jej osiągnięć przez rodziców, aby nie urazić brata. Ten aspekt psychologiczny jest nawet ciekawy – szczególnie, że poznajemy wersje obu stron – jednak konwencja tej powieści nie pozwoliła autorowi dostatecznie go rozwinąć. W tym wszystkim zapomina też o grozie. Dom i zamieszkujące go lalki nie wydają się wcale, a wcale straszne, co może nużyć czytelnika.

Im dalej tym charakter powieści się zmienia i coraz bliżej jej do horroru. Zakończenie bardzo mi się podobało szczególnie to w jaki sposób lalki „uderzyły” w bohaterów. Widać też, że Grady Hendrix nie bez powodu opisywał niektóre epizody z życia tej rodziny. Pytanie tylko, czy musiał robić, to tak rozwlekle. Czy grozy nie można było wprowadzić szybciej?

„Lalka to posiadanie, które posiada posiadającego”2. Sam lalkowy motyw jest świetny, jednak patrząc przez pryzmat książki „Jak sprzedać nawiedzony dom” można by powiedzieć, że raczej dla filmu niż literatury. Powieść autorstwa Grady'ego Hendrixa okazała się mało straszna, a na to co straszne było autor kazał bardzo długo czekać. Za dużo elementów obyczajowych i humorystycznych sprawiło, że istota literatury grozy została zatracona. Tak, jest to horror, ale chyba został napisany zbyt lekko i przyjemnie, żeby wyróżnić się wśród powieści tego typu.

1 Grady Hendrix, „Jak sprzedać nawiedzony dom”, przeł. Tomasz Bieroń, wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2024, s. 153.

2 Tamże, s. 225.

[Egzemplarz recenzencki]

Copyright © Asia Czytasia , Blogger