Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Miller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Miller. Pokaż wszystkie posty
"Daj się pokochać dziewczyno" Katarzyna Miller, Joanna Olekszyk

"Daj się pokochać dziewczyno" Katarzyna Miller, Joanna Olekszyk

Większość ludzi podświadomie szuka tej drugiej osoby, z którą będzie można iść przez życie. Udany związek jest pewnego rodzaju wyznacznikiem sukcesu – przynajmniej w powszechnym mniemaniu. Jednak nie zawsze łatwo znaleźć pana idealnego, a nawet kiedy miłość zapuka do naszych drzwi taka relacja narażona jest na różne perturbacje. Właśnie o relacjach rozmawiała Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna miesięcznika „Zwierciadło”, ze znaną psycholożką Katarzyną Miller, a to co się zrodziło z tych „pogaduszek” możemy znaleźć w publikacji „Daj się pokochać dziewczyno”.

Panie biorą na warsztat szeroko pojęty temat związków i miłości. Jak podjeść do tego mądrze? Jak nie wpakować się w toksyczną relację? Dlaczego niektóre związki się rozpadają? Dlaczego ludzie zdradzają? Dlaczego warto flirtować? Czy jest możliwa przyjaźń między mężczyzną a kobietą? Że tak pozwolę sobie przytoczyć kilka zagadnień poruszonych w książce. Jest ich oczywiście o wiele więcej. Przeanalizowano nawet niektóre utwory literackie, czy biografie gwiazd w kontekście poruszanego tematu. Pozwala na to formuła książki, czyli wywiad/rozmowa. Katarzyna Miller i Joanna Olekszyk swobodnie dryfują pośród różnych aspektów, jakie składają się na związek.

Przy formule publikacji zatrzymam się na dłużej. „Daj się pokochać dziewczyno” nie powinnyśmy traktować jako poradnika. Katarzyna Miller wchodzi w rolę koleżanki, z którą można pójść na kawę i „popsioczyć” na faceta. Albo powie ci, że to dupek, albo poratuje dobrą radą, spojrzy na nasz problem z innej perspektywy. W tej książce nie stawia się ona w roli terapeuty. Tak wypowiada się, jako terapeuta, ale prezentuje swój światopogląd. Nie analizuje twojego konkretnego przypadku. Nie daje konkretnych porad. Zamiast tego przesyła pewną ilość dobrej energii, zachęca do krytycznego spojrzenia, a może niektórymi nieco potrząsa.

Obok Katarzyny Miller trudno przejść obojętnie. Przez jednych uwielbiana przez innych nienawidzona i głośno krytykowana. Niewątpliwie jest charyzmatyczna. I ja jej charyzmę bardzo lubię. Nie zawsze się z nią zgadzam, ale lubię jej słuchać i czytać jej teksty. To co mówi i jak mówi jest niezwykle energetyczne i daje do myślenia, prowokuje do pracy nad sobą i zachęca do bycia szczęśliwym.

[Egzemplarz recenzencki]

"Nie bój się życia" Katarzyna Miller

"Nie bój się życia" Katarzyna Miller

Pozmawiamy dziś o strachu, ale nie takim „fizjologicznym”. Nie o tym, że wrzeszczysz na widok pająka, albo paraliżuje cię wyjście na taras widokowy. Porozmawiamy o strachu, który niejako kreujemy sami – wychowaniem, stereotypami, obyczajami. O strachu, który nie pozwala nam wyjść przed szereg, zbuntować się i przeżyć naszego życia tak jak pragniemy. O strachu, którego często nie wiemy, że nosimy głęboko w sobie. A pretekstem do tej dyskusji jest książka psycholożki Katarzyny Miller „Nie bój się życia”.

Ja tę publikację określiłam jako „garść dobrych słów”. Jest to zbiór felietonów, które mają pozytywny, wzmacniający wydźwięk. Katarzyna Miller zachęca nas do buntu, zerwania kajdanów wychowania i określenia tego kim chcemy być. Udowadnia też, że powszechnie uznane za negatywne zjawiska np. starzenie się, śmierć, choroba mogą wnieść do naszego życia coś dobrego. Pisze o tym, że mamy prawo być egoistyczni, ale też możemy być bezsilni. Zapewnia nas, że to nie wstyd się cieszyć, być szczęśliwym i spełnionym. I pewnie wyciągniemy z zebranych w książce tekstów jeszcze kilka tematów, ale pozwólcie, że już nie będę drążyć. Najważniejsze, że wyziera z niej ogrom tolerancji dla świata, dla ludzi oraz zachęta do walki z tym co nas osłabia.

Mój ulubiony felieton to „Nie bój się zwracać uwagę”. Jest takie przekonanie „nie interesuj się”, które sankcjonuje społeczną znieczulicę. Dochodzi do tego pewne zjawisko psychologiczne. Wybaczcie, ale wyleciało mi z głowy, jak się nazywa. Chodzi o to, że „ja” nie zareaguję, bo jest jeszcze kilka osób, które widzą i one też mogą to zrobić. Te dwie rzeczy (oraz pewnie strach przed krytyka, albo agresją) sprawiają, że może i się zainteresujemy, ale pozostawimy to co się dzieje bez komentarza. Katarzyna Miller przytacza historie, kiedy „interesowanie się” niesie dobro, zmienia czyjeś życie. Podkreśla przy tym, że ważny jest też sposób, forma komunikatu. I na ten temat właśnie chętnie poczytałabym więcej. Jak mówić, żeby ludzie się nie obrażali.

Lubię felietony Katarzyny Miller za szczerość, bezpretensjonalność, ale też za ogrom „słońca”, jaki z nich bije. Ona potrafi mówić/pisać tak, że się nie obrażam. Potrafi zwracać uwagę dyplomatycznie acz dosadnie. Jej teksty dają energię. I to dostajemy w książce „Nie bój się życia” - ciepłą, słoneczną energię, która pomaga wyjść z kokonu.

[Egzemplarz recenzencki]

„Kobiety od A do Z czyli o tym, co ważne dla kobiecej tożsamości, o emocjach, postawach i życiowych wyborach”  Katarzyna Miller, Dariusz Janiszewski

„Kobiety od A do Z czyli o tym, co ważne dla kobiecej tożsamości, o emocjach, postawach i życiowych wyborach” Katarzyna Miller, Dariusz Janiszewski

Porozmawiajmy o kobiecości. Katarzyna Miller, psycholożka, stworzyła kobiece abecadło. Wyróżniła cechy, rzeczy, postawy, które według niej towarzyszą kobietom, definiują, ale też uciskają je. Rozprawia się ze stereotypami i prowokuje nas, żebyśmy zastanowiły się, czy jesteśmy spełnionymi, szczęśliwymi kobietami.

Książka „Kobiety od A do Z” ma formę zbioru felietonów ułożonych w kolejności alfabetycznej. Do każdej litery autorka dopasowała hasło (lub hasła), które w jej mniemaniu mówi o kobiecości i oczywiście je rozwija. Wybory subiektywne, jednak w kontekście całej publikacji faktycznie dające obraz kobiety i pewnych kierunków, w jakie szeroko pojęta kobiecość zmierza.

Znajdziemy tu wywody o charakterze psychologicznym – a nawet bardzo osobiste – które prowokują nas (a przynajmniej mnie) do przemyślenia swoich wyborów i odpowiedzenia sobie na pytanie, na ile były nasze. Przyznam, że nie do końca zgadzam się z pewnymi zapatrywaniami Katarzyny Miller, szczególnie na temat kobiet wybierających życie rodzinne. Co prawda w tekście o emancypacji padają wspaniałe słowa: „Decyzja o pozostaniu w domu przy dzieciach też może być wyrazem emancypacji. Kobieta ma pewne prawo wybrać, czy chce być gospodynią domową, czy rozwijać karierę zawodową.”1 Natomiast czuć, że psycholożka chce „wypchnąć” panie z przysłowiowej kuchni, że – według niej – pozostanie w domu jest rezygnacją z czegoś. Ja stoję na stanowisku, że każdy nasz wybór generuje zyski i straty. Z czegoś rezygnujemy, żeby coś dostać. Musimy uczciwie z samym sobą rozsądzić, na czym nam najbardziej zależy. Abstrahując od różnic naszego patrzenia na świat, trzeba przyznać, że Katarzyna Miller sprytnie mnie sprowokowała, do odpowiedzi na pytanie na ile ulegam stereotypom i wzorcom wychowania. I mam nadzieję, że i wy podejmiecie się takiego rozliczenia.

Druga grupa zagadnień nawiązuje do seksualności, która to mozolnie, ale konsekwentnie się wyzwala. Ta sfera dotyczy każdego i nie możemy traktować jej jako coś wstydliwego. Powinniśmy zestawiać z nią trzy wartości: szczerość, szacunek i edukacja, i Katarzyna Miller takie podejście promuje. Ciekawym jest, jak inaczej patrzy na pewne pojęcia, które powszechnie (chyba) nabrały pejoratywnego wydźwięku. Szczególnie mam na myśli teksty „Romans” i „Kochanka” oraz „Uwodzenie”. Psycholożka, na ich przykładzie, pokazuje, że nie zawsze trzeba „na maksa”, żeby poczuć satysfakcję.

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś: „Wiesz za co cię lubię? Bo na wiele rzeczy patrzymy inaczej, a i tak się szanujemy”. Podobną relację mam z Katarzyną Miller. Czuję, że ją napędza coś innego niż mnie. Że mamy inny stosunek do ról społecznych, feminizmu i samej kobiecości. Jednak lektura książki „Kobiety od A do Z” była orzeźwiająca. Z wielką przyjemnością wysłuchałam tego innego głosu, bo „mądrego miło posłuchać”. Nie czułam się atakowana. Katarzyna Miller nie kryje swoich poglądów, ale pozostawia czytelnikowi przestrzeń na własne i szanuje jego stanowisko. Podkreślając, że: „Dbanie o to, żeby mi [w sensie człowiekowi] było dobrze i żebym czuła się spełniona i szczęśliwa, powoduje przeważnie, że taka jestem.”2 I z tą myślą odkładam „Kobiety od A do Z” na półkę.

1 Katarzyna Miller, Dariusz Janiszewski, „Kobiety od A do Z czyli o tym, co ważne dla kobiecej tożsamości, o emocjach, postawach i życiowych wyborach”, wyd. Zwierciadło, Warszawa 2023, s. 49.

2 Tamże, s. 91.

[Egzemplarz recenzencki]

Copyright © Asia Czytasia , Blogger