Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Harde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Harde. Pokaż wszystkie posty
"Harem" Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk

"Harem" Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk

Nie spodziewałam się tego, co zrobi ze mną ta książka. Zapowiadała się jako frywolne babskie czytadło, ale w toku fabuły miałam coraz większy mętlik w głowie. „Nie walcz z nią”- powiedziała znajoma w odpowiedzi na moje rozterki - „Takie były czasy, tak wyglądał wtedy świat”, ale mnie, mimo racjonalnych argumentów, trudno było się pogodzić z okolicznościami tej książki, a przede wszystkim tym, jak te okoliczności zostały przedstawione. Dziś opowiem o powieści „Harem” autorstwa Alex Vastatrix i Waldemara Bednaruka nawiązującej do prywatnego przybytku rozkoszy Jana „Sobiepana” Zamoyskiego. Projektu, który miał uchronić ordynata przed „francuską chorobą”.

Narracja w powieści prowadzona jest dwutorowo. Jedną z bohaterek jest Józia, dziewczyna, która została sprzedana do haremu, aby ratować głodującą rodzinę. Młoda, nieuświadomiona, wystraszona, ale też podekscytowana. Niejako wyróżniona, bo trafiła z klepiska w puchowe pierzyny. Zamiast pracować w polu ma za zadanie o siebie dbać i dostaje do tego wszelkie środki.

Druga linia fabularna to rzut oka na życie ordynata. Życie frywolne, ociekające przyjemnościami. Autorzy nie omieszkują przedstawić politycznej sytuacji w Europie. Zamoyski jest świadkiem obalenia Karola I Stuarta, niepokojów we Francji, a także wojen na naszym, polskim podwórku. Zamoyski życie traktuje jak zabawę. Kiedy ma chęć zostać bohaterem próbuje mieszać się w politykę lub siada na koń, ale często musi odreagować stres w ramionach dziewczyn. W fragmentach, w których on jest głównym bohaterem prześledzimy drogę do powstania haremu. Dlaczego ten pomysł zakiełkował w głowie ordynata i jak wyglądała jego realizacja?

„Harem” to połączenie literatury kobiecej z historyczną. W początkowych rozdziałach znajdziemy odważne i ładnie napisane sceny erotyczne, co zostaje mocno stonowane w dalszej części książki. Frywolność ustępuje tłu historycznemu, a także Józi i jej komentarzom na temat życia w haremie. Życia przedstawionego, jako dobre, dostatnie, radosne, spokojne. I mnie z takim opisem trudno było się pogodzić. Kiedy dyskutowałam na temat tej powieści ze znajomą, tamta wysnuła mocny argument. Zapytała mnie, jaki los czekałby na Józię w domu. Prędzej czy później przeszłaby na własność jakiegoś sąsiada, urodziłaby mu gromadkę dzieci i musiała pracować ciężko w polu. Gdyby przeżyła, bo na początku tej historii jej rodzina jest w ciężkiej sytuacji i nie ma co jeść. A dzięki opiece Zamoyskiego dziewczyna miała dach nad głową, stół uginający się od jadła, stroje, obronę przed wojskami najeżdżającymi Polskę, a także zarobek.

„Moja dusza jeszcze w dzieciństwie buntowała się przeciwko temu, by jeden człowiek mógł być właścicielem drugiego, jak jakiegoś przedmiotu czy zwierzęcia.”1 To są słowa Józki, wypowiedziane pod koniec książki, ale mi ten sam bunt towarzyszył przez cały czas jej czytania, Bolało mnie własnościowe podejście arystokracji do człowieka. Słowo wolność dotyczyło malutkiej grupy ludzi, a reszta mogła liczyć jedynie na łaskę możnych. Można to skwitować powiedzeniem „takie były czasy”. I patrząc chociażby na Józię, wiem, że w rodzinnym domu nic lepszego by jej nie czekało, jednak ja ciągle walczę. O co? Chyba o nazywanie rzeczy po imieniu. O nie przykrywanie niesprawiedliwości płaszczykiem dobrodziejstwa. Może to z mojej strony głupie, jednak taką mam naturę i przekonania.


1 Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk, „Harem”, wyd. Harde, Warszawa 20219, s. 451-452.

"Niebiańskie osiedle" Ryszard Ćwirlej

"Niebiańskie osiedle" Ryszard Ćwirlej

Kto nie marzy o spokojnym czasie na emeryturze? Ojciec Sylwester i jego fundacja wychodzą z ofertą dla seniorów. Powstaje idylliczne osiedle domków, a co najlepsze niedrogich domków. Jednak, aby tam zamieszkać przeprowadzana jest ostra selekcja, bo ojciec – niejako w pakiecie – proponuje też miejsce w niebie. A tu już nie ma żartów. Tego mogą dostąpić tylko najgorliwsi w wierze. Tzw. Niebańskim osiedlem zaczyna interesować się dwójka dziennikarzy i pewien policjant. Ich podejrzenia wzbudza samobójstwo pary emerytów i znaleziona w ich domu broszura. Jest też babcia Matylda. Bardzo sceptyczna w wierze i bardzo sceptycznie nastawiona do osiedla. Czy uda im się zdemaskować oszustów?

Styl w jakim Ryszard Ćwirlej napisał tę książkę określiłabym jako wyjątkowo intensywny. Zaczynasz czytać, a tu jeden bohater, drugi, trzeci. Kolejne sceny zmieniają się w szybkim tempie i bardzo trudno skojarzyć, kto jest kim, z kim i po co. Czy ten facet, co teraz siedzi w biurze w poprzednim rozdziale jadł śniadanie? A może to już inny bohater? Wyłapać cokolwiek w tej „kołomyjj” jest bardzo trudno.

Po około 1/4 powieści fabuła zaczyna wskakiwać na właściwe tory. Zaczynamy się orientować w konotacjach między bohaterami i ich roli w tej historii. Teraz już da się to czytać. Możemy cieszyć się czarnym humorem, jakiego nie szczędzi nam autor. „Niebiańskie osiedle” charakterem bardzo mocno zbliża się do komedii kryminalno-sensacyjnej. Długo zastanawiałam się, czy Ćwirlej „jedną nogą” nie wkroczył na ten grunt, ale chyba nie. Owszem, raczy nas zabawnymi dialogami, postacie są charakterne i czasami działają szybciej niż ktoś je poprosi, do tego komentują sytuację w „swoim stylu” - co jest charakterystyczne dla komedii. Jednak autor uchwycił też jakiś brutalny realizm w działaniu oszustów. Znamy historie o wyłudzaniu „na wnuczka”, tu uderzono w inne struny. Wykorzystano wiarę, lęk przed śmiercią, pragnienie dobrego przygotowania się do życia doczesnego. Z jednej strony ta historia może wydawać się groteskowa, a ofiary naiwne, z drugiej wiemy, że seniorzy się takimi sprawami przejmują, a zręczny manipulator – jakim okazał się ojciec Sylwester – potrafi to sprytnie wykorzystać.

Największy plus i minus tej powieści? Jako zaletę wymieniłabym energię. Dzieje się dużo, a barwność postaci jeszcze podkręca tempo i dodaje życia fabule. Docenią to czytelnicy, którzy lubią szalone książki podszyte dużą dozą humoru. Jako minus muszę wytknąć przewidywalność. Właściwie nie ma w tym kryminale tajemnicy. Autor rekompensuje to nieco zwrotami akcji, jednak ja lubię być zaskakiwana w finale i tego mi zabrakło.

[Egzemplarz recenzencki]

"Córki Warszawy" Maria Frances

"Córki Warszawy" Maria Frances

Lizzie, załamana po kolejnym poronieniu, zaszywa się w rodzinnym domu. Przeglądając stare pamiątki trafia na zdjęcia swojej prababci otoczonej gromadką dzieci. Kobiecie coś się nie zgadza, wszak przodkini miała tylko jedną córkę. Lizzie zaczyna badać życiorys swojej rodziny i dociera do ciekawych informacji. Przypuszcza, ze prababcia była zaangażowana w działalność konspiracyjną.

Pisząc powieść „Córki Warszawy” Maria Frances inspirowała się działalnością Ireny Sendlerowej, a i sama działaczka jest obecna na kartach książki. Generalnie znajdziemy tu dużo odważnych empatycznych kobiet. Autorka przedstawił je jako idealistki, za czym ja nie przepadam, bo takie postacie wydają mi się mało skomplikowane. Przypuszczam, że chciała zestawić okrucieństwo okupantów i szerzonej ideologii z dobrym sercem i bezinteresowną pomocą. Jeżeli tak to jej się to udało.

Powieści o II wojnie światowej często są wzruszające. Los ofiar boli czytelnika, a odwaga tych, którzy ryzykując swoje życie pomagają, imponuje. Kiedy do tego wszystkiego dorzucimy krzywdę dzieci, to robi nam się z tego prawdziwy wyciskacz łez. I taka też jest książka „Córki Warszawy”. Smutna, wzruszająca, ale też dająca wiarę w bezinteresowne dobro. Natomiast Maria Frances nie wychodzi poza ramy literatury kobiecej. I nie jest to dla mnie ani plus, ani minus. Po prostu stwierdzam fakt. Prosty język, bohaterki idealistki – to wszystko jest nieco wtórne. Tu wzrusza temat, a nie forma. Nawet zestawienie opłakiwania straconego dziecka przez Lizzie z tym, iż jej babka ratowała żydowskie dzieci, jest – jakby to ująć – urocze, acz nieco tanie. Ale to ma swój klimat, który czytelnicy tego typu powieści na pewno docenią.

Być może poprzedni akapit ma krytyczny wydźwięk, ale ja mówię tak tego typu książkom. Upamiętniajmy bohaterskie czyny i dobre wzorce. Przypominajmy, że podziały nie prowadzą do niczego dobrego. Że człowiek człowiekowi powinien być człowiekiem, a nie wilkiem.

[Egzemplarz recenzencki]

"30 zachodów słońca, w których można się zakochać" Mercedes Ron

"30 zachodów słońca, w których można się zakochać" Mercedes Ron

Egzotyczne Bali. On, pilot prywatnych linii lotniczych, zostaje wyciągnięty przez przyjaciela na urlop w tym bajkowym zakątku globu. Ona to kochająca zwierzęta balijka. Uwielbia wyspę, na której mieszka i znalazła w swoje powołanie. Pochodzą z innych światów, wyznają odmienne wartości, mają różne cele w życiu. Chyba do siebie nie pasują. Jednak serce nie sługa, czasami działa w oderwaniu od zdrowego rozsądku. Nikki nie raz zastanawia się: „(…) czy dobrze zrobiłam umawiając się z Alexem i decydując na relację, która jeszcze zanim się zaczęła, już miała wyznaczony termin zakończenia.”1 Nim targają podobne wątpliwości, ale nie może o niej zapomnieć.

W powieści Mercedes Ron niewątpliwie czaruje egzotyczną scenerią. Ja czytałam tę książkę w ponure zimowe dni, więc tym bardziej chciałam przenieść się na ciepłą balijską plażę. Miejsce akcji jest wspaniałym dodatkiem do relacji jaką opisuje autorka. Dwie postacie z kompletnie różnych światów. Dzieli je chyba wszystko, z tysiącami kilometrów na czele. Jednak coś w Nikki zaintrygowało Alexa, a Alex zafascynował Nikki. Swoją drogą scena ich pierwszego spotkania to majstersztyk. Odważna, frywolna, acz w dobry guście, a przede wszystkim oryginalna.

„Oboje się różniliśmy i bardzo odmienne były nasze koncepcje zdobywania, kochania i dopieszczania kogoś.”2 Te różnice i to jak na nich rodzi się miłość Nikki i Alexa, to jak oni się docierają, słuchają, poznają siebie, jest najmocniejszym punktem powieści „30 zachodów słońca, w których można się zakochać”. Każdy z bohaterów to mocna osobowość z określonymi planami, a jednak nie zamykają się oni na drugiego człowieka. Ich uczucie nie jest wyłącznie fizyczną fascynacją. Oni cieszą się z odkrywania siebie nawzajem w każdej sferze. Oni na siebie oddziałują i zmieniają się pod wpływem drugiej osoby. I chyba to ich najbardziej przeraża, bo wiedzą, że czasu jest za mało, żeby rozmawiać o wspólnej przyszłości i kiedy urlop Alexa się skończy, skończy się pewien proces, którego nie będą mogli zamknąć.

Narracja w „30 zachodach słońca...” jest pierwszoosobowa – z perspektywy Nikki, Alexa, ale również ich przyjaciół. Myślę, że to dość popularny typ narracji dla tego typu powieści i lubiany przez osoby, które je czytają. Język również jest typowy dla literatury miłosnej. Dla mnie momentami zbyt wyolbrzymiony, dramatyczny. „W jakim przeklętym momencie bardziej zaczęło mnie obchodzić moje ego niż ona?”3 mówi jeden z bohaterów, a ja wyobrażam sobie mężczyznę miotającego się po pokoju. Dla mnie jest to „za bardzo”, a wręcz karykaturalne, aczkolwiek jestem świadoma, że tak teraz pisze się romanse i większości czytelników to się podoba.

Na koniec dodam, że Mercedes Ron wplata w fabułę intrygujący wątek tajemniczo-kryminalny. Takie coś zawsze ożywia, równoważny romansową słodycz. Przyznam też, że pomógł on tymczasowo – bo książka doczekała się kolejnego tomu – domknąć relację Nikki i Alexa.

Kiedy powieść „30 zachodów słońca...” do mnie przyszła zadałam sobie pytania, co mnie podkusiło, aby ją przeczytać, bo bardzo rzadko sięgam po romanse. I powiem wam, że miałam nosa. Przede wszystkim Mercedes Ron wykreowała świetnych bohaterów i zerwała ze stereotypem głupiutkiej postaci żeńskiej. I Nikki, i Alex maja swoje wady, ale to inteligentne postacie, które ze zdrowym rozsądkiem podchodzą do życia. Do tego autorka wspaniale wykorzystała różnice dzielące bohaterów, aby na nich zbudować ich uczucie, a to wszystko uatrakcyjniła wątkiem kryminalnym. Szczerze powiem, że jestem ciekawa jak potoczą się losy tej pary.

1 Mercedes Ron, „30 zachodów słońca, w których można się zakochać”, tłum. Elżbieta Stanisława A. Janowska Moniuszko, wyd. Harde, Warszawa 2023, s. 155.

2 Tamże, s. 161.

3 Tamże, s. 53.

[Egzemplarz recenzencki]

Copyright © Asia Czytasia , Blogger