Fabrykantka aniołków - Camila Läckberg


Kilka lat temu, chyba po pojawieniu się „Millennium”, rozpętał się szał na skandynawskie kryminały.
Ja nie dałam się ponieść tej fali. Przyznaję, że cykl Larssona przeczytałam z wielką przyjemnością i zdarzyło mi się sięgnąć po pojedyncze tytuły innych autorów, ale po inne gatunki sięgam zdecydowanie częściej.


Camila Läckberg była mi znana wyłącznie z nazwiska. Kojarzyła mi się z autorką kryminałów dla kobiet. Być może przez to, że stawia na warstwę obyczajową, a nie na akcję.  „Fabrykantkę aniołków” zauważyłam u babci B. na półce. Moją uwagę przykuł tytuł. Później spojrzałam na autora. Pomyślałam czemu nie.

Cała historia kręci się wokół Ebby. Gdy miała zaledwie roczek jej rodzina zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Teraz kupuje dom, w którym kiedyś mieszkała. Razem z mężem przeżywają osobistą tragedię. Remont starego budynku ma im pomóc uporać się ze smutkiem. Nie jest im dane zaznać spokoju. Ktoś próbuje podpalić dom, a potem zaczynają przychodzić groźby.

Jakie są moje wrażenia? Jestem jednocześnie zachwycona i rozczarowana.

Zachwycona bo książkę czytało się naprawdę świetnie. Mamy zbiór ciekawych postaci. Każda jest na swój sposób skrzywdzona lub toksyczna. Czytelnik chce się dowiedzieć o nich jak najwięcej, a historia każdej z nich mogłaby być inspiracją do napisania oddzielnej książki.

Wydarzenia teraźniejsze przeplatane są tymi z przeszłości. Poznajemy przodków Ebby. Cała historia rozciąga się na lata 1908 – 1974. W mojej ocenie jest to najmocniejszy punkt powieści. Historia tragiczna i wzruszająca. Bardzo trudno mnie wzruszyć, a czytając te fragmenty uroniłam kilka łez.
Podoba mi się też kompozycja – krótkie fragmenty. Autorka przeskakuje między wątkami. Przy sporej liczbie postaci taki system dobrze się sprawdził. Łatwo poukładać sobie kto jest kim. 

A teraz mniej miła część

W książkach (i filmach też) mocno zwracam uwagę, czy każdy wątek, każda postać jest potrzebna, czy cos wnosi do opowiadanej historii. Lubię jak na końcu wszystko zostaje powiązane.

Po przeczytaniu „Fabrykantki aniołków” trochę „zdziczałam”. Zaczęłam się zastanawiać, czy może coś mi umknęło. Po co było tyle postaci, skoro tylko jedna z nich miała realny wpływ na wydarzenia.
Wszystko zostało tak zaprojektowane, że mamy wrażenie, że groźby wysyłane Ebbie mają związek z wydarzeniami z przeszłości. Czy gdyby Ebba miała innych przodków uniknęłaby tragedii? Czy wydarzenia potoczyłyby się inaczej? Mam spore wątpliwości. Nie chcę tu zdradzać fabuły, a jestem ciekawa opinii osób, które czytały. Zachęcam do pisania. Chętnie podyskutuję.

W powieści zastosowany został pewien zabieg, którego nie lubię w kryminałach. Długo, długo nie wiemy nic i nagle na koniec zasypani zostajemy gradem informacji. Ja lubię odkrywać historię element po elemencie. Lubię jak autor podrzuca mi wskazówki, które mają mnie naprowadzić na rozwiązanie.

Książka jest 8 tomem cyklu o Erice Falk i Patriku Hedströmie. Brak znajomości wcześniejszych części nie przeszkadzał mi w czytaniu. Czy sięgnę po pozostałe? Pewnie tak. Pomimo zarzutów, skłamałbym gdybym powiedziała, że książka mi się nie podobała. Podobała mi się i to bardzo. A to, że po przeczytaniu zaczęłam nad nią rozmyślać możemy potraktować na plus.

31 komentarzy:

  1. Nie lubię i nie czytują kryminałów. Zbyt potem przeżywam wszystko na realu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wreszcie poznać twórczość tej autorki, bo wiele dobrego o niej słyszałam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tej serii to czytałam tylko "Syrenkę" (wiem, czas zacząć od początku), ale mi się bardzo podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że książka wzbudziła w Tobie pozytywny odbiór - że dobrze się ją czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może te wszystkie dodatkowe postacie były dla zmyłki? Jeśli w książce pojawiałyby się tylko takie, które coś wnoszą, czytelnikowi łatwiej byłoby domyślić się rozwiązania, a to w końcu kryminał :D Autorkę kojarzę tylko z nazwiska i ilekroć rzuca mi się w oczy, gdy wchodzę do księgarni czy nawet jakiegoś kiosku, myślę sobie, że wypadałoby może choć jedną jej książkę przeczytać dla rozeznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i o zrobienie zamieszania chodziło autorce. Mimo wszystko lepiej by wyglądało jakby to wszystko jakoś luźno powiązać.

      Usuń
  6. ja nie jestem wielką fankom skandynawskich kryminałów. Czytałam jeden tytuł tej autorki i była to "Zamieć śnieżna i woń migdałów", którą kiedyś dostałam na Gwiazdkę. Plusem jest to, że powieść czytało się baaardzo szybko. Ale jakoś bardzo mnie nie porwała ;P Dlatego na razie nie sięgam po jej kolejne powieści, ale może to jeszcze zmienię ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa recenzja Joanno. Ale Ja teraz szukam czegoś lżejszego. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam już kilka książek tej pani ^^ są w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja lubię książki owej pani:) zawsze mnie wciągną;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam całą serię i bardzo mi się podobała, czekam na więcej;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojj książka raczej nie dla mnie znając siebie za bardzo bym wszystko przeżywała :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam nic do Lackberg, ale wolę innych skandynawskich autorów (Indridasona, Sigurdardottir czy Mankella). Czytałam tę książkę, ale głównie dlatego, że następnego dnia miałam ją wysłać na wymianę, a nie chciałam puszczać nieprzeczytanej. Połknęłam ją w kilka godzin i czytało mi się fajnie, ale miłości do jej pióra nie czuję. Nie wiem, czy nagromadzenie postaci i wątków miało na celu coś innego niż zmylenie czytelnika. Albo bohaterka miała ogromnego pecha, żeby tak trafić, albo autorka chciała jakoś polepić wątki w jedną całość, połączyć przeszłość z teraźniejszością. Wyszło jak wyszło, według mnie spokojnie Ebba mogłaby być najzwyklejszą kobietą pod słońcem, a i tak jej historia by się tak potoczyła. Ale wtedy wątek przeszłości nie miałby racji bytu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irsa również bardzo lubię. Mankella coś kiedyś czytałam, ale średnio mi podeszlo. Mam teraz cos w kolejce. Z 5 w tytule. Postanowiłam dać mu druga szansę.

      Usuń
    2. "Piąta kobieta" :) To była moja pierwsza książka tego autora, po niej kupiłam kolejne 10. Znaczy podobało się :)

      Usuń
  13. Chętnie poczytam , tytuł jest taki przyciągający :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam że ta autorka jeszcze czeka na moje odkrycie- ale...czytam same dobre recenzje, więc zapewne i ta seria wpadnie w moje czytelnicze łapki:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Całkiem lubię jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Lackberg ma bardzo specyficzny sposób pisania - mnie tez irytuje, że nie daje mi szansy na rozwiązanie zagadki aż do samego końca. Ale mimo to bardzo lubię jej książki. Chociaż to kryminały, to czuję się jakoś tak ciepło podczas lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Polecę fanom gatunku, dziękuję za przemiły komentarz u mnie na blogu, bardzo się cieszę ☺☺

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciągle nie miałam okazji sięgnąć po prozę tej autorki. NIe przepadam za skandynawskimi kryminałami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię Lackberg 💗 ten mroźny klimat aż wcina się w kości!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też lubię rozwiązywać takie zagadki, po kolei, ale element zaskoczenia na końcu też jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę w końcu sięgnąć po jakąś książkę tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nic jeszcze nie czytałam od tej autorki, ale tyle jest jej teraz książek, że zwyczajnie nie wiem, od której powinnam zacząć :D

    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej niech coś losowo wpadnie w ręce. Jak u mnie

      Usuń
  23. Może zabiorę któryś tom na wakacyjne wojaże :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Książki Lackberg dopiero przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię ksiązki LAckberg :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger