"Bylejaczek" Jerzy Ficowski

Moja mama mawia: „Jak coś robisz, to rób to porządnie”. Pewnie wiele osób pokiwa z uznaniem głową. Uderzmy się jednak w pierś i niech każdy odpowie zgodnie ze swoim sumieniem, czy nie zachowuje się czasami jak ten Bylejaczek z wiersza Jerzego Ficowskiego i nie odstawia prowizorki, aby jak najszybciej mieć zadanie z głowy.

Bylejaczek to ekstremalny przykład niedbalstwa. W jego zeszycie są kleksy zamiast liter, a włosy dawno nie widziały szczotki i mydła. Chłopcu zamarzy się zostać królem zwierząt. Przecież las to igły patyki, piach, kurz – idealne środowisko dla brudasa. Jakie jest jego zdziwienie, kiedy okazuje się, że zwierzęta uwielbiają porządek. Czyste norki, misternie uplecione gniazda – w lesie nie ma miejsca na bałagan. Czy Bylejaczek wyciągnie wnioski z tej lekcji? 

Moje pierwsze wrażenia na temat wiersza Jerzego Ficowskiego to, że ma doskonały rytm. Przerobiłam z córką trochę tzw. polskiej klasyki dla dzieci (Brzechwa, Tuwim itp.). Część utworów już znałam i miałam pewnie wyobrażenia, jak należy je intonować. „Bylejaczek” to dla mnie nowość – chociaż był publikowany na łamach „Świerszczyka” w 1958 roku – dlatego ogromnie się zdziwiłam, że już pierwsze czytanie odbyło się bez zająknięć. Ten wiersz ma tak wspaniale napisany, że płynie się przez niego, jak po rzece o delikatnym nurcie. Po prostu sam nas niesie.

Muszę wspomnieć, że jest to dość długi utwór składa się z 39 czterowersowych zwrotek, jeżeli się nie pomyliłam w liczeniu. Moja trzylatka wytrzymała do połowy, potem wyraźnie się niecierpliwiła. Jeżeli chcecie czytać go z mniejszymi dzieci, to warto podzielić go na części – tak zresztą był pierwotnie, w „Świerszczyku”, publikowany.

Nasz egzemplarz jest bogato ilustrowany przez Gabrielę Gorączko. I do strony wizualnej nie mam zastrzeżeń. W tekście ważny jest leśny klimat, ale nie ma on zdominować tematu porządku oraz nieporządku, i udało się to podkreślić. Córce również rysunki się podobają. Są zwierzątka i umorusany chłopiec, a ona chętnie komentuje np. pyta się, gdzie zgubił buty.

Przyznam szczerze, że nazwisko Ficowski nie było mi wcześniej znane, ale czytając biogram autora dowiedziałam się, że napisał wiele wierszy dla dzieci. Jestem zachwycona, że znalazły się osoby, które po nie sięgają i chcą je wydawać, bo wnioskując po tym – skądinąd dość długim – utworze to kawał świetnej literatury dla najmłodszych.

6 komentarzy:

  1. Idealna książeczka dla dzieci w młodszym wieku, ale i dla starszych - do biblioterapii. Pozdrawiam Joasiu, może ją kupię Chrześniakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi siostrzeńcy na pewno polubią tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. o ja! zaraz zamawiam tę książeczkę dla mojego siostrzeńca :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa publikacja. A Ficowski kojarzy mi się z Papuszą, poetką romską, której pomógł w publikacji twórczości. I filmem z 2013 roku. Polecam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. to zależy, ale zawsze jest ziarenko prawdy - robię co muszę, co kocham, a co nie muszę nie robię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nazwisko autora sprawia, że na pewno warto sięgnąć po tę książeczkę :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger