"Pamięć zwana Imperium" Arkady Martine

Ambasador – reprezentant państwa - to dostojna, zaszczytna funkcja. Jednak kiedy trafi się na obce terytorium z wyróżnieniem może wiązać się również niebezpieczeństwo. Tak wygląda to w powieści Arkady Martine „Pamięć zwana Imperium”. Stacja Lsel musi „na gwałt” wysłać nowego przedstawiciela do stolicy Imperium Teixcalaanlijskiego, ponieważ poprzedni nie żyje i najprawdopodobniej został zamordowany. Wybór pada na Mahit Dzmare. Kobieta wyrusza do Miasta zrealizować swoją misję. Zderzy się z wysublimowaną kulturą. Będzie brylować między politycznymi intrygami, w których zagrożone może być i jej życie.

„Pamięć zwana Imperium” to wyjątkowy zlepek różnych typów powieści. Ogólnie możemy powiedzieć, że to fantastyka, ale ci którzy po nią sięgają na pewno będą chcieli więcej informacji. Określiłabym tą powieść jako kryminał science-fiction o politycznym zabarwieniu z klimatem książek fantasy. Autorka wykreowała świat inspirowany kulturą Azteków i Imperium Bizantyjskim, który znajduje się gdzieś tam w kosmosie, który jest wysoko rozwinięty zarówno technologicznie jak i kulturowo. Osią fabuły są jednak intrygi, a szczególnie pytanie: „Dlaczego poprzedni ambasador zginął?”. Z jednej strony tworzy to bardzo lekkie, rozrywkowe wrażenie, ale z drugiej śledzenie potyczek na szczytach władzy oraz nazwy, na których można połamać sobie język mogą stać się dla czytelnika wyzwaniem.

Przyznam, że Imperium, jako miejsce, mnie zafascynowało. Jego mieszkańcy wydali mi się niczym bogowie. Wyniośli, dostojni, nie okazujący emocji, a przede wszystkim lubujący się w etykiecie. Szczególnie ważną role odgrywa język. Jest to naród – jeżeli można to tak określić – kochający poezję. Można napisać, że słowo ma moc burzyć mury. W tych lingwistycznych niuansach będziemy musieli odnaleźć się razem z główną bohaterką. Wyraz, kontekst, sposób wypowiedzenia – to wszystko ma znaczenie.

Arkady Martine nie zabrakło pomysłu, dodała natomiast do niego zbyt mało dynamiki. Imperium i jego obyczaje. cały czas jest tłumaczone Mahit. Otrzymuje ona przewodniczkę kulturową – asekretę o imieniu Trzy Trawa-Morska. Przy pomocy dialogów autorka stara się opisać świat z powieści. Efekt tego jest nieco łopatologiczny, a sama ambasadorka wydaje się ignorantką wiedząc tak mało o miejscu, do którego przybyła, co też umniejsza jej rangę. Do tego książka została napisana dość statycznie. Nie zaprzeczę, że język jest piękny i fabuła bogata w wydarzenia, ale nie ma w tym energii. Chociażby taka scena zamachu – ludzie giną, gruz lata w powietrzu, a ja z pełnym spokojnie przykładam kartki. Być może opanowanie Teixcalaanlitzlim nadaje całej książce podobny ton. Fakt jest taki, że zaczęłam czytać zachwycona, a mniej więcej w połowie miałam mocny spadek formy.

„Pamięć zwana Imperium” zdobyła w 2020 roku nagrodę Hugo. Czy konkurencja była mocna? Nie wiem. Domyślam się, że nagrodzona została oryginalność, której tutaj nie brakuje. Ja doceniam pomysł i podziwiam kilka rozwiązań wykreowanych przez autorkę. Jednak po powieści o kryminalnym charakterze oczekuję więcej napięcia. Warstwa fantastyczna jest na tak, akcja natomiast potrzebuje ożywienia.

10 komentarzy:

  1. Spodobała mi się ta recenzja. Nie wykluczam, że sięgnę , gdyż wątki brytyjskie są mi bliskie . Pozdrawiam serdecznie Joasiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba raczej nie dla mnie- za elementami s.f., jak zresztą za całym tym gatunkiem, nie przepadam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, chociaż nie przepadam za S.f. :) wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak nie dla mnie, choć czasem zagłębiam się w niespotykaną tematykę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jednej strony, intrygująca mieszanka gatunkowa. Z drugiej, szkoda, że tempo nie jest bardziej żwawe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja bardzo ciekawa, chociaż książka nie jest w moim gatunku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gatunek dla mnie nawet interesujący, mogłabym z czystej ciekawości sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym z czystej ciekawosci przeczytala choc sf slabo u mnie. Ostatnio meczylam Simmonsa i jakos nie bardzo mimo namowom i opiniom ze super.

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej nie planuję czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka na pewno jest oryginalna, ale obawiam się, że fantastyka plus polityka mogłyby mnie przerosnąć 😉

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger