"Córka bajarza" Monika Radzikowska

Czy lubicie baśnie? U nas ostatni przeżywają swój renesans, bo Junior uwielbia czarownice i smoki. Jak je wypatrzy na ilustracjach sięga po takie książki bez wahania. W „Córce bajarza” Moniki Radzikowskiej jest właśnie czarownica i to taka dość zachłanna. Kiedy przychodzi do niej Weronka błagając o lek, który pomoże choremu ojcu, wiedźma żąda sowitej zapłaty. Zapowiada, że zabierze im najcenniejszy skarb. Dziewczynka zgadza się, bo przecież i tak mają niewiele, a zdrowie taty jest ważniejsze od wszystkich skarbów. Jednak kiedy ten pokonuje chorobę, okazuje się, że utracił umiejętność snucia historii. Ludzie są smutni, bo bajarz już nie opowiada tych wszystkich pokrzepiających bajek. Weronka wyrusza w długą podróż do Króla Bajarzy, aby odzyskać ten dar i historie wróciły w ich okolice.

„Córka bajarza” bo bardzo ładna baśń, pełna miłości rodzinnej, a także odwagi. Starsi czytelnicy zapewne dostrzegą jej schematyczność: najpierw spokojne wprowadzenie, potem tragedia (choroba), zapłata i wędrówka, aby odkręcić to co się obiecało złej wiedźmie. Jest to dobrze znane, ale nie przeszkadzało mi w czytaniu tej bajki, a wręcz stwierdzam, ze ten schemat dobrze sprawdza się, aby wydobyć to, co jak mniemam, autorka chciała wydobyć. Weronka odbywa niebezpieczną podróż, która pomaga jej odnaleźć skarb w sobie. Dzięki czemu tradycja opowiadania bajek przechodzi na następne pokolenie.

Książka ta została u nas dobrze przyjęta. Dzieci doceniły baśniową konwencję i wędrowały ramię w ramię z Weronką. Kibicowały jej w pokonywaniu kolejnych trudności. Myślę, że jest to propozycja godna uwagi, dla wszystkich którzy szukają baśni właśnie. Jak się okazuje autorzy bajek dla dzieci chętnie się nimi inspirują i dobrze im to wychodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Asia Czytasia , Blogger