"Isola" Allegra Goodman

Marguerite de la Rocque, dziedziczka i sierota. Po śmierci rodziców jest za mała, aby o sobie decydować, a także jest kobitą, więc majątkiem zarządza jej kuzyn, do czasu aż dziewczyna będzie gotowa do zamążpójścia. Roberval nie zaszczyca kuzynki częstymi wizytami. Ulubieniec króla i podróżnik większość czasu spędza na odkrywaniu świata, a na to potrzeba funduszy. Kalkulacja jest prosta. Marguerite nie opłaca się wydawać za mąż. Roberval nie ma skrupułów wykorzystać jej fortuny do realizacji swoich planów. A co z dziewczyną? Zabiera ją ze sobą w podróż do Nowego Świata. Przaerażona Marguerite znajduje pocieszenie w ramionach jego sekretarza, a tego nieposłuszeństwa kuzyn znieść może. Porzuca ją na jednej z wysp w Zatoce Świętego Wawrzyńca. Jak ta wychowywana na damę dziewczyna poradzi sobie w surowym, kanadyjskim klimacie? Marguerite kontra natura. Czy będą współpracować, a może będą przeciwniczkami?

Gdzieś przeczytałam stwierdzenie, że „Isola” to powieść o wyjątkowym instynkcie przetrwania. Marguerite jest poniekąd żeńską wersją Robinsona Crusoe, ale jej historia jest pozbawiona przygodowej otoczki. Allegra Goodman napisała studium bezradności. Kiedy poznajemy główną bohaterkę jest ona małą dziewczynką i my już wiemy, że nic dobrego jej nie może spotkać. Pozbawiona opiekunów, skazana na wolę obcych ludzi. Owszem, przydzielono jej opiekuna, jednak każde jego przybycie jest ogromnym stresem i obawą, że wywróci je stabilne życie do góry nogami, a Roberval w końcu to robi. „Służył mi jako obrońca, ale nie miała nikogo, kto mógłby mnie ochronić przed nim.”1

Bardzo dziwne uczucia towarzyszyły mi w trakcie czytania „Isoli”. Wspomniana już bezradność Marguerite była wręcz przytłaczająca. Paradoksalnie poczułam spokój w jednym z bardziej dramatycznych momentów tej historii, mianowicie, kiedy bohaterka zostaje porzucona na wyspie. Znalazła się w ekstremalnej sytuacji, ale ja cieszyłam się, że wyrwała się z tego świata, w którym nic nie znaczy. Zresztą fakt, że została porzucona świadczy o tym, jak wielką władzę miał nad nią opiekun i jaką pogardą ją darzył. Przecież prawdopodobieństwo, że dziewczyna nie przeżyje zimy było ogromne. A jednak Marguerite stworzyła przestrzeń, w której żyła, w której nie była tłamszona.

Co ciekawe historia tej dziewczyny mogła wydarzyć się naprawdę. Allegra Goodman w posłowiu opisuje, co ją zainspirowała do napisania „Isoli”, a także wymienia w jakich źródłach możemy przeczytać o Marguerite. Łatwo też można zauważyć, jak autorka zręcznie łączy pewne różnice tych przekazów, czy też sprytnie wymyśla skąd one mogły wyniknąć.

Powieść „Isola” zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Kluczem do jej sukcesu jest narracja pierwszoosobowa, która fantastycznie oddaje w jakim napięciu żyłą główna bohaterka. Jej bezsilność tak mnie przytłoczyła, że musiałam na kilka dni schować tę książkę. To świadczy o tym, jak bardzo oddziałują na nas emocje, sytuacja głównej bohaterki. Jest to opowieść o sile, o woli życia, ale też o paradoksie cywilizowanego świata, który wcale nie jest tak sprawiedliwy, jak chcielibyśmy wierzyć. Minęło kilka dni od, kiedy skończyłam czytać „Isolę”, a jak ciągle zastanawiam się, które miejsce było dla Marguerite azylem.

1 Allegra Goodman, „Isola”. Przeł. Monika Popławska, wyd. Literackie, Kraków 2026, s. 146.

[Egzemplarz recenzencki]

7 komentarzy:

  1. Ale to musi być ciężka emocjonalnie historia… aż czuć tę bezradność i niesprawiedliwość, która ją spotyka. Najbardziej uderza mnie ten moment, że dopiero w skrajnej sytuacji znajduje jakąś formę wolności — to straszne, ale jednocześnie bardzo prawdziwe. Podoba mi się też, jak zwracasz uwagę na ten paradoks „cywilizowanego świata”. Zostaje w głowie długo po przeczytaniu Twojej opinii.
    Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  2. Dała mi do myślenia Twoja recenzja tej książki. Wędruje na czytelniczą listę. Masz zresztą dobrą rękę do lektur, podobnie jak Anka z "Książkowego Lasu Anki". Pozdrawiam po strasznie zabieganym poranku .

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedna z tych historii, które zostają w głowie długo po zamknięciu książki. Najbardziej uderza w tym chyba właśnie to, jak bardzo bezsilna była bohaterka wobec ludzi, którzy formalnie mieli ją „chronić”.

    I trochę przerażające jest to, jak cienka bywa granica między cywilizacją a całkowitym porzuceniem człowieka — wystarczy decyzja kogoś silniejszego i cały porządek życia znika. Nic dziwnego, że ta opowieść tak emocjonalnie działa, bo dotyka bardzo pierwotnego lęku o bezpieczeństwo i kontrolę nad własnym losem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to ważna i poruszająca lektura. „Isola” czeka już na mojej wirtualnej półce w Legimi i planuję wkrótce po nią sięgnąć. Bardzo zaciekawił mnie ten wątek spokoju, który poczułaś w momencie porzucenia bohaterki na wyspie. To uderzające, że surowa natura mogła okazać się dla niej bezpieczniejsza niż opieka cywilizowanego świata. Jestem bardzo ciekawa własnych odczuć podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz już wiem z całkowitą pewnością, że sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę na swojej czytelniczej liście. Mam nadzieję, że już niedługo wpadnie w moje ręce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka brzmi bardzo ciekawie. Rozglądnę się za nią w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger