"Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn" Selja Ahava
Słowa służą do opisywania świata. A kiedy ten świat umyka łapiemy się ich desperacko, aby go przy sobie zatrzymać, bo one nadają mu sensu, sprawiają, że staje się realny. Bohaterce powieści „Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn” autorstwa Selji Ahava uciekają dni, momenty. Starość przyniosła jej samotność i dezorientację. Annie oddaje się wspomnieniom. Stara się przywołać na nowo wszystkie dobre i trudne chwile. A słowa są jej kotwicą. Trzyma się ich kurczowo, aby nie dać się porwać starości.
Ahava już pokazała polskim czytelnikom, że potrafi pisać zachwycająco , a w powieści „Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn” to potwierdza. Po pierwsze wcale nie bierze „na warsztat” oczywistego tematu. Czy w erze kultu piękna, młodości ktoś chce czytać o starości, z którą w parze idą samotność i dezorientacja? Czy jesteśmy gotowi usłyszeć, że może wcale nie być tak różowo? Jednak fińska autorka hipnotyzuje swoim stylem. Piszę metaforycznie, ale jednak życiowo. Wprowadza nieco baśniowy klimat, ale mówi o prozie życia.
Konstrukcja tej powieści jest jak rozbite lustro. Bohaterka próbuje pozbierać kawałki swojej pamięci, ale nie można cofnąć zniszczeń. Niektóre wspomnienia są duże, wyraźne, inne zniekształcone, a jeszcze inne rozpadły się w drobny mak. Emocje głównej bohaterki uderzają w nas niczym fala uderzeniowa. Rezonują, niezależnie jak blisko epicentrum jesteśmy. Zaryzykuję stwierdzenie, że tą powieść odczuje każdy niezależnie o wieku i doświadczeń.
Książkę można odbierać na różne sposoby. „Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn” się odczuwa. Tu nie chodzi o akcję, a o emocje, o stany. O lepsze i gorsze momenty. Ahava wyciąga niewygodny, a nawet wstydliwy temat. A to jak go prezentuje tylko potwierdza jej wyjątkowy telent.
[Egzemplarz recenzencki]


Racjonalny umysł to jedno, ale to emocje otwierają nam oczy na inną rzeczywistość, pobudzają wyobraźnię. Recenzja zachęciła mnie do poszukania tej książki. 👍
OdpowiedzUsuńBędę miała na oku ten tytuł. Znam autorkę z książki "Rzeczy, które spadają z nieba". :)
OdpowiedzUsuńBrzmi naprawdę interesująco! Póki co słyszałam same pozytywne opinię o twórczości tej autorki ;)
OdpowiedzUsuńTwoja recenzja pięknie pokazuje, że ta książka to nie tylko opowieść o przemijaniu, ale przede wszystkim hołd dla języka, który trzyma nas przy życiu, gdy wszystko inne zawodzi. Bardzo trafnie ujęłaś tę metaforę rozbitego lustra pamięci. To niesamowite, jak literatura potrafi oswoić temat tak trudny i spychany na margines jak starość, zamieniając go w poruszające, uniwersalne doświadczenie. Po takich słowach ma się ochotę po prostu tę powieść poczuć na własnej skórze.
OdpowiedzUsuńPiękna okładka! Ciekawa jestem spojrzenia autorki na zagadnienie starości.
OdpowiedzUsuńMam ją na liście książek do przeczytania, a Twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że to dobry wybór :)
OdpowiedzUsuńBrzmi ciekawie. Książka porusza trudne tematy
OdpowiedzUsuń