"Tolek i Ciociulka" Monika Korobowicz
Tolek ma cudowną relację z ciocią. Chłopiec z niecierpliwością wyczekuje piątków, kiedy ta odbiera go z przedszkola. Spędzają wtedy wspólny czas pełen śmiechu i zabawy. Jednak pewnego piątku ciocia nie przychodzi. Okazuje się, że jej rosnący brzuch to nie kwestia przejedzenia. Ciocia będzie miała dziecko. Tolka dopada zazdrość. Jeszcze nie poznał kuzyna, a już go nie lubi.
Trudno mi powiedzieć, czy bajka „Tolek i Ciociulka” napisana przez Monikę Korobowicz jest bardziej o relacji czy o zazdrości. Pierwsza jej część skupia się na tym, jak fajnie jest spędzać czas z ciocią. Jest dużo bardziej wyluzowana niż rodzice, a kiedy jest razem z Tolkiem cała swoją uwagę poświęca jemu. Bohaterowie mają swoje małe rytuały, które z przyjemnością pielęgnują, a ciąża cioci je zaburza, bo kobieta nie zawsze ma siłę odebrać siostrzeńca z przedszkola. I tu pojawia się zazdrość. Zazdrość o kuzyna, który jeszcze się nie urodził, a już „zabrał” Tolkowi ukochaną ciocię. A co będzie, jak pojawi się na świecie?
Zatrzymam się trochę w tym miejscu. Ujęcie tematu „nowego dziecka” jest ciekawe, bo większość bajek traktuje o młodszej siostrze lub bracie. Tu mamy kuzyna. Korobowicz opowiada o relacji tak silnej, że mały bohater bardzo boi się, iż coś odbierze mu ciocię. Jak otoczenie traktuje jego emocje? Na spokojnie. Nikt nie przekonuje go, że będzie fajnie, ale też nie straszy. Ciocia, kiedy tylko znajduje siły, poświęca siostrzeńcowi czas i pozwala, aby sam umiejscowił bobasa w tej ich układzie. Natomiast wszystko wydarza się, zanim ten się urodzi. Jak potoczy się dalsza relacja Tolka i Julka? Czy zobaczymy w kolejnej części?
Z jednej strony mało jest tu tłumaczenia dziecku i zapewnień, że jakoś to będzie. Z drugiej mamy ważną rzecz, czyli dobrą myśl, której to można się uchwycić. Czy taka dobra myśl może wygrać z tymi czarnymi? Na pewno jest mocnym wojownikiem i przy umiejętnym wzmacnianiu ma duże szanse na wygranie gonitwy myśli, jaka odbywa się w głowie młodego człowieka.
A teraz pomyślcie sobie przez chwilę, czy mieliście taką osobę – poza rodzicami – z którą uwielbialiście spędzać czas, której wypatrywaliście w oknie. Co zazwyczaj wspólnie robiliście? Jest takie powiedzenie, że żeby wychować młodego człowieka potrzeba całek wioski. Nie musi być ona duża, ale bezpieczna. Dziecko potrzebuje przede wszystkim uwagi. Tolek dostał ja od Ciociulki i za to ją pokochał.
[Egzemplarz recenzencki]



Bardzo ciekawa książka, niby temat stary jak świat a jednak inaczej przekazany , pokazany. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńOdpowiadając na Twoje pytanie... tak, miałam taką ukochaną ciocię.
OdpowiedzUsuńDobrze, że książka pokazuje dorosłym, jak mądrze i bez presji towarzyszyć dziecku w takich trudnych emocjach. To bardzo ważne.
To ciekawe! Sama jestem ciocią dla trojga siostrzeńców. Lubię ich rozpieszczać :D
OdpowiedzUsuń