"Przedszkole przytulanek. Jajo dinozaura" Maciek Marcisz
Jak wiemy dinozaury są gadami, a gady wykluwają się z jaj. Króliczek Konradek przyniósł do przedszkola właśnie takie jajko, a właściwe zabawkę. Jajo, które zalewa się wodą i wykluwa się z niego dinozaur niespodzianka. Ale, co za pech? W przedszkolu jest awaria. Nie ma wody. Przytulanki wpadają na pomysł, aby zalać jajko sokiem, w końcu to też płyn. Wykluwa się z niego wielki diplodok. Dinozaur większy niż przedszkole. Zaprasza on przytulanki do odwiedzin w krainie dinozaurów.
Założenie serii książek Maćka Marcisza „Przedszkole przytulanek” jest takie, że kiedy nie ma dzieci, pluszaki ożywają i również idą do przedszkola. Tam przeżywają różne przygody. W przypadku „Jaja dinozaura” najpierw będą musieli rozwiązać problem – czyli jak poradzić sobie z brakiem wody – potem przeniosą się do krainy dinozaurów. Dylemat przytulanek może być frapujący też dla małego czytelnika. Ciekawy czy będzie miał jakieś propozycje, jak sobie z nim poradzić? A wizyta w czasach prehistorycznych to ekscytująca przygoda, jak i nagroda. Pobawić się z triceratopsem czy tyranozaurem. Czy to nie brzmi fantastycznie? Zresztą autor zadbał o to, aby tego czytelnika w zabawę zaangażować. Kto lubi się bawić w chowanego?
Na końcu książki przytulanki wracają do swoich właścicieli. Bawią się z nimi, są prane, szykują się wspólnie do snu. Wracają do roli zabawek, ukochanych pluszaków. Przyzna, że trochę nie pasuje mi ten finał, bo wątek dinozaurów nagle idzie w odstawkę. Natomiast nie jest tak, że jest on bez sensu. Można uznać, że jest to podsumowanie, zakończenie pełnego wrażeń dnia. Być może gdybyśmy czytali tę książkę, jako część serii, a nie pokusili się tylko na historie z dinozaurami, odebrałabym zakończenie inaczej.
Już się wygadałam, że bardziej zainteresowały nas dinozaury niż przytulanki czy przedszkolne sprawy. W takim razie, jak Junior ocenia wyprawę do świata dinozaurów? Sympatycznie. Szczególnie spodobała mu się zabawa w chowanego. I pomimo że jest on już – jak sam to określił – starszakiem, dinozaury skryły się przed nim całkiem nieźle. Nie jestem pewna, czy załapał idę ożywających zabawek. Dla niego byli to chyba po prostu bohaterowie bajki. Myślę, że postacie mogły mu się też skojarzyć z biedronkowym Gangiem Fajniaków, bo często czytamy ich przygody. Niemniej bajka została odebrana bardzo dobrze, szczególnie że w międzyczasie sami zalaliśmy wodą jajo dinozaura i obserwowaliśmy, co się z niego wykluje.
[Egzemplarz recenzencki]



Bardzo wnikliwa recenzja, która świetnie pokazuje, jak książka potrafi inspirować do przeniesienia przygody w rzeczywistość poprzez Wasz eksperyment z jajem. Wątek z awarią wody to genialny punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem o kreatywności, a to nagłe zakończenie mogło być po prostu bezpiecznym powrotem do codzienności po prehistorycznych emocjach.
OdpowiedzUsuńBardzo fajna wydaje się ta książeczka 😊
OdpowiedzUsuń