"Cafe Chaos. Fasolowa katastrofa" Catherine Wilkins
Czy pamiętacie jeszcze Hope Kruszonkę? Jej rodzice prowadzą kawiarnie, która mogłaby się nazywać „Cafe Chaos” jak został zatytułowany cykl o ich przygodach. Wszyscy są zaangażowani w prowadzenie lokalu z czego potrafi zrobić się niezłe zamieszanie. Tym razem narozrabiała mama. Co prawda ona raczej nie popełnia błędów i mogłoby się wydawać, że zero to niewiele, ale 1000 zamiast 100 puszek fasoli (z krótkim terminem ważności) robi różnicę. Jak sprzedać taka ilość fasoli? Fasolowa katastrofa, czy fasolowe szaleństwo?
Tym razem na Hope nie ciąży tak duża presja, jak w pierwszym tomie „Rodzinka nie do ogarnięcia”. Wydaje się, że rodzice zrozumieli, że problemy kawiarni nie mogą kierować życiem dzieci. Jednak Hope i tak się angażuje. Kiedy dowiaduje się, że szkołą odwołuje pokaz mody, który organizuje Skyla, widzi w tym okazję do zarobku. Jak pamiętają czytelnicy poprzedniego tomu, dziewczynki nie za bardzo się lubią i to się nie zmienia. Aczkolwiek, w dość napiętej atmosferze, udaje im się sobie pomóc – chociaż one tak tego by nie nazwały.
Do tego Hope odkrywa u siebie nowy talent. Jest to taki typ bohaterki, który nie wierzy w siebie. W „Fasolowej katastrofie” trochę po omacku szuka w czym jest dobra. Instynktownie wyczuwa, co to może być, ale boi się w to brnąć. Po cudownym monologu siostry o wartości porażek, o tym czego nas uczą, Hope nabiera odwagi. Jak wypadnie? Przekonajcie się
W „Fasolowej katastrofie” dokona się też wielkie pojednanie. Nie Hope i Skyli – co to, to nie – ale bardzo ucieszy ono rodzinę. Co jeszcze? Mnóstwo zamieszania i miłości, inteligentny humor i fasola, fasola i fasole, która wyzwala kreatywne instynkty. Nie wiem, czy smaczna, ale „Fasolowa katastrofa” to na pewno energiczna i zabawna lektura.
[Współpraca]



Polecę siostrzeńcowi, pozdrawiam .
OdpowiedzUsuńTytuł brzmi przekomicznie, a sam motyw z „fasolową katastrofą” zapowiada niezłą dawkę dobrego humoru dla młodszych czytelników. Uwielbiam takie zwariowane i pełne energii historie, bo potrafią wciągnąć w czytanie nawet najbardziej oporne dzieciaki. Jak myślisz, w jakim wieku dzieci będą się przy tej książce bawić najlepiej?
OdpowiedzUsuńBrzmi super! To na pewno świetna lektura nie tylko dla najmłodszych. Podoba mi się ten cykl i chętnie przeczytam go razem z moim synem. Wygląda na to że będziemy mieć świetny ubaw ❤️
OdpowiedzUsuńBrzmi jak książka pełna ciepła, śmiechu i totalnie niekontrolowanej ilości fasoli — czyli dokładnie taki chaos, który dzieci uwielbiają! Bardzo podoba mi się wątek Hope, która powoli odkrywa swoją moc i uczy się, że porażki wcale nie muszą oznaczać końca świata. Po Twojej recenzji mam ochotę poznać tę zwariowaną rodzinkę bliżej.
OdpowiedzUsuńŚwietna, lekka i bardzo zachęcająca recenzja. Doskonale uchwyciłaś ten humor i rodzinną atmosferę, aż sama mam ochotę sprawdzić, co wyczarowali z tej tysięcznej puszki fasoli.
OdpowiedzUsuń