Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-Ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-Ka. Pokaż wszystkie posty
"Byłam asystentką szejka" Anna Kolasińska-Szemraj

"Byłam asystentką szejka" Anna Kolasińska-Szemraj

Jest takie powiedzenie, że „pieniądze szczęścia nie dają”, jednak ciągle za nimi gonimy. W książce „Byłam asystentką szejka” Anna Kolasińska-Szemraj opisuje świat niezwykłego luksusu. Przedstawia go przy okazji historii dziewczyny, która bardzo pragnęła zmian. Która chciała uciec od szarości życia do blasku złota i diamentów. Jednak ten świat okazał się wymagający, mroczny i przerażający. Niczym wampir wysysa ludzi. Łatwo się w niego zapatrzyć, ale trudno przetrwać.

Bohaterka książki ma na imię Natalia. Aspiruje do pracy jako stewardesa w ekskluzywnych arabskich liniach lotniczych. Udaje jej się przejść rekrutację i przenosi się z Torunia do Abu Zabi. Tam czeka na nią inny świat. Najlepsze restauracje i hotele, w których jedzenie i przebywanie to niemal doznanie. Świat epatujący luksusem. Natalia próbuje go polubić, ale dostrzega też jego skazy. Swoim profesjonalizmem przyciąga uwagę. Dostaje propozycję pracy jako asystentka szejka. Trafia do klatki wręcz absurdalnego bogactwa, perfekcjonizmu i ekstremalnie wysokich wymagań.

„Byłam asystentką szejka” zaczyna się intrygując. Zmęczona Natalia dostaje wiadomość o śmierci przyjaciółki, której ciało znaleziono na pustyni Abu Zabi. Myślimy sobie, że dziewczyny wdepnęły w niezły syf. Następnie dowiadujemy się, jak to się zaczęło. Jak i dlaczego bohaterka w ogóle zdecydowała się na pracę jako stewardesa. Rekrutacja, wyczekiwanie na odpowiedź, a potem powinno już pójść z górki.

I szybko jak „z górki” czyta się książkę Kolasińskiej-Szemraj, natomiast stwierdzam, że autorka ma raczej oko do opowiadania o miejscach niż do tkania fabuły. Ona jest tylko po to, żeby nas w te miejsca zaprowadzić, żeby wywołać konkretne sytuacje pokazujące różne oblicza arabskiego bogactwa. I właściwie nie ma w tym nic złego, jednak nieco brakowało mi zbudowania relacji między Natalią, a jej przyjaciółką. Dlaczego akurat ta dziewczyna była dla niej tak ważna?

Za to opisy „luksusu” wyszły Kolasińskiej-Szemraj przepięknie, acz nieco ironicznie. Autorka daje nam możliwość „poczuć” te miejsca, jednak w jej słowach kryje się jakaś szydera. Jakby krzyczała: „Zobaczcie jakie to wszystko chore! Po co to!”. Zresztą takie było chyba cel tej książki. Pokazanie, że jak bogaci zarabiają na biednych (watek ze śmiercią robotników) i jak te pieniądze wydają. Do tego Kolasińska-Szemraj nie pokazuje życia w luksusie, jako beztroskiej sielanki, To ciągłą praca i walka o swoją pozycję. Szejka ma pieniądze i władzę, ale kiedy patrzymy na jego zmęczoną, samotną postać pochyloną nad papierami nie chcemy się nim zamienić.

Było mi trochę smutno, kiedy na początku tej książki Natalia mówiła, jak smutny i bez perspektyw jest Toruń i jak bardzo chce z niego uciekać. A ja tak lubię to miasto. Tak mi w nim dobrze. Szybko pogodziłam się z tym, że aspiracje, cele bohaterki książki są inne. Ona chciała innego życia i je doświadczyła. Jakie wnioski z tego wyciągnęła? Została czy uciekła?

"Dobry ojciec" Diane Chamberlain

"Dobry ojciec" Diane Chamberlain

Travis został ojcem jako nastolatek. Jego niedoszły teść, postanowił odciąć córkę od dziecka, żeby – jak sam stwierdził - nie niszczyć jej życia, a chłopak postanawia sam je wychować. Cztery lata, przy wsparciu swojej matki, udaje mu się łączyć pracę i opiekę nad córką. Ale los nie jest dla nich łaskawy. Tracą wszystko. Jedyną perspektywą, aby utrzymać córkę, jest droga niezgodna z prawem. Propozycja nie do odrzucenia, czy równia pochyła?

W poprzednim akapicie bardzo pobieżnie opisałam fabułę powieści „Dobry ojciec”. Diane Chamberlain wychodzi od trudnej sytuacji Travisa i jego córki, ale nie zapomina o ich matce, Robin, która – o ironio losu – żyje w dobrobycie. Co za bezczelna osoba, mógłby ktoś wykrzyknąć. Jednak autorka rysuje obraz od zawsze mocno kontrolowanej dziewczyny, za którą decydowano w imię jej dobra.

I to właśnie Robin jest w moim odczuciu najciekawszą postacią z tej powieści. Dziewczyna, która z powodu wady serca zawsze żyła pod kloszem, a próby jej ochrony niemal pozbawiły ją życia. Robin spod opiekuńczych skrzydeł ojca, trafia do kontrolujących ją ramion narzeczonego. Do rodziny mogącej wiele zaoferować, ale też bardzo dbającej o pozory. I to właśnie obcując z nimi Robin przejrzy na oczy. Zmieni się i rozkwitnie.

Travis natomiast jest dla mnie wielkim paradoksem. Postać, która w imię odpowiedzialności zachowuje się ekstremalnie nieracjonalnie. Chociażby to, że upiera się na szukaniu pracy w jednej branży, która swoją drogą, była dla niego przykrą koniecznością, a nie spełnieniem marzeń. Prowadząc Travisa na drogę przestępstwa, autorka nie wyczerpuje innych opcji, a jak przyznaje w finale takowe były.

„Dobry ojciec” to wyjątkowo efekciarska powieść. Właściwie mamy tu 3 dzieci, dzięki którym Chamberlain sprawia, że się wzruszamy. Numer jeden to córka Robin i Travisa, ale jeszcze dwójka makuchów odgrywa wyjątkowo emocjonalne role i to niewątpliwie porusza czytelnika i jest przyczyną sukcesu tej powieści. Nie zaprzeczę też, że jest to książka przesycona miłością, co również urzeka. Do tego wątek sensacyjny, który dodaje wszystkiemu dramaturgii. Co tu dużo mówić Chamberlain niewątpliwie ma opanowane wszystkie sztuczki potrzebne do wyczarowania poruszającej powieści obyczajowej. A czy życiowej? Pozostawiam to do waszej oceny.

„Wywrócony świat i inne utwory” Borys Strugacki, Arkadij Strugacki

„Wywrócony świat i inne utwory” Borys Strugacki, Arkadij Strugacki

W czasach studenckich natrafiłam na rewelacyjną antologię „Kroki w nieznane”. Kilka opasłych tomów zbierających opowiadania najlepszych pisarzy science-fiction. Wszystkich części nie przeczytałam – tylko te, które były dostępne w lokalnej bibliotece – ale to wystarczyło do doceniania klasyków fantastki. Nie wiem, czy trafiłam tam na braci Strugackich, bo o ich twórczości będzie w tym tekście mowa, odkryłam natomiast Kira Bułyczowa, i jego „Wielki Guslar”, który kazał mi spojrzeć ku radzieckim – tak chyba będzie poprawnie – pisarzom, sugerując, iż, walcząc z cenzurą, wnoszą w swoje prace niewiarygodne rozwiązania. Nadarzyła mi się okazja zapoznać ze zbiorczym wydaniem dzieł braci Strugackich. To samo pokolenie pisarzy, co uwielbiany przeze mnie Bułyczow, a do tego duet wychwalany przez czytelników science-fiction . Kiedy taka okazja pcha się w ręce nie można jej wypuścić.

„Wywrócony świat i inne utwory” zawiera – poza tytułową powieścią – teksty „Żuk w mrowisku”, „Fale tłumią wiatr”, „Niepokój”. Łączy je postać Maksa Kammerera – podróżnika, odkrywcy, kosmonauty. Jest to zdecydowanie przygodowa odmiana science-fiction (chociaż znajdziemy tu też co nieco z kryminału) i to jakże cudownie dopracowana. Jedna sprawa to uniwersum, jakie tworzą Strugaccy. Oczywistą oczywistością jest, że tu każdy detal musi ze sobą współgrać – inaczej pisarze nie wdarliby się do kanonu science-fiction. Jednak, kiedy czytamy te powieść właśnie w wydaniu zbiorczym widać, jak szeroki był to projekt, jak kolejne teksty są ze sobą powiązane, o ilu elementach autorzy musieli pamiętać, jak drobne rzeczy łączą te historie.

Natomiast mnie zaintrygowała inna kwestia. Publikacja opatrzona jest komentarzami autorów i w jednym wywodzie mowa jest o różnych scenariuszach tej samej opowieści. Czytelnik jest przepraszany, że finał jest tak oczywisty, a pisarze usprawiedliwiają się, że nie mogli inaczej. Opowiadają o innych pomysłach, jakie mieli i argumentują, dlaczego nie mogły zostać wykorzystane. I do mnie nagle coś dotarło. Do tej pory raczej poddawałam się temu, co autor książki proponuje, ewentualnie, kiedy pomysł wydał mi się absurdalny kwitowałam słowem: „Naciągane”. Im dłużej myślę o współczesnych pisarzach, mam coraz wyraźniejsze wrażenie, że większość z nich dopasowuje wydarzenia do pomysłu, że „wypełnia” go akcją, że fabuła nie zawsze jest przez nich „przepracowana”. A to błąd. Powieści nie można pisać wyłącznie od punktu A do B nie zważając na potencjalne przeszkody. Trzeba poddać się obranej ścieżce i podążyć tam, gdzie ona prowadzi.

W przypadku radzieckich twórców należałoby rzucić jeszcze jedno hasło: „idea”. Walka z reżimem odbywała się na różnych frontach, również tym literackim. Śmiejmy się, krytykujmy, ale tak żeby się nie zorientowali – można powiedzieć, że tak działali ówcześni pisarze (zresztą o konfrontacji z cenzurą możecie również poczytać w komentarzach). Do utworów przenikają elementy satyryczne, groteskowe, ale również symboliczne. Subtelne, acz mocne analogie, napomknięcia łechczą neurony czytelników. Cieszyć się tym możemy również u Strugackich. I żeby była jasność, na pierwszym miejscu jest przygoda, ale ubarwiona „ideą”.

Mnie nigdy nie trzeba było zachęcać do czytania klasyków. Uwielbiam poznawać twórczość ludzi, który kreowali literaturę, a do tego ich teksty to (zazwyczaj) gwarancja dobrej lektury. Strugaccy to „must read” i „must know” dla miłośników przygodowej odmiany science-fiction. W prezentowanym zbiorze mamy powieści lekkie, dynamiczne, acz ambitne i dopracowane. Bierzcie i czytajcie.


Książka "Wywrócony świat i inne utwory" dostępna jest w księgarni internetowej Taniaksiazka.pl  Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni.


[Egzemplarz recenzencki]

Copyright © Asia Czytasia , Blogger