Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antologia. Pokaż wszystkie posty
"Dziewięć wypraw na granice. Antologia opowiadań"

"Dziewięć wypraw na granice. Antologia opowiadań"

Wydawnictwo Edge Of Sanity opracowało antologię „Dziewięć wypraw na granice”, aby przedstawić swoje autorki. Tytuł nie jest jest przypadkowy. W tym zbiorze znajdziemy 9 opowiadań (plus bonus) i trzy granice do przekroczenia: „Na granicy snu”, „Na granicy szaleństwa”, „Na granicy błędu”. Każda z tych grup reprezentuje obszar w jakim to wydawnictwo chce działać. Co je łączy, to sposób w jakim autorki wyrażają podejmowane tematy tzn. przez cielesność i seksualność. Mamy tu wyjątkowo sensualne i bezpośrednie teksty, ale nie musicie się obawiać, że dostaniecie literackie porno. Cielesność jest częścią życia, a nasze pragnienia bardzo silnie rezonują na tę sferę i na to jacy jesteśmy.

Zbiór otwiera opowiadanie „Jaskółka”. Rzucenie go na pierwszy ogień było wyjątkowo ryzykowne, bo jest to trudny w odbiorze tekst, ale pięknie pokazuje, że ta antologia – poza zmysłowością – ma drugie dno. Jego bohaterka śmiało zrywa kajdany przywiązania do drugiej osoby i z pełną świadomością walczy o swoją autonomię, przekładając siebie ponad społeczne oczekiwania.

W „Przebudzeniu” Natalia Dziadura zastosowała bardzo ciekawy zabieg. Jego bohaterka jest pełna poczucia winy, a autorka zmusza ją do konfrontacji ze swoimi demonami i narodzin iskierki zdrowego egoizmu. Aranżuje oniryczno-fantastyczne okoliczności, aby zwrócić uwagę bohaterki na własne potrzeby.

„Gry rodzinne” polubiłam za temat przewodni. Mamy tu kolejną bohaterkę, która wyłamuje się społecznym oczekiwaniom. Babcię, która babcią być nie zamierza. Która przez wiele lat utrzymuje znikomy kontakt z córka i wnuczką. Kiedy strojąca u progu dorosłości dziewczyna się do niej wprowadza czuje się zagubiona i spętana. Czy ma ją pilnować? Czy ma przejąć rolę mentorki? Starość i młodość spotyka się właśnie na gruncie sensualności. Każda przeżywa ją inaczej – jedna dojrzale, a druga stawia w tej sferze pierwsze kroku – jednak w obu przypadkach jest ona nośnikiem wielu emocji.

„W obiektywie” jest chyba najgorętszym tekstem w tej antologii. Jest pełne pasji. I tej zawodowej, jak i pasji w łóżku.

„Jaskółce” bohaterka mocno zaznaczyła swoją autonomię, a w „Kat” pojawiają się oznaki przywiązania, uległości, chociaż para, którą poznajemy w tym opowiadaniu, prowadzi pozornie swobodne życie seksualne. Oni pięknie się akceptują, zgadzają na reguły gry i dobrze się bawią. A przy tym wspaniale się chronią.

„Zagubione dusze” to opowiadanie głębokie i metaforyczne. Przepełnione tęsknotą za utraconą miłością, ale też rozdarciem pomiędzy dwoma kobietami. Czy bohater był ofiarą rywalizacji pomiędzy nimi? Ja powiedziałabym, że tak, aczkolwiek Natalia Dziadura znowu uderza w fantastyczne nuty, co daje czytającym pewne pole do interpretacji. Niemniej bohater stracił je obie, przez co stał się nieszczęśliwy na wiele lat. Powraca na miejsce tragedii, czy znajdzie tam odpowiedzi, które pozwolą mu odnaleźć spokój?

„Więcej” rozpoczyna serię opowiadań, w których bohaterowie szukają wyjątkowych doznań, aby poczuć, aby coś sobie zrekompensować, aby coś przepracować. Co prawda w „Więcej” Annah Viki M. nie analizuje, nie szuka źródła upodobań głównej bohaterki, ale postać ta łamie pewne reguły, aby je zrealizować. „Od siebie nie uciekniesz”1 mówi jej partner. I w tych słowach widać, że jesteśmy jacy jesteśmy, a ze swoją naturą ciężko – albo nawet nie sposób – walczyć.

„Mój diabeł” to tekst pełen napięcia i niebezpieczeństwa niczym z dobrego thrillera. Czytałam je z wypiekami na twarzy, trzęsąc się o główną bohaterkę. Jednak w porównaniu zresztą antologii wydało mi się ono zbyt efekciarskie. Trudno mi powiedzieć, czego szukały postacie z tej historii, aczkolwiek spodobał mi się finał, gdzie to uległa została pokazana jako drapieżnik.

„Sztuka chodzenia po linie” może otrzymać miano najsmutniejszego tekstu z „Dziewięć wypraw na granice”. Jego bohaterka wydaje się strasznie pogubiona, pomimo że znalazła sposób na ukojenie. Pytanie, jakie mi się nasuwa, czy nie jest też droga do destrukcji. Czy ulga nie jest chwilowa, a ciągłe „bardziej” nie sprawia, że granica niebezpiecznie się przesuwa, a bohaterka wkroczy na drogę samozniszczenia.

Dotarliśmy do „bonusu”, czyli króciutkiego opowiadania pt. „Dotyk lasu”. Jest to nieco filozoficzny tekst z mocną i ciekawą metaforą. Czy jest on przekroczeniem ostatecznej granicy? Poniekąd tak. Trudno mi je zinterpretować, ale podskórnie wyczuwam, że domyka on tę antologię i drogę, jaką przebyła osoba ją czytająca.

„Często nawet nie znamy własnych pragnień.”2 Te słowa padają w opowiadaniu pt. „Jaskółka”, które otwiera antologię, a dla mnie ten cytat dobrze oddaje temat przewodni. Powiem więcej, jest ona prowokacją, aby o naszych pragnieniach pomyśleć, aby obudzić w nas zdrowy egoizm i zapytać się, czy ja tego chcę, a może ktoś/coś wybrał/o za mnie. Seks i cielesność są tożsame z pragnieniami pierwotnymi, dzikimi. Podczas całkowitego oddania kierujemy się instynktem i naszymi potrzebami. Bestia, która się w nas budzi dąży do ostatecznego spełnienia. Stopniowanie doznań, czy też przesuwanie granic zachęca nas do zawadnia kolejnych pytań, a także do eksplorowania własnych granic.

Jest jedna rzecz, której do końca nie rozumiem. W tym zbiorze prezentują się dwie autorki, ale stosują kilka pseudonimów. Po co? Powiem wam, ze intuicja mnie nie zawiodła i pomimo różnych tematów i klimatów opowiadań, wyczułam, że mają one podobny charakter, sznyt. Właśnie tak, jakby napisały je te same osoby. Ponieważ książkę czytałam w ebooku dopiero na końcu – kiedy autorki się przedstawiały – zorientowałam się, że żonglowały pseudonimami. Jeszcze raz zapytam się po co? Uważny, wrażliwy czytelnik – a do takich kierują swoje teksty – nie da się zwieść.

„Dziewięć wypraw na granice” to pomysłowo skomponowana antologia. Czy to nowy wymiar opowiadań erotycznych? Na pewno erotyka nie jest tu pikantnym dodatkiem, a wyzwalaczem. Jak już wspominałam ma prowokować do spojrzenia w głąb siebie i do poszukiwania własnych pragnień. Kolejne granice skrywają za nami coraz mroczniejsze tereny i – co zrozumiałe – nie każdy ma ochotę się tam zapędzać, ale zawsze znajdą się tacy, którzy pragną mocniejszych doznań. I ta różnorodność jest piękna i powinna być szanowana.

1 Annah Viki M., „Więcej” [w:] Natalia Dziadura, Hanka V. Mody, Catrina Curant, Annah Viki M., „Dziewięć wypraw na granice”, wyd. Edge Of Sanity, 2025, loc. 2082-2956 [e-book].

2 Hanka V. Mody, „Jaskółka”, [w:] tamże, loc. 222 [e-book].

[Egzemplarz recenzencki]

"Lśnienie w ciemności" Antologia

"Lśnienie w ciemności" Antologia

Każda okazja jest dobra, żeby wydać antologię opowiadań. Zbiór tekstów grozy pt. „Lśnienie w ciemności” powstał z okazji dwudziestolecia działalności strony internetowej poświęconej Stephenowi Kingowi „Lilja's Library”. Kiedyś zaczytywałam się powieściami tego słynnego pisarza (przestałam bo te nowsze niezbyt mi się podobają i się zraziłam), a ostatnio do czytania horrorów mnie ciągnie, więc postanowiłam sprawdzić, co ta antologia oferuje.

W „Lśnieniu w ciemności” znajdziemy 12 opowiadań, a ich tematyka jest przeróżna. Teksty otwierające antologię „Niebieski kompresor” (Stephen King) oraz „Sieć” (Jack Ketchum), P.D. Cacek) mają charakter thrillerów psychologicznych. W pierwszym mamy stracie opętanego narratora zafascynowanego swoją (nieco) demoniczną ofiarą. Okraszone jest ono wstawkami (strasznie dziwnymi) samego Kinga. Opowiadanie numer dwa rozpoczyna się od wymiany maili między kobietą, a mężczyzną. Jak skończy się internetowa znajomość? W „Opowieści o Holocauście” (Stewart O'Nan) poznajemy pisarza, który nie może oddzielić twórczości od własnych doświadczeń, które – jak tytuł wskazuje – nawiązują do II wojny światowej. „Aeliana” (Bev Vincent) to (w końcu) opowiadanie grozy. Występują w nim „stwory nocy”, albo raczej mokre, pachnące sierścią „dzieci księżyca”. „Pidgin i Theresa” (Clive Barker) jest dla mnie najdziwniejszym opowiadaniem z zebranych w „Lśnieniu w ciemności”. Anioły, nieświęty święty oraz tytułowe papuga i żółwica. „Koniec wszystkich rzeczy” (Brian Keene) to rozdzierająca serce historia. Opowiada o ogromnej tragedii i pustce, jaką wywołała. Bardzo dobry tekst, jednak ja w ten sposób nie pojmuję literatury grozy. „Cmentarny taniec” (Richard Chizmar) obywa się na cmentarzu właśnie. Jest to tekst, krótki, smutny. Tekst ładny, jednak tak jak w poprzednim przypadku, nie tego oczekuję sięgając po opowiadania grozy. W dwóch opowiadaniach pojawia się motyw lunaparku (moim zdaniem fantastyczne tło, dla literatury grozy) - „Wciągnięty w ogień” (Kevin Quigley) i „Towarzysz” (Ramsey Campbell). Edgar Allan Poe to klasyka gatunku. Do tej antologii wybrano tekst „Mowne serce”. Jeśli ktoś go nie zna to napiszę tylko, że to brutalne opowiadanie o tym, że wyrzuty sumienia nas dopadną. „Miłość matki” (Brian James Freeman) skojarzyła mi się z jednym z filmów Hitchcocka. Pozwolę sobie zostawić niedopowiedzenie, z którym. W „Księdze strażnika” (John Ajvide Lindqvist) mamy powiew młodzieńczości. Bohaterami jest grupa chłopaczków grających w gry fabularne, a autor nawiązuje w nim do mitologii Cthulhu.

Przyszła pora na oceny. Największy problem z „Lśnieniem w ciemności” to to, że mało horroru w antologii horroru. 5/12 tekstów mogę na spokojnie zaliczyć do kanonu grozy z pozostałymi polemizowałabym. Pewnie jeden czy dwa udałoby się podciągnąć, ale w dalszym ciągu pozostaje nam połowa nie na temat. No właśnie temat. Jest różnorodnie i to aż za bardzo. Czuć, że zebrane opowiadania są przypadkowe. Co one mają wspólnego ze Stephenem Kingiem? Nie wiem. Twórca publikacji rzucił się na nazwiska, albo wykorzystał znajomości lub tych pisarzy, którzy byli łaskawi odpisać i zostało wydane to co „skapło”. Tak ja to czuję. Czy nie ciekawiej byłoby rozpisać konkurs na tekst z „kingowskimi” motywami, albo po prostu z miejscem akcji w Maine? Byłyby to jakieś smaczki dla miłośników twórczości tzw. „króla horroru”.

Ja wyróżnię opowiadanie inspirowane innym pisarzem – H.P. Lovecraftem, czyli „Księgę strażnika”. Tekst stosunkowo długi, ale napięcie jest w nim fajnie stopniowane, więc objętość mi nie przeszkadza. Jest niewinnie, a przy tym demonicznie. Piwnica, dzieciaki zahipnotyzowane zabawą i... Domyślacie się?

Każda okazja jest dobra, żeby wydać antologię, ale swoje działania trzeba dobrze przemyśleć. W „Lśnieniu w ciemności” zabrakło motywu przewodniego. Czytelnik jest rzucany z tematu na temat. Szamoce się, jak ten liść targany na wietrze i nie może sobie miejsca znaleźć. Nie podoba mi się również kompozycja. Kiedy zaczyna się od najsłabszego tekstu, a kończy najlepszym coś jest nie tak. Nie ma wabika, który każe wracać do książki i odkrywać, co ona oferuje. Klimat większości opowiadań mnie nie porwał – mało tu spokojnej, przeszywającej grozy z wątkami nadprzyrodzonymi, jaką lubię czytać – ale to już kwestia gustu.


[Egzemplarz recenzencki]

Cyberpunk Girls [antologia]

Cyberpunk Girls [antologia]

O kobietach mówi się "słaba płeć". Twierdzi się, że są delikatne i potrzebują opieki. Bohaterek antologii "Cyberpunk Girls" chyba nikt o tym nie poinformował, bo to babeczki z jajami większymi niż nie jeden gangster.


 

Zawartość

"Heartbyte"(Martyna Raduchowska)

Na świecie szaleje epidemia. Keira, główna bohaterka po przejściu choroby potrzebuje nowego serca. Niestety nie stać ją na przeszczep, kupuje więc sztuczne serce z odzysku. Organ okazuje się zhakowany, a jego właściciel szantażuje kobietę igrając z jej życiem.

"Dziewczyna, której nie było" (Magdalena Kucenty)

Tyana jest posłańcem technobogów. Nigdy nie zastanawiała się nad sensem wiadomości, które przekazuje. Trzy wydarzenia sprawiają, że zaczyna się zastanawiać nad swoją misją - poznanie fascynującego chłopaka, niespodziewany prezent od jednego z adresatów oraz agresywna reakcja na wiadomość innego.

"Spandau" (Jagna Rolska)

Świat po epidemii. Aby z nią walczyć ludzie zostali skazani na izolację. Miasta są zamknięte, a mieszkańcy mogą poruszać się w ściśle określonych strefach. Życie toczy się w rzeczywistości wirtualnej, a producenci dostarczają preparaty, aby e-doznania były jak najbardziej sensualne. Czy ludzie są jeszcze w stanie odróżnić co jest prawdą, a co fikcją?

"Dotknąć ciemności" (Krystyna Chodorowska, Gabriela Panika)

To opowiadania składa się z dwóch wątków. Pierwszy - fantastyczny - o rasie Tremeszów zamieszkujących Kopce. Drugi - fantastyczno-kryminalny - dotyczący fali porywania dzieci.

"Mindblow" (Martyna Raduchowska)

Dla wszystkich jest oczywiste, że wojsko korzysta z najnowszych technologii, a czasem nawet napędza ich rozwój. Pułkownik Erik Nilsson otrzymuje propozycję od cywilki, jak pozyskać rekrutów do swojego projektu. Kobieta działa w sferze, której przedstawiciele mogą okazać się dużo lepsi w walce od szkolonych wojskowych.

"Nitro" (Agata Suchocka)

Rubble bardzo chce wygrać coroczną Dobówkę. Jest to morderczy wyścig, który trwa 24 godziny. Aby dopomóc szczęściu decyduje się wczepić sobie nielegalne ulepszenie tzw. nitro. W tym celu wybiera się do Charona, czy to futurystyczny geniusz czy pospolity rzeźnik?

"Amber" (Jagna Rolska)

W tym opowiadaniu mamy zderzenie dwóch światów. Pierwszy, wyspiarski, żyjący w zgodzie z naturą. Drugi, idący za postępem technologicznym.

Moja opinia

Pierwsza myśl, jaka pojawiła się w mojej głowie po przeczytaniu antologii "Cyberpunk Girls" to, że jej poziom jest bardzo nierówny. Opowiadanie otwierające zbiór to prawdziwa bomba, mój zdecydowany faworyt. Martyna Raduchowska miała wspaniały pomysł na interpretację tematu i dobrze go zrealizowała. Akcja jest przepełniona adrenaliną i ta udziela się również czytelnikom.

Pozostałe autorki proszę o wybaczenie, ale żadna nie dorównała "Heartbyte". Ogólnie nie jest źle. Dostajemy paletę naprawdę przyzwoitych tekstów, jednak przy każdym znalazłam jakieś ale. Wymienię dwa najważniejsze problemy z jakimi musiały zmierzyć się pisarki - przedstawienie wymyślonego świata oraz cyberpunkowy charakter opowiadań. 

Opowiadanie to krótka forma i nie zawsze można pozwolić sobie na rozmach, żeby namalować tło. Ja zdecydowanie wolę kiedy autor/ka skupiają się na problemie (jak np. Agata Suchocka w "Nitro") i powiązanych z nim detalach niż starają się zarysować maksymalna perspektywę ( np. Magdalena Kucenty w "Dziewczyna, której nie było"). W tym drugim przypadku łatwo stracić z oczu to co istotne w tekście.

Przyjrzyjmy się jeszcze cyberpunkowemu pierwiastkowi, bo tytuł antologii mocno zobowiązuje. Ten odłam fantastyki skupia się na postępie technologicznym i jego skutkach, zazwyczaj negatywnych. W tym miejscu muszę pochwalić Jagnę Rolską za opowiadanie "Spandau", gdzie w wyniku rzuconej przez rząd izolacji, życie coraz bardziej przenosi się do cyberprzestrzeni oraz przerażający proceder porwań w "Dotknąć ciemności". Jednak nie wszystkie autorki upchały wystarczająco dużo technologii w swoich tekstach np. również Jagna Rolska w "Amber" opisała interesującą historię koegzystencji natury i technologii oraz dominacji jednego z elementów - nawet się trochę wzruszyłam czytając ją - jednak wydaje mi się bardzo normalna jak na standardy cyberpunku.

Podsumowanie

W nasze ręce został oddany zbiór bardzo dobrych tekstów. Jedyny dylemat jaki mnie w związku z nimi trapi to to, czy czy "Cyberpunk Girls" są wystarczająco cyber? Mi się podobało, ale czy zadowoli wiernych fanów tego odłamu  fantastyki, nie umiem ocenić.

 

"Książkę otrzymałem/otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl".

Zobacz też:

"Kopuła" Pomarańczowa Czapka

"Kochankowie niedoskonali" [Antologia]

"Kochankowie niedoskonali" [Antologia]

Obserwując rynek książki i grupy dla czytelników mogę stwierdzić, że romans to odmiana powieści, która dobrze się sprzedaje. Wydaje się ich dużo i są entuzjastycznie przyjmowane, szczególnie przez panie. Zazwyczaj są to cukierkowe historie o poszukiwaniu księcia z bajki. Nie zapominajmy jednak, że miłość ma te inne oblicza. Możemy je zobaczyć w antologii „Kochankowie niedoskonali”. Znajdziecie w niej 16 powiadań, których autorzy rozpuścili witki swojej wyobraźni na niebezpiecznych terenach. Young adult obok horroru i sci-fi w miłosnej antologii? Tak, to możliwe.





Zawartość zbioru

Zbiór został podzielony na cztery części, i w każdej znajdziemy cztery opowiadania oraz komentarz od rysowniczki, która je ilustrowała.

Część pierwsza „Jak kochano dawniej”

„Miłość wcielona” Piotra Ferensa to historia o tym, że miłość jest cierpliwa. Zakochane dusze szukają siebie nawzajem przez wieki, ciągle napotykając przeszkody na drodze do szczęścia.

„Pałac na zapomnianym wzgórzu” Mateusza Stypułkowskiego inspirowany jest pradawnymi wierzeniami. Opowiada o grupce dzieci ocalałych po zarazie. Tworzą one coś w rodzaju zamkniętej społeczności, która stworzyła własne zwyczaje m.in. rytuał inicjacji wejścia w wiek dojrzały.

W „Lalce” Justyny Przystawskiej możemy przeczytać o tym, co czuje… lalka. Narratorką jest piękna porcelanowa zabawka. Czy chce być kupiona przez jakieś dziecko? A może woli pozostać na sklepowej półce?

„Poza światem my” Katarzyny Skrzyńskiej kojarzy mi się z „Lśnieniem” Stephena Kinga. Szkolny stróż pozostaje pilnować gmachu podczas ferii zimowych. Pałac na odludziu, zasypane drogi, odcięta linia telefoniczna – w powietrzu czai się niebezpieczeństwo.

Część druga „Miłość w naszych czasach”

„Piękny i bestia” Michała Grabowskiego to bardzo, krótkie opowiadanie o – nazwijmy to – zakazanej namiętności.

„Dziewczyna na krawędzi” Dominiki Tomczak to historia dziewczyny poszukującej przede wszystkim zrozumienia. Brak miłości ze strony rodziców, ich ciągła krytyka doprowadza do dramatycznego finału.

Bohaterowie opowiadania „Boscy kochankowie” Sylwii Błach to dekadenci. Dokucza im Weltschmerzen, mają poczucie, że ich egzystencja jest beznadziejna i szukają wrażeń, aby ją osłodzić.

„Zabójczy pocałunek” Krzysztofa T. Dąbrowskiego początkowo wydaje się zabawnym opowiadaniem. Jego bohater poznaje dziewczynę na rockotece. Jest zachwycony, kiedy zagaduje go pewna piękność. Nieszczególny z niego przystojniak, ani mistrz podrywu, a kobieta ewidentnie ma na niego ochotę. Zaprasza ją do domu, a kiedy wydarzenia przybierają niebezpieczny obrót z opresji wyciąga go… kot.

Część trzecie „Kochankowie jutra”

„Kochankowie niedoskonali” Eryka Edwardssona porusza temat sztucznej inteligencji i jej wykorzystania w kreowaniu partnera idealnego.

Maciej Szymczak stawia pytanie „Czy na Marsie jest miłość?”. Postara się na nie odpowiedzieć przy pomocy grupy osadników, którzy testują, jak żyje się na czerwonej planecie.

„Uzdrowicielka” Dariusza S. Jasińskiego jest skrzyżowaniem postapo i fantasy. Świat po wojnie. Ludzi dotykają różne mutacje i choroby. Od miasta do miasta wędruje tajemnicza Uzdrowicielka, która wie jak je leczyć.

Opowiadanie „Czysta forma” Agnieszki Nosek ma charakter dreszczowca. Autorka i jeden z jej bohaterów zainspirowali się koncepcją czystej formy Witkacego.

Część czwarta „Rozmiłowani w inności”

Opowieść pt. „Kochankowie w ciemnościach” Brudnopisu możemy określić jako romans paranormalny. Opowiada o namiętnym, ale wyjątkowo niebezpiecznym uczuciu. O wielkiej miłości i chorym przywiązaniu, które nie liczy się z niczym i z nikim – nawet z partnerem.

„Syreny” Tomasza Czarnego to relacja wykorzystanego seksualnie młodego chłopaka. Relacja szczera, szczegółowa, brutalna.

W „Przyjaciółkach” Anny Sobkowiak spróbujemy zastanowić się czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie. Historia oddanych sobie koleżanek, w której jedna darzy drugą wielkim uczuciem, poważniejszym niż przyjaźń.

W opowiadaniu „Trzy mile stąd” Marzeny „Gebene” Woźniak autostopowiczka napotyka motocyklowy gang, Czy dowiozą ją do celu? Ile będzie ją to kosztowało?

***

Szeroka interpretacja tematu

Staję teraz przed niezwykle przyjemnym, ale trudnym zadaniem. Muszę jakoś opisać i podsumować tę antologię. Bardzo trudno mi pogrupować opowiadania, które zawiera, bo jest to 16 kompletnie różnych interpretacji tematu. Co w nich znajdziemy?

Uczucia bardzo głębokie i gorące, ale przesiąknięte zapachem klęski. Tematy tabu. Krwawe dreszczowce. Uczuciową i fizyczną zachłanność prowadzącą niemal do wydrenowania partnera. Istoty o statusie bogów, dzieci nocy – mających władzę i posiadających magiczne moce, skrzywdzonych, których psychika poważnie ucierpiała. Seks – namiętny, a czasem brutalny.

Gdybym posiedziała jeszcze chwilę to pewnie napisałam bym całą stronę skojarzeń. Łatwiej powiedzieć, czego w tym zbiorze nie znajdziecie – pięknych historyjek z happy endem. Autorzy opowiadań różnie podeszli do tematu przewodniego, ale ich prace łączy niepokój.

Trudno też stwierdzić, czy wszystkie opowiadania reprezentują równy poziom. Znajdziemy tu misternie utkane opowieści np. „Miłość wcielona”, w których możemy przepaść na dłużej, kontra króciutkie formy np. „Piękny i bestia”, gdzie po krótkim wstępie autor daje nam w twarz zakończeniem. Ja nie trafiłam na tekst, którego bym nie doczytała. W jednym z nich nie wyczułam zamierzeń pisarza, ale i je z zainteresowaniem wysłuchałam do końca. Mój bilans to 15 interesujących prac do jednej takiej sobie.

Wyróżnienie

Chciałabym wyróżnić opowiadanie tytułowe „Kochankowie niedoskonali” Eryka Edwardssona. Znajdziecie je w trzeciej części, gdzie zgromadzono pomysły, jak będzie się kochać w przyszłości. W wizji pisarza ludzie są rozczarowani nietrwałością miłości i kreują partnerów idealnych. Tym samym zabezpieczają się przed rozstaniem i złamanym sercem. Jedna ciekawa kwestia to problem etyczny w wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Druga, która chyba najbardziej mnie poruszyła, to zmiana sposobu myślenia. Główny bohater powieści to dziwak, który preferuje nieprzewidywalny związek z człowiekiem, nie botem. Jego znajomi, albo się z niego śmieją, albo patrzą zniesmaczeni. Argumenty, które przytaczają w dyskusjach początkowo wydawały mi się absurdalne, a potem pomyślałam sobie: czy tak w przeszłości reagowano, kiedy ktoś powiedział, że chce się ożenić z miłości?



Ilustracje

Nie mogłabym nie wspomnieć, że każde z opowiadań jest ozdobione ilustracją i otrzymało swój symbol, ikonę. Te drugie pomagają przy formalnym podziale tekstu, ale też są tłem pod nim. Na początku wydawało mi się, że będzie mi to przeszkadzało w czytaniu, jednak szybko przekonałam się, że opowiadania są tak dobre, że ozdobniki nie są w stanie odwrócić od nich mojej uwagi. Zamiast tego subtelnie budują klimat.

Podsumowanie

„Kochankowie niedoskonali” to bardzo ciekawa antologia i bardzo miłe zaskoczenie. Twórcy, którzy mieli okazję zaprezentować się w niej, nie boją się oryginalności. Udało im się wyjść poza utarte schematy. Ich prace mnie intrygują, szokują, zachwycają. Pozostaje mi tylko życzyć tej książce sukcesu.

Fantastyczne opowieści wigilijne [antologia]

Fantastyczne opowieści wigilijne [antologia]

 Dzisiejszą recenzję sponsoruje słowo fantastyczny. Na początek szybki rzut oka do słownika, aby sprawdzić co ono oznacza:

fantastyczny

1. «będący nierealnym wytworem wyobraźni»

2. «o powieści, opowiadaniu itp.: przedstawiający świat i wydarzenia nierealne»

3. pot. «nadzwyczajny, wspaniały»*

Książka, o której będę opowiadać, reprezentuje wszystkie znaczenia tego słowa. Jest to antologia opowiadań przedstawiających różne odsłony fantastyki, a do tego jest wspaniała.




O czym?

Wyboru tekstów do tego zbioru dokonał Piotr Gociek, bo jak pisze we wstępie (...) ja uwielbiam czytać. I kocham święta Bożego Narodzenia.** Prace, które zostały wydrukowane w „Fantastycznych opowieściach wigilijnych” łączy temat, a przy okazji pokazują jaka wspaniała i różnorodna jest literatura. Mogłoby się wydawać, że grudniowe święta to oklepane skojarzenia, a razem z tą antologią, dostajemy do ręki 13 różnych sposobów na ich interpretację.

Zacznijmy od tego , że fantastyka w literaturze to bardzo szerokie pojęcie. W jego ramach znajduje się fantasy (np. opowiadanie „Wigilia”), horror (np. „Pod choinką), sci-fi z różnymi odsłonami przyszłości, podróżami kosmiczny czy też w czasie lub po prostu o niezwykłych zjawiskach (np. „Święta w Louisville”, „Pętla”, „Gazetka”). Te różne odmiany fantastki są godnie reprezentowane zarówno przez polskich jak i zagranicznych pisarzy.

Jakie bożonarodzeniowe tematy znajdziemy w tej antologii? Jest coś co wiele osób bardzo lubi, czyli ubieranie choinki („Pod choinką), ale też to co sprawia nam wiele problemów, czyli wybieranie prezentów („Świetlisty anioł”). Będziemy mieli okazję poczuć przedświąteczną bieganinę („Gazetka”) i pokłócić się przy wigilijnym stole („Święta w Louisville”). Znajdziemy opowiadania nawiązujące do tradycji („Trzej królowie”, „Podróż trzech króli”) i tworzące nową („Wigilijne psy”, „Mistrzowskie posunięcie Dziadka do orzechów”). Święta to też czas marzeń („Dziecko z Marsa”, „Pętla”) i czynienia dobra („Opowieść wigilijna”). Mówiąc to tym wachlarzu zagadnień należy jeszcze zaznaczyć, że niektórzy autorzy podeszli do tematu w sposób cieplutki, rozczulający, taki z jakim kojarzą się świąteczne opowiadania, ale są też tacy, którzy nie bali się wywrócić konwencji do góry nogami.


Moi ulubieńcy

Czytając antologię zawsze mam jakiegoś faworyta. Tym razem chciałabym wyróżnić dwa teksty. „Opowieść wigilijna” (Marek Oramus) to historia umiejscowiona w Polsce, ale takiej Polsce, której w świątecznym okresie nie chcemy oglądać. Pokątni handlarze próbujący, w ostatnich godzinach przed kolacja wigilijną, sprzedać kradzione ozdoby choinkowe, podrobione perfumy czy inne dobra wątpliwego pochodzenia. W ten bury światek autor, w interesujący sposób wprowadził, biblijną symbolikę.

„Gazetka” (Connie Willis) ma w sobie coś z satyry. Ludzi infekuje wirus i, o zgrozo, stają się dla siebie mili. Ostatni normalni, w książkach i filmach science-fiction, szukają sposobów walki z intruzem. Jest to takie opowiadanie, które nie potrafię określić, czy mnie bawi czy smuci. Właśnie przed oczami przeleciał mi szereg drobnych sytuacji, gdzie będąc w sklepie, na poczcie, czy w przychodni z małym marudzącym dzieckiem, oczekiwałam dobrego słowa, zrozumienia i pomocy w sprawnym załatwieniu sprawy i było z tym różnie. Czy naprawdę musimy pędzić jak bydło do nowo otwartej kasy w markecie, albo znacząco wzdychać na panią w okienku? Czy nie jesteśmy w stanie w życzliwy sposób załatwiać codziennych sprawunków?


Podsumowanie

Mam słabość do fantastycznych antologii. Kiedy wydaje mi się, że w kolejnych książkach te same pomysły są odgrzewane, nagle dostaję w ręce coś co na niespełna 400 stronach zaskakuje mnie nie raz, a 13 razy. „Fantastyczne opowieści wigilijne” były dla mnie niebanalnym prologiem do tegorocznych świat Bożego Narodzenia.

**Piotr Gociek, „O swetrach, prezentach i orzechach – tytułem wstępu, [w:] „Fantastyczne opowieści wigilijne”, wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2020, s. 9.




Zobacz też:

"Wigilia pełna duchów"

"Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne"

Wigilia pełna duchów [Antologia]

Wigilia pełna duchów [Antologia]



Okres świąt to czas magiczny. Mogą wydarzyć się wtedy przeróżne rzeczy. Kiedy budzi się magia, budzą się również wszelkie niezwykłe istoty. Kominek, rodzinna atmosfera sprzyja wspólnemu słuchaniu niesamowitych historii, a najwięcej pisków i radości wywołują historie o duchach. Nakładem wydawnictwa Zysk i s-ka (KLIK) ukazała się antologia pod bardzo oryginalnym tytułem Wigilia pełna duchów. Zebrano w niej, wywodzące się z epoki wiktoriańskiej i edwardiańskiej, opowiadania grozy.


Copyright © Asia Czytasia , Blogger