"Nowe przygody skarpetek" Justyna Bednarek

„Mamo, a poczytasz o śmierdzących skarpetach?” takie pytanie ostatnio często pada z ust mojej córki. Co prawda słowo „śmierdzące” nie wywołuje przyjemnych skojarzeń, ale skoro punktem wyjściowym kolejnych historii o przygodach skarpetek jest kosz na brudną bieliznę, możemy przypuszczać, że nie są one pierwszej świeżości. Jakie te skarpety by nie były moje dziecko bardzo się z nimi polubiło. Z entuzjazmem sięgnęliśmy po drugi tom cyklu. Szczególnie, że autorka obiecuje, iż „Nowe przygody skarpetek” są jeszcze bardziej niesamowite.

Początkowo trudno było mi uwierzyć Justynie Bednarek. Wszak już pierwszy tom jest dość szalony, ba sam sam pomysł napisania książki o skarpetach wydaje się zwariowany. A jednak. Jaką trzeba mieć wyobraźnię, żeby napisać opowieść o skarpecie, która poleciała w kosmos, o skarpecie, która została superbohaterem, o skarpecie duchu, albo o skarpecie asystentce Świętego Mikołaja. Takich niesamowitych opowieści znajdziecie w „Nowych przygodach skarpetek” aż 13.

Ja w dalszym ciągu będę zachwycać się przebojowością skarpetek. Niepozorna część garderoby. Zazwyczaj w ogóle jej nie widać. Co prawda ostatnio moda coraz bardziej przykłada wagę do odpowiedniego ich doboru, jednak nie oszukujmy się, że na co dzień ubieramy pierwsze lepsze. Justyna Bednarek nadała im charakter i czasami wędrówka prowadzi je zgodnie z temperamentem (np. ciepła, pomocna skarpetka z merynosów), a czasem trochę na przekór (np. leniwa, sportowa skarpeta). Je wszystkie łączy jedna rzecz, kiedy nie są zadowolone ze swojej sytuacji dążą do zmian. Nie boją się uciec przez dziurę pod pralką, szukać przygód i spełniać marzeń.

Na uwagę zasługuje również warstwa językowa. Justyna Bednarek pamiętała o „tekstylnym” dobrze słów, dzięki czemu książka jest całkiem zabawna i nawet wiarygodna – oczywiście na ile wiarygodna może być bajka o gadających ubraniach. Przykład, który utkwił mi w głowie to, kiedy skarpeta słuchała jakiejś opowieści i była nie podekscytowana, a naelektryzowana. Takich smaczków uważny czytelnik znajdzie sporo.

Skarpety może nie są świeże, ale cykl autorstwa Justyny Bednarek to powiew świeżości w literaturze dziecięcej. Ożywienie ubrań okazało się pomysłem oryginalnym i genialnym. A to jak pisarka opracowała swój pomysł zasługuje na gromkie brawa. Czegoś takiego w wśród publikacji dla dzieci nie było i... odruchowo napisałabym, że nie będzie, ale życzę młodym czytelnikom, jak najwięcej takich niezwykłych książek.


[Egzemplarz recenzencki]

11 komentarzy:

  1. Coraz więcej Joasiu ciekawej , dobrej literatury dziecięcej na rynku - rodzimym wydawniczym. To bardzo cieszy, pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. I to są wartościowe publikacje dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami pojawiają się przeboje w literaturze, po które dzieciaki sięgają chętnie, małe i starsze.
    Skarpetki są lubiane, choć do cienkich książek nie należą...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  4. Przygody skarpetek zawsze są wielką zagadką. Nigdy nie wiadomo, gdzie się podziały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysłowa publikacja. Chętnie bym też ją kiedyś przeczytała. Jak się obrobię z innymi książkami, to zapytam o to w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi śmiesznie i ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skarpety, te książkowe również, górą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi jak fajna zabawa czytelnicza dla dzieciaków! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te "pierwsze" skarpetki znam, ale kolejnych tomów już nie, być może kiedyś to nadrobię. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaka sympatyczna skarpetkowa pozycja :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger