"Pestki" Anna Ciarkowska

Czy was też kiedyś ktoś nastraszył, że jak połkniecie pestkę, to w brzuchu wyrośnie wam drzewo? Ja usłyszałam taki tekst. Początkowo szeroko otworzyłam swoje dziecięce oczy i z niepokojem zerknęłam na brzuch, ale szybko przekonałam się, że dorośli mnie wkręcają. Do tego „powiedzonka” odnosi się Anna Ciarkowska w książce „Pestki”. Natomiast jej pestki kiełkują. To są zwroty skierowane do głównej bohaterki, które ją kształtują z całym wypada i nie wypada. Zwroty, które sprawiają, że nie może ona być sobą, przez co czuje się dziwna i samotna. Każdy z nich to mała pesteczka, która trafia na podatny grunt i wypuszcza korzenie, a te żłobią w człowieku głębokie bruzdy.

„Pestki” to właściwie zbiór krótkich impresji, które składają się na opowieść o dorastaniu i kobiecości. Seria wspomnień, a a każde z nich niszczące. I nie mówimy tu osobie, która doświadczyła traumy, ale która była ciągle tłamszona z pozoru niegroźnymi: dziewczynce nie wypada, dlaczego mi to robisz, X jest taka grzeczna, a ty?, przestań się mazać itd., itp. Ciarkowska uzyskuje efekt ciągłego strofowania, oceniania bombardując nas serią, tak dobrze znanych, tekstów. A my, na przestrzeni tych krótkich rozdziałów, widzimy jak w bohaterce gaśnie hardość, jak wycofuje się próbując dostosować się do społecznego ideału. Jak zamyka się w sobie i pogrąża się w chorobie, przez co jest coraz bardziej nie rozumiana i zagubiona. Do czego to doprowadzi?

Powieść bardzo kobieca, ale też dla kobiet bolesna, bo czytając „Pestki” można odnieść wrażenie, że kobieta potrafi wbić drugiej kobiecie najwięcej szpileczek. Ostatnio usłyszałam opinię a propo nastoletnich konfliktów, że dziewczyny są gorsze od chłopaków. I mam poczucie, że coś w tym jest. Dziewczyny są bardziej zawzięte i pielęgnują w sobie nienawiść. Czy tak samo pielęgnują przekonania na swój temat?

Usłyszałam też tezę, że dziewczyny łatwiej się dostosowują, wchodzą w rolę. Przez co wydają się grzeczne, spokojne. Spełniają społeczne oczekiwania. U Ciarkowskiej mammy właśnie przykład osoby, która tak strasznie chciała w rolę wejść, ale bardzo źle się w niej czuła. Nie miała przestrzeni, nawet nie na bunt, ale na zwykłe bycie sobą, przez co z samą sobą zaczęło jej być źle. Ile z nas weszło w rolę, które nam nie pasują bo ktoś, bo coś?

W tym wszystkim „Pestki” to książka wyjątkowo intymna. Zgadzam się, że pewnie niektóre z nas zobaczą w niej cząstkę siebie, że obudzi ona pewne wspomnienia. Natomiast ja mam z takimi publikacjami duży problem, bo właśnie trudno mi siebie samej w nich odnaleźć. Podczas czytania czuję się zobowiązana wysłuchać główną bohaterkę. Z szacunku do niej, do jej emocji i tego, iż zechciała się przede mną otworzyć, nie mam śmiałości jej przerywać i wchodzić ze swoimi doświadczeniami.

1 komentarz:

  1. Będę miała tę książkę na oku. "Kobieta potrafi wbić drugiej kobiecie najwięcej szpileczek"... O tak, zarówno w realu, jak i w świecie wirtualnym... Niestety, niektóre panie bardzo lubią ścierać innym uśmiech z twarzy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger