"Okrytogłowi, czyli nadchodzi Królik Rakieta" Waldemar Grin

Kiedy zaczęłam czytać książkę „Okrytogłowi, czyli nadchodzi Królik Rakieta”, do głowy przyszedł mi „Czarny Wygon” Stefana Dardy. Mgła, facet w aucie, wokół którego dzieją się dziwne rzeczy, który ewidentnie nie może dotrzeć tam, gdzie planuje. Jednak szybko okazuje się, że książka Waldemara Grina to nie horror, a całkiem sympatyczne satyra. Główny bohater przenosi się do innego świata. Świata podzielonego na bardzo widoczne kasty, a rozpoznać je można po nakryciu głowy, jakie noszą ich przedstawiciele. Można powiedzieć, że książka szybko przemienia się w komedię omyłek, podczas której bohater w spektakularny sposób przemierzy całą drabinę społeczną tej krainy.

Czuje u Grina – nie wiem, czy słusznie – inspiracje Sławomirem Mrożkiem. Autor tworzy siateczkę absurdów, do której bohater szybko musi się przystosować. Królik – bo taki otrzymuje przydomek – nieco przekornie i śmiało podchodzi do przestrzegania przepisów, co jeszcze potęguje komiczny wydźwięk książki. Jest to taki bohater, który czuje kiedy może „fikać”, a kiedy się przypochlebiać. Dzięki sprytowi i cwaniactwu robi karierę.

Jak już wspomniałam społeczeństwo z „Okrytogłowych...” jest wyraźnie podzielone na kasty, a każda kolejna jest nadrzędna nad swoją poprzedniczką. Kasty raczej się nie mieszają, ale jest możliwość awansu. Jego zasady niby są określone, ale tak naprawdę wszystko zależy od „wdzimisię” decydenta.

I tu należy postawić ważne pytanie, jak bardzo świat do którego trafił Królik różni się od tego normalnego, naszego? Czy biedni trzymają z biednymi, bogaci z bogatymi, a wszelkie mezalianse są niemile widziane? Czy klasa rządząca jest mała i sterylna, a dostać się można do niej wyłącznie dzięki układom?

Stary mają to do siebie, że pomysłowo obśmiewają pewne oczywistości. I bardzo sprawnie zrobił to Waldemar Grin w „Okrtołowych...”. W tej książce absurd goni absurd. W trakcie czytania bawić można się wybornie, a jednak jest tu jakaś iskierka, która skłania do refleksji na temat podziałów społecznych. Jak bardzo są jeszcze żywe? Z czego się biorą? Czy warto je pielęgnować?

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Asia Czytasia , Blogger