"Listy" Kurt Vonnegut

W przypadku Kurta Vonneguta nic nie może być „normalnie”, chciałoby się zaśmiać, kiedy patrzymy, jak promowany jest wydany przez wydawnictwo Zysk i s-ka zbiór jego korespondencji. Podkreśla się, że pisarz nie popełnił autobiografii, a te listy mogą pełnić taką rolę. W sumie racja, bo między wierszami codziennych spraw można wyczytać, jakim człowiekiem był ich autor. Co i jak myślał. Pamiętajmy, że w przypadku Vonneguta to jest jest równie ważne. W listach widzimy jak naturalny jest jego styl pisania. To co znamy z powieści to nie poza, to nie stylistka, a jego przenikliwość i specyficzne poczucie humoru, które chyba czasami zaskakiwało też jego bliskich.

Jak wydać taki materiał, aby był ciekawy i czytelny? Jak sprawić, żeby z codziennych spraw, z komentarzy do lokalnych zdarzeń wyłoniło się to, co czytelnik interesuje? Trzeba to jakoś opisać. Korespondencję Vonneguta opatrzył objaśnieniami Dan Wakefield, przyjaciel autora. Fantastyczna, przemyślana sprawa, bo kontekst jest bardzo ważny w czytaniu tego typu publikacji. Dzięki temu jeszcze lepiej rozumiemy, co frapowało pisarza, a ten – jak się przekonamy odkrywając „Listy” - chętnie się swoimi poglądami dzielił.

„Listy” to niewątpliwie lektura ciekawa i dopełniająca obraz pisarza, którego nota bene uwielbiam. Obraz wyjątkowo szczery, naturalny. Obraz przybliżający nas do człowieka, którego cenimy za błyskotliwość i cięty humor. Być może obraz mało uporządkowany, coś jak kolaż zlepiony ze wspomnień i sytuacji. Obraz do odkrywania fragment po fragmencie. Dla tych, którzy mają chęci to zrobić.

[Egzemplarz recenzencki]

2 komentarze:

  1. Czytając je na pewno można lepiej zrozumieć twórczość pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koncept biografii okiem przyjaciela jest naprawdę świetny. To coś więcej niż sama interpretacja treści listów, jego komentarze pewnie wiele wniosły. Przyjaciel często może powiedzieć jeszcze więcej o człowieku niż on sam o sobie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Asia Czytasia , Blogger