"Śledztwo z pazurem. Prima aprilis" Anne-Marie Desplat-Duc, Anne Dumergue
Prima aprilis, czyli święto żartownisiów. Lubicie je, a może jesteście zażenowani żarcikami, które są na tę okoliczność przygotowywane. Komisarz Oslo nie czuje się najlepiej tego dnia. Od rana przydarzają mu się sytuacje, która są dla niego przykre. Kolejne żarty nie bawią, a drażnią policjanta. Ale praca czeka. Trzeba opanować emocje i zając się śledztwem. Sprawa wygląda poważnie. Staw w Psiej Wólce prawie wysechł. Ryby są ściśnięte i mają coraz mniej powietrza. Kto i dlaczego spuścił wodę? Czy to ma jakiś związek z prima aprilis?
Jedna rzecz wyjątkowo mi się podobała w tym tomie „Śledztwa z pazurem”. Autorzy na początku książki świetnie podkreślili to – co ja często powtarzam – że żart jest śmieszy, kiedy bawi obie strony. Psikusy skierowane w stronę Olso, komisarz odbiera jako złośliwości i chyba słusznie, bo to święto jest pewną zasłoną dla konkurującego z nim Rexa, aby dogryźć rywalowi.
Czego się dowiedziałam z tej książki to, że we Francji pierwszego kwietnia przykleja się na plecy naklejki w kształcie ryb. Ta ciekawostka sprawiła, że staw, jako miejsce akcji, stał się wyjątkowy. Dlaczego akurat ryby stały się ofiarami... No właśnie, czego? Żartu, bezmyślności, egoizmu, a może niewiedzy? Czy Oslo znajdzie sprawcę i sprawi, że woda wróci do stawu?
[Egzemplarz recenzencki]



Bardzo podoba mi się przesłanie, że żart jest zabawny tylko wtedy, kiedy śmieją się obie strony. Fajnie też, że autorzy połączyli prima aprilis z zagadką kryminalną i przy okazji przemycili ciekawostkę o francuskiej tradycji z papierową rybą ;) Sama tego nie wiedziałam. Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Świetny wpis. Bardzo trafna uwaga o żartach — też uważam, że dowcip jest udany tylko wtedy, gdy obie strony się z niego śmieją, a nie gdy ma komuś dopiec. A ta francuska tradycja z rybami na plecach to naprawdę ciekawa sprawa, nie miałam o niej pojęcia. Ciekawe, jak komisarz Oslo poradzi sobie z tą sprawą.
OdpowiedzUsuńFajny wpis. Wszystko co radosne, wesołe popieram. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŚwietna książeczka z morałem, podoba mi się! ;)
OdpowiedzUsuńBardzo pouczająca książeczka. Też nie wiedziałam o tym francuskim zwyczaju z robieniem żartów.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się, że zwracasz uwagę na tę prostą, a jednak często pomijaną zasadę: żart ma sens tylko wtedy, gdy śmieją się obie strony. Prima aprilis bywa cudowny, ale czasem ludzie traktują go jak całoroczny abonament na bycie nieznośnym — no, komedia najwyższych lotów… dla jednej osoby.
OdpowiedzUsuńBrzmi, jakby „Śledztwa z pazurem” pod lekką, detektywistyczną historią przemycały naprawdę ważną lekcję o empatii i odpowiedzialności. A motyw wysychającego stawu i ryb sprawia, że od razu chce się dowiedzieć, kto postanowił urządzić taki „dowcip” i czy Oslo zdąży uratować sytuację.
Gracias por la reseña. Te mando un beso
OdpowiedzUsuń