"Mistyczne schronisko dla kotów" Heather Fawcett
Kochani, dziś przychodzę z czymś – jak dla mnie – nietypowym. Mianowicie książką, którą można sklasyfikować jako cozy fantasy. Nietypowe, bo jednak od najmłodszych lat karmiłam się opowieściami z herosami, ale tym razem razem nabrałam ochoty na coś bardziej kameralnego. Padło na powieść Heather Fawcett pt. „Mistyczne schronisko dla kotów”. Jej bohaterka jest w trudnej sytuacji. Lokal, który do tej pory wynajmowała na cele prowadzonej przez siebie fundacji został zniszczony w wyniku bitwy czarodziejów. Nadchodzi zima, a Agnes i jej koty nie mają się gdzie podziać. Właściciele nie są zbyt chętni wpuścić kobietę ze zgrają zwierząt do swoich włości. Agnes dostaje cynk, o pewnym owianym złą sławą lokalu, z którego kolejni najemcy uciekają „gdzie pieprz rośnie”. Waha się, ale co ma zrobić. Decyduje się wynająć sklep, którego właścicielem jest ekscentryczny czarnoksiężnik. Wokół Agnes zaczynają dziać się rzeczy jakie „filozofom się nie śniły”.
Ależ uroczą książkę napisała Heather Fawcett. Niby wszystko jest w niej wyważone, ale też sporo w niej emocji. Głowna bohaterka niezwykle nam imponuje. Przede wszystkim determinacją w ratowaniu bezdomnych kotów, ale też w kolejnych rozdziałach odkrywamy jej przeszłość, co sprawia, że powieść nabiera nieco melancholijny charakter i staje się historią o drugich szansach, co w kontekście porzuconych kotów ma ciekawy wydźwięk. Autora pięknie buduje relacje między bohaterami. Tu wszystko jest na miejscu. Nie jest nagłe, a się tworzy. Postacie niszczą i budują, ale to na tym drugim chcemy się skupić. To ten proces ma nas zahipnotyzować i pozwolić uwierzyć.
A wy jaki rodzaj książek wolicie? Te które szokują, czy otulają czytelnika niczym ciepły koc? „Mistyczne schronisko dla kotów” czaruje melancholią i nadzieją. To powieść delikatna i niespieszna, ale też ma w sobie jakąś siłę. Powieść spokojna, co jest jej atutem. Świetnie napisana. Sama przyjemność czytania.
[Współpraca]

































