Najprostszym sposobem nauczenia dzieci
mówić jest nazywanie przedmiotów. Na pewno robicie to bezwiednie w
codziennych rozmowach z dzieckiem. Natomiast planując aktywności z
maluchem warto wpleść do nich pracę z kartami obrazkowymi.
Pomagają budować bazę nowych wyrazów i usystematyzować
słownictwo. Dzięki nim stworzymy plan nauki. Chciałabym wam
pokazać przykład takich kart. Zestaw, który mamy nazywa się
„Powiem ci co widzę”.
„Kto to?”, „Co to?”, „Gdzie
jest?”, „Co robi?”, „Jaki jest?” - takie pytania widnieją
na opakowaniu i można powiedzieć, że dziecko nauczy się na nie
odpowiadać. W zestawie znajdziemy 32 plansze na 16 dwustronnych
tablicach. Na niektórych planszach znajdziemy grupy 4 elementów na
innych dwa.
Karty od 1-15 to jest to, co
proponowała mi pani logoedka w czasie konsultacji. Pracę z
dzieckiem zaczynamy od wprowadzania rzeczowników, potem przychodzi
czas na czasowniki określanie położenia i przymiotniki.
Jeśli chodzi o rzeczowniki
ktoś, kto projektował karty świetnie je pogrupował: zwierzęta,
warzywa, owoce, części ciała, członkowie rodziny, ciuchy, dom i
jego otoczenie. Ilustracje są konkretne, bez ozdobników i tak
dobrane, że dziecko na pewno zna narysowane przedmioty. Wystarczy je
tylko nazwać. Trochę brakuje mi tu podpisów, bo sugerowano mi, że
dobrze kiedy napis koresponduje z rysunkiem, natomiast przyznać
muszę, że ta grupa kart pomogła „rozruszać” mowę
mojego syna. Takie słowa, jak „drzewo”, „banan” czy „but”
pojawiły się w jego repertuarze i zaczęły być używane na co
dzień.
Na czasowniki przeznaczono tylko
jedną planszę. Znajdziemy na niej takie słowa jak: „siedzi”,
„biegnie”, „śpi”, „je”. Trochę mało, natomiast musimy
pamiętać, że aby przedstawić czynności trzeba wykazać się
nieco większą pomysłowością i czasami można, przez przypadek,
odwrócić uwagę dziecka od istoty zadania, więc może w tym
przypadku mniej znaczy więcej.
Położenie pomaga określić
nam kotek, który raz siedzi na krześle, innym razem pod, albo za
czy przed krzesłem. Jak na razie (po 1,5 miesiąca pracy z kartami)
nie wiedzę, aby Junior potrafił określić położenie.
Konsekwentnie stosuje określenie „tu”.
Jeżeli chodzi o cechy przedmiotów,
to wynikła z tego całkiem fajna zabawa: „Kto jest duży, a kto
mały?, „Kto jest gruby, a kto chudy?” itd. Mojemu synkowi
określanie cech sprawia ogromną radość ,ale też ma całkiem
niezłą intuicję. Ostatnio zauważyłam, że zaczął zapamiętywać
kolory. Chętnie również wyszukuje podobnych przedmiotów w swoim
otoczeniu np. coś małego, albo czerwonego.

Plansze od 16 do 32 mają pomóc poznać
dziecku podstawowe zasady gramatyki tj. liczbę mnogą oraz
różnicę między mianownikiem a dopełniaczem. Szczerze powiem,
że podeszłam nieco sceptycznie do tych grup, bo zawsze wydawało mi
się, że dziecko uczy się tego intuicyjnie, a także, że najpierw
trzeba zbudować bazę słów, a potem je odmieniać. Plansze z
liczbą pojedynczą i mnogą chyba potwierdzają moją teorię.
Nie zaprzeczę, że one również poszerzają słownictwo, a synek
rozumie, gdzie jest więcej, a gdzie mniej rzeczy. Jednak liczby
mnogiej używa sporadycznie, a do pokazania, że czegoś jest więcej
niż jeden znalazł własny kod. Co nie znaczy, że nie ćwiczymy.
Być może dzięki pracy z planszami „Powiem ci co widzę” uda
się ów kod złamać i utrwalić poprawne nawyki.
Zostały nam do omówienia tablice z
dopełniaczem. Ten, kto projektował tę zabawkę miał
genialny pomysł. Mianowice zastosował konstrukcję „jest/nie
ma”. Nie znam dziecka, które by nie lubiło tej zabawy. Junior
widząc te plansze wykrzykuje: „Tu jest banan, a tu nie ma” i
zawadiacko się uśmiecha.
Czy to działa? - zapewne mnie
zapytacie. Korzystamy z tych kart od 1,5 miesiąca i widzę postępy.
Nie zawsze przerabiamy całą grupę, ale zabawa ta stała się naszą
rutyną. Te słowa wracają. Dziecko się z nimi osłuchuje i pomału
zaczyna ich używać. Mój syna ma dwa lata i ktoś może
zasugerować, że wstrzeliłam się w okres rozwoju mowy. Nie
zaprzeczę, natomiast dodam, że logopedka zaleciła stymulacje
podobnymi materiałami, aby dziecko trochę wesprzeć, a ja efekty stosowania się do jej zaleceń widzę. Pod linkiem znajdziecie krótką kompilację Juniora zmagań logopedycznych.
Na koniec dodam, iż wydawca
rekomenduje pracę z planszami już od pierwszego roku życia. Są to
sztywne kartonowe karty. Materiał można porównać do kartonowych
książeczek, jakie podsuwa się roczniakom. Myślę, że nie ma co
zwlekać. Spróbujcie wpleść podobną zabawę do waszych
aktywności. Codziennie kilka obrazków.
[Współpraca]