Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój mowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój mowy. Pokaż wszystkie posty
Zabawza z naklejkami: "W wiejskiej zagrodzie", "Zwierzęta świata"

Zabawza z naklejkami: "W wiejskiej zagrodzie", "Zwierzęta świata"

Komu, komu naklejki ze zwierzętami? Chyba widzę kilku chętnych. Super, bo i naklejki i zwierzaki to dobry materiał do zabawy, Chciałam pokazać wam dziś dwie publikacje od wydawnictwa MD Creative: „Zwierzęta świata” i „W wiejskiej zagrodzie”. W obu wydawca obiecuje ponad 100 naklejek zabawy. W każdej z nich czekają na dzieci plansze, które należy wypełnić zwierzakami. Brzmi dobrze, prawda?

Są to takie publikacje , które cenię za „wolność”. Tu nie ma poleceń, nikt nam nie narzuca, co i jak mamy zrobić. Można dać się ponieść szaleństwu, mieć gdzieś zasady fizyki i sprawić, że owce będą latały, albo podejść do zadania metodycznie i ustawić je spokojnie skubiące trawę. Dobrym przykładem będzie tu karata z zepsutym traktorem. Najpierw synek spokojnie przyklejał urwane elementy, po czym nagle stwierdził, że on musi zrobić supermaszynę i go wzmocnić. Nie zaprzeczę, że powstał dziwny twór, ale z jakim entuzjazmem został on wykreowany.


Powyższa historia pokazuje też, że zaangażowanie rodzica można stopniować w zależności od potrzeby i zasobów. Książkę „Dzikie zwierzęta” można fantastycznie wykorzystać do rozmowy o różnych środowiskach, ale to ty – nie wydawca – jesteście moderatorami tej lekcji. Dajecie z siebie tyle, ile czujcie.

Na koniec jeszcze chciałabym przypomnieć, że naklejki to zarówno rozwój motoryki, ale też rozwój mowy. Mowa rodzi się w mózgu, a wszelkie logiczne wyzwania ten mózg pomagają rozwijać. Prezentowane publikacje dają nam i takie możliwości. Zaprośmy dzieci, aby zasadziły warzywa na odpowiednie grządki, albo przyporządkowały maluchy do swoich mam.



Znacie to, kiedy dziecko koniecznie chce się z wami bawić po powrocie z przedszkola, a w wy marzycie tylko o spokojnym wypiciu herbaty? Ja w takich chwilach wspomagam się właśnie podobnymi książeczkami. Rozkładamy się na kanapie, gadamy sobie i naklejamy, To są bardzo fajne momenty.

[Egzemplarz recenzencki]

"Pojazdy i inne maszyny. Zabawa z naklejkami"

"Pojazdy i inne maszyny. Zabawa z naklejkami"

Mamo, masz jakieś nalepy?” pyta się mój synek w leniwy niedzielny poranek. „Mogą być z pojazdami?” odpowiadam. „Jeee, pojazdy!”. Rozłożyliśmy się z z Juniorem na łóżku i zabraliśmy się do przylepiania pociągów na torach, statków w porcie, zorganizowaliśmy regaty, sprawdziliśmy skąd odlatują samoloty i czy każdy autobus przyjechał na odpowiedni przystanek, nawet wybraliśmy się na pustynię, tor wyścigowy i odbyliśmy lot balonem oraz wycieczkę rowerową. To była aktywna niedziela ;)

Nasza zabawa odbyła się przy udziale książki „Pojazdy i inne maszyny”, w której należy uzupełnić poszczególne scenki dedykowanymi naklejkami. Publikacji, która pobudza kreatywność (podczas naklejenia powstały całe historie, kto gdzie i po co jedzie), a także logiczne myślenie (czy to samochód miejski czy wyścigowy?), co jest ogromnie ważne dla rozwoju mowy. Takie niepozorne naklejanie, a ile dobrego może zrobić dla rozwoju dziecka.

[Egzemplarz recenzencki]


Wspieranie rozwoju mowy #12: świąteczna układanka

Wspieranie rozwoju mowy #12: świąteczna układanka

Jak wasze przygotowania do świąt? Czy domy są już przystrojone? Jakie świąteczne zabawy praktykujecie ze swoimi pociechami? Ja postanowiłam przygotować układankę dla mojego małego miłośnika puzzli. Kolorowy papier, nożyczki i powstały elementy, z których dziecko ma stworzyć św. Mikołaja i bałwanka.

Z kilku powodów bardzo lubię tego typu zabawy. Nie wymagają dużego wysiłku i można je szybko przygotować. Stymulują lewą półkulą mózgu odpowiedzialną m.in. za logiczne myślenie i rozwój mowy. Można regulować poziom trudności. Junior bałwanka ogarnął dość szybko, ale Mikołaj już był dla niego wyzwaniem. Długo zastanawiał się, gdzie umieścić futerko, a gdzie pomponik. Mój syn też bardzo lubi naklejać, w czym towarzyszy mu nieodłączny klej w płynie Astra (to nie jest reklama ;)), natomiast to od was i chęci dziecka zależy, czy uwiecznicie swoje prace.

Wspieranie rozwoju mowy #11: miejskie historie

Wspieranie rozwoju mowy #11: miejskie historie

Miejska tematyka cieszy się u nas niesłabnącą popularnością. Czy pamiętacie jeszcze książkę „Brum, brum, brum! Miejski szum”? To czytanko-wyszukiwanaka, na poznawaniu której spędziliśmy wiele godzin. Swoją drogą wspaniała, zajmująca dziecko publikacja. Nie dziwi mnie fakt, że pierwszym wyborem Juniora z naklejkowej oferty wydawnictwa MD Creative zostały książeczki o miejskiej tematyce. Dziś chciałabym je zaprezentować.

Tytuły może nie są zbytnio wyszukane - „Miasto. Zabawa z naklejkami” i „Miasto. Książeczka z naklejkami” - jednak nie oszukujmy się, że po tego typu publikacjach tego nie oczekujemy, a ów tytuł ma nas jasno naprowadzić na zawartość i tak właśnie jest. W obu książkach znajdziemy plansze do zagospodarowania oraz naklejki, jednak znacząco się one różnią.

Na pomarańczowej okładce publikacji „Miasto. Książeczka z naklejkami” widzimy słodkie zwierzątka i to głównie je trzeba umieścić na planszach (głównie bo znajdziemy też pojedyncze przedmioty np. sklepowy regał, apteczkę, piłkę). Musimy zwrócić uwagę na to, co te istoty robią, aby zadecydować, czy przykleić je w supermarkecie, parku, szpitalu, a może na ulicy pełnej sklepów. Przyglądamy się detalom, co trzymają i co robią konkretne postacie. Dziecko ćwiczy spostrzegawczość, kreatywność oraz zdolności poznawcze, bo musi zastanowić się nad zastosowaniem danej rzeczy, nad wyglądem bohaterów i wkomponować naklejkę w tło.

Druga z publikacji - „Miasto. Zabawa z naklejkami” - jest inna, bo jej autorzy już pogrupowali naklejki: „Na budowie”, „Metro i pociągi”, „Biurowe historie”, „Zabawa w parku”, „Godziny szczytu”, „Centrum handlowe”, „Stop! Policja!”, „Eksponaty muzealna”, „Pożar! Pożar!”, „Miejski rynek”, „Wycieczka do ZOO”, „Dzień targowy”. Zestawy naklejek są różnorodne – znajdziemy tu zarówno ludzi, zwierzęta, jak i przedmioty – ale zadanie ciągle to samo. Przygotować miejskie scenki. Muszę przyznać, że Junior docenił różnorodność i to właśnie tą książeczkę obdarzył sympatią. A może chodziło o samochody? Natomiast jest to niewątpliwie rzecz gustu, bo córka raczej zachwycała się uroczymi zwierzaczkami z publikacji opisanej w poprzednim akapicie.

Długo zastanawiałam się, czy wrzucić te książeczki do cyklu postów o rozwoju mowy, ale można je świetnie wykorzystać do zabawy w kategoryzację. Czy to wozy policyjne, czy strażackie?; Czy miś jest w szpitalu, a może na zakupach?. I nawet kiedy nie ma jednoznacznej odpowiedzi, to nic. Bo główka pracuje. Drugim powodem, dlaczego te publikacje znalazły się w tym cyklu wpisów jest to, iż Junior się przy nich rozgadał. Chętnie komentował to, co się dzieje na rysunkach i dlaczego przykleja naklejkę akurat tam, a nawet nawiązywał do własnych doświadczeń. „Siłownia? Tam tata chodzi.” „Sklep? Byłem po lody.” Miś je lody czekoladowe. Ja też takie lubię.”

[Współpraca]

Wspieranie rozwoju mowy #10: czasowniki

Wspieranie rozwoju mowy #10: czasowniki

Dziś przykład kategoryzacji z czasownikami. Wycięłam różne stworzenia, a zadaniem Juniora było zadecydować, które latają, a które chodzą. Może pingwin nie jest najtrafniejszy w tym zestawieniu, nie wiem dlaczego go wycięłam, ale stwierdziłam, że gdzie go młody położy tam będzie dobrze ;).

Po tej zabawie zauważyłam, że słowa „lata” i „chodzi” na dobre zagościły w repertuarze Juniora. Oglądając książeczki zaczął komentować: „On lata/On nie lata. On chodzi”. Mieliśmy nawet zabawne zdarzenie na placu zabaw, kiedy znajomy powiedział do niego: „Gdzie ty latasz?”. Syn z powagą odrzekł: „Ja nie lata. Ja chodzi”.






Wspieranie rozwoju mowy #9: Owoce

Wspieranie rozwoju mowy #9: Owoce

Junior to prawdziwy owocowy potwór. Jemu inne jedzenie nie jest potrzebne do szczęścia. Ja oczywiście za każdym razem nazywam to co mu daję i zachęcam do samodzielnego pokazywania, co chciałby zjeść np. pytając się „Banan czy jabłko?”. Nazwy owoców ćwiczyliśmy też przy użyciu kart „Powiem ci co widzę”. Przygotowałam również dwuelementowe puzzle, wycinając owocki ze zużytej książki z łamigłówkami. Junior dostał w łapki klej i przystąpił do rozwiązania zadania. A ja uparcie dopytywałam się: „Co to?”




Wspieranie rozwoju mowy #8: Karty obrazkowe "Powiem ci co widzę"

Wspieranie rozwoju mowy #8: Karty obrazkowe "Powiem ci co widzę"

Najprostszym sposobem nauczenia dzieci mówić jest nazywanie przedmiotów. Na pewno robicie to bezwiednie w codziennych rozmowach z dzieckiem. Natomiast planując aktywności z maluchem warto wpleść do nich pracę z kartami obrazkowymi. Pomagają budować bazę nowych wyrazów i usystematyzować słownictwo. Dzięki nim stworzymy plan nauki. Chciałabym wam pokazać przykład takich kart. Zestaw, który mamy nazywa się „Powiem ci co widzę”.

„Kto to?”, „Co to?”, „Gdzie jest?”, „Co robi?”, „Jaki jest?” - takie pytania widnieją na opakowaniu i można powiedzieć, że dziecko nauczy się na nie odpowiadać. W zestawie znajdziemy 32 plansze na 16 dwustronnych tablicach. Na niektórych planszach znajdziemy grupy 4 elementów na innych dwa.

Karty od 1-15 to jest to, co proponowała mi pani logoedka w czasie konsultacji. Pracę z dzieckiem zaczynamy od wprowadzania rzeczowników, potem przychodzi czas na czasowniki określanie położenia i przymiotniki.

Jeśli chodzi o rzeczowniki ktoś, kto projektował karty świetnie je pogrupował: zwierzęta, warzywa, owoce, części ciała, członkowie rodziny, ciuchy, dom i jego otoczenie. Ilustracje są konkretne, bez ozdobników i tak dobrane, że dziecko na pewno zna narysowane przedmioty. Wystarczy je tylko nazwać. Trochę brakuje mi tu podpisów, bo sugerowano mi, że dobrze kiedy napis koresponduje z rysunkiem, natomiast przyznać muszę, że ta grupa kart pomogła „rozruszać” mowę mojego syna. Takie słowa, jak „drzewo”, „banan” czy „but” pojawiły się w jego repertuarze i zaczęły być używane na co dzień.

Na czasowniki przeznaczono tylko jedną planszę. Znajdziemy na niej takie słowa jak: „siedzi”, „biegnie”, „śpi”, „je”. Trochę mało, natomiast musimy pamiętać, że aby przedstawić czynności trzeba wykazać się nieco większą pomysłowością i czasami można, przez przypadek, odwrócić uwagę dziecka od istoty zadania, więc może w tym przypadku mniej znaczy więcej.

Położenie pomaga określić nam kotek, który raz siedzi na krześle, innym razem pod, albo za czy przed krzesłem. Jak na razie (po 1,5 miesiąca pracy z kartami) nie wiedzę, aby Junior potrafił określić położenie. Konsekwentnie stosuje określenie „tu”.

Jeżeli chodzi o cechy przedmiotów, to wynikła z tego całkiem fajna zabawa: „Kto jest duży, a kto mały?, „Kto jest gruby, a kto chudy?” itd. Mojemu synkowi określanie cech sprawia ogromną radość ,ale też ma całkiem niezłą intuicję. Ostatnio zauważyłam, że zaczął zapamiętywać kolory. Chętnie również wyszukuje podobnych przedmiotów w swoim otoczeniu np. coś małego, albo czerwonego.

Plansze od 16 do 32 mają pomóc poznać dziecku podstawowe zasady gramatyki tj. liczbę mnogą oraz różnicę między mianownikiem a dopełniaczem. Szczerze powiem, że podeszłam nieco sceptycznie do tych grup, bo zawsze wydawało mi się, że dziecko uczy się tego intuicyjnie, a także, że najpierw trzeba zbudować bazę słów, a potem je odmieniać. Plansze z liczbą pojedynczą i mnogą chyba potwierdzają moją teorię. Nie zaprzeczę, że one również poszerzają słownictwo, a synek rozumie, gdzie jest więcej, a gdzie mniej rzeczy. Jednak liczby mnogiej używa sporadycznie, a do pokazania, że czegoś jest więcej niż jeden znalazł własny kod. Co nie znaczy, że nie ćwiczymy. Być może dzięki pracy z planszami „Powiem ci co widzę” uda się ów kod złamać i utrwalić poprawne nawyki.

Zostały nam do omówienia tablice z dopełniaczem. Ten, kto projektował tę zabawkę miał genialny pomysł. Mianowice zastosował konstrukcję „jest/nie ma”. Nie znam dziecka, które by nie lubiło tej zabawy. Junior widząc te plansze wykrzykuje: „Tu jest banan, a tu nie ma” i zawadiacko się uśmiecha.

Czy to działa? - zapewne mnie zapytacie. Korzystamy z tych kart od 1,5 miesiąca i widzę postępy. Nie zawsze przerabiamy całą grupę, ale zabawa ta stała się naszą rutyną. Te słowa wracają. Dziecko się z nimi osłuchuje i pomału zaczyna ich używać. Mój syna ma dwa lata i ktoś może zasugerować, że wstrzeliłam się w okres rozwoju mowy. Nie zaprzeczę, natomiast dodam, że logopedka zaleciła stymulacje podobnymi materiałami, aby dziecko trochę wesprzeć, a ja efekty stosowania się do jej zaleceń widzę. Pod linkiem znajdziecie krótką kompilację Juniora zmagań logopedycznych.

Na koniec dodam, iż wydawca rekomenduje pracę z planszami już od pierwszego roku życia. Są to sztywne kartonowe karty. Materiał można porównać do kartonowych książeczek, jakie podsuwa się roczniakom. Myślę, że nie ma co zwlekać. Spróbujcie wpleść podobną zabawę do waszych aktywności. Codziennie kilka obrazków.

[Współpraca]

Wspieranie rozwoju mowy #7: Kategoryzacja: Pan i Pani

Wspieranie rozwoju mowy #7: Kategoryzacja: Pan i Pani

Dziś chciałabym się z wami podzielić jednym z pomysłów na zabawę w kategoryzacje. Aktywność łatwa w przygotowaniu, a wspaniale stymulująca lewą półkulę mózgu, odpowiedzialną za logiczne myślenie i rozwój mowy. Tym razem przygotowałam dla Juniora kategorie: „Pan” i „Pani”. Wykorzystam naklejki, które zostały mi po jednej z kreatywnych książeczek. Natomiast te kategorie są o tyle wdzięczne, że postacie z cechami żeńskimi i męskimi łatwo znaleźć np. w zużytej kolorowance, zniszczonej książce czy gazecie. Wystarczy je wyciąć i już można działać.



Wspieranie rozwoju mowy #6: "Dino i Zauruś. Podobieństwa i przeciwieństwa. 2-latek"

Wspieranie rozwoju mowy #6: "Dino i Zauruś. Podobieństwa i przeciwieństwa. 2-latek"

Czy kupujecie waszym dzieciom gazetki z zadaniami? Ja zawsze mam kilka w szafce. Są angażujące i pomagają moim rozbrykanym brzdącom się wyciszyć i skoncentrować. W ofercie różnych wydawnictw znajdziemy zbiory zadań już dla dwuletnich dzieci. Czy ich kupowanie ma sens? Jak najbardziej. Taki maluch jest w stanie usiąść przy stoliku i trochę z nimi popracować. Do tego takie gazetki to zbiór gotowych pomysłów na zabawy stymulujące mózg dziecka, co poprawia chociażby rozwój mowy, ale i inne kompetencje.

Właśnie w kontekście rozwoju mowy sięgnęłam po książkę z serii „Akademia mądrego malucha”. Wybrałam łamigłówki z sympatycznymi dinozaurami „Dino i Zauruś. Podobieństwa i przeciwieństwa”. Zadania zebrane w tej publikacji wpisują się w aktywności, jakie rekomendowała mi pani logopedka dla mojego dwulatka.

Chcecie konkrety? Proszę bardzo. Dziecko musi zwrócić uwagę na cechy szczególe danej rzeczy np. odszukać na obrazku misia, połączyć zwierzę z jego mamą, zastanowić się, który kontur pasuje do obrazka, odtworzyć z naklejek rysunek, znaleźć pasujący element, posegregować rzeczy. Jak wskazuje nazwa publikacji zwracamy uwagę też na to, czym się elementy różnią np. co nie pasuje w danej sekwencji. Przy niektórych zadaniach znajdziemy komentarz, nad czym pracujemy, co jest motywujące dla rodzica.

Zadania zostały tak zaprojektowane, że dwulatek sobie z nimi poradzi. M.in. mamy tu dużo naklejania, chociaż i na kolorowanie znajdzie się jedno zadanie, więc jak macie kredki dostosowane do małych rączek możecie je przygotować. Ale ja chciałam napisać słówko o naklejkach. Wydawca upchnął je w wersji ekonomicznej. Na wkładce z nalepkami nie znajdziemy żadnych oznaczeń, do którego zadania są przeznaczone. Nawet nie są posortowane w grupy, a rozplanowane tak, aby zmieściły się na kartce. Nie ma żadnych przerw, żeby je oderwać. Nawet wycięcie jest nieco problematyczne, bo trzeba uważać, aby nie uszkodzić sąsiadujących. Trudno wymagać od dwulatka, żeby w gąszczu 80 naklejek szukał tego jednego pasującego trójkąta. Przed przystąpieniem do zabawy rodzic musi pamiętać, żeby owe nalepki przygotować. Można chociażby przykleić je sobie na rękę lub wyciąć i dziecko będzie mogło wybierać te, które potrzebuje.

W kontekście rozwoju mowy dodam, że przy każdym zadaniu głośno nazywam narysowane elementy i zachęcam Juniora do powtarzania i pokazywania ich np. sprawdzamy, co Dino i Zauruś lubią jeść na kolację. Syn łączy połówki obrazków, a ja głośno i wyraźnie mówię: „To jest ser” itp., a po ukończeniu zadania pytam się: „Gdzie jest ser?”.

„Dino i Zauruś. Podobieństwa i przeciwieństwa” okazała się bardzo przyjemną publikacją. Zajdziemy tu gros zadań wspierających spostrzegawczość i logiczne myślenie, a także popracujemy nad koordynacja ręka-oko (przyklejenie naklejki w odpowiednim miejscu, nie jest łatwe dla takiego malca). W zabawie towarzyszą nam sympatyczne dinozaury, co jest dla mnie dodatkowym atutem. Chciałabym nieco szybciej zorientować się na planszy z naklejkami, aby nie przedłużać niepotrzebnie zabawy szukając tych potrzebnych. Natomiast nie jest to aż tak dużym minusem, żebyśmy sobie z tą niedogodnością nie poradzili.

[Egzemplarz recenzencki]

Wspieranie rozwoju mowy #5: Książka interaktywna: "Krokodyl Ksawery" Eliza Pawlik

Wspieranie rozwoju mowy #5: Książka interaktywna: "Krokodyl Ksawery" Eliza Pawlik

Zanim opowiem wam, o książce, którą na dziś wybrałam, odpowiem, na pytanie, dlaczego zdecydowałam się na konsultację u neurologopedki z moim dwu i półrocznym synkiem. Junior to takie dziecko, które mówi dużo. Jak nie śpi gada non stop. W takim razie, co mnie zaniepokoiło? My nazwaliśmy ten problem „mały zasób słów”. Syn nie chciał powtarzać nowych określeń, a te które już weszły do jego repertuaru zaczęły poszerzać swoje znaczenia. On uczył się tylko słów, które wydały mu się interesujące, więc musieliśmy znaleźć sposoby, aby zmotywować go do mówienia. Jednym z takich narzędzi jest książką interaktywna. Aby była jak najbardziej interesująca dla Juniora wybrałam publikację z jakimś „strasznym stworem”. Padło na „Krokodyla Ksawerego autorstwa Elizy Pawlik.

Kulturalny główny bohater najpierw się z nami wita i się przedstawia. Pyta się też o nasze imię. Potem, łobuz jeden, chowa się, a my musimy go wypatrzyć. Na kolejnych stronach przeżywamy razem z nim przygody. Interaktywność książki polega na zaangażowaniu dziecka w opowieść. Musi ono wykonać proste czynności, jak popukać w narysowaną kałużę i zawołać „ciap, ciap” (bo Ksawery lubi taplać się w wodzie), „pokolorować” krokodyla paluszkiem (bo ten nagle stracił kolor), zaprowadzić do jaskini, nakarmić, albo podrapać po plecach. Generalnie maluch cały czas „jeździ” palcami po kartkach imitując różne czynności.

Musimy pamiętać, że ruch też stymuluje rozwój mowy. Być może zwróciliście uwagę, że w innych zabawach zaproponowanych przez naszą logopedkę proszę dziecko o wskazanie i podane czegoś. Z jednaj strony sprawdzam na ile rozumie i rozpoznaje nowe słowa, ale też angażuję jego ciało. Interaktywna książka pozwala zaangażować je jeszcze bardzie, bo na każdej ze stron rączki pracują.

Junior bardzo lubi czytać, ale tego typu publikacje polecam też dla dzieci, które nie specjalnie przepadają za książkami. Właśnie dlatego, że tu nie trzeba tylko siedzieć i słuchać. Ta książka nie jest tylko bajką, ale też zabawką. Możemy zakumplować się z Ksawerym i się nim zaopiekować. Przyznacie, że jest to całkiem atrakcyjne.

W ofercie wydawnictwa znajdziecie jeszcze książeczkę o Sowie Sonii.

[Egzemplarz recenzencki]

Wspieranie rozwoju mowy #4: Puzzle DIY "Czyja to głowa?"

Wspieranie rozwoju mowy #4: Puzzle DIY "Czyja to głowa?"

Dziś chciałabym pokazać wam zabawę, która – powiem nieskromnie – bardzo mi się udała. Nazwałam ją „Czyja to głowa?”. Już kiedyś wspominałam, że inspiracji na proste aktywności dla Juniora zaczęłam szukać w starych kolorowankach. W tym przypadku powycinałam kilka stworzeń i pozbawiłam ich głów. Zadaniem dziecka jest przyporządkować głowę do reszty ciała.


Aktywność rozpoczęłam od pokazania synkowi podpisanej karty z rysunkiem głowy. Towarzyszy nam ona całą zabawę. Następnie układamy i nie zapominamy nazwać wszystkich postaci. Ja akurat sugerowałam Juniorowi, kogo ma ułożyć, ale jeżeli dziecko będzie chętne samo rozwiązać zadanie, po prostu podsumujcie je w dogodnym momencie, aby osłuchało się z nawami postaci. Pamiętamy o aktywnym sprzątaniu, kiedy niejako sprawdzamy, ile dziecko zapamiętało. Prosimy je o podanie konkretnej postaci np. „Daj mi króliczka”, „Czy podasz mi żyrafę?”.

Muszę się przyznać, że straciliśmy głowę dla tej układanki.




Wspierane rozwoju mowy #3: Kategoryzacja (ptak i kwiat)

Wspierane rozwoju mowy #3: Kategoryzacja (ptak i kwiat)

Dziś chciałabym pokazać wam nasze kolejne zmagania z zabawą w kategoryzację, którą poleciła nam pani logopedka. Dla przypomnienia napiszę, że zabawa ta ma stymulować lewą półkule mózgu odpowiedzialna m.in. za logiczne myślenie i rozwój mowy. Zgodnie ze wskazówkami w pierwszych próbach kategorie powinny się od siebie różnić. Przygotowałam naklejki z ptakami i kwiatami, a zadaniem Juniora było przyklejenie ich po odpowiednich stronach kartki.



Nie było to takie proste zadanie. Co prawda ptaki oglądamy codziennie, jednak syn od razu nie powiązał obrazka ze słowem. Potrzebował mojej podpowiedzi Jak się później śmieliśmy z mężem „ko, ko” to „ko, ko”, a nie ptak. Z kwiatami poszło dużo łatwiej.

W poprzedniej odsłonie tej zabawy (jajo – dinozaur) Junior najpierw posegregował sobie elementy na kupki, a potem je przykleił. Tym razem ja pokazywałam mu obrazki i pytałam: „Co to?”. Domyślam się, że to też nieco utrudniło zadanie.






Wspieranie rozwoju mowy #2: Puzzle pojazdy

Wspieranie rozwoju mowy #2: Puzzle pojazdy

Kolejną zabawą, jaką zaproponowała mi pani logopedka, aby wspierać rozwój mowy mojego syna, są puzzle. Ale nie „gotowce” - a raczej nie tylko – bo jeden rekomendowany przez nią produkt niebawem wam pokażę – a przecięte na pół obrazki. Początkowo sceptycznie zareagowałam na tę zabawę. Junior układa puzzle godzinami i jest w tym całkiem dobry, więc wydawało mi się, że połączenie dwóch elementów to będzie „pikuś”. Jak się okazało, bardzo się myliłam. Dlaczego? Bo tego typu puzzle nie mają „dziurki”, która podpowiada, jak je połączyć. I to okazało się dość dużym wyzwaniem dla dwulatka.

Jako temat puzzlowej zabawy wybrałam pojazdy. Z dwóch powodów. Bo jest on interesujący dla Juniora i znalazłam starą kolorowankę, która idealnie nadała się do przygotowania układanek.


Aktywność może my podzielić na dwa etapy. Najpierw rozrzucamy wszystkie elementy, a dziecko ma znaleźć te, które do siebie pasują. Za każdym razem głośno nazywamy pojazd, który się pojawił. Potem przychodzi kolej na „sprzątanie”. Prosimy dziecko, aby podawało nam konkretne pojazdy np. „Podaj mi samolot”. Ponieważ Junior nie miał z tym problemu i bezbłędnie zapamiętał wszystkie nazwy, nieco utrudniłam i zmieniłam polecania na: „Podaj mi pojazd, który lata, pływa itd.”. Dzięki temu w naszej zabawie pojawiły się zarówno rzeczowniki, czyli nazwy pojazdów (ale również „góra”, „dół”, „przód”, tył”, bo jak wspomniałam Junior nie zawsze wiedział, jak dopasować elementy i próbowałam go naprowadzić), jak i czasowniki związane z ruchem.

Sugerowano mi, aby zacząć od nie więcej niż trzech układanek i stopniowo zwiększać poziom trudności. Tego się trzymam, dzięki czemu dziecko chętnie wraca do zabawy, bo każda jej odsłona je czymś zaskakuje.

Wspieranie rozwoju mowy: Kategoryzacja #1

Wspieranie rozwoju mowy: Kategoryzacja #1

Jak powiedziała pani logopedka, u której byłam z Juniorem na konsultacji: „Mowa rodzi się w mózgu”. Dlatego zaproponowała nam szereg zabaw, które mają stymulować lewą półkulę mózgu właśnie. Jedną z nich jest kategoryzacja. Natalia i Krzysztof Minge w książce „Jak wspierać rozwój dziecka?” proponują, aby zaczynając nową aktywność wybrać temat, który dziecko interesuje. Dlatego postawiłam na dinozaury. Szczególnie, że zostało mi kilka naklejek po zabawie z publikacją „Kraina dinozaurów”.

Przygotowanie zabawy zajęło mi dosłownie chwilę. Kartkę podzieliłam na dwie części. Po jednej napisałam „Jajo”, a po drugiej „Dinozaur”. Rekomendowano mi zapoznanie się z metodą krakowską, która też pomaga w czytaniu, więc zapis też jest ważny. Sugerowano mi również, żeby na początku wybierać różne rzeczy do posegregowania, dlatego nie skupiłam się na samych prehistorycznych stworach.

Naklejki pocięłam i wrzuciłam do kubeczka. Chciałam, żeby Junior je sobie losował, ale – czym mnie zaskoczył – najpierw wybrał sobie same jaja, a dopiero potem zajął się dinozaurami. Nie ingerowałam w jego sposób rozwiązania zadania, szczególnie, że sprawnie uporządkował rysunki w tabeli. Co do samych naklejek. U młodszych dzieci polecam te wypukłe, bo znacznie łatwiej je odklejać.

I tyle. Przejrzyjcie zapasy naklejek i przygotujcie łamigłówki dla waszych dzieciaków.

Copyright © Asia Czytasia , Blogger